Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 1- 2

Zaskakujące Lądowanie cz II rozdział 1- 2Historia ta jest fikcją. Postacie, miejsca oraz wydarzenia, istnieją tylko  
    w wyobraźni autorki, lub są zwykłym przypadkiem.




                                           Prolog

     Byliście już w takiej sytuacji, w której, żeby uwolnić się od przeszłości, przeszliście piekło, stoczyliście walkę, uciekliście ze szponów wydarzeń? Opuściliście najbliższą rodzinę, aby z nadzieją rozpocząć nowy rozdział w życiu? W końcu odetchnąć od tego, co zaszło, odciąć się od świata, by stać się skorupą człowieka dla samego siebie, przyrzekając sobie nigdy więcej nie popełnić tak fatalnego błędu, który i tak będzie prześladował was do końca dni?
  Odetchnąć i przywołać myśli do porządku. Mieliście ochotę bycia tylko dla siebie, lecz po krótkim czasie z zaskoczeniem lądujecie na posadce w jakimś jeszcze nieotwartym barze, znajdując w nim miłość swojego życia razem z nowym przyszywanym rodzeństwem, które daje wam poczucie bycia kimś więcej, niż przez całe życie mieliście wmawiane - że jesteście nic nie warci, można było wami pomiatać i wytykać was palcem?
    Zostajecie zaakceptowani takimi, jacy jesteście. Jesteście wspierani w ciężkich chwilach przez swoją nowo znalezioną rodzinę. Doceniają was, szanują, czujecie się szczęśliwi i kochani…
  Lecz co się stanie, jeżeli to wszystko, co daje wam nadzieję na lepsze jutro, na lepszą przyszłość zostanie w ciągu pięciu minut zburzone niczym karciany dom i staniecie z przeszłością twarzą w twarz, mając tylko dwa wyjścia…
Co robicie?  
Walczycie?  
    Albo…
Poddajecie się?



  1
Mia

‘To jest tylko jakiś chory żart mojego umysłu. JEGO tu nie ma, a ja mam tylko halucynacje. Głęboki wdech i wydech. Zachowaj spokój Mia. Ta sytuacja nie ma w ogóle miejsca, żadnego powodu do paniki.’  
  Siedzę dosłownie zamurowana na krześle, nie mam odwagi nawet mrugnąć powieką, usiłuję przywołać do porządku emocje. Tylko jedno jedyne cisnące się do głowy pytanie nie daje mi spokoju - Jak to jest możliwe? Przecież on siedzi w kiciu!  
Ale ja go widzę, stoi przede mną z uśmiechem na mordzie i wyciągniętą dłonią na przywitanie.  
‘Zachować spokój, nałożyć maskę, ukryć osłupienie. Nic łatwiejszego od tego. W końcu jestem mistrzem.’
– Florian Sommer. Dwadzieścia cztery lata z Ditenheim. Miło mi – przedstawia się.
‘Uśmiechnij się, przywitaj i zmiataj stąd.’
– Mia z Dornweiler – mówię ściśle i na temat, podając mu dłoń. W chwili, gdy spodziewam się twardego, szorstkiego dotyku jestem zaskoczona miękkością i delikatnością jego dłoni. Nie zmienia to tego, abym poczuła sympatię, lecz większe obrzydzenie.
Tę samą powitalną śpiewkę toczy dalej z pozostałymi osobami dzisiejszej zmiany. Kieruję spojrzenie na barmanów, którzy mają na twarzach wymalowane zadowolenie, choć sokoli wzrok Samuela chce wydobyć ze mnie pierwsze wrażenie. Niestety, jeżeli to ich dobry kolega, nie Elias z podszywanym imieniem, wiekiem oraz miejscem zamieszkania, to wyjdę przy nich na psychopatkę. Wolę ugryźć cytrynę, zrobić dobrą minę do złej gry w taki sposób, by żaden z nich nie dostał wiatru. Może faktycznie moja wyobraźnia stroi sobie figle, bo nawet aktorzy posiadają sobowtórów, lecz jakim zbiegiem okoliczności dwie, niemające ze sobą nic wspólnego osoby mogłyby mieć w tym samym miejscu kolczyk oraz tak charakterystyczny nos? Prawdopodobieństwo jest równe zeru, null.
– Kogo tu widzę? Flo najlepszy barman z MO! – woła Krakers. Podchodzi do Floriana, biorąc go z radością w męskie powitanie. – Że ja też będę mógł przeżyć taki zaszczyt! – gada kucharz.  
– A tak się składa, że dostałem o wiele lepszą ofertę pracy bliżej domu. I oto tu jestem – stwierdza typek z uśmiechem, przyjmując postawę, której nienawidzę. ‘Arogancki, pewien siebie dupek.’
Cóż. Nie będę się mieszać, wnikać w szczegóły skąd się znają, gdzie ziomek pracuje i co go tu sprowadza, ale z pewnością wiem jedno.  
Nie zdzierżę ani jednej sekundy dłużej przebywania z nim w jednym pomieszczeniu. Wstaję z mojego krzesła, odwracam się po mój sprzęt i zapiski. Podchodzę do Samuela.
– Wiesz gdzie mnie szukać – szepczę, dając niewinnego cmoka w lico, by szybko zniknąć w podziemiach, lecz Pluto zatrzymuje mnie ze zmarszczonymi brwiami.
– Wszystko w porządku? – dopytuje. Wlepiam sobie najbardziej naturalny uśmiech, jaki tylko potrafię.
– Tak. Mam jeszcze parę rzeczy do załatwienia. Ustalcie to między sobą. Nie jestem wam potrzebna – zapewniam go, a raczej kłamię jak z nut. Palę podeszwy do swojego pałacu i zamykam go na klucz. Oczywiście, że osobiście nie zgodziłabym się zatrudnić osoby, która przypomina mi postać z mojej przeszłości nie tylko optycznie, ale również z zachowania. Muszę ochłonąć z zaszłej sytuacji, znaleźć najlepsze rozwiązanie, by nasze drogi się nie krzyżowały, jeżeli podpisze umowę z wielkim trio, a na to wszystko wskazuje. Nie chcę być powodem sporów i jeszcze mniej mam ochotę na konfrontację z całym syfem. Po prostu nie chcę mieć z tą osobą nic wspólnego, gdyż dopiero zostałam uwolniona z tego bagna, zaczerpnęłam świeżego powietrza, poczułam wolność, swobodę oraz odnalazłam nową rodzinę, którą pokochałam. Co do ich szefa i mego serca, moje awaryjne lądowanie na tyłku krótko przed otwarciem Samtajl-Bar nie tylko zawisło na szpikulcach kucharza i tacach obsługi, ale w szczęce Brutusa, dającego mi szansę i wiarę…  
W krótkim czasie zostałam wciągnięta na pokład. Czuwam nad liczbami, zdrowiem i bezpieczeństwem, trzymając w wodzach ich przyszłość. To będzie chore, gdybym się poddała przez jakiegoś ziomka wyprowadzającego mnie z równowagi.  
Nie jestem Mią sprzed lat, która daje sobą pomiatać ze strachu, czy gróźb.
Nie!
Teraz jestem Mią, która ma władzę, siłę i jest pełna wiary w siebie. Umiem zapanować nad emocjami, wspomnieniami, nie chowam się pod pościelą, łykając środki uspakajające. Mogę to powstrzymać.
Nowa Mia dostała szansę od losu i będzie walczyć do samego końca…
Gdyby to było takie proste…
Kładę mój mały arsenał na biurko gwałtowniej niż zamierzałam, opadam na krzesło po raz trzeci dzisiejszego dnia. Wkładam głowę w dłonie i zastanawiam czy nie skontaktować się z mamą, opowiedzieć o moich obawach, ale jak szybko przychodzi mi to do głowy, tak szybko ten pomysł przeganiam. Julian także nie jest odpowiednią osobą, by podzielić się tą informacją. Może mój prawnik mógłby mnie uspokoić? Też nie. To by oznaczało, iż w mojej intencji zacznie węszyć, aby na koniec się dowiedzieć, że jestem w błędzie, wystawiając rachunek grożący wpadnięciem w kolejny dług.  
Zaczyna mnie to wszystko dołować, bo wszystkie opcje, które rozważam, mogą skończyć się na durnej obsesji i choć wiem, z kim powinnam porozmawiać… nie mogę…
Nie mam odwagi.
Jestem tchórzem.  

2
Samuel  

  Nie mogę uwierzyć, że Kai ściągnął kumpla z naszej młodzieńczej bandy. Dokładnie mówiąc, było nas kiedyś pięciu. Ja, Kai, Tom, Florian i Dominik.  
Z jednej strony jestem w euforii, widząc w końcu dojrzałego, wesołego, bez pryszczy i pełnego pewności siebie Florka, a jeszcze bardziej cieszy mnie jego zainteresowanie naszą propozycją. Zawsze cichy Florian, unikający konfliktów zwany niegdyś Poprych, nagle zniknął nam z pola widzenia. Rok temu Tom natknął się w jednej z jakichś regionalnych gazet na artykuł o bardzo dobrym barmanie w najpopularniejszym klubie w największym mieście otaczającego nas regionu.  
Natomiast profesjonalne zachowanie Mii jest podejrzane. Owszem, moja dama weszła w tryb zawziętej biznesmenki. Fakt, nie uprzedziłem jej przed pojawieniem się Floriana i choć w jej mimice, mowie ciała czy też spojrzeniu nie mogłem dostrzec niczego niepokojącego, to Tsunami nie obdarzyło Poprycha ciepłym powitaniem, jak to jest w jej zwyczaju.
– Macie kontakt z Dominikiem? – pyta nas Flo przy podanej przez Stefana coli.  Odpowiadamy przecząco, na co nasz nowy barman daje nam całe story byłego kumpla. Nie spodziewałem się tego, aby właśnie Dominik założył rodzinę. Z każdym wypowiedzianym przez Floriana słowem, mam wyrzuty sumienia, ale co też można było się spodziewać po Dominiku? On był z naszej grupy tym, który miał największe powodzenie u dziewczyn, nie umiał utrzymać jaszczura w spodniach i chlapał ozorem tak, by być w centrum uwagi. Chociaż jest po wysokich studiach, klepie z założoną rodziną biedę parę wiosek dalej. Mimo to, słysząc od gwiazdy MO tę historię, mam potrzebę dania mu szansy, lecz nie dzisiaj. Pierw muszę skoncentrować się na najbardziej istotnej dla mnie rzeczy.
Mia. Bar. Klub. Mój pokład.
Kolega, który na własne życzenie urwał kontakt, zostaje na drugim planie.  
  Rozmawiamy jeszcze parę minut i zaczynamy robić przechadzkę po naszej małej siedzibie i opowiadamy o systemie naszej pracy oraz sprawdzamy umiejętności barmana. Jesteśmy z Miśkiem zadowoleni ze sprawności kumpla, lecz obaj chcemy dać mu najpierw trzydniowy okres próbny przed podpisaniem kontraktu. Poza tym życzyłbym sobie, aby moja Lady spędziła z nami trochę czasu, a nie zamknęła się w biurze na klucz, odcinając się w ten sposób od świata… od nas… ode mnie…
Odkąd Mia z nami pracuje, jeszcze nigdy tego nie zrobiła. Chociaż z drugiej strony rozumiem jej postępowanie, w końcu ma urwanie głowy z nowym projektem, a że jest bardzo poprawną osobą z pewnością potrzebuje ciszy i spokoju, by móc skoncentrować się nad pracą.  
   Parę godzin później w pubie wrze, w kuchni Tom z Gabi i Lolą staczają walkę ze stosem zamówień, obsługa zdziera podeszwy, a nam barmanom brakuje butelek z rumem. Nie potrafię się oderwać od stanowiska, dlatego dzwonię do Mii, prosząc ją o wsparcie. Parę minut później półka zostaje wyposażona w dany trunek oraz w świeżo umyte szkło. Zanim zdążę jej podziękować moja pańcia znika, nie pojawiając się do czasu zamknięcia knajpy.

Od Autora.

Moi drodzy!
No to lecimy
Dobrze się bawimy
Czytelnicy świrują
Łapy w górze wirują.
Pozdrawiam AHopeS <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użyła 1772 słów i 10296 znaków, zaktualizowała 1 kwi o 21:02.

6 komentarzy

 
  • Dyzio55

    Super wreszcie się doczekałem kontynuacji. Z wielką przyjemnością mogę poczytać tekst ktury przypadł mi do gustu. Dziękuję i czytam dalej. :bravo:  :jupi:  :rotfl:

  • AHopeS

    @Dyzio55 Z przyjemnością. Dziękuję.

  • Basiaa

    Tak myślałam że Mia zacznie walkę ze swoimi duchami, Czemu Samuel nie docieka co z Mii....... Zaczęłaś bardzo tajemniczo, tak z napięciem lekkim, fajnie się zaczyna.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję

  • nanoc

    Tak, długo czekaliśmy na drugą część, ale jak już się ukazała, to kapelusze z głów, i tak zakręciłaś fabułę że ciary mam na plecach - Elias i Samuel kumple, szok. A Mia dzielnie bierze byka za rogi, mam nadzieję ze on dostanie kopa w j..a. Brawo  :bravo:

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję bardzo  :)

  • Aladyn

    Jaś nie doczekał...ale my tak.
    Autorka długo kazała czekać swoim wiernym czytelnikom, ale już pierwsze rozdziały II tomu utwierdzają w przekonaniu, ze warto było.
    Wprowadzenie postaci Floriana (Eliasa?) zwiastuje nieprzewidywalne konsekwencje.
    AHopeS wciąż pokazuje swój literacki pazur.  Brawo!

  • AHopeS

    @Aladyn Serdecznie dziękuję  :)

  • shakadap

    Brawo.
    Witaj spowrotem.  
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję :)

  • bosman

    wielki dzięki za cd

  • AHopeS

    @bosman Tak się złożyło.