Z pamiętnika dwudziestoletniej pseudofilolożki [part 8]

Na początek mała anegdota, nie mająca nic wspólnego z dzisiejszą opowieścią:

Jak pisałam, w czwartek byłam kompletnie nieprzytomna. Z tego powodu położyłam się wcześniej niż zwykle. Miałam jednak prośbę do brata, który zawsze rano, kiedy idzie do przedszkola, wygłupia się i krzyczy tak, że umarłego by obudził.

No więc mówię do niego:

- Słuchaj, Szymonku, mógłbyś być jutro rano trochę ciszej? Bo jestem bardzo zmęczona i chciałabym się wyspać.

Ok, zrozumiane, ustalone, będzie ciszej. Zadowolona, idę spać.

Następnego dnia rano Szymon wbija mi do pokoju o 7:30 z tekstem:

- Dzień dobry Sandra, co dziś porabiasz?

*

Generalnie nie jestem osobą, która często doświadcza podrywu, czasem jednak mi się to zdarzyło i dziś opiszę tu takie dwa przypadki: jak robić to poprawnie i jak robić to kompletnie źle. Obie te sytuacje wydarzyły się mniej więcej w tym samym czasie (może byłam wtedy jakaś wyjątkowo atrakcyjna) i było to latem roku 2016, gdy robiłam prawo jazdy.

Sytuacja 1; jak podrywać:

Miałam jazdy, podczas których maksymalnie zgłodniałam. Ponieważ miałam jeszcze chwilę do autobusu, poszłam do piekarni po jakąś bułkę. W kolejce stało kilka osób. Kiedy weszłam, w moją stronę odwrócił się jakiś facet z kolejki. Gapił się na mnie przez chwilę, po czym uśmiechnął się i przepuścił mnie przed sobą. Podziękowałam, zrobiło mi się miło. Kupiłam bułkę, wyszłam, skierowałam się na przystanek.

Ledwo wyszłam z piekarni, usłyszałam, jak ktoś za mną biegnie. To znaczy, nie byłam pewna, czy za mną, ale później usłyszałam wołanie, więc naturalnym odruchem odwróciłam się. Okazało się, że gonił mnie ten pan z piekarni. Sytuacja trochę creepy. Szczerze mówiąc, myślałam że może coś upuściłam i ta dobra dusza biegnie mi to oddać.

- Przepraszam, że ja tak bezpośrednio - mówi nagle. - Nie wiedziałem nawet, czy mam się odzywać, ale cóż... spodobała mi się pani. Ale pani taka ładna, pewnie zajęta?

Będąc w kompletnym szoku, wydukałam, że tak, zajęta, choć w tamtym momencie byłam wolna niczym ptak. Facet uśmiechnął się z rezygnacją i "spotkanie" się skończyło. Choć bądź co bądź go odrzuciłam, to poprawił mi humor na cały dzień i czułam się doceniona. +50 do samooceny.  


Sytuacja 2; jak NIE podrywać:

Był weekend, wieczór, byłam z kolegami (a ściślej: kolegą i byłym) w szykownej restauracji McDonald. Staliśmy przy samoobsługowym kiosku, chłopaki namyślali się, co chcą zjeść, a ja sobie spokojnie stałam obok i słuchałam ich dyskusji. Ze stolika nieopodal wstało kilku facetów. Przechodzili do wyjścia za naszymi plecami. Nagle poczułam, jak jeden z nich klepie mnie w tyłek, po czym przechodzi przede mnie i rzuca mi pseudoszelmowski uśmiech.

Opadła mi szczęka. Dosłownie. Kolega i eks wtedy zwrócili na mnie uwagę i dopytywali, o co chodzi. Gdy im powiedziałam, chcieli od razu napinać muskuły i lecieć za tym gościem, ale na szczęście już wyszedł, więc dałam sobie spokój. Ale serio, stwierdziłam, że to była niezła świnia, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zerknęłam potem na jego stolik - świnie zostawiły wszystko, tacę, opakowania, śmieci.

Nieładnie, panowie, nieładnie. Mój tyłek też nie był zbyt ucieszony.

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i komediowe, użyła 623 słów i 3361 znaków, zaktualizowała 26 mar 2018.

5 komentarzy

 
  • POKUSER

    "Restauracja" McDonald ;) dobre...

  • candy

    @POKUSER szykowna, odpowiednia na każde spotkanie xd

  • POKUSER

    @candy nie przeczę, ale termin restauracja bawi mnie od lat niezmiennie ;)

  • POKUSER

    @candy ps wybacz nadmierną śmiałość o Pani, ale z tyłkiem już lepiej?

  • candy

    @POKUSER już się zdążył otrząsnąć z tego przykrego incydentu

  • Black

    Za klepnięcie w tyłek należy się klepnięcie w pyszczydło pana, który się tego dopuścił. A twój braciszek jest uroczy:D

  • candy

    @Black obie rzeczy to absolutna prawda :D

  • POKUSER

    @Black pamiętaj, że przemoc rodzi przemoc, gazem po oczach i nie będzie miał jak odwinąć ;)

  • AnonimS

    Fajny tekst. Ja w takiej sytuacji pytam delikwenta czy jest ubezpieczony zdrowotnie jak zajarzy i przeprosi kobietę to ma szansę nie odwiedzać dentysty... Jak nie to ma pecha....

  • candy

    @AnonimS i słusznie!

  • Fanka

    @AnonimS  :bravo:

  • agnes1709

    SUPER! Tylko podziwiam charakter, ja w najłagodniejszej opcji bym mu dość "grzecznie" powiedziała, to pewne z moim wyszczekanym charakterem; ale nie daj Boże, jakbym była akurat w trakcie jakieś biby i pod wpływem - wtedy to już bym się odwinęła jak ta lala:D:D:D

  • candy

    @agnes1709 ja to zawsze wyszczekana w głowie, a właśnie w takich sytuacjach szczena opada i słowa z głowy ulatują

  • agnes1709

    @candy To do mnie na praktyki:lol2: Za darmo, za czytanko:D

  • elninio1972

    odnośnie podruwu:moja siostra kiedyś tez została klepnieta w tyłek podczas koncertu, wiec z półobrotu strzeliła gościowi z liścia. pech chciał ze oberwal za kolegę który klepniecia dokonał . Ale spokój miała do samego końca :D

  • candy

    @elninio1972 haha to prawie jak w Kevinie część 2 :D

  • agnes1709

    @elninio1972 "Klapnięcia DOKONAŁ":lol2::lmao::smiech2:

  • elninio1972

    @agnes1709 kLEpnięcia ;) umyj okularki, albo  do okulisty nioże czas ;)

  • agnes1709

    @elninio1972 Ok, ok, głupi  nie zauważy, mądry nic nie powie. Nie noszę okularów. Powinnam?:woot:

  • elninio1972

    @agnes1709 hmm... nie wiem, nie mój fach :D choć w oczy zaglądać lubi ;) i nie tylko w oczy