Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Wybór, to za mało cz. 16

W jednym pokoju mojego serca tym zamrożonym całkowicie tkwił malusieńki punkt. Abhis. Nie mogłam nawet dać mu jednej małej myśli. Nie chciałam dopuścić do siebie wątpliwości. Wiedziałam, że zrobiłam błąd, ale nie mogłam teraz się wycofać. I żeby być całkowicie szczerą, chciałam nawet, by powiodło się Synowi Jutrzenki. Nawet gdybym miałabyć nieszczęśliwa, w pewnym miejscu mojego serca, po kres czasu. Kilka osób z klasy i dwie nauczycielki zwróciły uwagę na moją długą sukienkę. Na ostatniej przerwie kiedy stałam i rozmawiałam z Beatrice, podszedł chłopiec, sądząc po wyglądzie z najstarszej klasy. Dość przystojny brunet. Miałam nadzieję, że będzie chciał porozmawiać z moją przyjaciółką i na szczęście tak się stało.
– Cześć – powiedział odważnie.
– Cześć odpowiedziałam, a Beatrice mi zawtórowała.
– Mam na imię Cliff. Przepraszam, że przeszkadzam, ale zwróciłem uwagę na ciebie – spojrzał na blondynkę. Jesteś chyba od niedawna w naszej szkole.
– Tak, to prawda – odpowiedziała.
– Czyli dobrze zauważyłem. Ciebie już widziałem kilka razy – spojrzał na mnie.
Uśmiechnęłam się przyjaźnie i specjalnie nic nie odpowiedziałam. Czekałam, że Beatrice coś powie lub Cliff.
– Jestem Cliff – powtórzył.
Ona spojrzała na mnie i odrzekła.
– Mam na imię Beatrice, a to jest Xsandu – pokazała na mnie.
– Miło mi. – podał jej dłoń, a potem uścisnął moją.
– Tak więc... jak by tu powiedzieć. Czy byłoby możliwe spotkać cię na lodowisku w hali sportowej Crystal Rocky?
– Znaczy, chcesz pojeździć ze mną na łyżwach? – ucieszyła się szczerze.
– No tak, bardzo bym chciał.
– Sama nie wiem...
– Mogę ci dać numer komórki? I gdybyś się zgodziła, to prosiłbym twój, bo mnie pierwszemu bardziej wypada zadzwonić.
– Chyba mogę to zrobić – odrzekła.
Podała mu numer, on go zapisał, a potem podał jej swój. Dostrzegłam, że w odległości kilku metrów stoi dwóch jego kolegów.  
– To dziękuję i zadzwonię nawet dzisiaj wieczorem.
– Zadzwoń jutro, dzisiaj mam ważne sprawy – powiedziała wprost.
– Jasne, dziękuję.
– I ja dziękuję – odrzeka Beatrice.
Cliff posłał jej uśmiech, odwrócił się i zrobił dwa kroki w kierunku znajomych.
– Cliff, poczekaj – powiedziałam.
Chłopak zatrzymał się i odwrócił.
– Tak?
Podeszłam do niego. Staliśmy już jakieś sześć metrów od Beatrice i z powodu hałasu miałam pewność, że mnie nie usłyszy.
– Niczego nie próbuj nieuczciwego, to dobra dziewczyna – spojrzałam mu w oczy.
Popatrzył na mnie i odrzekł.
– Spoko. Czemu tak mówisz?
Odpowiedział w miarę miło. Nie był kryształowo uczciwy, ale nie wyczułam też niczego złego.
– Tak tylko. Miłego dnia.
Spojrzał dziwnie i odszedł. Wróciłam do blondynki. Chłopcy o czymś rozmawiali. Drugi, lepiej zbudowany blondyn ruszył w naszym kierunku.  
– Pewnie teraz na mnie padło – uśmiechnęłam się do przyjaciółki.
Chłopak podszedł i zanim otworzył usta, wyprzedziłam jego intencje.
– Wybacz, ale mam już kogoś.
Zrobił zasmuconą minę i odszedł, przykrywając uśmiechem smutek. Oczywiście odczułam go, ale naprawdę nie miałam czasu na młodzieńcze miłostki. Dwóch kolesiów wystarczyło w walce o moje serce.
– Och! Ostro. Masz kogoś? – zdziwiła się Beatrice.
– Tak. I jeśli możesz, to wolałabym o tym nie mówić.
– Dobrze. Przepraszam.
– Nic się nie stało.
– A mogę wiedzieć, co powiedziałaś Cliffowi?
– Prawdę. Poprosiłam, by był uczciwy dla ciebie.
– Jesteś naprawdę dobrą osobą.
– Dziękuję, nie jestem dobra, ale rozumiem, co powiedziałaś. Wracamy na lekcje. Wierzę, że dobrze ci się powiedzie.
– Z tym chłopakiem? – zdziwiła się.
– Też, ale myślałam o twojej rozmowie z tatą, a potem z nimi razem, czyli mamą i tatą.
– Dziękuję. Chciałabym.
– A co do Cliffa, pamiętaj, że masz jeszcze czas na poważne związki. Co najmniej cztery lata.
Popatrzyła na mnie dziwnie, ale poważnie.
– Naprawdę nie zachowujesz się, jakbyś miała czternaście.
– Pewnie masz rację. Tak już jest, Beatrice.
Weszłyśmy do klasy i za chwilę zadzwonił dzwonek. Niestety nie było mi dane doczekać lekcji. Usłyszałam swoje imię. Wiedziałam, kto mnie wzywa. Obowiązki.
Wiedziałam, że znalazłam się w nieco innym wymiarze, tym razem byłam w duchowym świecie. Nie byłam pewna, bo przecież nie wiedziałam, czy Abhis tu może przebywać. Sądziłam, że tak, skoro jest dobrym pracownikiem. Wiedziałam, że Lucyfer tu nie jest mile widziany. Poczułam to i uświadomiłam sobie, gdzie jestem. Byłam w trzecim niebie. Lucyfer mówił, że nie jest tu zbyt ciekawie. Nie mogłam powiedzieć, że kłamał, bo każdy ma swój punkt widzenia. Przez czas w strefie, gdzie czas nie płycie, pewnie mu się podobało, potem kiedy przegrał bitwę, duma nie pozwalała mu przyznać, że tu jest pięknie. Miał facet duże problemy wewnętrzne. Dla mnie to, co zobaczyłam, było czymś tak pięknym, że aż zaniemówiłam z wrażenia.  
– Dobrze się wywiązałaś ostatnio, ale nadal masz obowiązki.
– Panie – odezwałam się ufnie.
– Tak?
– Wiem, że obdarzasz mnie zaufaniem i jestem Ci bardzo wdzięczna, ale sam powiedziałeś, że mam wybór. Czy zamiast usuwać zło, mogę czynić dobro?
– Już czynisz. Sama nawet nie wiesz jak wielkie.
– Jestem małym ziarenkiem piasku, co mogę uczynić dobrego – powiedziałam szczerze.
– Dowiesz się w odpowiednim czasie. Możesz mi jednak powiedzieć, dlaczego nie chcesz tego robić, do czego cię przygotowałem?
To były interesujące słowa. Zostałam przygotowana? Czyli stać się to musiało kiedy jeszcze o niczym nie wiedziałam?  
– Nie za bardzo pamiętam kiedy to się stało.
– Wiem, dlatego ci wyjaśnię. Wówczas kiedy usunęłaś tych ludzi, dałem ci całą moją moc. Całe moje zrozumienie i wszystko, co mam. Dokonałaś dobrego wyboru.
– Ależ Panie – padłam na kolana i dotknęłam czołem podłoża.
– Powstań, Xsandu. Czujesz się z wyróżnienia, ale gdybyś lepiej znała moje Słowo, rozumiałabyś lepiej. Ja zawsze tak czynię. Kiedy coś daję, zawsze daję wszystko, co mam. Jednak w tym co powiedziałem, było coś więcej. Czasem sprawdzam moje wybrane stworzenie. Nie daje mu nic nadzwyczajnego wcześniej. Zaufałem Hiobowi i mnie nie zawiódł. Wszyscy po kolei mnie nie zawodzili. Każdy z nich był jednak inny i inaczej reagował. Spróbuj sobie przypomnieć tę godzinę, jak to określiłaś, czy coś odczułaś?
To przyszło nagle, ale musiało być we mnie od tamtej chwili. Odczuwałam tak wówczas, bo miałam całkowite poznanie, takie jak ma Bóg. Byłam Bogiem w tym czasie, albo lepiej On był we mnie w stopniu nieograniczonym.
– Rozumiem – powiedziałam cicho – by pojąć Twoja sprawiedliwość, trzeba być Tobą, inaczej to nie jest możliwe.
– Tak, dobrze to powiedziałaś. Wracaj i działaj dalej.
Kiedy człowiek konfrontuje się z czymś, co go przerasta może albo zwariować, zaakceptować lub odrzucić. Ja zaakceptowałam. Siedziałam z Beatrice. Oczywiście nie minęła nawet milionowa część sekundy. Pomyślałam tylko, że gdyby każdy z dobrych ludzi, chociaż był przez ułamek chwili w Bożej obecności, nie miałby problemów z życiem. Wiedziałam, że nie wszyscy są dobrzy. Powinnam skonfrontować słowa Lucyfera, czy rzeczywiście nie zrobił nic kobiecie nazwanej potem Ewą, ale skoro tego nie zrobiłam, nie miałam zamiaru pytać o to za drugim razem, chociaż nie wiedziałam, czy będę drugi raz widziała Stwórcę. Coś mi mówiło, że nie byłam pierwszym człowiekiem, który został przeniesiony do trzeciego nieba. Nie, żebym obrosła w piórka. Nigdy taka nie byłam, chociaż samej mi było trudno się oceniać. Musiałam dowiedzieć się tego bardzo szybko. Ponieważ na biurku dyrektora leżała Biblia postanowiłam spróbować. Lekcje prowadziła pani Lehman. Lubiłam ją i ona mnie. Podniosłam rękę.
– Co się stało, panienko Xsandu?
– Proszę wybaczyć, czy mogłabym wyjść na kilka minut? Nie chodzi o toaletę. Ważna dla mnie sprawa.
– Wiesz, że nie jest to zgodne z regulaminem i w zasadzie nie powinnam pozwolić, bez zgody dyrektora.
– Waśnie z nim muszę porozmawiać. Proszę mi pozwolić.
Mogłam wykorzystać dane mi moce, ale nie chciałam tego robić.
– Skoro tak. Wracaj szybko.
Nie odczułam, że dzieci z klasy mają coś przeciw. Tak naprawdę pani Lehman pozwalała wychodzić. Ogólnie nikt nie nadużywał jej dobroci, a z drugiej strony dyrektor nigdy nie robił z tego problemu. Tym razem miałam szczęście i drzwi były uchylone, a dyrektor rozmawiał z sekretarką.
– O Xsandu! Co cię sprowadza?
– Bardzo wyjątkowa sprawa, ale chciałbym na osobności.
Mężczyzna wymienił krótkie spojrzenie z sekretarką.
– W takim razie zapraszam.
Uchylił bardziej drzwi i pokazał dłonią, bym weszła.
– Zauważyłem, że masz ładną suknię.
– Tak, nie będę już chodzić w spodniach. Sprawy duchowe. Mam pytanie.
– Pytaj śmiało.
– Chodzi o Biblię. Leży u pana na biurku. Zna pan dobrze pismo?
– Czytam i trochę mam pojęcie – uśmiechnął się miło.
– Czy jakiś człowiek wymieniony w Biblii był w trzecim niebie?
Popatrzył na mnie inaczej i odrzekł natychmiast.
– Tak, apostoł Paweł. Sam opowiadał o tym nadzwyczajnym wydarzeniu w liście do Koryntian.
– To właśnie chciałam wiedzieć. Bardzo panu dziękuję. Jeżeli Sara Wilson wróci do nas, będzie mogła zostać przyjęta z powrotem?
– Sara? O ile pamiętam, mieszka z rodzicami w Nowym Jorku.
– Tak, ale chyba rodzice wrócą.
Znowu się uśmiechnął.
– Xsandu, dla ciebie nagnę wszystkie paragrafy. Jest coś w tobie dobrego. Nie potrafię określić, co to jest, ale tak czuję.
– W panu też – podeszłam do niego i szybko pocałowałam go w policzek.
Wiedziałam, że to drugi raz i on to wiedział. Byłam może nieco zbyt ekspresyjna, ale uważałam, że słowo dziękuję, to za mało, w takiej chwili.
Wróciłam, jak najszybciej mogłam. Oczywiście w normalny sposób. Zapukałam i weszłam do klasy. Pani Lisa Lehman zrobiła tylko nieznaczny ruch oczami w moim kierunku i kontynuowała lekcje. Kiedy usiadłam obok Beatrice, przesunęła do mnie notatki. Szybko przebiegłam oczami po tekście i to wystarczyło, bym była na bieżąco.
Reszta lekcji przebiegła bez specjalnych wydarzeń. Blondynka cieszyła się z tego, że Cliff się chciał z nią umówić, ale bardziej martwiła się rozmową z tatą. Wahałam się, czy mam ją dotknąć ją w specjalny sposób, ale w końcu to zrobiłam, tuż przed wyjściem na dwór, po skończeniu zajęć. Odczuła to i spojrzała na mnie.
– Dziękuję – szepnęła.
Odprowadziłam ją wzrokiem. Jej ojciec miał Cadilaca Escalade w ładnym, buraczkowym kolorze. Poszukałam wzrokiem i znalazłam nasz czerwony van. Dostrzegłam Daniela.  
– Hej kochanie – otworzył mi drzwi obok kierowcy.
– Hej tatku. Mama w domu z Ethanem?
– Tak, szykuje obiadek.
Usiadłam i zapięłam pasy.  
– Rozmawiałem z Tomem. Sara przyleci w środę. Powiedziałem, co mogłem i nawet mi nie przerywał.
Spojrzałam na niego.
– Co powiedziałeś panu Tomowi?
– Prawdę. Powiedziałem, że Sarze brakuje ich miłości. Brakuje jej też ciebie. Nie wiem, czy to przyszło ci do głowy, ale powiedziałem mu, że co mu po pieniądzach jak nie będzie miał rodziny. Może to było zbyt brutalne, ale tak odczułem.
– Dokładnie to czułam i Sara również. Wiem, że potrafisz dotrzymać tajemnicy, ale Beatrice to samo powiedziała i ma rozmawiać z tatą. Wiem, że nigdy to się nie stanie w waszym związku, ale czy można wybaczyć zdradę małżeńską?
Spojrzła na mnie łagodnie.
– Wiesz Xsandu, zdrada to bardzo zła rzecz. Niestety w naszej kulturze moralność spada. Co do twojego pytania, wszystko można wybaczyć. Chodzi o to, czy to nie będzie ciężarem, bo cóż to by było za wybaczenie gdyby zostało chociaż raz wypomniane.
Chyba domyślił się, dlaczego zapytałam, ale był na tyle delikatny, że o to nie zapytał. Jechaliśmy bez słów. Nagle spojrzał na mnie krótko.  
– Wspomniałaś coś o Diable.
Trochę mnie zaskoczył, bo sądziłam, że uszło to jego uwadze. Nigdy nie zbywałam nikogo, a szczególnie jego.
– W zaświatach nie tylko Abhis mnie wybrał. Wiem, że nie powinnam, ale dałam szanse Lucyferowi. Z tego powodu, teraz nie widuje pana Śmierci.
Spodziewałam się pytań względnie jakiejś delikatnej uwagi.  
– Jeżeli Abhis cię naprawdę kocha, zrozumie. A skoro Bóg ci dał te moce, to również to wiedział. Nie jestem w stanie ogarnąć umysłem, kim jesteś, ale moje serce rozumie.
– Może powinnam zapytać was, ale to już się stało. Moje serce jest otwarte na miłość najbardziej niedobrej istoty w światach. Musiałam zamrozić uczucie do Abhisa, bo inaczej nie byłoby to w porządku.
– Rozumiem córeczko. Mam dla ciebie przykrą wiadomość.
Spojrzał na niego szybko. Zupełnie nie wiedziałam, o co chodzi.
– Co się stało?
Dziwne, że was nie powiadomiono. Być może ktoś zbyt mocno wziął do serca zastrzeżenie mamy. Poprosiła, by twój tata się skontaktował z tobą jeżeli zmieni zdanie, a jeżeli nie, by nikt trzeci nie informował za niego w żadnych sprawach natury prawnej. Okazała się, że zginął w wypadku siedem lat temu. Jakiś miesiąc przed moim pierwszym oficjalnym obiadem, jaki miał miejsce w twoim domu. Przykro mi Xsandu.
– Tak już jest. Mam nadzieje, że będzie w dobrym miejscu.
– Wiem, że nie uzewnętrzniasz uczuć, chociaż chyba robisz wyjątek dla mamy i mnie, ale być może byłaś trochę smutna, że cię nie odwiedził, a teraz wiesz, że nie mógł.
– Nie byłam na niego zła. Dziecko powinno mieć oboje rodziców. Kiedy nas zostawił, mama była i ojcem i matka dla mnie. Od czasu jak jesteś z nami, mam znowu oboje rodziców. Dobre jest to, że mama była wdową, jak ją brałeś za żonę. Dziwne, że urząd miejski popełnił takie niedopatrzenie.
– Tak, to bardzo dziwne. Dostaliśmy powiadomienie dzisiaj, około południa. Zawiadomiono nas, że możemy dochodzić zadość uczynienia w stosunku do urzędu miasta Los Angeles, ale uznaliśmy z mamą, że nie będziemy ich ciągnąć do sądu.
– Czy była smutna? – popatrzyłam na niego.
– Aria jest cudowną osobą. Tak, była smutna. Widzisz, twój biologiczny ojciec sprawił jej dużo bólu, a mimo to ona nigdy nie miała do niego złości i nienawiści. Głównie chodziło jej o ciebie, ale kiedy dowiedziała się dzisiaj, było jej po prostu przykro.
– Mogłabym powiedzieć, że też mi jest, ale nie mogę kłamać. Jestem inna. Być może kiedyś to zrozumiesz. Mam wybaczenie i współczucie, ale nie wyrażam tego na zewnątrz. Nigdy się nie denerwuje i nie mam stresu. Wiem, że mam miłość do mamy i ciebie. Potem kiedy urodził się Ethan to przyszło natychmiast na niego. Przekonałam się, że kocham Sarę a teraz i Beatrice. Dzisiaj byłam w trzecim niebie i rozmawiałam z Bogiem. Widziałam wcześniej Lucyfera i nie mogę nawet myśleć o tym, że tęsknię za Abhisem. Pewnie dlatego daję radę. Czy sądzisz, że nie jestem w pełni człowiekiem?
Zerknął krótko w moim kierunku.
– Xsandu. Jesteś najlepszym człowiekiem, jakiego poznałem.
Słyszałam, co powiedział. Oczywiście pewnie miał na myśli, że poza Arią, ale widocznie wyczuł moje myśli czy odczucia, bo powiedział ciszej.
– Może to zabrzmi niesprawiedliwie, ale spośród wszystkich, których znam. Mama mnie bardzo kocha i nigdy nie zamierzałem konkurować z tobą, bo matka zawsze kocha dziecko więcej niż kogokolwiek innego, ale ona powiedziała mi kilka dni temu, że czuje tak samo, mimo że starała się oddzielić niejako swoja miłość matki i ocenić cię w zwykły sposób.
– Danielu, przesadzacie. Jestem zwykłą osobą. Może specjalnie tak mówisz, żeby mi nie było przykro. Ponieważ taka nie jestem, to tylko myślę czasem jak to być: złym, zdenerwowanym, załamanym, podnieconym w sensie emocjonalnym. Ja tych cech nie posiadam.
Dojeżdżaliśmy.  
– Możesz uważać, co chcesz, Xsandu. Ja ze swojej strony dziękuję Bogu każdego dnia, że mam mamę i ciebie. Dla mnie jesteś nie tylko dobrą i mądrą, ale przede wszystkim pełną miłości osobą. Może kiedyś dostrzeżesz swoją inność i wyjątkowość, ale pewnie uznasz to za naturalne.
Wjechaliśmy do garażu. Wyszłam z wozu i poczekałam, aż do mnie podejdzie. Chciałam go przytulić. Staliśmy tak jedną chwilkę. Widziałam, w jego oczach łzy. Cieszyłam się cała w środku, że mam takiego tatę. Weszliśmy do domu. Mama próbowała ukryć smutek, ale oczywiście jej się to nie udało.
– Wiesz już, tak?
– Tak mamusiu. Nie smuć się. Daniel uważa, że jestem dobrym człowiekiem, ale ja nigdy wam nie dorównam. Każde z was jest ideałem miłości i dobroci. Powiedziałam to tacie i tobie powiem. Ja zawsze miałam obojga rodziców. Kiedy mojego biologicznego ojca zabrakło przy mnie, ty byłaś mi ojcem i mamą, a potem pojawił się Daniel w naszym życiu i od tego czasu mam znowu mamę i tatę z krwi i kości. Może nie często mówię wam, że was kocham, ale pewnie to widzicie.
– Widzimy i czujemy, skarbie. Myj raczki, bo obiad będzie za chwilkę. Tata rozmawiał z Tomem, a ja z Tracy. Jak pewnie wiesz, Sara przylatuje w środę i zostanie do Nowego Roku, do trzeciego stycznia.
– Ja bym chciała, by już została.
– Też byśmy chcieli, by Tom i Tracy wrócili. Trzeba mieć nadzieję.
Miałam ją. 
Mój młodszy braciszek pojawił się znikąd.
– Pobawisz się ze mną, Xsandu? – zapytał.
– Tak, tylko ładnie musisz zjeść obiad.
– Postaram się. Czy lubisz szkołę?
– W szkole jest fajnie. Polubisz.
Poszłam myć ręce. Potem pomagałam w przygotowaniu talerzy, sztućców i całej reszty. Pachniało miło. Uśmiechnęłam się na widok szpinaku. Ethan go bardzo lubił.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i fantasy, użył 3177 słów i 18164 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto