Zaskakujące Lądowanie rozdział 80

Zaskakujące Lądowanie rozdział 8080  
Samuel  

  W pubie nie ma zbytniego ruchu. Postanowiłem pójść na zaplecze i zająć się niezbędnymi owocami do koktajli, co razem dadzą trunkom niezwykły smak oraz kuszą samym widokiem. Żeńska płeć przeważnie nie potrafi oprzeć się takiej pokusie. Chociaż jest środek tygodnia, musimy być przygotowani na wszystko, niczego nie może zabraknąć. Od czasu wprowadzenia promocji na piwo, drinki czy shots za pół ceny w danych godzinach, cieszymy się rosnącą z dnia na dzień ilością gości, a kasa fiskalna z godziny na godzinę brzęczy głośniej monetami. Z zadowoleniem kroję miodowy melon. Kai stoi na baczności za ladą, dziewczyny podzieliły się miedzy sobą obowiązkami, a moja dama udziela pomocy Krakersowi. Widok Mii poskładanej na stole przez jeden koktajl z nowego repertuaru Kaia był naprawdę słodki. Misiek miał rację względem ilości pięciu różnych alkoholi w jednej mieszance. W sumie po pierwszej próbie smakowej nie byłem do niej przekonany. Przyjaciel jednak zapewniał mnie, iż po jednym 0, 3l dostanie się fazę. Byłem sceptyczny, dlatego nikt inny niż Mia nie nadawał się do przetestowania trunku. Wystarczyło dziesięć minut i leżała wyłożona na blacie stołu jak sflaczały balonik bez helu. Z początku miałem frajdę z tego widoku, lecz szybko dostałem wyrzutu sumienia za perfidnie wykorzystanie, gdyż kobieta swoimi pomysłami ratuje nasz lokal, robi wszystko, aby wydobyć nas z kredytu, niczego w zamian nie oczekując. W ten sposób dochodzę do kolejnego problemu leżącego na żołądku niczym kamień. Nie mogę, nie chcę i nie potrafię dłużej pozwolić, aby robiła to bez wynagrodzenia. Muszę znaleźć odpowiedni moment, by z nią porozmawiać na temat złożonej przeze mnie oferty, na którą do dzisiaj nie dostałem żadnej odpowiedzi i strasznie mnie to niepokoi, a raczej deprymuje. Odczuwam dyskomfort związany z całym jej zaangażowaniem bez zapłaty, która się należy mojemu geniuszowi. Na całe szczęście po podaniu Mii posiłku i odpowiedniej ilości płynu, dziewczyna szybko do siebie doszła i zaczęła normalnie funkcjonować, w innym przypadku miałbym zwłoki w piwnicy.  
Telefon komórkowy wydaje odgłos wiadomości. Odkładam nóż, ocieram dłonie z soku melona w kuchenny ręcznik, łowię z przedniej kieszeni komórkę. Przecieram kciukiem o display, wbijam kod, otwieram Whatsapp. Wiadomość głosowa od Toma. Nie ma facet niczego lepszego do roboty?
     Stęki, jęki.  – Uwielbiasz go oblizywać? –  Tom?  
         – Mhhh… achhh… bardzo. Mogę jeszcze? – MIA!  
         – Bez pohamowań króliczku, weź go do buzi tak głęboko, ile potrafisz…  
         – Właśnie tak… powiedz, że to uwielbiasz, Mia.  
         – Kocham go, Tom… Mhmmm.  
         –  Nadgryź krewetkę...  
Wyłączam to, co słyszę. Jestem w szoku. Na myśl, że kuchcik puka moją dziewczynę, widzę czerwono. Jak poparzony puszczam nóż, wybiegam z pomieszczenia i biegnę ile sił do kuchni. Serce zaraz wyskoczy mi z zawiasów, a żołądek robi fikołki. Dwie sekundy później z hukiem otwieram metalowe drzwi i zasapany zamieram w ruchu. Widok ich obojga jest okrutny dla mojego oka.  
Zabiję ich! Odrąbię im łby tasakiem! Poćwiartuję i oddam na przeróbkę żarcia dla zwierząt w Zoo! To jest absolutne NO GO.  
Od samego przybicia sobie wesoło piątki dostaję białej gorączki.  
– Wisisz mi dychę Krakers. Mówiłam, że będzie potrzebował mniej niż dwadzieścia sekund – mówi moja dama z zadowoleniem, siedząc na metalowym stole z talerzem na kolanach i olbrzymim na nim hamburgerem. Pół twarzy ma wysmarowaną jakąś jasnopomarańczową papką, a na ustach widnieje uśmiech tysiąca Wolt. Tom zgięty w pół, jedną ręką trzyma się za brzuch, drugą opiera o blat stołu, wydając z siebie głos warchlaka taplającego się w ciapie, a ja stoję jak ten dureń, zbierając swoje myśli i głos, który widocznie został na zapleczu.
– Gryzka? – pyta Mia przesłodkim tonem oraz niewinną miną. Mogę się jej tylko przyglądać. Moja dziewczyna jednym susem zeskakuje ze stołu, podchodzi do mnie z upaćkanym pyszczkiem, wyglądając przy tym, jak Afrodyta. Nie umiem odwrócić od niej wzroku, nawet gdy stoi przede mną, podsuwając talerz z bułką prosto pod nos. Boże, ale ona jest w tej chwili apetyczna.  
– Zobacz, jak ładnie pachnie, a smakuje jeszcze lepiej. – Nachyla się do przodu – Prawie, jak mój tuńczyk – szepcze erotycznym głosem, jej oczy błyszczą niczym dwa brylanty, a prawy kącik ust ma wykrzywiony w złośliwy uśmieszek. Z prowokacją biorę z talerza mega burgera, zatapiam w nim kły. Smak dosłownie detonuje wszystkie kubki smakowe, zmuszając tym do zamknięcia powiek i wydobycia z gardła odgłosu rozkoszy, przełykam kęs, nie umiejąc powstrzymać tego pragnienia, odgryzam jeszcze jeden spory kawałek. Teraz rozumiem te dziwne odgłosy na nagraniu, bo sam wydaję takie same dźwięki. Normalnie nie przepadam za krewetkami, ale w połączeniu z tuńczykiem i tym sosem są naprawdę pyszne.  
– Obliż ręcznie trzepany sosik – odzywa się Tom. Zatrzymuję mielenie szczęką, otwieram oczy jak laleczka Chucky, wypluwam papkę z ust na talerz, a bułkę odkładam na obok. Odechciało mi się jedzenia. Mia parska śmiechem, a na twarzy kucharza pojawia się szatan, siedzący w głębi jego wnętrza. 
– Dupek – warczę. Przyciągam moją kocicę, biorę jej twarz w posiadanie i zaczynam procedurę oczyszczania jej pyszczka. Po zakończeniu programu całuję ją, jakby dnia nie było. – Byś zostawił sobie coś na kolację, Brutus – mówi Krakers. Odrywam się od mojego prywatnego mięsa, przytulając ramieniem Mię mocno do siebie.  
– Masz dwie stówy mniej na koncie, jesteś jej winien za zgwałcenie ust… krewetką – ostrzegam kumpla, który zmienia postawę, zakładając ręce na piersi, napina mięśnie bicepsa. Ciekawi mnie stabilność materiału jego fartucha. Tom z naszej trójki jest najmniejszy, ale za to najbardziej napakowany.  
– W takim razie ty i Kai po cztery za napranie Słoneczka jednym drinkiem w niespełna kwadrans. – Odpala. Nic innego nie miałem w planie jak wynagrodzenie naszego mózgu i z całą pewnością nie taką skąpą sumą, jaką zaproponował Bulion. 
– Logiczne. Zasługuje na odszkodowanie z naszej strony – informuję.  
– Oczywiście… z twojej strony będzie to zapłata w naturze. Mia zasługuje na kiełbasę, a nie miękką parówkę – Zaczyna prowokować. Gdyby wiedział, co mam do zaoferowania, to przez kolejne pół roku szukałby w spodniach z lupą w dłoni swojego korniszona, ale nie mam zamiaru wchodzić mu tym na jego niskie ego.  
– Lepiej mieć parówkę niż zapuszkowaną sardelkę. – Daje mu kontrę. Sorry, nie potrafiłem się powstrzymać, niekiedy trzeba być okrutnym. Mia uwalnia się z mojego objęcia, wzdycha, ja natomiast jestem w pełni skoncentrowany na Krakersie. Mierzymy się wzrokiem, staczając w ten sposób ze sobą walkę.  
– W porównaniu do półtwardego kabanosa, moja sardelka potrafi się żwawo ruszać. Może mały niepozorny, ale wytrysk ma potworny. – Odbija piłeczkę z powrotem, a drzwi do kuchni zapadają w futrynę.  
No i przegięliśmy pałę!

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1224 słów i 7250 znaków, zaktualizowała 12 lis 2020.

7 komentarzy

 
  • Shogun

    No no no :)

  • AHopeS

    @Shogun  :shushing:  Dziękuję.

  • Shogun

    @AHopeS  :shushing:

  • AHopeS

    @Shogun  :lol2:

  • Shogun

    @AHopeS No no no  :nunu:  haha  :lol2:

  • Basiaa

    Ha ha ha  zaskoczyłaś mnie, świetne dialogi, przewrotne, zaskakujące. Super.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję bardzo, polecam się na przyszłość :)

  • nanoc

    BRAVO, BRAVO,BRAWO- doskonała fabuła, jedzenie i miłość to zawsze szło w parze, świetnie to rozegrałaś :yahoo:  :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.

  • Margerita

    łapka w górę nie ma to jak dobry interes  :cheers:

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuje.

  • YankoWojownik

    Trochu szok - znaczy taki radosny. Się zapędziło, sympatycznie. Wiele rozdziałów jestem w tył.

  • AHopeS

    @YankoWojownik dziękuję.

  • Aladyn

    W pierwszej chwili byłem przekonany, że ta rozmowa, którą słyszy w telefonie Sam, wskazuje na jednoznaczną sytuację. Ale coś mnie tknęło, że to by było zbyt proste dla takiej Autorki jak AHopeS. Domyśliłem się, jak się potem okazało słusznie, że  to Mia smakuje jakąś potrawę.
    Pomysł na taką prowokację, jako formę zemsty Mii , godny tej świetnej Autorki, ale też i okrutny. Co ten biedny Samuel musiał przeżywać zanim się wyjaśniło.  :bravo:

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.

  • Gazda

    Aż mnie brzuch rozbolał ze śmiechu. Dialogi są boskie. Trzymaj tak dalej😂😂😂😂😂👍👍👐👐👐

  • AHopeS

    @Gazda Dziękuję.