Tam, gdzie łączy się niebo i ziemia – rozdział 2.

Wbiegli do głównej sali budynku, która od początku była ich celem. Oscar rozejrzał się prędko po zdezorientowanych twarzach ludzi, którzy jeszcze chwilę temu w spokoju spożywali posiłek. Z każdą kolejną sekundą coraz bardziej był w stanie dojrzeć strach w ich oczach. Nie czuł jednak współczucia, przecież doskonale pamiętał, jak siedem lat temu to właśnie ci ludzie wtargnęli na ich terytorium i z zimną krwią zabijali wszystkich, którzy znajdowali się na ich drodze. Jedną z tych osób była Jo... matka jego córki, sens jego życia. Obiecał sobie, że nie spocznie, dopóki każdy odpowiedzialny za to człowiek nie dostanie tego, na co zasłużył.

Uniósł broń, a ogromna sala wypełniła się krzykiem. Mimo to każdy z nich musiał pozostać na niego głuchy.

Wszystko szło po ich myśli. Ktoś z tłumu naiwnie zaczął wzywać ochronę, lecz nikt nie zareagował na jego rozkaz. Dlaczego? W twierdzy nie było już nikogo oprócz nich, o co zadbali wcześniej, celowo wprowadzając strażników w błąd.

Oscar od razu utkwił wzrok w opanowanej twarzy królowej, która jako jedyna została na swoim miejscu. Był pewien, że to tylko maska – Margaret Wood nie mogła przecież publicznie okazać żadnych emocji. Jego kąciki ust kpiąco drgnęły ku górze, jednak szybko się opanował. Kobieta była ich kolejnym i ostatnim przystankiem do spełnienia marzeń.

Nate ruszył w jej stronę jako pierwszy, co obserwowali z zaskoczeniem, gdyż nie taki był plan. Spojrzeli po sobie, jednak szybko zrozumieli, co się działo. W momencie, gdy ich przyjaciel podszedł do kobiety, ukłonił się i oddał jej swoją broń, wszystko było jasne.  

Kolejne wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Wściekły Oscar, jak zawsze nie myśląc zbyt wiele, wycelował broń w głowę Nate'a. Reszta grupy, idąc jego śladem, również to zrobiła. W końcu teraz to on dowodził.

Chwycił za spust, jednak nagły, palący ból brzucha spowodował, iż pistolet wypadł z jego dłoni. Margaret była pierwsza.

Z hukiem osunął się na podłogę, a w jego głowie wirowało mnóstwo pytań, nieco przyćmionych ogarniającym go cierpieniem. Dlaczego Nate to zrobił? Był niemal pewny, że z Wood łączyło go coś więcej.

Niemal nie mógł powstrzymać się od uśmiechu. Myśleli, że wygrali, jednak tylko Oscar wiedział o czymś, o czym oni nie mieli pojęcia. Wiedział o istnieniu Nelly...

***

Tego dnia Eve obudził dzwoniący telefon. W pierwszej chwili zignorowała to, jednak ktokolwiek to był, nie zamierzał odpuścić.

Zaspana wyciągnęła więc rękę w stronę głośnego urządzenia, spoczywającego na szafce nocnej. Przez chwilę męczyła się, by odebrać, ponieważ, wciąż półprzytomna, miała trudności z wyborem właściwego przycisku. Gdy w końcu jej się udało, przyłożyła komórkę do ucha i zamarła.

– Eve... – Usłyszała.

To wystarczyło. Wszędzie rozpoznałaby jego głos. Dzwonił Oscar.

– Nie mam dużo czasu... – Dodał po chwili milczenia.

Jego ton wydał się jej nieco podejrzany, a syknięcie, które usłyszała po drugiej stronie aparatu, jeszcze bardziej ją zaniepokoiło.

– Wysłuchaj mnie... – Zaczął, jednak Eve przerwała mu drżącym głosem:

– Oscar? Co się z tobą działo? Gdzie jesteś? I dlaczego czuję, że stało się coś złego? – Zasypała go pytaniami.

– To nieistotne... – Odparł cicho. — Wysłuchaj mnie uważnie. Musisz opiekować się Nelly, to ona musi być najważniejsza. Chroń ją i pamiętaj o tym, co ci mówiłem. Obiecaj mi, że jej nie zostawisz. Proszę...

– Co się stało? – Zapytała, teraz jeszcze bardziej niespokojna.

– Obiecaj... – Wychrypiał, sapiąc ciężko.

– Obiecuję, ale powiedz mi, co się stało, do cholery! – Krzyknęła, czując, jak jej serce przyspiesza.

– Nate nas zdradził. Ruszyli dalej, nie mogli mnie zabrać.

Chciała coś odpowiedzieć, jednak przez gardło nie chciały przejść jej żadne słowa. Po jej bladych policzkach spłynęły pojedyncze łzy.

– Powiedz Nelly, że bardzo ją kocham. – Powiedział prędko.

Po drugiej stronie zapanowała okropna cisza, dlatego odważyła się spojrzeć na wyświetlacz – połączenie zakończone.

Jeszcze przez moment wpatrywała się w ekran pustym wzrokiem, a gdy na powrót ocknęła się z dziwnego letargu, który ją otoczył, spróbowała połączyć się z numerem, z którego dzwonił Oscar, ale nikt już nie odebrał.

Przerażona objęła się ramionami. Nie wiedziała co robić. Telefon, który jeszcze przed chwilą trzymała w dłoni, upadł na podłogę. Do jej głowy mimowolnie zaczęły napływać wspomnienia.

Oscar od kilku minut stał przed nią, kolejny już raz unosząc wieszak raz z jedną, raz z drugą koszulą, które jej zdaniem niczym się nie różniły – obie były białe. Właśnie wybierał się na kolację z Josephine, jej dawną podopieczną, do której, na przestrzeni lat, bardzo się przywiązała.

– Mogłabyś w końcu coś mi doradzić? – Zapytał przyciszonym tonem, nieco zdenerwowany.

– Ta. – Wskazała na koszulę, którą trzymał w prawej ręce, przy okazji podśmiewając się cicho pod nosem, gdyż doskonale pamiętała sytuację sprzed roku, gdy tak bardzo zapierał się, że nigdy, choćby nie wiem co, z nikim się nie zwiąże.

– Na pewno? Wydaje mi się, że ta druga jest lepsza. – Odparł i wyciągnął lewą rękę w stronę Eve, kolejny raz pokazując jej ubranie.

– Skoro tak myślisz, to dlaczego męczysz mnie tym od kilkunastu minut? Zrób, jak uważasz. I zabierz mi tę koszulę sprzed nosa. Znam ich wygląd na pamięć. – Parsknęła i pokręciła głową.


Wtedy jeszcze nie zdawała sobie sprawy, ile byłaby w stanie oddać, by powrócić do tych czasów. Do czasów, gdy każdy był szczęśliwy. A teraz? Nie było już Jo, prawdopodobnie nie było również Oscara. Była jednak Nelly, którą obiecała chronić. Mała, niewinna Nelly, która nie wiedziała jeszcze, co się wydarzyło i właśnie spokojnie spała w pokoju obok. Na samą myśl o tym wszystkim, było jej niedobrze.

***

Rozłączył się. Eve i jej głos zbyt bardzo przypominały mu o domu. Czuł, że odpływa. Ból wciąż promieniował, co jakiś czas wywołując dreszcze.

Oparł głowę na zimnej posadzce, gdyż nie był w stanie dłużej jej utrzymywać. Wciąż łudził się, że ktoś zawróci, przybędzie, by mu pomóc, by choć uśmierzyć ból, ale nic takiego nie miało miejsca.  

Obraz powolnie rozmył mu się przed oczami, a po chwili nastała ciemność.

aile

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i fantasy, użyła 1177 słów i 6601 znaków, zaktualizowała 5 maj o 12:33.

Dodaj komentarz