Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Wybór, to za mało cz. 13

To, że Daniel nie usłyszał mojej uwagi odnośnie Lucyfera, miało i złą stronę. Może to i lepiej, że nie usłyszał a może i nie, bo wówczas z pewnością dałby mi radę wypływającą z doświadczenia. Miałam moc i nie byłam głupia, ale to nie znaczyło, że miałam doświadczenie życiowe. Każdy młody człowiek powinien słuchać rad dojrzałych i mądrych ludzi, wówczas życie przynosiłoby mniej problemów. Niestety większość niedojrzałych życiowo osób chce samemu doświadczać, mimo że doświadczenia przeważnie nie są miłe. Dojechaliśmy do szkoły.  
– Być może wrócę po ciebie, kiedy skończysz lekcje. Chyba że mi wypadnie coś super ważnego. Zadzwonię do Toma. Trzymaj się i uważaj na siebie, kochanie.
Cmoknęłam go w policzek. Poczułam się taka szczęśliwa...

Po drugiej lekcji dostałam wiadomość od Sary.
< Uciekam z domu >.
Och! Ja robię wszystko by polepszyć sytuację, a ona chce to zrujnować. Miałam pięć minut do następnej lekcji. U Sary była już pierwsza po południu. Wysłałam do niej wiadomość.
< Nie rób tego. Moi rodzice będą dzisiaj dzwonić do twoich. Mama do twojej, a Daniel do Toma. Chcę, byś do nas przyleciała na kilka tygodni i została do Nowego Roku. Twoi rodzice będą mieli czas, żeby porozmawiać ze sobą. Chciałbym, żebyście wrócili tu na stałe. Tom zrobił błąd i jak go sobie uzmysłowi, będzie lepiej i lepiej. Odzyskasz rodziców, a oni odzyskają siebie. Wszystko będzie dobrze >
Czekałam z niecierpliwością na jej odpowiedź. Praktycznie nie używałam komórki w szkole, a już z pewnością na lekcjach. Zaczęła się geografia i nauczyciel, pan Smith wszedł już do klasy kiedy dostałam upragnioną odpowiedź.
< Ufam ci. Potrzebuję twojego wsparcia. Bardzo mi ciebie brak. Dobrze, zaczekam i nie ucieknę, chociaż naprawdę mam już wszystkiego dosyć. >
Odczułam ją. Przez te kilka lat rozłąki nie dała mi odczuć, że znaczę dla niej aż tyle. Może to ja nie zrobiłam wszystkiego? Daniel był dla mnie wzorem. Mama miała moje serce od urodzenia i może dlatego nie zauważałam, że też wszystko robi dla mojego szczęścia i dlatego wyróżniłam Daniela. Chciałam, żeby nasze rozmowy z Sarą coś zmieniły na lepsze. i to nie tak na chwilę, ale na zawsze. Bardzo tego chciałam.  
Dostałam następną wiadomość. Z powodu lekcji nie mogłam sprawdzić. Siedziałam z Betty. Czasem rozmawiała ze mną. Spokojna i trochę wstydliwa dziewczynka. Miała kłopoty z nawiązywaniem kontaktu, dlatego sama jej zaproponowałam, by ze mną usiadła.  
Wszyscy mówili o wczorajszym wypadku. Czekałam z utęsknienie na koniec lekcji, bo czułam, że to wiadomość Sary, kiedy dostrzegam, że Betty podsuwa mi kartkę. Zerknęłam.
,,Możemy porozmawiać na przerwie?”
Spojrzałam na nią i kiwnęłam głową na znak zgody. Ta przerwa miała trwać dwadzieścia minut. Kiedy nauczyciel wyszedł i klasa opustoszała, odezwałam się do Betty.
Miała bardzo smukłe ciało i była raczej drobna. Wielkie smutne brązowe oczy, leżały nieco głębiej, a w koło można było dostrzec nieco sinawe zakola. Moim zdaniem była ładna, chociaż z tego co usłyszałam od niej samej, nie za bardzo się lubiła.
– Jedna chwilka, muszę zobaczyć wiadomość. To moja przyjaciółka z Nowego Jorku.
Betty kiwnęła głową na znak zgody.
Sara pytała tylko, czy nic mi się nic nie stało, bo właśnie zobaczyła w wiadomościach o zamachu.
Odpisałam, że jestem cała i zdrowa. Nie chciałam pisać, że tam byłam i w ogóle o wszystkim. Tego zresztą nie planowałam jej nawet powiedzieć wcale.
– Przepraszam Betty, co się stało?
– Nie wiem jak zacząć. Jesteś taka miła. Siedzisz ze mną, czasem rozmawiasz...
– To chyba dobrze, prawda?
– Tak. Trochę obawiam się innych. Ludzi, jako takich. 
Poczułam. Coś było nie tak, w jej domu. Uczyła się średnio. Chyba miała kłopoty z koncentracją, lub czasem myślami była gdzieś indziej. To pewnie sprawiały właśnie domowe kłopoty.
– Mogłabyś u mnie dzisiaj przenocować?
Jej oczy zrobiły się wielkie.
– Chętnie, tylko nie mam nic do spania. Poza tym nie wiem, czy rodzice się zgodzą?
– A jeżeli mój tata poprosi albo mama, twoich?
– Możemy spróbować. Wiesz, czasem się kłócą. Więcej niż czasem... Prawie codziennie, a ostatnio...
A więc kolejny kłopot. ile takich rodzin istniało?
– Daj mi swój numer. Mama zadzwoni do twojej.
Szybko napisała na kartce numery komórek, swojej i pewnie mamy. Od razu wstawiłam to w kontakty. Rozejrzałam się w koło. W pierwszej ławce siedział chłopiec. On wszystkie wolne chwile grał w gry na telefonie. Rozmawiał ze wszystkimi, ale robił wrażenie, że żyje w innym świecie. Poza nim w klasie byłyśmy tylko my.
– Betty, czy w domu wszystko jest w porządku?
Może zadałam głupie pytanie, bo przecież wiedziałam z jej krótkiej wypowiedzi, że nie jest dobrze. Betty musiała być inteligentna, bo od razu zrozumiała naturę pytania i odpowiedziała bardzo szczerze. Musiała mi ufać, tak w ciemno, bo przecież wcale mnie nie znała.
Zanim otworzyła usta, zmieniła się na twarzy. Zobaczyłam tam smutek, gorycz i niepewność.
– Tata chyba kogoś ma. Pewnego dnia poczułam obce, damskie perfumy. Potem mama chyba to odczuła i potem była mega awantura.
– Nie wiem, dlaczego tak jest... Czemu ludzie to robią? Nie chodzi o to, że łamią przysięgę wierności. Gonią za innym ciałem, tylko dlatego, że w ich osobistym życiu pojawia się jakiś problem.
Może zaczęłam zbyt graficznie. Postanowiłam nieco inaczej pokierować tę rozmowę.
– Czy tata cię kocha?
– Chyba tak. Tak. Mama też. To się zaczęło rok temu. Nie wiem dokładnie, o co im poszło.
Na szczęście koleżanka nie odniosła się do mojego pierwszego zdania.  
– Poczekaj, napiszę do mamy. Porozmawiamy o tym więcej w moim domu.
– Dziękuję ci. Masz coś w sobie. Z innymi boje się rozmawiać, a ty jesteś taka dorosła. Jak wiesz, przybyłam w tym roku, do tej szkoły. Chodziłam do innej, ale tam też nie mogłam się za bardzo do nikogo otworzyć...
– Tak, pamiętam. Usiadłaś sama na końcu.
– Kiedy zostałam przyjęta, pan Greepstone uznał, że powinnam chodzić do tej klasy. Powiedział, że z pewnością znajdę tu koleżankę. Teraz rozumiem, że miał ciebie na myśli.
– Być może. Miałam i mam przyjaciółkę. Wyjechali do Nowego Jorku i trochę kontakt się rozluźnił. Być może przyleci do mnie i będziemy razem do Nowego Roku.
Od razu dostrzegłam, że posmutniała.
– Aha, to fajnie. – szepnęła i skuliła się w sobie
– Jestem pewna, że chętnie będzie chciała cię poznać – odpowiedziałam, patrząc jej w oczy.
– Nie ma we mnie nic ciekawego do poznania. – odparła od razu.
– O tym pogadamy w domu. Jesteś w błędzie. Jesteś osobą wartą poznania.
Zamrugała rzęsami, jak wystraszony ptak skrzydłami.
– Co ty mówisz! Ja?
– Tak czuję. Opowiesz mi o sobie, to będę miała co do tego, więcej pewności. Zadzwoń i zapytaj mamy.  
– Lepiej wyśle wiadomość. Mama pracuje.
– A zdoła ją odebrać?
– O tak. Jest pracownikiem banku. Pracuje jako kasjerka w okienku, czasem zastępuje asystenta menagera. Nie będzie miała problemu z odebraniem wiadomości.
Betty napisała szybko wiadomość. Za minutę dostała odpowiedź. Pokazała mi. Mama odpisała, że jak moja mama potwierdzi, to nie widzi problemów. Tuż przed końcem przerwy, Aria wyraziła zgodę. Moja kochana mamusia musiała szybko zadziałać. 
Miałam coś do zrobienia. Czułam, że mogę się przydać. Pomyślałam o Abhisie. Czy tęsknił za mną? Prawdę mówiąc, ja za nim, tak. Troszkę pożałowałam, że nie odprawiłam Lucka, ale miałam taką naturę, że nie odmawiałam. Tylko w moim przypadku miałam nieco innych kandydatów o moją rękę czy serce, niż normalnie się zdarzało. Być może tak się stało, bo sama nie byłam zupełnie normalna. Czułam, że miałam nadal te zdolności, czy dary tylko nie widziałam, czy mi się jeszcze przydadzą. Szczerze mówiąc, wolałam pomagać niż zabijać, chociaż nie czułam żadnych wyrzutów sumienia czy stresu. Robiłam to co powinnam. Jak Abhis. Lucyfer robił to z wyboru. Pomyślałam po raz pierwszy, dlaczego Bóg do tego dopuścił, ale szybko zrozumiałam. On dopuścił i w tym był doskonały. Dał mu wszystko, co najlepsze tak jak pierwszym ludziom. Nie wgłębiałam się jednak w to zbyt głęboko, bardziej skoncentrowałam się na rozmowie z Betty.Nie byłam Bogiem, więc i tak nie miałam szans tego całkowicie zrozumieć. Czy mogłam ufać najgorszej istocie pośród całego stworzenia? Tak naprawdę nie powinnam, ale podświadomie czułam, że w stosunku do mnie będzie uczciwy. Głupia ja i naiwna. Cóż, miałam czternaście lat i nie mogłam wiedzieć wszystkiego. Zaczęłam się natychmiast zastanawiać, czemu nadal dawałam mu szansę, skoro moje serce już wybrało. Pewnie nie mogłam powiedzieć mojemu serce, że wybór to za mało. Wyglądało, że będę miała sporo do zrobienia. Zarówno na płaszczyźnie fizycznej jak i duchowej. Tak mało wiedziałam o tych dwóch światach. Postanowiłam pytać Abhisa, Lucyfera dopiero w ostateczności. Wiedziałam, że choćby nie chciał, poda mi swoją wersję rzeczywistości. Czy naprawdę mnie obchodziło, czego chciał i dlaczego wypowiedział posłuszeństwo Bogu? On pewnie to widział inaczej. Czy nie będzie chciał zrobić krzywdy nikomu z moich przyjaciół? Musiałam dać mu następne reguły, a z drugiej strony musiałam i tak prosić Boga o ich ochronę. To znowu wyglądało egoistycznie. Jeżeli można tak powiedzieć, czułam, że Pan Stworzenia dał mi wolną rękę. Czy aż tak mi ufał? To, że pozwolił mi w ogóle rozmawiać z upadłym cherubinem, było już i tak nie lada wyróżnieniem. Mogłam poprosić Abhisa o odkrycie mi sekretów zarówno Sary jak i Betty, ale wiedziałam, że o to nie poproszę. W jakieś części pozostawałam człowiekiem i zamierzałam działać, myśleć i podejmować decyzję jak człowiek.  
Kiedy skończyły się lekcje, czekałam z brunetką na mamę, bo wiedziałam, że dzisiaj ona po nas przyjedzie. Danielowi wypadło jednak coś super ważnego. Strasznie mnie przepraszał. Mój kochany tata...
Czekałyśmy na zewnątrz. Prószył drobny śnieżek. W naszym rejonie to prawdziwa rzadkość.
– Słyszałaś o wczorajszym zamachu – powiedziała nagle Betty.
– Tak.
Nie kłamałam do tej pory i nie zamierzałam teraz. Próbowałam o tym nie rozmawiać, niestety moja nowa koleżanka drążyła temat.
– Zginęło piętnaście osób, ale podobno stało się coś ponad naturalnego. Nikt nie wie jak to możliwe, że wszystkie ranne ofiary wydostały się spod gruzów.
– Podawali to w wiadomościach? – zapytałam, bo nie wiedziałam, żeby to pokazano.
– Nie, ale do sieci przedostał się jeden filmik. Potem go skasowano.
– Rozumiem.
Obawiałam się, że Betty nadal będzie chciała o tym rozmawiać i w końcu nie zostawi mi wyboru i będę musiała objawić jej całą prawdę, na szczęście tak się nie stało.
– Nie wiem dlaczego, ale czuję się przy tobie bardzo bezpieczna. Cieszę się, że zrobiłaś sama krok w moim kierunku, bo ja bym pewnie krępowała się sama do ciebie zbliżyć.  
Spojrzałam na nią i zastanawiałam się co jej odpowiedzieć, kiedy dostrzegłam wóz mamy.
– O, jest mamusia – uśmiechnęłam się na widok czerwonego vana.
– Mówisz o mamie tak ciepło. Chyba musisz ją bardzo kochać.
– Tak, bardzo ją kocham. Tatę także.
Posmutniała. Może nie powinnam tego powiedzieć, mimo że to była prawda. Doszłyśmy do samochodu, więc nie miałam czasu zapytać o powód jej smutku, chociaż czułam. Osobie, która pragnie być szczęśliwa i kochana, nie powinno się mówić, jak bardzo się jest szczęśliwym. 
– Hej, jak się macie. Ty jesteś Betty, prawda? – zapytała Aria.
– Tak. Bardzo dziękuję, że się pani zgodziła mnie mieć. Nie będzie kłopotu z tego powodu?
– Nie, Betty. Żadnego.
Prowadziła spokojnie i ostrożnie, a my siedziałyśmy na tylnym siedzeniu.
– Jak się ma Ethan? – zagadnęłam.  
– Rozrabia. Prawdę mówiąc, nie mógł się doczeać kiedy wrócisz. Daniel z nim został, chociaż ma ważną rozmowę. Wybaczysz mu? – uśmiechnęła się i krótko spojrzała w lusterko, by zobaczyć moją twarz.
– Jasne. Przecież wiesz, że nie mam powodu by mieć do taty żal. Cieszę się, że przyjechałaś. 
Zerknęłam na Betty.
– Ethan to mój młodszy braciszek, ma sześć lat i jest miłym łobuziakiem.
– To chyba fajnie mieć rodzeństwo, ja jestem jedynaczką. Mama nie mogła mieć więcej dzieci.
– Masz bardzo miłą mamę – zagadnęła Aria.
– Tata też jest miły. – teraz chyba zrozumiałam więcej.
Widocznie swoim błędem dotknął serca swojej córki, ale ona nadal miała nadzieję, że wszystko powróci do normy w ich życiu. Oczywiście, że ją rozumiałam. Kiedy mężczyzna ma córkę, zdradzając żonę, zdradza i ją. Na szczęście nie wyobrażałam sobie, że Daniel mógłby to kiedykolwiek zrobić. i nie tylko dlatego, że Aria była jak anioł. Cudna i dobra. 
– To może kiedyś się poznamy. Pewnie po świętach, byłoby najlepiej.
– Och, sama nie wiem. – czułam, że Betty nie za bardzo wie co powiedzieć.
– Takie sprawy załatwiają dorośli, porozmawiam z mężem, a potem zobaczymy. – Aria wyprowadziła ją z zakłopotania.
– Bardzo dziękuję pani. – Betty musiała odczuć rozluźnienie.
– Mam na imię Aria.
Moja nowa koleżanka się uśmiechnęła.
– Bardzo ładnie pani ma na imię. Tak naprawdę mam na imię Beatrice, ale uważałam że Betty będzie lepiej i dlatego poprosiłam, by tak mnie nazywano.
– Masz piękne imię. Czemu wolisz Betty? – zdziwiła się mama i ja również.  
Brunetka tylko uścisnęła mocniej moją dłoń. Coś było z nią nie tak. Musiałam jak najszybciej się o tym dowiedzieć.
– Daniel ma kończyć obiad – odezwała się mama.
– To pewnie szykuje coś wyjątkowego – uśmiechnęłam się miło do jej odbicia w lusterku.
Mogła chwilkę patrzeć, bo staliśmy na czerwonych światłach.
– Zupa jest jarzynowa, a na drugie lazania. Sos pomidorowy według jego przepisu.
– To pewnie będzie cudo – odrzekłam.
– U mnie czasem mama gotuje. Tata nigdy – odezwała się Beatrice
– Mężczyźni są bardzo dobrymi kucharzami. Problemem jest brak czasu – odparła mama.
– Czy mam na ciebie mówić Betty, czy mogę Beatrice? – zapytałam.
– A jak wolisz? – zapytała brunetka.
– Beatrice. To bardzo piękne imię.
– Cieszę się, że ci się podoba. Mnie bardzo podoba się twoje. Nigdy nie słyszałam, by ktoś miał tak na imię.
Dziwne, ale nigdy nie zapytałam, dlaczego tak mam na imię. Czyj to był pomysł. Teraz nie czułam, żeby był najlepszy moment, by o to pytać. Znowu pomyślałam o Abhisie. Zastanawiałam się, czy i on o mnie myśli. Kochał mnie, to z pewnością powinien. Czy to nie kolidowało z jego pracą? Pewnie nie, bo inaczej jego Pan by się nigdy na to nie zgodził. W jedynej jak do tej pory rozmowie nie dał mi o tym odczuć. Och, skoro on mnie kochał, bo myślał, to znaczyło, że ja jego... Pomyślałam o czymś. To postanowienie przeszło moje serce, jak ostrze. Taka jednak byłam i wiedziałam, że to zrobię, chociaż będę cierpieć. i niestety on też. Dojechałyśmy. Miałam pewność, że Daniel wie o wizycie mojej nowej koleżanki. Znając go, wiedziałam, że powiedział o tym i Ethanowi. Dzieci są bardzo ciekawskie i z pewnością mały nicpoń będzie się przyglądał Beatrice od samych drzwi. Po wjeździe do garażu wyszłyśmy z samochodu. Zaraz za drzwiami powitał nas tata, a za nim, jak się domyślałam, stał mój braciszek i gapił się na brunetkę.
– Hej, Xsandu. – rzekł Daniel.
– Hej tatku. To jest Beartice. Dopiero w samochodzie dowiedziałyśmy się, że tak ma na imię. W szkole wszyscy mówiliśmy na nią Betty
– Witaj Beatrice – Daniel wyciągnął dłoń. – Jestem Daniel.  
Ethan stanął teraz obok taty.
– A to jest Ethan – dodał mój tata.
Jednak mój braciszek pobiegł do swojego pokoju.
– Może się trochę wstydzi – powiedziała mama.
– Zaniesiemy torby z książkami do mojego pokoju i zaraz przyjdziemy. – powiedziałam.
– Zajmij się swoją koleżanką, a my z tatą wszystko przygotujemy. To będzie za jakieś dwadzieścia minut, chyba że Beatrice jest bardzo głodna, to zrobię jej kanapkę.
– Dziękuję pani Ario, nie jestem aż tak głodna.
Poszłyśmy do mojego pokoju.
– Mogę umyć ręce? – zapytała brunetka.
– Jasne. Pokażę ci swoją łazienkę.
– Masz swoją łazienkę? To musi być super.
– W domu Daniel miał trzy i jedną mi odstąpili na własność.
– Mówisz na tatę po imieniu?
– Właściwie nie. Lubię jego imię.
– Wygląda, że bardzo go lubisz.
Chyba zrozumiałam, co ma na myśli. Rodziców zasadniczo się kocha, a przy tym można i lubić. Nie chciałam jej informować, że nie tylko go lubię, ale nawet więcej. Do tej pory był jedynym mężczyzną w moim sercu. Teraz prawdopodobnie Abhis stał u bram, ale do całkiem innego pokoju. Postanowiłam bardzo mocno wszystko przemyśleć. Cały czas zaprzątał mi umysł Lucyfer. Skoro wybrałam Abhisa czy powinnam pozwalać mu walczyć o moje serce? Czy to było uczciwe z mojej strony? To wyglądało na bardzo skomplikowane. Czułam, że to trochę martwi Abhisa. Poza pierwszym kontaktem, kiedy zareagował jak obrońca, potem jakby wycofał się w tej materii. Bardzo to ceniłam, że nie próbuje mi zabraniać, a nawet w najmniejszym stopniu wpływać na moje wybory. Serce chyba od razu wie. Jednak coś zaczęłam i musiałam iść dalej tą drogą. Jeszcze wówczas nie wiedziałam, że z tego powodu pakuje się w ogromne kłopoty. To nie było w porządku. Żeby Lucyfer miał jakiekolwiek szanse, musiałam zamrozić natychmiast moją kiełkującą miłość do Pana Śmierci.
Beatrice wróciła z łazienki. Usiadła obok na krześle i patrzyła na dywan,a tylko co jakiś czas zerkała na mnie. Podsunęłam drugie krzesło i usiadłam bardzo blisko. Wzięłam ją za rękę. Zawsze wierzyłam w kontakt fizyczny.
– Zrobiłaś dobrze, że się odezwałaś. Ja zwykle nie ingeruję pierwsza. Powiesz, co leży ci na sercu?
Spojrzała na mnie. Dostrzegłam wiele w jej oczach. Czy nauczyłam się tego czy też miałam to od zawsze? Strach, nadzieja, wdzięczność. Coś jeszcze. Tak, miałam pewność, a mimo to nic nie zrobiłam.
– Dzięki, że tu jestem. Bardzo się obawiam reakcji innych. Sądzę, że nie ma we mnie nic interesującego. Że nie potrafię nic dobrze. To w szkole. W domu? Kiedyś było inaczej. Czułam się dobrze kiedy jedliśmy obiad, kiedy szliśmy do sklepu czy na spacer. Czułam między nimi zależność i sama w tym istniałam. Kochana, akceptowana, potrzebna. Jak kwiat, który się pielęgnuje. Szczęśliwy, chociaż nie w pełni pewny swojego losu. Potem przestałam to czuć. Odseparowali się od siebie. On kogoś ma, ona cierpi. Próbuje coś zrobić, by go zdobyć z powrotem, jednak zamiast tego z jej strony jest pretensja. Wylewa na niego swój żal i złość. Z tego powodu on bardziej się od niej oddala. Ja? Jestem zapomniana. Niby czuję, że on nadal mnie kocha, że ona nadal mnie kocha, ale pochłaniają ich własne problemy i dla mnie pozostają tylko puste słowa i nic nieznaczące gesty.
Słuchałam. Trzeba umieć słuchać. Kiedy zrozumiałam, że skończyłam, nadal milczałam.
– Nie jesteś niedostrzeżona. Nie jesteś do niczego. Jest w tobie wiele interesujących cech.
Objęła mnie i tuliła chwilę. Potem nagle oderwała twarz od mojej szyi i patrzyła chwilę w moje oczy. Powinnam zareagować, bo wiedziałam, co chce zrobić. Pocałowała mnie w usta. Bardziej odważnie niż ja pocałowałam Abhisa. Nie mogłam pozwolić jej pójść dalej. Oderwałam usta. Jej twarz była gorąca,  policzki piekły, oczy miała szeroko otwarte, ale zaraz uciekła wzrokiem.
– Przepraszam – wyszeptała tylko.
Chciałam wiedzieć, dlaczego to zrobiła. Próbowałam dokładnie zrozumieć.
– Czemu to zrobiłaś? – zapytałam łagodnie.
– To nie to, co myślisz – zaczęła.
Skąd wiedziała, czy coś myślę? Może sądziła, co mogę pomyśleć. Ponieważ jednak to powiedziała, chciałam pozwolić jej się wypowiedzieć całkowicie. Czuła, że nie zareagowałam gwałtownie, jednak wiedziała, że nie akceptuje tego, o ile miało być to coś, co mogłam pomyśleć, że to może być, a co ona nazwała, że to jest coś innego.
– To, co myślisz, że myślę i co to miało być? – nadal nie mogła wyczuć w moim głosie potępienia.
– Pomogłaś mi. Chciałam podziękować. Co mogłaś pomyśleć, to że jestem dziewczynką, co lubi dziewczynki. Podobają mi się chłopcy, ale bardzo się ich boję.
– Beatrice. Nie całuj mnie tak więcej. Wiem, że nie masz pociągu do kobiet. Czy pomyślałaś co mogłoby się stać gdybym była nierozsądna? Czy wiesz, co bym mogła zrobić? Oddać ci pocałunek i co wtedy? Mogłabym również zareagować diametralnie inaczej. Nakrzyczeć na ciebie, poprosić by tata odwiózł cię do domu. Myśl!
– Przepraszam – teraz już była bliska płaczu.
– Zrozumiałam. Nie rób tak z innymi. Wiem, co czujesz do mnie. To, co zrobiłaś, było autentyczne, ale nieprzemyślane.
– Teraz to rozumiem, tylko jest już trochę za późno.
– Ciało jest po coś innego. Wystarczyłoby gdybyś mnie przytuliła, jak zresztą zrobiłaś. Rozumiem, że chciałaś przekazać wdzięczność. Zrobiłaś pomyłkę, ale nie, nie jest za późno. Nie wiem, jak inni by zareagowali, ja wybaczam. Nie wszystko, co jest miłe, służy ku dobremu. Nie całuj nikogo tak, kogo nie kochasz.
Kiedy to powiedziałam, przypomniałam sobie mnie i Daniela. Niby chciałam go wówczas pocałować w usta. Kiedy pocałowałam Abhisa, zrozumiałam. Suchy pocałunek jest w miarę bezpieczny, ale gdybym to wówczas jednak zrobiła? Wystarczyłoby, by miał rozchylone i wilgotne usta. Ślina jest przewodnikiem tych impulsów. Właśnie teraz to odczułam. Dobrze, że brunetka nie próbowała wysunąć języka. Czy wówczas bym zareagowała inaczej? Pewnie nie. Tak, przecież czułam to już w samochodzie, że chce to zrobić. Wybaczyłam, bo zrobiła to z czystej podzięki. Musiałam być w pogotowiu. Może nie w stosunku do niej, ale tym razem pomyślałam o Sarze. Żeby jej przypadkiem nie przyszła taka sama myśl do głowy, co Beatrice. Brunetka zaczęła się chyba usprawiedliwiać.
– Kocham mamę i tatę. Do ciebie czuję coś innego. Jesteś inna. Masz cudowną mamę i tatę. Chciałabym być tak kochana, jak ty jesteś. Nie myśl, że ci zazdroszczę, to znaczy tak, zazdroszczę, ale nie jest to w złym sensie. Czy sądzisz, że kiedyś znowu będą mnie kochać, jak kochali?
– Nie wiem. Chciałbyś być obiektem, który połączy ich ponownie? Chciałbyś również więcej miłości od nich? To drugie jest naturalne, to pierwsze jest chwalebne. Może powinnaś z nimi porozmawiać. Tylko co będzie, jak odmówią? Powiedzą, że to nie twoja sprawa?
– To moja sprawa. Powinni być razem. Czemu mężczyzna szuka innej kobiety? Czy ona mu ma coś do zaoferowania lepszego?
Popatrzyłam na nią wyraźniej. Czy Beatrice miała te sprawy na myśli? Nie wyglądała, że wie coś o tym.  
– Mówisz o seksie? – zapytałam odważnie.
– Tak.
Przecież sama zaczęłam mówić o tym jeszcze w szkole. Skoro wie tyle? Poszłam dalej. Tak, jestem dorosła. Wiem. Skąd wiem? Wiem, że wiem.
– Odmiana. inne ciało, nieoczekiwane, zaskoczenie. Miraż, że może być lepiej. W tym wypadku to ucieczka od problemu. Tamta nie narzeka. Cieszy się, że go ma. Korzysta z każdej chwili, ale chce mieć go jak twoja mama. Nie można jednak zbudować szczęścia na czyimś nieszczęściu. To ułuda. Kłamstwo. Jeżeli człowiek nie potrafi znaleźć rozwiązania swojego problemu, nie będzie umieć tego i w drugiej relacji. Jednak zdrada ciała jest bardzo poważnym przekroczeniem. To prawie niewybaczalne. Jednak skoro twój tata nadal jest w domu, a mama to zaakceptowała, to jest szansa. Nie wiem jednak jakie kierują nimi pobudki. To nie może trwać długo.
– Sądzisz, że powinnam spróbować sprowokować ich do wyjawienia wszystkiego? Sądzisz, że to, że mnie kochają, wystarczy?
– Ty to musisz wiedzieć. Jak zareagujesz na odrzucenie? Przestaniesz ich kochać? Zamkniesz się w sobie jeszcze bardziej?
– Pokażę ci coś, ale może potem, bo czuje, że zaraz twoi rodzice zawołają nas na obiad.
Chyba dobrze poczuła, bo za mniej niż minute usłyszałyśmy pukanie do drzwi.
– Tak? – powiedziałam
– Kochanie, mamy obiad – usłyszałam głos mamusi.
– Już idziemy.
Spojrzałam na nią, wzięłam jej rękę i poszłyśmy w kierunku drzwi.
– Xsandu, nie gniewasz się za ten pocałunek?
– Nie, ale pamiętaj, co ci powiedziałam. Ciało jest źródłem pokus.
– Xsandu, powiedziałaś, że ciało jest po coś innego. To miałaś na myśli?
– Nie, Beatrice, powiem ci po obiedzie, dobrze?
– Dobrze. Dziękuję. – uśmiechnęła się subtelnie.
Wyczułam, że chyba się rozluźniła i jej mała pomyłka już ją dłużej nie oskarżała.
Rodzice stali przy stole. Mieliśmy zupę jarzynową i lazanię, a Daniel zrobił pyszną surówkę z różnych jarzyn. Na deser rodzicepodali kompot z owoców i kisiel.
– Proszę do stołu, Beatrice. – powiedział ciepło tata.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i fantasy, użył 4623 słów i 25764 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto