Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Marcin biznesmenem

Marcin biznesmenem

Marcin jest mężczyzną o zielonych oczach. Mieszka od urodzenia w Opolu i jest posiadaczem czarnego Jeepa. Pracuje w firmie marketingowo departamentowej, znajdującej się w centrum miasta. Jest jej kierownikiem.  
Pomieszczenie, w którym znajduje się jego biuro, jest urządzone z wielką klasą. W oknach wiszą firanki, a na parapecie stoją imponujące kwiaty. Mężczyzna siedzi na skórzanym fotelu przy dębowym biurku, przeglądając różne dokumenty. Marcin na chwilę przerwał pracę, łokcie opiera o poręcze, splatając razem palce i zamyka oczy, zatapiając się w swoich fantazjach.  
Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi.
— Proszę!  
Do środka wchodzi jego asystentka Violet. Kobieta ma na sobie białą bluzkę i czarną minispódniczkę, a ciemne, długie włosy związane ma w koński ogon.  
— Ale dziś gorąco – skarży się od progu.  
— To prawda.  
— Może byśmy wieczorem wyskoczyli na jakąś wiejską potańcówkę? – proponuje kobieta.  
— Jesteś bardzo miła, ale dziś pracuję do późna. Może innym razem.- odpiera Marcin nie chcąc urazić swojej sekretarki.  
— Mogę wyjść wcześniej? – pyta z nadzieją.  
— Jasne.  
— Dziękuję.  
Violeta położyła dokumenty na biurku szefa i wyszła, zamykając za sobą drzwi.
Marcin opuścił swoje biuro grubo po północy. Kiedy zjechał windą na parter, w portierni zostawił klucz i opuścił siedzibę, kierując się do swojej fury.  
Po trzydziestu minutach jazdy zaparkował samochód na ulicy Agrestowej 5 przy bloku, w którym mieszka. Przez dłuższą chwilę siedzi w ciemnym pojeździe, jakoś nie ma ochoty wracać do pustego mieszkania.
Muszę sobie znaleźć dziewczynę – pomyślał, wysiadając z bryki.
W mieszkaniu już, teczkę postawił na stoliku, klucze odwiesił na swoje miejsce i udał się do sypialni. Ściągnął marynarkę, poluźnił krawat, następnie położył się na łóżku, kładąc sobie dłonie pod głowę.  
Godzinę później ciszę w mieszkaniu przeszywa dźwięk dzwonka do drzwi. Z niechęcią wstaje z łóżka i idzie zobaczyć, kogo to też niesie o tak późnej porze.  
Podszedł do wrót swojego pałacu spoglądając przez Judasza. Violeta, jego asystentka. Czego ona chce? - myśli sobie i po krótkiej chwili wahania otworzył drzwi.  
— Violet, co ty tutaj robisz?  
— Jesteśmy sąsiadami, więc postanowiłam cię odwiedzić. Wpuścisz mnie, czy będziemy gadać we futrynie?  
Kobieta nie czekając na zaproszenie, przesunęła Marcina na bok i weszła do środka. Mężczyzna kompletnie zmieszany mógł jedynie zamknąć drzwi, po czym poszedł za nią do salonu. Z kredensu wyjął kieliszki oraz pół litra żubrówki o smaku poziomki i usiedli na kanapie obok urodziwej dziewczyny, nalewając sznapsa.
— Ładnie tu masz. Mogę przecież ci mówić na ty?- pyta szatynka. Co ma odpowiedzieć biedny?  
— Jasne.  
Violet przysunęła się bliżej Marcina, tak blisko, że czuje na sobie jej oddech.  
— Co taki przystojny mężczyzna robi sam? - Położyła mu dłoń na klatce piersiowej.  
— Violet. My nie możemy… - zaczyna protestować. W końcu nie wie, o co w tym w ogóle wszystko chodzi. Nie rozumie tego nocnego najścia.  
— Dlaczego?  
— Bo jestem twoim szefem.  
— I co z tego? Wielu szefów ma romanse ze swoimi asystentkami.- chce przekonać swojego seksownego szefa.  
— Lepiej będzie, jak sobie pójdziesz.  
Kobieta wstała z kanapy, wzburzona pokierowała się w stronę wyjścia. Marcin zamknął za nią drzwi na klucz i poszedł spać, ale nie było mu dane zaznania spokoju tej nocy.  
O drugiej w nocy rozległo się walenie do drzwi. Mężczyzna wyskoczył przerażony z łóżka. Podbiegł do drzwi gwałtownie je otwierając.  
— Co ty wyprawiasz? Czy wiesz, która jest godzina? Jutro chcę cię widzieć w moim gabinecie. – podniósł głos, chcąc zatrzasnąć drewno tuż przed jej nosem, ale mu na to nie pozwoliła. Złapała za klamkę wdzierając się do środka.  
— Co ty wyprawiasz? Masz natychmiast opuścić moje mieszkanie!  
— Wiem, że mnie pragniesz – mówi.  
Kobieta rozwiązuje sznurek ze szlafroku, po czym go z siebie zrzuca i staje przed nim naga. Marcin jest na sekundę oniemiały zaprezentowanym mu widokiem, lecz nie może sobie pozwolić na romans ze swoją asystentką. Zbiera więc z ziemi szlafrok i ze złością ciska go Violetcie.
— Wynoś się! – ryczy wypychając dziewczynę nagą z mieszkania, zamykając za nią szybko drzwi na trzy spusty.  
Resztę nocy przeleżał bezsennie w łóżku, rozmyślając nad tym, co się przed chwilą wydarzyło.
Następnego dnia Marcin wstaje w podłym nastroju bierze szybką kąpiel i opuszcza mieszkanie bez śniadania. Gdy jest już na dworze to zauważa, że Violet z którą pracuje coś majstruje przy jego aucie, a kiedy go spostrzega to ucieka. Zdenerwowany wykręca numer alarmowy.  
     - Dyżurny komendy policji słucham?
- Chciałbym zgłosić napaść.  
- Dobrze zaraz kogoś przyślemy na miejsce, a proszę podać adres?
- Agrestowa 5.  
- Już wysyłam radiowóz.  
Mężczyzna siada za kierownicą i czeka, po pięciu minutach podjeżdża wóz policyjny, z którego wysiada dwóch policjantów Marcin do nich podchodzi.  
- Proszę na spokojnie nam opowiedzieć, co tu się stało.  
     Wychodziłem z domu do pracy i zobaczyłem, jak moja asystentka Violet, która majstruje coś przy aucie, ale na mój widok uciekła.  
     - Po rozmawiamy z tą panią.
     - Dziękuję.
     Po odjeździe funkcjonariuszy Marcin taksówką jedzie do pracy. Windą wjeżdża na piętro, gdzie się znajduje jego gabinet i zamaszystym krokiem zmierza w jego stronę. W pewnej chwili z pokoju wychodzi mężczyzny asystentka.  
     - Dzień dobry szefie.
     - Natychmiast do mojego biura!  
     - Dobrze.  
     - Świetnie więc czekam.  
     Po tych słowach wchodzi do środka zamyka drzwi i siada za biurkiem. Pięć minut później wchodzi Violet i siada przed nim na krześle.  
     - Chciał mnie szef widzieć.
     Marcin podnosi głowę i się jej przygląda.  
     - Tak.
     - Czy stało się coś?
     - Jeszcze się pytasz.  
     - Nie rozumiem o co chodzi.
     - Nie udawaj, że nie wiesz o czym mówię. Wczoraj przyszłaś do mnie z zamiarem uwiedzenia, a jak ci się nie udało. To dziś majstrowałaś przy moim aucie z zemsty.  
     - Tak, ale do auta się nie przyznaję.  
     - Policja to ustali.  
     - A teraz możesz odejść.  
     Kobieta wstaje z krzesła i wychodzi mężczyzna wieczorem wracając do domu przed drzwiami zastaje martwą mysz. Po wejściu do mieszkania wzywa policję, która natychmiast przyjeżdża i aresztuje jego asystentkę. Sąd skazuje ją na osiem miesięcy. Po wyjściu z aresztu nie wraca do pracy tylko wyjeżdża z miasta, co Marcina wielce cieszy.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe, użyła 1160 słów i 6673 znaków.

1 komentarz

 
  • Pani123

    Zaraz zaraz,  oni aresztowali Wiolettę za to że zostawiła martwą mysz pod drzwiami Marcina?  i jeszcze 8 miechów za to dostała? :D   Fajne nawet, tylko czasy pomieszałaś trochę. I dialogi są normalne, i interpunkcja jest, i całość sporo dłuższa niż zawsze, jest do czego przysiąść.  Jednym słowem naprawdę się postarałaś.  
    :)

  • Margerita

    @Pani123 dzieki jak zwykle