Z pamiętnika dwudziestoletniej pseudofilolożki [part 9]

Z pamiętnika dwudziestoletniej pseudofilolożki [part 9]Dziś może nie będzie jakoś strasznie śmiesznie, ale te myśli są warte zapamiętania.

To zdjęcie to definicja miłości.  

Wszyscy myślą, że jak między moim bratem a mną jest różnica 15 lat, to w ogóle się z nim nie dogaduję. Każdy zawsze kłócił się ze swoim rodzeństwem, ale jak każdy słyszy o tych 15 latach, to mówią, że pewnie nie ma między nami kłótni.

Otóż to wszystko jest. 15 lat różnicy to żadna bariera.

Kiedy Szymon się urodził, przyrzekłam sobie, że będę dla niego najlepszą siostrą na świecie. Zawsze chciałam mieć brata, ale nic z tego nie było i w końcu pogodziłam się z myślą, że będę już na zawsze jedynaczką.

I nagle, 31 stycznia 2012 roku w bardzo zimny poranek, wyskoczyła taka mała kulka. Kulka się darła i płakała w niebogłosy, a ja płakałam razem z nią, bo w końcu miałam braciszka. I choć często mnie irytował jego płacz, ząbkowanie, robienie w pieluchy i to wszystko... on bardzo szybko dorósł. Teraz ciężko nawet wziąć go na ręce, bo waży 25 kg.

Kiedyś się trochę kłóciliśmy. To było niezłe odkrycie - że naprawdę, można się o coś pokłócić z trzylatkiem. Teraz jest inaczej. Od kiedy wyjeżdżam na tygodniu na studia, przez te parę dni on zdąży się za mną stęsknić i nie mamy się już o co kłócić. Gdy przyjeżdżam, jest sama radość. Rzuca mi się na szyję i krzyczy z radości, że wróciłam. A to jest dla mnie ważniejsze niż jakby całe miasto się z tego cieszyło.

Kiedyś zostałam w Łodzi na weekend. Dzwonił do mnie i pytał, gdzie ja jestem, przecież piątek już minął, a ja nie wróciłam do domu...

Na mojej osiemnastce zaśpiewał mi do mikrofonu "sto lat", choć miał tylko trzy lata. Później przypadkowo zobaczył, jak odbywały się standardowe osiemnastkowe zabawy. Gdy zobaczył, jak leżałam i dostawałam osiemnaście ciosów paskiem w tyłek, krzyknął tak, że usłyszał go każdy. Podbiegł do mnie, cały we łzach, przytulał mnie i błagał, żeby przestali mnie bić. Serce się krajało. Po wszystkim nie chciał mnie puścić, wtulił się jak małpka. Minęły już trzy lata, a on to pamięta do dziś.

Wiele jest sposobów na okazywanie miłości, ale jak to bywa u dzieci, często się one zmieniają.  

Były Święta, zrobiłam sernik na zimno. Szymon, choć nigdy nie je ciast, jak usłyszał, że to Sandra zrobiła sernik, od razu wziął się za jedzenie. Po chwili pytam go, czy dobry, czy smakuje. Na to Szymon mówi, uwaga, CYTUJĘ:

- Ten sernik to prawdziwe dzieło sztuki, zaiste, pycha.

Kiedy sześciolatek używa słowa "zaiste", to już wiedz, że coś się dzieje...

#miłośćmojegożycia

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i komediowe, użyła 526 słów i 2708 znaków.

6 komentarzy

 
  • POKUSER

    Jak ja Cię świetny rozumiem, mam podobnie  bratankiem :)

  • agnes1709

    "...zaiste, pycha." - rośnie pisarz, po siostrze:D Przepiękne zdjęcia, cudowne!!!  :zakochany: Łapa oczywiście!

  • candy

    @agnes1709 <3

  • Princesska

    Boże jakie to jest słodziunie!  <3 Strasznie mi poprawiłaś humor, dziękuję. :) Pozdrówka i całuski dla Ciebie i Braciszka.

  • candy

    @Princesska cieszę się bardzo :) całujemy również :*

  • elninio1972

    dzieci nie są madre ttylko szczere :) z wiekiem uczymy sie reszty... życie :) super piszesz :*

  • candy

    @elninio1972 dziękuję :)

  • Black

    Piękne!

  • candy

    @Black <3

  • AnonimS

    Ja Ciebie rozumiem . Mój czterolatek też ma powiedzonka od czapy np. przyniosłem ci jabłoko! żebyś miał siły się że mną bawić. Albo liczebniki : jeden lew ,dwa lefy lub pies, piesy.  . Biedny ten który przegapi takie momenty . I jeszcze jedno. Wszystkie dzieci są piękne i mądre. To skąd potem biorą stare durnie??

  • candy

    @AnonimS dzieci są super :) ale życie potem zmienia każdego