Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

The Choice

Zacznijmy może od tego, że właśnie umieram. Klęczę przed moim mordercą i czekam na jego ruch. Trwa to zbyt długo, nie patrzę mu w oczy za bardzo boję się co w nich dostrzegę. Zamarłam w bezruchu gdy przyłożył pistolet do mojego czoła, w myślach wciąż powtarzałam żeby Bóg mnie już tak nie karał. Tak długo oczekiwałam zbawienia, więc może teraz. Może teraz dostanę szansę na lepsze życie. Nie. Nie będę się o to łudzić. Skoro nie dostałam jej do tej pory to dlaczego właśnie teraz miałabym ją dostać. Odbespieczył broń. Moje cialo lekko zadrżało, dopiero teraz błagalnym spojrzeniem popatrzyłem na niego. W oczach miał nienawiść a jego usta wkładały się w szeroki uśmiech, odsłaniając rząd idealnie równych białych zębów. W moich oczach był zwykłym sukinsynem w oczach innej kobiety, która go nie zna i jej nie przytrafiały się takie rzeczy jak mi, sądzić będzie, że jest bardzo przystojnym mężczyzną z mocnymi rysami twarzy i lekkim zarostem. Do tego te kasztanowe oczy, które na początku przyprawiały mnie o przyjemne dreszcze. Teraz? Teraz czuję wstręt patrząc na jego mordę.  
-No i powiedz kotku co ja mam z tobą zrobić? - przejechał pistoletem po mojej skroni i policzku, zatrzymał się pod podbrutkiem i lekko uniusł moją głowę. - Trochę mi cię szkoda bo jesteś ładniutka... - miał rację. Czarne długie włosy lekko falowane, granatowe oczy i śniada cera. O figurę zawsze dbałam, szczupła z delikatnie zarysowanymi mięśniami. Mimo tego w genach odziedziczyłam kształty, których nie jedna dziewczyna mi zazdrości. Wracając... Bałam się czegokolwiek powiedzieć, pisnąć czy jęknąć z bólu.  
Usiadł na przeciwko mnie na krześle wciąż mierząc we mnie pistoletem.  
-Szefie? Przyszedł. - do pokoju wszedł Carl, prawa ręka tego sukinsyna.  
-Zaraz będę, pozwól że dokończę. - nie patrzył na niego. Cały czas patrzył na mnie  a nawet teraz uśmiech nie schodził mu z twarzy. Carl wyszedł a mój oprawca wstał i znów do mnie podszedł. Stanął bardzo blisko mojej twarzy, jego pasek od spodni był na wysokości mojego czoła. - No i na co kurwa czekasz?! - lekko podskoczyłam ze strachu. Wiedziałam czego chce więc nawet nie czekałam, sięgnęłam drżącą ręką za klamrę paska i go odpięłam. To samo zrobiłam ze spodniami i zsunełam je razem z bokserkami. Chwyciłam jego penisa w rękę i popatrzyłam na niego. - Ruszaj się nie mam czasu. - powiedział lekceważąco. Wciąż na niego patrząc włożyłam jego przyrodzenie do buzi.  
Kiedy doszedł postrzelił mnie w ramie. Upadłam, zaczęłam płakać. Złapałam bolące miejsce i patrzyłam na niego przez łzy. Ubrał się, podszedł i usiadł na mnie okrakiem. Złapał mnie za gardło i przyłożył pistolet do drugiego ramienia. Znów usłyszałam strzał i poczułam ból. Po całym pomieszczeniu słychać było moje krzyki. Zaciskał coraz mocniej rękę na mojej szyi, patrzyłam na jego uśmiech zadowolenia. - Ostatnie słowo? - syknął przez żeby.  
-Pierdol się. - ledwo wykrztusiłam. Wtedy ścisnął moją szyję chyba całą swoją siłą. Złapałam jego rękę i próbowałam się wyrwać.  
-Do zobaczenia w piekle... Evie. - wtedy zrobiło się ciemno. Czułam dziwny spokój, nic nie słyszałam. Ta cisza mnie dobijała.  
Obudziłam się w białym pomieszczeniu.
-Obudzila się pani? Lekarz! - krzyknęła kobieta.  
-Ja żyję? - powiedziałam zachrypnietym głosem. Cały czas mrużyłam oczy, ta jasność była cholernie wkurwiająca.

---------------

Zaczynam od nowa z nową serią, która mam nadzieję, że się podoba. Komentarze chętnie widziane.

HIJALUCIFER111

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i inne, użyła 683 słów i 3675 znaków, zaktualizowała 10 lis 2019. Tagi: #miłość #zemsta

Dodaj komentarz