Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 28

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 2828
Samuel

  Jestem wręcz zafascynowany tym, co przyrządziła Mia z Dianą. Po zapachu, który wydałem z siebie nie ma śladu. Czy jest mi głupio z tego powodu?  
Trochę, ale na szczęście ojciec przyszedł mi z pomocą, a Julian bez dalszego komentarza wyszedł na świeże powietrze. Szkoda, że przy wspólnym posiłku wygląda to inaczej. Przynajmniej mogłem się dowiedzieć czegoś nowego podczas, gdy Mia znosiła wszystkie te smakołyki, które koniecznie muszę spróbować. Nawet nie kłamałem na temat zawsze brakującego składnika, jak kukurydza, cukier w kostkach, czy czekolada Milka. Odkąd pamiętam, zawsze musiałem sam palić gumy BMX-a do sklepu, kiedy miałem ochotę na jedną z tych rzeczy (pięć razy w tygodniu). Najważniejsze wiem, że słynny pokarm kury znajdę w dolnej narożnej kuchennej szafce u mojej ukochanej dziewczyny, a czekoladę na szóstym regale naszego mini sklepu, albo w dziale ‘słodycze’ w sklepie Frego pakowaną po sześć sztuk, które chomikuję w małym pudełku w najdalszym kącie szafy. Milka, łaciata czekolada… Mmm… pyszności…  
Kosztując następną porcję panierowanej ryby z ziemniakami puree, kiszoną kapustę z grzybami, odpowiadam ojcu o klubie, a przez moją złą odpowiedź kasuję kopniaka w łydkę i upominający wzrok mojej pańci. Oczywiście ojciec zaczyna zadawać niezliczone pytania, na które niech lepiej Mia odpowie. Faktem jest, iż robotnicy wczoraj zwinęli żagle i pomieszczenie naprawdę fajowo się prezentuje, ale ta gorsza część jest dopiero przed nami, a tego się masakrycznie boję. W dodatku nadszedł czas na wypełnienie jaskini alkoholem. Po rzuceniu parę dni temu okiem do „spiżarni”, miałem mały problem. Jednak rozwiązałem go bez wiedzy mojej damy. Alkohol przy tej ilości klientów nie wystarczy na wyliczone cztery tygodnie, ale dwa z hakiem. Z jednej strony mega super, a z drugiej męczące. Mam nadzieję, że Mimi będzie zadowolona z rezultatu mojej fatygi. Tom również musi zmienić plan dostawy żywności na trzy razy w tygodniu. Nic dziwnego przy tej sferze VIP. Zamówienia z menu są gigantyczne, a zwłaszcza ze strony męskich gości, ale jak to się mówi? „Klient, nasz pan.” Dlatego dbamy o naszą reputację, która z dnia na dzień coraz bardziej widzialna jest nie tylko w kasie ale i słojach z napiwkami. Jak kiedyś mogłem z miesięcznego napiwku zapłacić czynsz mieszkania, tak teraz spokojnie mogę z niego żyć, a wypłatę jak i oszczędności wydałem na…
– … A po świętach musimy połączyć siły na nowy rozdział w historii Samtajl-Bar – oznajmia Mia.
– Kto wystąpi na scenie? Tylko mi nie mów, że mój mały kuzynek – pyta mama. Rysiu zaczyna się śmiać i kręci przecząco głową.
– Zespół „Run”. Z tego, co mogłam wykopać w sieci, są naprawdę dobrzy. Cena pasuje, więc zgarnęliśmy ich na otwarcie klubu. Chciałam też jakiegoś Dj-a, który zadba o dobrą muzykę miedzy występami, ale zrezygnowałam z poszukiwań. Publiczność będzie musiała się cieszyć z tego, co jest – odpiera dziewczyna, wzruszając ramionami. Kompletnie zapomniałem o grajku, a jak widać Mia nie znalazła żadnej alternatywy. Przypominam sobie tę scenę w dniu, kiedy Joschua zaproponował Floriana. Mia nie była zbyt zadowolona z pomysłu Bioderka, jednak osobiście nie uważam jego sugestii za głupią. Pulpitem można również sterować zza baru. Coś mi się wydaje, iż mój drogi Migdałek nie ma pojęcia, co mamy w posiadaniu. Odkładam sztućce, ocieram usta serwetką i odwracam się do Tsunami.
– Kotku, czy ty wiesz, jaką posiadamy technikę w klubie? – pytam, bo chyba umknęło jej parę detali, na które z Florkiem zwracaliśmy uwagę przy zakupie sprzętu.
– Taką samą jak w barze. Nawet PenDriva nie włożysz, aby odegrać najlepsze muzyczne hity – odpiera z niechęcią.
– USB nie włożysz, tu masz rację, ale cały pulpit może być sterowany tabletem zza lady. Stefan chce po podłączeniu sprzętu wgrać w niego odpowiednie programy oraz muzykę, jaką tylko chcemy i Flo może śmiało pobawić się w Dj-a – daję jej do zrozumienia. Mia chce właśnie włożyć do ust kolejną porcję, kiedy widelec wypada jej z rąk, a ryba na jej kolorystycznie dobranej do mojej koszuli bluzce robi ogromną, ohydną tłustą plamę.
‘Ups…‘


O Autora

Smaczna czekoladka?
To do góry łapka.
Powolutku kończą się słodycze i z daleka błyszczą znicze.
Pozdrawiam AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 782 słów i 4516 znaków.

3 komentarze

 
  • shakadap

    Brawo.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję bardzo😊

  • Pani123

    Milka! moja ulubiona <3  
    Coś mi się zdaje, że Sam będzie musiał odpokutować za tę zniszczoną bluzkę, mógł nie wyjeżdżać z tym Flo, niczym Filip z konopi, wyczucia to on za grosz nie ma (jak każdy facet :D), może w ramach odwetu Mia tym razem wydepiluje mu ...pachy? :D

  • AHopeS

    @Pani123  Dziękuję.
    Zemsta -  :shrug:

  • Pani123

    @AHopeS  jak Ty nie wiesz, to kto ma wiedzieć? bujaj las a nie nas :D

  • AHopeS

    @Pani123  :shrug:

  • Aladyn

    Nic dodać, nic ująć. Wigilijny stół suto zastawiony, kolędy, miła atmosfera...typowe rodzinne Święta z ciekawymi tradycyjnymi zwyczajami.
    Ale czyżby ta plama na bluzce Mii zapowiadała, że te miłe chwile też zostaną „zanieczyszczone” jakimś nieoczekiwanym wydarzeniem?

  • AHopeS

    @Aladyn  Dziękuję.
    Autorka nicz o niczym nie wie  :D