Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 31 - 32

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 31 - 3231
   Samuel

Stoję dobre dziesięć minut, przysłuchując się tym ripostom, jakie rzucają w swoją stronę. W końcu odpuszczam i kładę się na łóżku, wyciągam nogi do przodu, próbując zablokować tę gadkę, która w normalnych sytuacjach mogłaby być wesoła.
– Ptasi móżdżek – mówi Mia do Jula.
–Tępa strzała.  
– Marynowane cielę.
– Bamber.
– Platfus.
– Amatorka kwaśnych jabłek.
Zapada cisza, aż odwracam głowę, aby zobaczyć, co się dzieje. Mia gapi się na brata ze zmarszczonymi brwiami.
– Tego nie znałam. Muszę zapamiętać. Kołek. – Wznawia słowny pojedynek.  
– Koczkodan – odzywa się Julian, a ja wybucham. Jednym płynnym ruchem wstaję z łóżka.
– Dobra ćwierćinteligenci. Remis. Idziemy na dół. Wasza dziecinada nigdy nie dobiegnie końca.
– Mów o sobie Plankton. – Te słowa padają z ust Mii w moją stronę.  
– Skończyłaś już? – pytam i jestem zaskoczony powrotem tych gwiazdek w oczach, które przy stole zostały zgaszone niczym zdmuchnięta świeca. Puste, bez życia.
– Klakier, ja się dopiero rozkręcam.
– Możesz dalej kontynuować podczas wręczania podarunków. Ojciec w końcu nauczy się nowego słownictwa, bo obecne dostał korozji – informuje ją.
– Tak jak twoja wiedza z filmami animowanymi, że aż się zwaliłeś? – wtrąca się Julian do rozmowy.
Cisza.  
Patrzymy jeden na drugiego i wybuchamy gigantycznym śmiechem.  
   Niespełna pół godziny później z bolącą szczęką oraz zakwasami mięśni brzucha, schodzimy na dół. Po kolacji nie ma żadnego śladu. Wszystko zostało posprzątane, a stół zdobią wypieki oraz dwa dzbanki z zaparzoną kawą i herbatą. Trójka rodziców siedzi na kanapie wesoło o czymś trajkocząc. W ręku trzymają lampkę z czerwonym winem, które proponuję mojej Mii i Długiemu, lecz oboje kręcą głową. Siadamy na wolnych miejscach, biorę moją Damę na kolana, otaczam ją ramionami i wysłuchujemy zabawnej historii z dzieciństwa Juliana, opowiadanej przez Dianę. Chłopak grozi swojej mamie, iż przez miesiąc nie wyniesie śmieci.
Spoglądam na leżące pod choinką zapakowane w kolorowe papiery prezenty, które położyliśmy pod udekorowane drzewko krótko po przyjeździe. W oko wpada mi leżące na gałęzi zapakowane pudełeczko i tak się zastanawiam, czy to jest naprawdę dobry pomysł. Nabieram głęboko powietrza, by zapanować nad szaleńczo walącym sercem i choć staram się skoncentrować na wysłuchaniu historii figlów krasnala, tak tykający na ścianie zegar z sekundy na sekundy robi mnie coraz bardziej nerwowym. Czy Mia go zaakceptuje? Będzie się jej podobać?  Co jeśli…? Niepewność zmienia się w czarną dziurę, która pochłania pozytywne nastawienie, pozostawiając jedynie strach, oblane potem czoło oraz drżące dłonie. Gdybym posiadał magiczne moce, zadbałbym, aby prostokąt znikł z tego miejsca, ale niestety, nie jestem jakimś cholernym Copperfieldem, by tego dokonać. Przynajmniej Tsunami się uspokoiło i zeszło z fali. Nie wiem, co ją wyrwało z koncepcji, ale pewne jest jedno. Przy jej prowokacyjnych tekstach trzeba posiadać w łepetynie pół Google z synonimami słowa ‘ głupek’ lub znać mnóstwo postaci, o których nigdy wcześniej nie słyszałem. ‘Kim są Czesio, Umpa-Lumpa albo Peppa?’  
Klaśnięcie w dłonie przywraca mnie do rzeczywistości.
– Kto jest gotów na podarunki? – pyta ojciec.
– Nikt – mamroczę pod nosem, obrywając strzała w ramię od mojej pańci, która szeroko się uśmiecha.  
– Sztywniak – szepcze. Daje mi szybkiego cmoka w usta i wstaje na nogi tak, jak cała reszta. Nie nazwałbym się w tej chwili sztywniakiem, bardziej pasowałoby określenie cykor, bo kto wie, jaka będzie jej reakcja? – Jestem ostatni – informuję obydwie rodziny, podnosząc się z mebla.  
Zaczynamy wymianę podarunków, ja z Mią zdecydowaliśmy się dla starszyzny na kupon tajskich masaży. My dostajemy od seniorów bilety do kina. Mia dostaje od Diany gruby szal, a ja trzy krawaty plus cichy komentarz ‘Mimi pomysł’ gdyż moja Dama dobrze wie, jak je uwielbiam. Rysiu podaje Julianowi kopertę, w której znajduje się karta na Paintball i od razu mu zazdroszczę. To bym chciał kiedyś wypróbować. Chłopak natomiast jest bardzo speszony, drapie się za uchem.  
– W sumie ja dla was nic takiego nie mam, oprócz… – wyciąga portfel z tylnej kieszeni, wyjmując z niego. – Tego – dokańcza, ukazując kawałek plastiku.
Prawo jazdy! Udało się skubańcowi!
– Gratulacje Gacek! – woła Mia. Cała w skowronkach rzuca mu się na kark.
– Ej. Młody wpuściłeś nas w maliny z datą egzaminu? – pytam, klepiąc go po plecach. – Graty Krasnal! - Jul szeroko się śmieje.
– Logo! Przecież nie wydam własnej niespodzianki. Dziewięćdziesiąt dziewięć procent teorii,  sto procent praktyki. Bułka z masłem – oznajmia dumny. Ma też z czego być gówniarz jeden. He, He.
Gdy każdy się zachwyca podarunkiem zostałem tylko ja z Mią. Sięgam do gałązki po pudełko. Podchodzę do mojej Lady. Czuję jak pot spływa mi po karku. Z wyrazu jej twarzy wynika, że ona również nie jest pewna wyboru podarunku.
– Na trzy. Ok? – Proponuję, na co przytakuje.  
– Raz.– Odliczam
– Dwa.
– Trzy.
Nie potrafię.


  32
Mia

   Zarówno ja, jak i Sam stoimy w bezruchu z trzymanym za plecami prezentem. Żadne z nas nie ma zamiaru podać go drugiemu. Wypalamy sobie nawzajem spojówki. Zachowujemy się jak dzieci, a jeżeli jedno z nas w końcu nie odpuści, to będziemy tak sterczeć, aż przeistoczymy się w niedorobione skamieniałe gnomy. Gdybym jeszcze posiadała tę odwagę i pierwsza zrobiła krok…
– I teraz tak będziecie stali? – pyta brat, wymieniając nam w dłoniach podarunki. Ja mam ten od Samuela, a on mój.
– Ty pierwsza.
– Ty pierwszy – mówimy jednocześnie.
– Razem.–  Znów ta sama wypowiedź w tym samym czasie. Ktoś z boku cicho się śmieje, lecz nie biorę tego dokładniej pod uwagę. Przekładam ręce do przodu, to samo robi mój chłopak z tą różnicą, iż ja mam prostokątne zapakowane pudełko, a Brutus bordową kopertę. Ze strachu zaraz się porzygam. Kiedy Sam rozrywa papier, ja zaczynam powoli odklejać taśmę klejącą. Pod papierem znajduje się czarne zamszowe opakowanie. Ostrożnie je otwieram.
Przysięgam! Dostaję bezdech!
– Boże – wystękuję, zakrywając sobie usta dłonią… Muszę usiąść.  
‘Odbiło mu!’
– YES! – krzyczy z radością szczeniak, po odkryciu zawartości koperty. Podnosi ręce w górę, prezentując dwa kupony. – Paintball Baby! – woła. Ma radochę z kart na strzelaninę piłką wypełnioną farbą, natomiast ja nie wiem, co mam począć z tym kawałkiem metalu z małą, czerwoną kokardką. Szkatułka grozi wypadnięciem z uścisku pod wpływem silnego trzęsienia się ciała. Struny głosowe przypominają węzeł cumowniczy, a tama łez puszcza. Zauważam, jak Samuel klęka przede mną. Jedną dłoń kładzie na moją, powstrzymując wiatraki, a drugą podnosi placem mój podbródek w górę tak, bym na niego spojrzała.
– Chodź – szepcze, lecz kręcę przecząco głową, do oczu napływają mi łzy. Doskonale wiem, co to oznacza. Czemu mi to robi? Po raz kolejny.  
Najpierw Jul nie może pohamować swojego ozora, później matka przepala mi kable tematem wychowania. Przecież dobrze wie, jak naprawdę wyglądało moje dzieciństwo i kto kogo musiał wychowywać, a na dobitkę Sam wyskakuje z tym? Ile razy doszło do wymiany ostrych słów na temat drogocennych upominków? Setki! Już pal licho z kolczykami Swarovskiego, które dostałam od niego na mikołajki, czy MacBook na urodziny, ale to… Przyciągam kundla do siebie, wszystkie tamy puszczają i zaczynam cicho płakać. Tego jest za wiele!  
Chłopak przytula mnie do siebie, głaszczę po włosach i kołysze mnie niczym dziecko.
– Spodziewałem się innej reakcji złotko. – Słyszę drwiący głos Konrada. Lucy coś do niego warczy. Kanapa obok mnie opada lekko w dół, dodatkowe dłonie obejmują mnie za ramiona.
– Nie mazgaj się, w końcu to kawałek blachy – mówi rozbawiony brat. Temu to naprawdę na żarty się zebrało. Łoś jeden! Podnoszę głowę, by na niego spojrzeć.
– Jul!.... Tu chodzi o… samochód, a nie kawałek… blachy! –  Staram się wyjąkać.
– Wiem i to nie byle jaki. Zakochasz się w nim – mówi dumny z wyszczerzonym zgryzem. Oni siedzą pod jedną maską? Odwracam się do Brutusa, który posiada identycznie idiotyczny szczękościsk!  
– To był jego pomysł, mój wybór, inspekcję zrobił Tom, a przetestowany ‘do więcej się nie da’ przez pirata drogowego Kaia – informuje kundel pełen wigoru.
– Jesteście jak jedna wielka Mafia! Wiecie o tym? – Rzucam w ich stronę. – Po co mi w ogóle bryka? Jeśli potrzebuję to mogę wziąć Audi, które i tak… – rozpędzam się. Moje usta zostają w brutalny sposób zatkane przez łapę Brutusa.
– Stop Mia. Jest jeden maleńki drobiazg, którego nie znasz – mówi szyfrem.
– Jaki? – Samuel kciukami ociera łzy z policzków, daje mi buziaka i wstaje na nogi, pociągając mnie za sobą.
– Podążajcie za mną – mówi do zebranych, ciągnąc mnie za sobą. Z garderoby ściąga najpierw moją kurtkę, pomaga mi ją założyć, a następnie zakłada swoją. Wskazuje na obuwie, które szybko nakładam na stopy. Gotowi wychodzimy na podwórko. Słyszę szepty kobiet oraz cichy śmiech Kajtka i Konrada. Pan Berger jednoznacznie został wplątany w sadystyczny plan swojego syna. Przystajemy przy garażu, kundel schyla się, wkłada do zamka kluczyk, pociąga bramę w górę. Niczego w tej ciemności nie mogę dostrzec. Samuel każe mojemu bratu zakryć mi oczy dopóki nie wróci, a ja łamię sobie głowę, co to musi być, skoro robi z tego taką wielką tajemnicę. Przez szpary między palcami mogę dostrzec, iż zostało zapalone światło. Słychać ciche jęknięcie, a zaraz po tym chichoty.
– Mia, kochanie, jesteś gotowa zmierzyć się z prawdą? – pyta pudel.
– Przy tobie? Ani razu! Twoje pomysły zawsze doprowadzają mnie do… JASNA CHOLERA!  


Od Autora.
Drogi czytelniku, masz może pomysł czym Samuel mógł zszokować Mię?  

Pozdrawiam. AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1744 słów i 10307 znaków.

4 komentarze

 
  • nanoc

    Noż kużwa, świetne, zajefanie świetne, nakręciłaś mnie na zaręczyny a tu autko, brawo Autorka, brawo. Tekst, dialogi mistrzostwo Autorki to widać. :yahoo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo :smile:

  • Aladyn

    Nie ma co gadać...”aniołek” w osobie Samuela zaszalał z prezentem pod choinkę. Taki podarunek zaskoczył nas, czytelników, ale przede wszystkim Mię.
    A ona, jak to ona, początkowo wzbrania się przed przyjęciem, ale chyba da się przekonać.

  • AHopeS

    @Aladyn  Dziękuję bardzo :)
    Co będzie dalej?  
    :shrug:

  • shakadap

    Brawo.
    Fiat 500?😜
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo.
    :shushing:  Fiat 126p

  • bosman

    za pewne kupił jej camaro jak  dawniwniej  wspominała jadąc z samem  do domku na drzewie :ciuch:

  • AHopeS

    @bosman Dziękuję.
    :shushing: