Zaskakujące Lądowanie rozdział 21

21
Mia

   Zastanawiam się nad tym bez większego przekonania.
Może ma rację, tylko jest pytanie, czy potrafię? Boję się być znów tak zraniona. Elias był moim pierwszym chłopakiem i zrobił ze mnie manekina. Zabrał resztę mojego uśmiechu, szczęścia i radości, jaka jeszcze we mnie istniała. Zniszczył wiarę istnienia kogoś, kto by się zainteresował moją osobą. We mnie nie ma nic, co można byłoby wydobyć, na dzień dzisiejszy szanse są bardzo malutkie. Więc, po co kiełkować fałszywą iluzję? Chociaż Samuel biorący mnie w ramiona, gdy całuje w czubek głowy, nazywa mnie słońcem, jego spojrzenie czy męski zapach, sprawiło, że obudził we mnie coś, co bardzo długo było w stanie spoczynku. Czy jest tego warte? Czy ja tego chcę? Przecież wystarczy tylko jedno słowo lub czyn, aby ta mała iskierka nadziei przetworzyła się w ogień, który w jednej sekundzie może mnie spalić albo zostać ugaszona falą kolejnego rozczarowania... To nie ma sensu.
– Ryzykować ostatnie pięć procent na rzecz próby z góry przegranej sprawy nie jest rozsądnym wyborem – stwierdzam fakt.
– Czemu nad tą piątką nie popracujesz by rosła w górę, a nie pozwolić jej prysnąć w poddaniu. – Próbuje mnie przekonać.
– Ja się nie poddaję Sam. Każdej nocy, gdy idę spać, wiem, jakie czekają mnie koszmary. Każdego dnia staczam ciężką, bolesną walkę ze wstrętem i nie chęcią do samej siebie. – Opuszczam wzrok, zabieram moje dłonie z jego uścisku, obtulam się ramionami i cicho  przyznaję. – Są dni, w których nie mogę tego więcej znieść i wolałabym tamtego dnia się nie obudzić... – Kolejne łzy bolączki napływają do oczu. Kładę obie dłonie na twarz, by powstrzymać nadchodzący szloch, zakryć ciemną dziurę, która znów opanowała moją duszę.
    Słyszę, jak Samuel wstaje, rozchyla moje nogi, ustawiając się między nimi, odsuwa moje ręce i patrzy na mnie z pełnym smutnym spojrzeniem.
– Słoneczko, nie płacz, proszę. On nie jest wart twoich łez. – Nie spuszcza mnie z wiziru przybliża swoją twarz do mojej. Intensywność niebieskiego koloru tęczówek oraz powiększone źrenice przyciągają mnie jak magiczne magnesy.
– Mogę? – szepcze Samuel.
– Co? – pytam głęboko zatopiona w tym kuszącym błękicie.
– To – Jest cichą odpowiedzią. Jego usta delikatnie dotykają mój policzek, wychwytując swoimi ustami krople łez. Włosy na całym ciele stają dęba, skóra w miejscu, gdzie poczułam miękkość i ciepło jego warg robi się drętwa. Tak jakby ktoś otworzył ul w moim brzuchu, rój pszczół zaczyna w nim chaotycznie latać.
– A tu mogę? – szepcze, scałowując łzę z drugiego policzka. Muśniecie jego ust, sprawia, iż całe moje ciało pokryte zostaje gęsią skórką, od środka rozlewa się fala gorącej lawy. ‘Jeszcze nigdy tego nie odczułam. Co on ze mną wyprawia?’ Wydaje z siebie dźwięk, którego nawet nie jestem w stanie powstrzymać. Samuel powoli przesuwa swoje miękkie wargi w stronę kącików moich ust.
Wszystko we mnie woła’ Pocałuj mnie!’ Jestem tego spragniona, ale moja racjonalna strona mówi, że tym pocałunkiem zrujnujemy łączącą nas więź.
–Sam? To nie jest... – Zaczynam, gdy jego usta dotykają prawego kącika.  
– Ohhh – mruczę. O tak, zdecydowanie chcę więcej. Mam wrażenie, jakbym siedziała w ekstremalnej kolejce górskiej, sparaliżowana pełni strachu pod wpływem adrenaliny, a zarazem ciekawości zadanemu przez niego kopniaka w żyłach.  
Następne muśnięcie, tym razem w drugi kącik. Oddech przyśpiesza o sto razy, słyszę szum w uszach, powieki z rozkoszy opadają samowolnie w dół.’ Jeszcze raz. Proszę.’  
– Mia, chcę cię pocałować – przyznaje się chłopak gorącym głosem.  
Zmaczam suche wargi czubkiem językiem. ‘Oohhoohhoo a ja to dopiero. Dawaj mi tu twoją mordkę.’ Drwi sobie głupia, nieproszona o zdanie podświadomość’ - Wynocha stąd babsztylu - besztam ją.
  Jedno małe muśnięcie. Dłonie zaczynają być wilgotne...  
  Drugie muśnięcie. Serce prosi o pozwolenie wyskoku z piersi.
  Trzecie, bardziej śmiałe. Błyskawice przeszywają moje ciało. Samuel powoli testuje moją reakcję, czy się wycofam, lecz jestem oszołomiona tym doznaniem. Prawą rękę kładę na tył jego głowy i przyciągam go bliżej.  Z jednej strony, bo pragnie szaleńczo więcej tej przyjemności, a z drugiej, bo muszę się czegoś przytrzymać.  
Samuel pokrywa moje usta swoimi, czubkiem języka przejeżdża po dolnej wardze, które instynktownie rozchylam, zapraszając go do środka. Nie umiem już się doczekać poznania jego smaku. Chłopak bez wahania przyjmuje zaproszenie i nasze języki się spotykają.  
–Ahhh – wydaję głos pragnienia, pomału brakuje mi tchu.
Boże, to jest tak piękne uczucie.  
Pogłębiamy nasz pocałunek delikatnymi długimi liźnięciami miękkim językiem. Samuel stęka w moje usta, kładzie jedną rękę na mój policzek, a drugą na łopatki, przyciąga mnie do siebie tak, by nasze klatki piersiowe prawie się stykały.
‘O Jezusicku najdroższy w niebie, zaraz padnę przed nim szkieletem. Ależ pychota mniami jami mniami JAM!’ – NO stul dziób babo w mojej głowie! Nie widzisz, że mam degustację? Pocałunki stają się coraz bardziej namiętne, bez żadnego natręctwa czy nacisku.
  Tym razem mój język z większą pewnością trafia na jego.
– Mhmmm. – Uchodzi nam obojgu. Samuel przesuwa dłoń z policzka na tył głowy, przyciąga do siebie, nasze tułowia przylegają do jego, moje piersi stykają się z jego ciepłą, a zarazem twardą klatką piersiową, co sprawia nie tylko, że moje brodawki robią się twarde i ocierają o materiał stanika, ale także mam potop w bieliźnie. Nie jestem w stanie myśleć, mój umysł się wyłącza, chcę tylko czuć i delektować tą chwilą, bo nie wiem, co mnie czeka, gdy powrócimy na ziemię z tej małej galaktyki.
  Pocałunki są głodne, nienasycone, palce wbijam w skórę jego głowy i pociągam za włosy. Słyszę, jak wciąga powietrze. Samuel robi ostatni krok do przodu, zamykając tym ostatnie centymetry, które dzieliły nasze ciała. Nabrzmiały członek wbija mi się w krocze, klatka piersiowa wibruje z pożądania oraz opanowania, a ja zaraz zemdleję.
Teraz wiem, że to, co miałam z Eliasem, było tak fałszywe i nie prawdziwe, iż wstyd wypowiedzieć jego imię nawet w myślach.
  Samuel natomiast obudził właśnie we mnie żądzę i…
Czy dzieje się to naprawdę? Jest to stan zauroczenia czy zakochania? Istnieje w moim świecie posiadanie uczuć?  
Jedno jest pewne. Właśnie idę w stronę własnej zagłady.

1 897 czyt.
97%306
AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne i erotyczne, użyła 1165 słów i 6699 znaków, zaktualizowała 2 lip o 19:11.

6 komentarzy

 
  • Gość

    Gość · 13 września · 286269601

    Przeczytałem do tej pory 22 rozdziały i gębę rozdziawiłem z podziwu, doskonale napisane, super dialogi i przemyślenia. Doskonałe   

  • Gazda

    Gazda · 2 lipca

    No nareszcie dała się pocałować 😘. A co będzie dalej? Hmmm, znowu trzeba będzie czekać. Ale dawkowanie napięcia i emocji opanowałeś do perfekcji   Czekam na dłuższą część.

  • wiliino

    wiliino · 2 lipca

    opowiadania maja jedną zasadniczą wadę. są krótkie

  • seth666

    seth666 · 2 lipca · 210949599

    Gorące uczucia w opowieści, równie gorące w komentarzach, sam już nie wiem co bardziej ekscytujące

  • Margerita

    Margerita · 2 lipca

    łapka w górę   wreszcie się całują rewelacyjna część

  • Zakochana5

    Zakochana5 · 2 lipca

    Nareszcie, i jeszcze chcę więcej. Piękne, zakochałam się w tym jak piszesz