Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Wybór, to za mało cz.2

W tej pozycji pozostałyśmy jeszcze długo. W końcu delikatnie oderwałam głowę od jej torsu. Prawdę mówiąc, chciałam dłużej, ale nie wiedziałam, czy mama nie ma czegoś ważnego do zrobienia.  
– To było dla mnie cudowne – szepnęła.
– Dla mnie więcej – powiedziałam – chcesz mamusiu posłuchać bicia mojego serca?
– Chciałbyś, żebym to zrobiła?
– Bardzo.
Mama bardzo powoli położyła głowę na moim torsie. Trzymała chwilę głowę na moim drobnym ciele, a potem spojrzała na mnie zdziwiona.
– Czujesz się dobrze, Xandu?
– Normalnie, zawsze się czuje tak samo. Dlaczego pytasz, mamusiu?
– Twoje serce bije bardzo wolno. Chyba trzy razy wolniej niż normalnie.
– Naprawdę?
– Tak. Może dlatego, że leżałaś chwile na mojej piersi, ale to niemożliwe. Czy będę mogła innym razem sprawdzić, jak często bije twoje serce?
Zdziwiłam się trochę, ale nie miałam nic przeciwko temu, żeby to zrobiła. Czułam się dobrze, prawdę mówiąc nigdy nie chorowałam. Poszłam z mamą do kuchni. Zaczęła robić dla mnie budyń. Smakował mi i nie mogłam zrozumieć, dlaczego mamusia go nie lubi, ale przyjęłam to jak jest. Zawsze tak wszystko przyjmowałam, nie wiedziałam jeszcze, że w wielu innych sprawach różnię się od innych ludzi. Tak naprawdę nie wiedziałam jeszcze wielu rzeczy o sobie.  

                                                                     Tydzień później.

Widocznie moje wyznanie o jej specjalnym znajomym jej pomogło, bo dzisiaj miał przyjść pan Daniel, na obiad. Co może nie zabrzmiało aż tak dziwnie, zapytała mnie, czy może go zaprosić. Czy nie miałam wspaniałej mamy, która pyta siedmioletnią córkę czy może zaprosić znajomego mężczyznę na obiad?
– Dzięki internetowi można dużo spraw się dowiedzieć – odrzekłam – pewnie gdybyś mogła mnie z kimś zostawić, poszlibyście razem na obiad do restauracji.
Przekręciła troszkę głowę i zapytała.
– Co jeszcze innego patrzyłaś na komputerze?
– Tylko jak wyglądają pierwsze randki osób z dziećmi. A co miałam jeszcze patrzeć?
– Nic takiego. Chciałam tylko wiedzieć.
– Aha, chyba wiem – powiedziałam – od teraz, jak będziesz z panem Danielem w pokoju, będę pukać.
– Xsandu? – delikatnie uniosła głos.
– Naprawdę nic więcej nie patrzyłam i nie szukałam. Mam siedem lat, ale wiem, że ludzie się całują i robią inne rzeczy. Pewnie o to ci chodzi. Nie patrzyłam i nie jestem zainteresowana, by się o tym dowiedzieć. Czytałam, jakieś dwa miesiące temu o tym, co to znaczy dojrzewać. Nie musisz się o mnie martwić, od teraz kiedy będę chciała coś wiedzieć, zapytam ciebie. Więcej już nic nie będę szukała na komputerze, czy tak będzie lepiej?
– Tak, skarbie. Zdecydowanie lepiej. Za miesiąc idziesz do szkoły. W wielu miejscach dzieci zaczynają już dwa lata wcześniej szkołę, ale ciebie udało mi się zatrzymać najdłużej, jak długo mogłam. Pamiętaj, że dzieci są różne. Nie znaczy, że niektóre są złe, ale mogą robić coś, co nie zawsze się wszystkim podoba.
– Dam radę, a jeżeli nie, to powiem tobie.
– Dobrze, kochanie.
– Będę chodziła do klasy z Sarą?
– Nie mogę tego zagwarantować. Chciałabyś? Porozmawiam z dyrekcją.
– To moja jedyna koleżanka. Jeżeli da się to zrobić, czemu nie?
– Dobrze, porozmawiam na pewno.
– Pan Daniel przychodzi jutro, tak?
– Tak – delikatnie się zarumieniła.
– Czy coś się stało, mamusiu?
– Czemu pytasz, skarbie?
– Bo dostałaś kolorów.
– Nie wiem, czy mogę ci powiedzieć.
– Chyba możesz, bo gdybyś nie mogła, to byś to wiedziała.
– Jesteś naprawdę mądra. Dobrze, powiem ci. Daniel zapytał, co się zmieniło. Od dawna próbował...
– Powiedziałaś, że ja...
– Tak, bo tak naprawdę to, co ty powiedziałaś, zadecydowało o tym, że się zdecydowałam go zaprosić.
Uśmiechnęłam się do niej.
– To nie to zadecydowało, to szpinak.
– Szpinak? – zdziwiła się.
– Gdyby nie szpinak może nigdy byśmy o tym nie porozmawiały.
– Wiesz co Xsandu, czasem zastanawiam się, ile masz lat. Zaskakujesz mnie. Twoje serduszko! Mogę sprawdzić?
– Pewnie.
Ukucnęła przy mnie i przyłożyła głowę do mojego torsu i patrzyła na swój zegarek na ręku. Po chwili oderwała głowę i spojrzała na mnie ponownie.
– Twoje serce bije dwadzieścia razy na minutę. Muszę powiedzieć o tym lekarzowi w szkole, by nie robili ci jakiś specjalnych badań.
– A zwykle bije ile razy?
– Osiemdziesiąt w spoczynku. Kiedy człowiek biegnie albo robi wysiłek to częściej. Serce pompuje krew, a krew przenosi tlen do wszystkiego w ciele. Prawdopodobnie twoje serduszko bije szybciej gdy biegasz lub robisz wysiłek, czy coś ciężkiego.
– Co to znaczy robić coś ciężkiego, mamusiu?
– Podnosić coś, ciągnąć, pchać lub wchodzić po schodach. Mamusia czasem biega, jak jeszcze śpisz, jak wiesz, w domu mamy specjalną maszynę do biegania. O! Chcesz, to od razu możemy sprawdzić.
– Co mamy sprawdzić, bo nie rozumiem?
– Nie chcę, by to zabrzmiało dziwnie, ale jest to prawdopodobnie fenomen z twoim serduszkiem. Są pewni ludzie zwani fakirami, którzy potrafią zwolnić bicie serca i oddech, ale u normalnych ludzi serce bije cztery razy szybciej niż twoje.
– Czy chcesz powiedzieć, że nie jestem normalna?
– Och, nie to chciałam powiedzieć. Znaczy, jest to z pewnością inaczej, niż u wszystkich.
– Dobrze, możemy sprawdzić, jeżeli chcesz, a potem mi powiesz co mam założyć na jutro. Pamiętam, że wczoraj coś wspomniałaś, że chcesz, żebym założyła sukienkę.
– Masz dobrą pamięć, istotnie tak powiedziałam. Zawsze chodzisz w spodniach. Masz sukienki i spódnice, ale nigdy ich nie zakładasz. To już tak jest od czasu, jak sama wybierasz sobie ubiór.
– Mamusiu, ty także w większości czasu chodzisz w spodniach. Zauważyłam, że zakładasz sukienkę czy spódnice właśnie kiedy ma przyjść pan Daniel. Wcześniej nie zwracałam na to uwagi, ale od naszej rozmowy był cztery razy i za każdym razem założyłaś sukienkę.
Znowu delikatnie się zarumieniła.
– Sama na to nie zwróciłam uwagi. Chyba chciałam dobrze wyglądać.
– Nie za bardzo to rozumiem, co mówisz. Zawsze dobrze wyglądasz.
– Kiedyś kobiety nosiły tylko suknie...
– Tak?
– Tak. Spodnie zaczęły nosić może od sześćdziesięciu lat.
– Dlaczego dopiero od tamtego czasu?
– Nie wiem. Moda się zmieniła, może z innego powodu. Naprawdę nie zwróciłam uwagi, że za każdym razem kiedy ma wpaść Daniel, zakładałam sukienkę czy spódnicę.
Popatrzyłam na mamę.
– Zakładałaś sukienki. Rozumiem, że może sądzisz, że lepiej wyglądasz w sukience czy spódnicy, ale ja? Dlaczego chcesz, żebym ja założyła sukienkę?
Patrzyła na mnie długo.
– Nigdy się nie zastanawiałam, jaka jesteś. Nie muszę ci nigdy niczego dwa razy mówić. Nigdy wcześniej nie rozmawiałaś ze mną w ten sposób. Wiem, że mogłabym ci kazać coś zrobić, ale nigdy nie czułam takiej potrzeby. Masz rację. Chciałam, byś założyła sukienkę, bo sukienka jest synonimem kobiecości, mimo że większość kobiet teraz nosi spodnie. Załóż, co uważasz. Nie chcę, byś się czuła źle.
– Jesteś wspaniałą mamą. Sara nie narzeka na swoich rodziców, ale mówiła mi, że jej mama, pani Tracy, czasem jej każe coś zrobić. Rozmawiałam o tym z Sarą i mi wytłumaczyła, że czasem nie chce czegoś zrobić, a kiedy jej mama jej to każe, to musi.
– Och. Czasem dzieci są nieposłuszne.
– Co to znaczy, mamusiu? Dlaczego rodzice każą dziecku robić coś, czego dziecko nie chce?
– Z tobą jest inaczej. Jak ci to powiedzieć... Na przykład dziecko bawi się zabawkami i zostawia je na środku pokoju i nie chce ich sprzątnąć kiedy skończy zabawę. Wówczas rodzic ma do wyboru albo je sam sprzątnąć, albo kazać dziecku to zrobić. Powinien zrobić to drugie.
– Dlaczego dziecko nie chce posprzątać zabawek, skoro samo je tam przeniosło, nie rozumiem?
Pokręciła głową.
– Nigdy o tym nie myślałam, że jesteś inna. Ty zawsze robisz to, co powinnaś lub o co proszę. Pierwszy raz nie zjadłaś szpinaku i teraz zapytałaś o sukienkę. Gdybym ci kazała założyć sukienkę, założyłabyś?
– Mamusiu, ja założę sukienkę. Powiedziałaś, żebym założyła, co uważam. Założę sukienkę.
– Zrobisz to dla mnie? – popatrzyła dziwnie.
– Dla Ciebie i dla siebie. I zrobię to dla pana Daniela. W końcu to dla niego chciałaś, bym to zrobiła. Nie chciałaś, żebym założyła ją tylko dla ciebie, prawda?
– Co masz na myśli, kochanie? – znowu pokręciła głową, jakby się czemuś dziwiła.
– Jesteś zawsze ze mnąa nigdy nie prosilaś bym założyła sukienkę, więc wiem, że to nie dla ciebie. Co do drugiej sprawy, chyba chciałaś już dawno zaprosić pana Daniela na obiad, ale nie wiedziałaś, czy to byłoby dla mnie dobre, o to co dalej może być. A tu chodzi tylko o sukienkę. Czy sądzisz, że ktoś, kto ma piegi, będzie lepiej wyglądać w sukience?
Znowu popatrzyła na mnie dłużej.  
– Nie lubisz swoich piegów, są śliczne?
– Tak sądzisz?
– Uważałaś, że są brzydkie?
– Nie mamusiu. Mam zielone oczy, jasną cerą i marchewkowe włosy.
– Są miedziane. Marchewka ma inny kolor.
– Dobrze, niech będzie, że są miedziane. Mam takie oczy, włosy i skórę. Piegi są jedną z rzeczy, które mam. Nie mogę ich lubić lub nie. Zapytałam ciebie, co ty uważasz.
Uśmiechnęła się i powiedziała.
– Ktoś taki jak moja Xsandu będzie wyglądać ślicznie w sukience, a to, że ma piegi, doda mu jeszcze uroku.
Nie za bardzo to rozumiałam, co powiedziała mama i nie chciałam dociekać. Natomiast coś innego mnie interesowało.
– Czy pan Daniel mnie lubi?
Tym razem wcale nie musiała się zastanawiać.
– Bardzo. Wyczułam i zapytałam. Daniel bardzo cię lubi. Gdyby tak nie było, nigdy bym go nie lubiła i z pewnością nie bywałby u nas tak często.
– Pan Daniel jest dobrym człowiekiem, nigdy cię nie zostawi jak tata.
Patrzyła na mnie wielkimi oczami.
– Skąd wiesz, kochanie?
– Nie wiem skąd, mamusiu, ale wiem. Chcesz iść sprawdzić co z moim sercem?
– Dobrze – powiedziała tylko to, ale czułam, że myślała jeszcze o czymś innym.
Poszłam z mamą do jej pokoju do ćwiczeń. Włączyła bieżnię, podłączyła opcję sprawdzania pulsu, dowiedziałam się tego, ponieważ mi o tym powiedziała, że maszyna taką opcję ma. Jej serce biło osiemdziesiąt dwa razy na minutę kiedy stanęła na nieruchomej bieżni. Włączyła i zaczęła biec. Po minucie jej serce biło sto dwadzieścia razy na minutę.  
– Chcesz sprawdzić, kochanie?
– Dobrze, mamusiu.
To, na czym mama biegła miało kabelek a do niej uciskową opaskę, którą przymocowała mi do ręki, na prawym nadgarstku. Monitor pokazywał dziewiętnaście uderzeń na minutę. Mama włączyła maszynę, a ta ruszyła powoli i zaczęłam iść. Zwiększyła prędkość bieżni i zaczęłam biec. Rytm bicia mojego serca się nie zmienił.
– Możesz biec szybciej? – zapytała.
– Tak, mogę.
Delikatnie zwiększyła szybkość. Biegłam szybko. Przez trzy minuty biegłam równym tempem. Nie czułam żadnej różnicy. Rytm bicia serca nie zmienił się wcale.  
– Dziwne, nawet twój oddech nie przyspieszył. Nie czujesz zmęczenia?
– Nie, wcale. Co to znaczy czuć zmęczenie wiem, ale chyba mnie to nie dotyczy.
– Dziwne.
Reszta wieczoru upłynęła normalnie.  
Od roku myłam się sama. Mniej więcej od tego czasu przestałam spać z mamą. Do szóstego roku życia czasami do niej przychodziłam i nigdy mi nie odmówiła.
Następnego dnia od rana czułam, że mamusia jest nieco zdenerwowana. Domyśliłam się powodu. Pomagałam jej przygotować obiad, jak dalece mogłam. Koło czwartej ubrałam się w zieloną sukienkę z bawełny. Było ciepło, więc na nogi założyłam tylko sandałki. Pan Daniel miał przyjść na piątą. Mama była w łazience. Poszłam tam i patrzyłam, co robi. Rozpuściła włosy i ciepłą lokówką układał je w fale. Kiedy skończyła, nałożyła jakiś krem na buzię. W końcu zaczęła malować oczy i pociągać rzęsy tuszem. Zwykle nie robiła tego i trochę się tym zdziwiłam. Owszem, kiedy miał przyjść pan Daniel, zakładała sukienkę, ale nigdy się nie malowała. Teraz, cały czas miała na sobie szlafrok, a ładna sukienka z miękkiego materiału o kolorze wrzosu wisiała na wieszaku, który znajdował się zaraz za drzwiami, po prawej stronie na ścianie. Stała przed dużym lustrem, a ja patrzyłam na jej odbicie.
– Co myślisz, kochanie? – uśmiechnęła się miło.
– Zastanawiam się, dlaczego to robisz.
– Co masz na myśli?
– Sprawiłaś, że włosy masz w fale, kolor nad oczami, umalowane usta.
– Chcę dobrze wyglądać.
– Pierwszy raz widzę, że malowałaś buzię.
– Jak tata nas zostawił, przestałam.
Wiedziałam, że zostawił nas nie z tego powodu, że się poprzednio malowała. To oczywiście mógł być powód, ale wiedziałam w jakiś sposób, że zrobił to z innego powodu.
– Pan Daniel cię taką widział?
– Nie, ale z pewnością mu się spodoba. Kobiety się malują.
Odczekałam kilka sekund i powiedziałam.
– Wiesz, że cię kocham, prawda? – zaczęłam.
Odwróciła się i popatrzyła prosto w moje oczy.
– Wiem. Czemu tak mówisz?
– Zastanawiam się, czy jak ci powiem, co chcę, nie zrobisz smutnej buzi. Ostanio kiedy powiedziałam o tacie, taką miałaś.
– Kochałam go. Zranił mnie mocno. Nie mam do niego nienawiści, ale już go dawno nie kocham. Podczas tamtej rozmowy, zrobiło mi się przykro, bo faktycznie nigdy cię nie odwiedził.
– Mnie nie było przykro. Stwierdziłam tylko, że ja mu nic złego nie zrobiłam. Wiem, że on zrobił tobie.
– Znowu mówisz jak dorosła osoba. Nie to chciałaś powiedzieć. Nie sądzę, byś mi zrobiła przykrość tym, co mi chciałaś powiedzieć. Powiedz.
– Wolę cię bez tych kolorów. Twoje włosy są piękne, jakie są.
Patrzyła na mnie, jakby mnie widział po raz pierwszy.
– To co? Mam to zmyć z siebie i wyprostować włosy, bo ty mnie wolisz taką jak zawsze? – lekko się uniosła.
– Zrobisz, jak uważasz. Kocham cię bez względu na to czy masz to na buzi, czy nie.
Wyszłam z łazienki. Usiadłam na naszej skórzanej kanapie i patrzyłam na regał. Usłyszałam szum wody w kranie, a potem dźwięk suszarki do włosów.
Po piętnastu minutach przyszła mama. Miała na sobie tę sukienkę. Umyła buzię i wyprostowała włosy.
– Przepraszam – podeszła do mnie i pocałowała mnie w policzek. – jesteś naprawdę wyjątkowa.
Usiadła obok i zaczęła patrzeć na mnie, jakby chciał coś mi powiedzieć.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i fantasy, użył 2633 słów i 14822 znaków, zaktualizował 5 kwi o 7:19.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto