Zaskakujące Lądowanie rozdział 89

Zaskakujące Lądowanie rozdział 8989  
Mia  

   – Masz rację. Gdzie moje maniery… – Chwilkę się zastanawiam. Wiktoria ma na gębie pewny siebie uśmiech. Kabel w mózgu zaczyna mi iskrzyć. – Musiałabym być głucha, aby zdzierżyć połkniętą butle z helem i non stop się zastanawiać, czy młot pneumatyczny będzie odpowiedni, by skuć tynk z twojej twarzy. Więc w tym wypadku nie mam zamiaru popsuć sobie świąt... Księżniczko – stwierdzam fakty. Wiktoria strzela buraka i w końcu odkleja się od mojego brata, patrząc na niego z szokiem.
Siadło!  
  Laleczka w ciągu piętnastu minut opuszcza imprezę, która przejdzie do historii w dziejach ludzkości. Moja niespodzianka z Samtajlberger- specjal robi furorę, a zaskoczenie mojego chłopaka jest bezcenne. Stwierdził, iż Krakers ma ciężką konkurencję. Mało tego, z zadowoleniem przyglądam się, jak Samuel uczy Juliana mieszać koktajle, a błysk w oczach brata jest nie do przeoczenia. Chłopak znajduje się w siódmym niebie i chłonie z uwagą słowa swojego nauczyciela. Robią miksy ramię w ramię niczym Brutus i Misiek w swojej budzie. Cudowny widok. Po rundzie prezentów dla kurdupla z licznym śmiechem z niektórych bardzo oryginalnych pomysłów, nadchodzi moja kolej.  
Wręczam bratu małą kopertę. Samuel stoi obok mnie, z ciekawością patrzy na podany drobiazg. W sumie nie rozmawiałam ze szczeniakiem na ten temat i nawet nie wiem, czy on również ma coś dla kajtka, ale też niczego nie oczekuję. Choć szukałam dla solenizanta czegoś odpowiedniego, zdecydowałam się na coś, co jest pilne.  
– Byłam bardziej skoncentrowana na tym, co ci się przyda w przyszłości – mówię niepewnie, bawiąc się palcami. Jul otwiera niebieski papier, wyjmuje kartkę z dużą osiemnastką na przedzie i patrzy do środka. Oczy wpadają mu z orbit. W kartce napisałam jedynie „Dokładam się do prawka” a pod spodem są złożone wpół dwa banknoty sto Euro. Jul przytula mnie z całą swoją braterską miłością i zaczyna się mazgaić. Tak. Mój brat większy ode mnie płacze niczym cnotka!  
Ciche odkaszlnięcie wyrywa nas z tej cudnej chwili.  
– Teraz ja – mówi Brutus. Ustępuje mu miejsca. – Nic takiego nie mam, pozwól, że dołączę się do Mii. – Wyciąga portfel z tylnej kieszeni, patrzy do niego ukradkiem i po chwili wkłada mojemu bratu pięć stów do ręki. Młody bierze nas z płaczem w objęcie, zaczynając nam dziękować. Słyszę stłumione słowa przez szumiącą krew w uszach, mój oddech jest coraz cięższy. Sam dał mu więcej niż siostra. 'Co za wstyd!' Muszę powstrzymać burzę emocji, która zapowiada atak furii. 'Nie tu. Nie Teraz.'
Odrywam się od moich facetów, podchodzę do stołu, na który wcześniej odłożyłam pustą szklankę. Z całych sił hamuję cisnące się łzy do oczu. Pewnie Sam pomyślał, że jestem skąpa, albo cicho wyśmiał tę kwotę. Czort wie, co chciał tym zdziałać, ale cholernie mu się to udało. Nalewam sobie ćwiartkę brązowego płynu do szkła i połykam jednym tchem. Ciecz pali całą drogę od przełyku po żołądek, odwracam się w stronę gości. Pierwszy raz od długiego czasu mam zapotrzebowanie…  
– Ma ktoś fajki? – pytam. To powinno zablokować niemiłe uczucia, które ukradkiem chcą wpełznąć w moją zranioną podświadomość. Może jestem podpita, lecz świadoma tego, co mówię i robię.  
– Mia, kochanie, co… – pyta Sam, który znalazł się w mgnieniu oka obok mnie, zakrywam jego usta dłonią. Staram się opanować resztki rozsądku, by nie strzelić mu z gałęzi prosto w wizaż.
– Chcę zajarać. Problem? – syczę w jego stronę. Letycja podaje mi kipę. Nic jak dać dyla i być, choć na chwilę samą. W locie wsuwam kopyta w buty, narzucam kurtkę, chwytam za zapaliczkę na komodzie i wychodzę na zimne powietrze. Baaa! Jak mogłam pomyśleć, że będę miała pięć minut na naładowywanie samokontroli? Przecież pan „MAM KASĘ” musi trzymać się mojego ogona. Idealnie! Wrrr!
Na zewnątrz odpalam papierosa, pociągam pierwszego macha, zamykam oczy i napajam dymem, który zaciągnęłam prosto do płuc. Zdaję sobie sprawę z konsekwencji, jakie mogą zaraz nastąpić. Zawroty głowy, wymioty a w najgorszym wypadku powrót do nałogu, ale w tym momencie interesuje mnie to tyle samo, ile stojący obok mnie Samuel. Czyli ZERO.  
Otwieram powieki, schodzę trzy schody w dół. Potrzebuję trochę ruchu. Na dworze jest ciemno i spokojnie, ta cisza jest przepiękna.  
– Nie wiedziałem… – Zaczyna. Tyle na temat spokoju.  
– Ja też nie. – Wchodzę mu warknięciem w słowo. Może krótki spacerek dobrze mi zrobi? Chociaż sytuacja jest idiotyczna, bo to tylko prezent dla mojego brata, lecz szczeniak nie ma pojęcia, jakie to dla mnie nieprzyjemne uświadomienie mi, że nie posiadam takich środków jak on. 'Nie Mia! Nie myśl o tym. To są urodziny Juliana. Nie możesz zniszczyć mu imprezy!’
Zaczyna mi się kręcić w głowie i łapie bomba, ostatni raz byłam w tym stanie... Robi mi się niedobrze, muszę przykucnąć, a najlepiej o coś się oprzeć. Kładę dłoń na boczne wejściowe drzwi do garażu, słabe światło z werandy lekko oświetla wąską przestrzeń między dwoma murami.  
– Daj mi kotku tę fajkę, jesteś już cała zielona. To ci nie pomoże z tym, co masz w głowie – mówi łagodnie. Skąd on wie, co…? Aż tak bardzo widoczne?  
Chcę wziąć jeszcze jednego bucha, lecz papieros zostaje wyrwany mi z palców, zanim potrafię zaciągnąć dym. Mam ochotę się na niego wydrzeć, ale gdy widzę, jak Samuel wkłada go do ust i się zaciąga, zapominam, co chciałam powiedzieć. Światło padające na jedną stronę jego twarzy, wzrok patrzący w moją duszę i wypuszczony dym robiący wokół niego obłok, jest hipnotyzujący, a zarazem szokujący.  
– TY palisz? – pytam wysokimi oktawami.
Sam pociąga jeszcze raz, wciąga głęboko tytoń i wypuszcza siwy dym.  
– 1:1. Jak się truć, to tylko razem, albo? – Wzrusza ramionami, rzuca peta na ziemię, zadeptując go stopą. Podchodzi do mnie, bierze moją twarz w swoje dłonie, przyglądając mi się uważnie, jakby czegoś szukał. – Mimi, to do ciebie niepodobne. Co jest grane? – Jego głos jest melodyjny, z oczu płynie miłość, rysy twarzy są łagodne, a ciepło jego skóry doprowadza do jeszcze większego zawrotu głowy, podnosząc tym do góry zawartość żołądka, kolana powoli się uginają.  
– Niedobrze mi – mamroczę. W ułamku sekundy siedzę na ziemi z głową między nogami.  
– Przez ten czysty rum wlany w gardło bez popicia i tytoń, ma prawo być ci paskudnie. Pytanie jest, dlaczego to zrobiłaś? I nie myśl, że nie zauważyłem zmian w twojej postawie, Słoneczko. Mnie nie oszukasz, więc lepiej to wypluj, a ci ulży. – oznajmia, kucając przy mnie. Skubaniec za dobrze mnie zna i chociaż chcę coś powiedzieć, to nie potrafię sklecić ani jedno zdania.  
– Bardzo proste. – Słyszę głos brata. 'Jeszcze jego tu brakuje!' – Mii jest głupio przez tę sumę, jaką dołożyłeś do prezentu i teraz się wstydzi. – Informuje krasnal Brutusa, który otacza mnie silnymi ramionami.  
– To jest powód, aby narazić się na płukanie żołądka? – wzdycha. – Aj ty kochany głuptasie – mówi, lecz głuptas podrywa się na nogi i szuka potulnego kącika pod rododendronem do bełtania. Że też cielak, jakim jest mój brat, musi tyle paplać. Niech od razu mu powie od A do Z całą historyjkę. Mi w ten sposób nie pomoże.  
Chryste, po jakiego czorta była potrzebna mi ta faja? Zapiska na przyszłość „Nie pal, kiedy pijesz rum.”
– Lepiej? Przeniosłem ci wody – mówi ciepło mój chłopak. Gramolę się z pozycji pieska i siadam na cztery litery. Fakt. Jest trochę lepiej, tylko pytanie na jak długo? Biorę od niego napój i wypijam go jednym duszkiem. Samuel przykuca.  
– Normalnie bym cię pożałował, ale w tym wypadku… – rozgląda się za siebie i powraca do mnie swoim spojrzeniem – powinnaś dostać solidnego klapsa. – Zniża głos, patrząc mi w ślepia. 'NO WSPANIALE! Wręcz cudownie!' Przecież zapłaciłam cenę za moją głupotę. Nie musi klepać mnie za to w zad!  
– Dawaj mi tu story – domaga się z szerokim uśmiechem. 'Co za dupek!' Rozgryza mi pancerz i to w idealny sposób.  
– Sypnąłeś mu więcej niż ja. Dałeś mi tym do zrozumienia, że się nie postarałam… Jaka jestem do niczego, lecz nawet gdybym chciała, nie potrafię… – Nie umiem dokończyć moich tyrad, bo zakrywa mi usta.  
– Chwila moment Mimi. Ja ci niczego nie chciałem pokazać, udowodnić ani narobić wstydu, a tym bardziej wyrzutów sumienia, lecz dałem mu tyle, bo go mocno polubiłem. Gdybym wiedział, że Długi zbiera na prawko, dałbym więcej i zanim zaczniesz nastawiać pióra... To nie są tylko moje pieniądze, ale także twoje, bo gdyby nie ty i twój mózg, byłbym w ciemniej du... jaskini – informuje mnie poważnym tonem. Krew w moich żyłach się gotuje, aż muszę przełknąć głośno ślinę, aby nie wybuchnąć, przez tyci-tyci mały problem.  
– Dobrze wiesz, gdzie mam twoje wytrzepane siano i nie powinieneś robić mi tym przykrości! – krzyczę na pół osiedla, rzucając szkłem przed siebie. Słyszę, jak się tłucze gdzieś w oddali
– Mia, Dżizas! Co ty gadasz?! To tylko cholerny prezent! Nie widzę w tym nic złego! – Podnosi głos. Łapiąc się za włosy, zamyka oczy, bierze głęboki oddech, a gdy otwiera powieki, jego spojrzenie jest spokojne i miękkie. – Widziałaś, jak się rozpłakał, gdy zajrzał do kartki? To nie była reakcja na kwotę, lecz na ich przeznaczenie. Młody się z tym nie liczył i dlatego tak zareagował. Ja nie pomyślałem nad prezentem, a tym bardziej kartką. Stwierdziłem „Ach dam mu stówkę i gra gitara.” ale kiedy przeczytałem te cztery słowa, dostałem mokrym ręcznikiem w ryj, Mia. To jest najwspanialsze, co może dać druga osoba. Umożliwienie realizacji marzeń. Przepraszam cię, ale chcę być jego częścią i to nie jest powód, by od razu wpadać w furię, czy palić papierosa – mówi ciepłym tonem niczym płynący miód. Wstaje, podaje mi dłoń. – A teraz chcę przetańczyć z moją wspaniałą dziewczyną całą noc.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1814 słów i 10342 znaków, zaktualizowała 12 lis 2020.

7 komentarzy

 
  • Virginia

    Nie potrafię przestać czytać.
    Akcje, emocje, dreszcz, śmiech i płacz. W tym opowiadaniu jest wszystko z odpowiednią dawką napięcia.  :bravo:

  • AHopeS

    @Virginia Dziękuję bardzo. Cieszy mnie ta informacja. :)

  • Shogun

    Uffff, dobrze, że wszystko się wyjaśniło :)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję :)

  • Basiaa

    Tak fajna impra ....... dawno i nie prawda, a odcinek trzyma poziom :yahoo:

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję

  • Margerita

    łapka  w górę krakers  :lol2:

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję

  • Smutnapani

    18..... Kiedy to bylo😉

  • AHopeS

    @Smutnapani Dziękuje
    18 - to tylko liczba

  • Smutnapani

    @AHopeS oczywiście. Ważne co w sercu, w głowie. Dla mnie ważna w tym roku 15😉obym się nie zawiodła...

  • AHopeS

    @Smutnapani Nie wątpię.

  • nanoc

    Fajne, ale reakcja Mii mnie zaskoczyła, spełnienie marzeń Samuel się dołożył, czy to ważne że dał więcej, a może to tak, daję tyle i nikt mi się nie wychyla z większą sumą.Mia przeholowała. Ale jak w życiu, super napisane. :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.

  • Aladyn

    Ten spontaniczny gest Samuela był może trochę niezręczny, nieprzemyślany, ale na pewno nie dawał powodu do takiej reakcji Mii. Jeszcze na tyle go nie poznała, aby przypuszczać, że ten kochający ją facet mógłby z premedytacją chcieć zrobić jej taką przykrość?   :)

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.
    Partnerów poznaje się całe życie, a i tak nigdy go do końca nie poznasz ;)