Z pamiętnika dwudziestoletniej pseudofilolożki [part 2]

Historia z cyklu: poważne rozmowy.  

Mam sześcioletniego brata, między nami jest piętnaście lat różnicy. Kocham go bardzo, jest dla mnie wszystkim, nawet jak czasem mnie doprowadza do szału, bo dostaje głupawki. Ale ogólnie jest mega kochany, zwłaszcza jak wracam do domu na weekend, a on rzuca się na mnie i przytula z okrzykami radości.

Ale przychodzą też momenty na poważne rozmowy.

Siedzieliśmy u mnie w pokoju, przy biurku, oglądając śmieszne filmiki na Youtubie. W pewnym momencie Szymon zauważył leżące obok laptopa tabletki antykoncepcyjne. No i standardowo, padło pytanie, cóż to jest.

Oczywiście, mogłam skłamać, powiedzieć, że to tabletki na ciśnienie, na sen, na cokolwiek, ale stwierdziłam, że jako starsza siostra mogę go nieco wprowadzić w te tajniki.

No i mówię:
- To są takie tabletki, dzięki którym kobiety nie zachodzą w ciążę.

- A co to jest ciąża?

Ech. Już żałowałam mojej decyzji.

- Ciąża jest wtedy, kiedy nosi się w brzuchu dzidziusia.

- A jak się robi tą ciążę?

To pytanie pominęłam. Mogłam właściwie uznać temat za zakończony, kiedy zaczął mi buszować po szufladach i znalazł paczkę podpasek.

… No i znowu trzeba było tłumaczyć. Chyba już nie pamiętał, że jako trzylatek kiedyś w sklepie podszedł do działu z tymi właśnie produktami i zawołał na cały głos do mamy, czy to bierzemy, bo ona chyba tego używa.

No więc mówię… że raz w miesiącu kobietom leci krew…

No ale skąd, z nosa? Znowu trzeba tłumaczyć. Ponownie pożałowałam doboru tematu.

I pytam, co chłopcy mają między nogami?

Pierwsza odpowiedź: jelita?

No… nie. Próbujemy dalej.

*pada magiczne, dziecięce słowo na "s”*

- No więc dziewczyny też mają… coś – mówię. – I stamtąd leci im krew co miesiąc. To oznacza, że nie są w ciąży.

W miarę chyba zrozumiał, temat się skończył, odetchnęłam z ulgą. Następnego dnia pytam go, co zapamiętał, jako że czasami ma zdolność do zapamiętywania każdej bzdury, a innym razem nie zapamięta nic, choćbym powtarzała tysiąc razy. No i Szymon mówi:

- Że dziewczynom leci krew.
Łał, słuchał mnie! Więc pytam, co oznacza ta krew, po co ona jest.

- Żeby żyć?

No w sumie.
Tak się kończą poważne rozmowy.
Mam być filologiem, a gadam jak potłuczona.

#najważniejszeżebyżyć #sześciolatekmądrzejszyodemnie #cotosięporobiło

candy

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i komediowe, użyła 446 słów i 2410 znaków, zaktualizowała 12 mar 2018.

4 komentarze

 
  • POKUSER

    Lekkie masz pióro, świetnie się czyta i chce się więcej i więcej

  • AnonimS

    Świetne to co piszesz. , Ja rozmawiam z czterolatkiem .  To jest fantastyczne przeżycie. Ta nie skażona kłamstwem czy pochlebstwem logika. I szczerość bez granic. Kiedyś ktoś mądry powiedział coś w tym stylu- wszystkie dzieci są ładne i mądre. To skąd się biorą  dorośli idioci?

  • candy

    @AnonimS dzięki! 4 latka to też cudowny wiek. A co do dorosłych idiotów, to naprawdę nie mam pojęcia. Dzieci są takie kochane i niewinne, że to aż przerażające, co z nich czasem wyrasta.

  • agnes1709

    @AnonimS "To skąd się biorą dorośli idioci?". :smiech2::lol2::lmao:

  • agnes1709

    @candy Tak, niewinne:woot2: Nie powiedziałabym tego w momencie, jak dostałam kiedyś od trzylatka kantem klocka w łeb. Nie było to zbyt subtelne przeżycie:D I skąd on miał taką siłę?:eek: Nie powiem -  przypierdolił mi konkretnie, do tej pory pamiętam imprezę:D

  • AnonimS

    @agnes1709 owszem potrafi uderzyć czy rzucić. Ale nie powie to nie ja itd. nie kłamie przynajmniej narazie młody przychodzi do mojego pokoju , puka i jak zawołam to wchodzi. I od razu melduje (bez pytania) ugryzłem mamę czy coś w tym rodzaju. Ja mu tłumaczę że robi źle i kończy się tym że idzie mamę przeprosić . Bo od tego są dorośli żeby dzieciom  tłumaczyć że to jest złe. Do 6 lat dziecko jest chwiejne psychiczne taki misz masz . Płacz , za chwilę śmiech, potem złość i agresją. To jest do opanowania tylko trzeba chcieć i mieć cierpliwość. Nie ma nic gorszego niż odpowiedzieć  tym samym bo wtedy dziecko się uczy  że ten ma rację kto mocniej uderzy lub ugryzie. A tak zrobił jego tata . Ugryłl go w rewanżu. Dzieciak tak się rozpłakał ze go nie można było uspokoić. I nie dlatego że go bolało tylko że to zrobił jego tata który ma go chronić! No to poszedłem do debila i mu powiedziałem ( mimo że jest pół głowy wyższy i sporo młodszy ode mnie ) że jak jeszcze raz coś zrobi małemu to mu tak przypierdolę że w szpitalu wyląduje. Na jego szczęście zrozumiał bo ja dwa razy dorosłym nie powtarzam. Cała rodzina i znajomi wiedzą że za małego mogę walczyć z całym światem . Chyba zbyt osobiście podszedłem do tego tematu ale ja nie dam skrzywdzić żadnego dziecka. Gdy trzeba nie waham się wezwać odpowiednich służb lub sam osobiście podejmuję interwencję.

  • agnes1709

    :lmao: Kocham Cię!!!:kiss:

  • candy

    @agnes1709 o jak miło :D

  • Black

    Poprawiłaś mi humor :rotfl: Bardzo fajny cykl, czekam na więcej takich opowieści z twojego życia :D

  • candy

    @Black kto by pomyślał że ono takie fascynujące jest XDD