Zaskakujące Lądowanie rozdział 58

Zaskakujące Lądowanie rozdział 5858  
Samuel  

  WTF?
Jestem oniemiały tą sytuacją. Dopiero słysząc, zatrzaskujące się z hukiem drzwi, wraca we mnie życie, a krew rusza w obieg. W tempie szybszym niż rozprzestrzeniający się smród ściągam gumkę, wyrywam szufladę komody i w podskokach naciągam wyłowione łapskiem pierwsze lepsze gatki. Wybiegam za Mią na klatkę, lecz panuje na niej grobowa cisza. Bezgłośnie wykrzykuję fuck! Zbiegam po schodach w dół, trzaskam pięścią w jej drzwi.  
– Mia, otwórz! – wołam, ale nic. Próbuję ponownie, lecz za drzwiami panuje cisza. Ogarnia mnie panika, że dziewczyna może sobie coś zrobić, choć tak naprawdę nie wiem, co się stało. Chciałem jej powiedzieć, jak bardzo ją kocham, jednak przy pierwszym wypowiedzianym słowie zaczęła robić się blada, a przy drugim była oblana potem. Co ja takiego zrobiłem? Czy ją bolało, a mi tego nie powiedziała? Sprintem biegnę po klucze, które doczepione są do moich. Dzięki Bogu drzwi do budy się nie zatrzasnęły, w innym przepadku miałbym problem. Chwytam za pęk metalu na smyczy i ponownie zbiegam po trzy stopnie w dół. Trzęsącymi się dłońmi szukam odpowiedniego klucza do jej drzwi. Chryste! Chłopie wyluzuj, nic jej nie będzie! Staram się uspokoić. Pff, nic nie pomaga. Nawet jest gorzej. W końcu znajduję odpowiedni stop, a szumiąca krew zatyka uszy. Otwieram zamek, serce podchodzi do gardła. Przechodzę przez próg i słyszę ciszę. Cholerną głuchą ciszę! Zamykam wrota do jej pałacu, a razem z nimi oczy, skupiam się w pełni koncentracji.  
– Prysznic. Jest pod prysznicem! – szepczę pod nosem. Odruchowo wieszam klucze na haczyk, po czym kieruję się do łazienki, po cichu otwieram drzwi. Odgłos puszczonej wody dochodzi do małżowin, ale widok, który zastaję, dosłownie łamie serce na tysiące kawałków.  
Mia siedzi w brodziku, ręce ma owinięte wokół podkulonych pod brodę nóg, kołysze się w przód i tył cała się trzęsąc. Wzrok wbity ma przed siebie, usta lekko rozchylone, a wargi są sinego koloru. Dusi się? Chwytam za pierwszy lepszy ręcznik, otwieram drzwi do kabiny, zakręcam wodę i stwierdzam, iż jest lodowata. Robi mi się słabo, widząc ją w tym stanie, a najgorsza jest świadomość, że może ja jestem tego powodem. Nigdy bym sobie nie wybaczył. Klękam przy niej, otulam ją miękkim ręcznikiem, biorę w ramiona tak mocno, jak potrafię i kołyszę niczym małe dziecko, ale ona oprócz cichego łkania nie daje z siebie żadnej reakcji.  
– Już dobrze, skarbie. Już dobrze. Jestem przy tobie. – Całuję ją w czubek głowy. Sekundy upływają. Mia nic nie mówi tylko gorzko płacze. Co ja najlepszego narobiłem? Już wczoraj, gdy ją obudziłem i spojrzała w moje oczy, widziałem, że założyła tę swoją maskę, której tak nienawidzę. Bałem się odezwać. Kobieta wstała z kanapy, wzięła z biurka swój telefon, schowała do małej torebki i pokierowała się do wyjścia. Poczłapałem za nią jak jakiś niewolnik. Całą drogę milczała, nawet w moim mieszkaniu nie wydobyła z siebie ani jednego słowa, tylko zmyła makijaż, przebrała się w piżamkę i położyła do łóżka, zapadając w ułamku sekundy w sen, a ja jak idiota mogłem na to wszystko patrzeć w milczeniu. Chwila moment! Przewijam sobie jeszcze raz scenę, gdy ją przebudziłem. Mętne pozbawione blasku spojrzenie, milczenie, była spokojna… to nie była maska…
TOM! Ty cholero!  
– Powiedz mi, co się dzieje Mia. Nie wiem, co mam robić. Tak bardzo cię… – Wznawiam kolejną próbę, lecz Mia wyrywa się z moich objęć, wstaje na równe nogi, wskazuje palcem na wyjście.  
– Odwal się! Wyjdź i zostaw mnie w spokoju! – krzyczy. Na moment uchodzi mi całe powietrze z płuc… Co ją opętało? Również się podnoszę.  
Biorę jej dłonie w moje i przyciągam ją do siebie, nasze spojrzenia niemalże wypalają sobie dziury w oczach.  
– Co ukrywasz? Czego mi nie mówisz? Zaczynam podejrzewać, że to ja jestem winien twojego stanu i po moim trupie zostawię cię samą. Zrobię wszystko, abyś mi powiedziała, co cię gryzie. Dotarło? – Daję do zrozumienia spokojnym, acz stanowczym tonem.  
– Trafiłeś w sedno, a teraz zabieraj łapska i opuść moje mieszkanie – syczy przez zaciśnięte zęby. Jeśli jeszcze przed chwilą była niestabilna, pogrążona w cierpieniu, tak teraz bije z niej nienawiść. Jednak miałem racje, że to ja jestem odpowiedzialny. Teraz już wiem, jakie to uczucie, kiedy ktoś wyciąga ci dywan spod stóp. Gdy czujesz, jak lecisz w dół, nie mogąc się niczego chwycić, aby zapobiec wylądowaniu na betonie jak zgniłe jabłko. Nie mam zamiaru pogarszać sytuacji, jestem zmuszony zaakceptować jej prośbę i choć mój żołądek zaczyna robić salta, a krew rozrywa aortę, to nie mam innego wyjścia.  
– Zrozumiałem twoją prośbę, ale najpierw wyjdziesz spod prysznica, przebierzesz się i położysz do łóżka. Dopiero gdy będę miał pewność, że się uspokoiłaś, wyjdę i dam ci potrzebny czas – odpieram, usiłując zachować spokojny, łagodny ton, ale to nie jest wcale takie proste, gdy tornado uczuć demoluje flaki. Powoli puszczam jej dłonie. Mia z dumą podnosi głowę, mocniej owija ręcznik wokół swojego ciała i bez słowa odwraca się na pięcie. Wychodzi bez żadnego spojrzenia w moją stronę.
Kompletna cisza.
Nic.  
Okropny niepokój oraz strach przebiega mi przez grzbiet. Wychodzę za nią z łazienki, idę w stronę sypialni i jedyne, co słyszę to zamykające się drzwi oraz dźwięk przekręcanego w nich klucza.  
Klik.  
Podchodzę do kanapy i niczym worek kamieni bezsilnie na nią opadam. Wkładam głowę w dłonie, a palcami prawie wyrywam sobie włosy.  
Czy właśnie ją straciłem? Gdzie popełniłem ten cholerny błąd? Tysiące pytań, na które chyba nigdy nie dostanę odpowiedzi. Tama puszcza.  
Przepadłem.  
To koniec.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1048 słów i 5923 znaków, zaktualizowała 27 wrz 2020.

4 komentarze

 
  • Shogun

    Mocne.

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję   :wstydnis:

  • Shogun

    @AHopeS Lecę do r59.

  • AHopeS

    @Shogun  Powodzenia

  • Basiaa

    Ale zakręciłaś porządnie wątkiem, ale świetne to jest.

  • AHopeS

    @Basiaa Miło. Dziękuję.

  • nanoc

    No to się porobiło, fundujesz nam zwroty akcji że można dostać zawału, Brawo.  :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.

  • Margerita

    łapka   w górę Sam nie odpuszczaj wyważ chociaż te drzwi ale wejdź tam

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję.