Zaskakujące Lądowanie rozdział 73

Zaskakujące Lądowanie rozdział 7373  
 Mia  

    Siadło!  
I to w brutalny sposób! Jak nic dostanę stempel „Niewypał.”  
Zamurowana wlepiam wzrok w osoby stojące przede mną. Lucy ma na twarzy szeroki uśmiech, zielone oczy przepełnione są zachwytem i miłością, a blond włosy sięgają do brody. Jej drobna i niska postać jest odziana w jasne spodnie z materiału i bordowy sweterek. Na oko może mieć czterdzieści lat. Natomiast pan Berger swą ogromną budową opiera się o futrynę drzwi, zakrywając sobie usta, aby powstrzymać trzęsące się od śmiechem ciało. Łagodny błękit jego oczu jest taki sam, jak u synusia. Głowę ma pokrytą krótko ściętymi siwymi włosami. Moją uwagę przykuwa jego ubiór. Granatowy sportowy dres… i to facet, który ma dobre pięć dych na karku. Serio???  
– Brawo złotko, to była piękna przemowa. Jak to znów było? Do Netto, po co? Ten tekst muszę sobie gdzieś zapisać dla takiego jednego typa z… – Pani Berger lewą dłonią zakrywa mężowi usta, a prawą wyciąga w moją stronę na przywitanie.  
– Lucy. Miło cię w końcu poznać. Jestem całkowicie po twojej stronie. Również nie lubię tych obleśnych lakierków – oznajmia. Oniemiałam. W całkowitym szoku i wypiekami na licach odwracam się do Samuela, który głupio rechocze. 
Czemu nie otworzył pyska, skoro wiedział, że stoją w drzwiach i słuchają mojej docinki miesiąca! Dlaczego nie szczeka, kiedy powinien? Zrobiłam z siebie kretynkę roku. Dostaje się za to jakieś nagrody? Z pewnością zdobyłabym takie ze dwie! AAAAA!
Szybko staram się o dobrą postawę, by wybrnąć z tej durnowatej sytuacji.  
– Widzisz? Nie tylko ja jestem tego zdania – mówię do kundla. Odwracam się z powrotem do państwa Berger.  
– Mia Dosch. Miło państwa poznać. Serdecznie dziękuję za zaproszenie, ale nie musieli się państwo fatygować. – Podaję na przywitanie dłoń pani Berger, dlatego iż zostaję przez nią wzięta w gorące uściski, muszę się bardzo mocno pochylić. Przysięgam, całe osiedle widzi pół mojego tyłka! Normalnie, zaćmienie słońca!  
– Mnie ciebie też, Mio – mówi mama mojego chłopaka. Za plecami słyszę stłumiony śmiech Samuela, odruchowo kopię nogą do tyłu i trafiam szczeniaka w piszczel, wydobywając z niego ciche „Auć.”
Jednym słowem… Poczuł chłopak szpilkę.
– Ej, Karzeł. Moja kolej na to ciacho – wtrąca się senior. Jak przez jego żonę tak i przez niego jestem uchwycona w ramiona.  
– Już cię kocham, złotko – szepcze senior do ucha. Nie wiem, jak mam odebrać jego słowa.  
– Tato, ta szynka jest moja i nie mam zamiaru się nią dzielić! – ostrzega Samuel, a na mojej twarzy pojawia się drobny uśmiech. Sam kładzie dłoń na mojej talii, a Konrad gestem swojej gigantycznej dłoni zaprasza nas do środka.  
Domek wcale nie jest taki mały, jak zapewniał mnie szczeniak. W środku ściany przestronnego korytarzu są jasne. Na wprost znajduje się garderoba, po obu stronach po dwie pary drzwi, a na końcu po prawej stronie wieszaka na kurtki są schody prowadzące na górę. Mój chłopak zachowuje się jak prawdziwy dżentelmen, pomaga mi z płaszczykiem, a kiedy chcę zdjąć szpilki, szepcze do ucha, abym zostawiła je na stopach. Następnie popycha mnie w stronę jednych z drzwi, ukazując mi duży gościnny pokój wraz z jadalnią. Wszystko jest bardzo modnie i gustowne urządzone, od mebli po dekorację.  
  Stojąc przy stole, patrzę na przygotowane smakołyki. Nie wiem, na co mam się zdecydować, wszystko tak dobrze wygląda, a pachnie jeszcze lepiej. Samuel, będąc w transie dobrych manier odsuwa krzesło, abym zajęła miejsce, po czym je dosuwa i siada obok mnie.  
– Wy wiecie, że nie mamy wigilii? – dopytuje chłopak, powodując po raz kolejny drganie kącików moich ust.  
– Inaczej twój ojciec nie zadbałby o nowy strój – stwierdza sucho jego mama. Pan Berger chce właśnie nałożyć sobie porcję ziemniaków, kiedy od żony dostaje po łapach drewnianą warzechą.  
– Gdzie twoje maniery! Mia ma pierwszeństwo – upomina swojego małżonka.  
– Niech państwo nie robią sobie kłopotu – odpowiadam zmieszana.  
– Ej, Tatek. Faktycznie. Fajne wdzianko. Nie zauważyłem wcześniej. Gdzie mieli takie mega przeceny? – pyta Sam, wskazując brodą na dres – Nie. Czekaj… Niech pomyśle… – Robi minę głęboko się zastanawiającego. Pstryka palcami, wskazując na odzież ojca. – Ciucholand! – Zgaduje.  
Parskam pod nosem. Nie spodziewałam się tego. Aby ukryć rozbawienie biorę do rąk napełniony kielich i upijam spory łyk wina.  
– Prawie synek – odpowiada ojciec z dumą. Na jego twarzy pojawia się ten sam uśmiech, który posiada Brutus. Pękających kącików ust. – Caritas. – Wypala z tekstem. Ciecz znajdująca się w przełyku szuka uwolnienia… przez nos! Szybko chwytam za leżącą na stole serwetkę i przytykam ją do twarzy.  
– Aż tak okropne jest to wino, kochana? – pyta Lucy zmartwionym głosem. Nie mogę niczego powiedzieć przez pieczenie alkoholu w nosie i przełyku, który wpłynął w międzyczasie do śpiewaka, pozbawiając mnie tchu. Gorzej już być nie może. W mgnieniu oka Brutus klepie mnie po plecach, co pomaga w nabraniu powietrza. Słyszę, jak Lucy po cichu beszta swojego męża.  
– Jeszcze ją udusisz. Pohamuj się Konradzie. Przynosisz mi wstyd! – skarży się kobieta.  
– Hej! Wiertara zaczęła. Nie zwalaj winy na mnie! – Broni się pan Berger.  
Kiedy w miarę do siebie dochodzę, odkładam serwetkę na bok.  
– Wino jest bardzo pyszne, po prostu jestem pod wrażeniem, że Caritas posiada tak dużą ofertę z firmową odzieży. Chyba sama wybiorę się na takie zakupy.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 973 słów i 5702 znaków, zaktualizowała 12 lis 2020.

6 komentarzy

 
  • Shogun

    Ha! Nie było tak źle, a już naprawdę myślałem, że będą wzywać ambulans haha :)

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję bardzo.

  • Basiaa

    No wizyta jest ok, Mia jak zawsze na topie. Świetne dialogi :bravo:

  • AHopeS

    @Basiaa Serdecznie dziękuję.

  • Margerita

    łapka w górę widzę, że Mia zrobiła na państwu Berger dobre wrażenie

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję

  • Aladyn

    Świetna kontynuacja dialogu rozpoczętego pod drzwiami. A jak jeszcze doszli kolejni rozmówcy w postaci rodziców Samuela, to rozmowa całej czwórki jest dobitnym świadectwem talentu Autorki.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję  :wstydnis:

  • Gazda

    Nie ma jak lekka rozmowa przy obiedzie🤪🤪. Przy deserze będzie ubaw po pachy.👐👐👐

  • AHopeS

    @Gazda Dziękuję.
    o ile do deseru dojdzie...  :devil:

  • nanoc

    No pani autorko, jestem pod wrażenie, rodzina wspaniałe, dialogi jak zwykle super, uschnę zanim podadzą deser. Brawo, Brawo. Bardzo się podoba. <3  :yahoo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję  :wstydnis: