Szkoła tańca część 14

- Komenda policji słucham.
          - Ja i mój chłopak zostaliśmy porwani!
          - Czy jesteście cali i zdrowi?
          - Ja tak.
          - A pani partner?
          - Nie wiem niby nie jest ranny, ale jest nieprzytomny.
          - Już wysyłam radiowóz.  
          - Dziękuję pośpieszcie się!
          - A gdzie się znajdujecie?
          - Pod szpitalem.
          - Policja jest już w drodze proszę się nie ruszać z miejsca.
     Karolina słysząc te słowa się rozłączyła telefon cisnęła na siedzenie.  Chwyciła pistolet i zaczęła biec w stronę szpitala zdyszana wpadła do środka.
          - Przepraszam, czy nie widziała pani może dwóch mężczyzn, którzy nieśli trzeciego?
          - Tak.
          - A w którą stronę poszli?
          Pielęgniarka ręką wskazała na drzwi z napisem magazyn z miejsca tam podeszła i je otworzyła. Gdzie zobaczyła Tomasza leżącego na ziemi, a Arek z ochroniarzem go kopali. Kobieta wycelowała w ich kierunku, ale nie zdążyła oddać strzału, bo zjawiło się dwóch policjantów, którzy zakuli bandytów w kajdanki i wyprowadzili ze szpitala.  Irmina podbiegła do ukochanego i przy nim uklękła.
     - Wszystko będzie dobrze zaraz sprowadzę pomoc.
     Po tych słowach poderwała się z ziemi i wybiegła na korytarz. Pielęgniarka, widząc jej zdenerwowanie pośpiesznie podeszła.
     - Niech pani się uspokoi i mi powie, co się stało?
     Pielęgniarka, rozmawiając Irminą zauważyła, że mężczyzna rzuca się na podłodze. Zaniepokojona tym stanem rzeczy sprowadziła lekarza, który po wstępnym badaniu orzekł, że trzeba pacjenta zabrać na oddział, Gdzie Tomasz spędził tydzień na obserwacji.
     Kobieta  przez cały ten czas była przy nim Irmina w przerwach między siedzeniem przy łóżku ukochanego. Zadzwoniła do Betti, Maurycego oraz matki cała trójka natychmiast przyjechała do szpitala.
     Siostra Tomasza z jego przyjacielem zbliżyli się do łóżka, a Irminy mama do niej podeszła, wręczając córce ubranie, które ta założyła.  
     - Mamo, czy uszyłaś te stroje na konkurs?
     - Tak córeczko ty lepiej mi powiedz czy nic ci nie jest?
     - Jak widać jestem cała i zdrowa.
     - To dobrze.
- Czy tata, już dzwonił w sprawie ulotek?
     - Tak są nawet odebrane.
     - To super
     Betti słysząc rozmowę Irminy ze swoją matką niewytrzymała.
     - Jak możesz teraz mówić o tym głupim konkursie? Skoro mój brat przez ciebie leży w szpitalu!
     - Jak możesz mnie o to oskarżać! Doskonale wiesz, że nie mam z tym nic wspólnego i nie wiedziałam, że Tomek się kontaktował z Arkiem.  
     - Nie wierzę ci!
     - To nie!
     Po tych słowach Irmina z płaczem wybiega z sali, a jej matka opuszcza pomieszczenie zaraz po córce. Maurycy pożegnał się z przyjacielem, zostawiając go z siostrą Betti usiadła na brzegu łóżka i siedziała przy nim, aż do późnych godzin nocnych.

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 524 słów i 2733 znaków, zaktualizowała 16 paź o 19:49.

Dodaj komentarz