Pociąg donikąd cz 9

— Dużo mniej niż do Dell, wybacz.

— Rozumiem. Nie jestem rozkapryszoną nastolatką, potrafię zrozumieć. Czy docenisz moje staranie poprawy tego? Czy dasz mi szansę?

Poczułem się dziwnie. Ona chciała to zmienić, a ja nie byłem bez serca.

— Dam.

— Chciałam cię i chcę. Najpierw sądziłam, że chcę być z tobą sama. Potem uznałam, że chcę być i z Dellą. Kocham ją. Zgodzisz się by była z nami?

— Dello?

— Ja to akceptuję. — odrzekła.

Pomyślałem o czymś i musiałem im to powiedzieć. Axel poprosiłabym się całkowicie zaangażował i zacząłem to robić.

— Moja fizyczność mi mówi, że to byłoby bardzo pociągające kochać się we trójkę, ale potrzebuję most. Jeżeli poczuję do ciebie to, co do niej to będzie mogło zaistnieć. Wiem, że chcesz zdobyć moje serce. Z miłością tak nie ma, że można staraniem ją wzmocnić czy wzbudzić, ale z drugiej strony nie potrafię odrzucić szczerej chęci i starania. Samym tym już coś zmieniłaś. Kiedy tak się stanie, że poczuję, dam znak.

— I wówczas ja do was dołączę, dobrze? — zapytała Della.

— Tak będzie dobrze — rzekłem.

— Wiesz, że będę tęsknić, Miedziaczku. To jej słodkie imię, a moje jest Jagódka. To ma odniesienie do koloru naszych włosów.

Dobrze, chcecie bym tu była, czy mam iść?

— Zostań — powiedziałem.

Della podeszła i pocałowała mnie delikatnie w usta, potem ucałowała Axel.

— Simon, chciałabym, żebyś mnie zrozumiał, wiem, że się pewnie powtarzam. Kocham Dellę, a ona mnie. W pewnym sensie podziałałeś na nią i z tego powodu się w tobie zakochała. Została z tobą i byliście bardzo blisko. Ale nadal mnie kocha, bo kiedy się kocha, nie można tak nagle przestać, a może nie można wcale. A ja zareagowałam emocjonalnie. Poczułam się zraniona i odrzucana, nie pozwoliłam jej się wytłumaczyć, nie zdołałam zrozumieć. Ona miała rację. Ponieważ pokochała cię i ja bym mogła. Kiedy przyjechałeś, zrozumiałam to i poczułam. Mogła zaistnieć odwrotna sytuacja. Wabikiem jest przeważnie uroda. Spodobała ci się i to bardzo. Ja spodobałam ci się nieco mniej. Ale my się nie chcemy z tobą tylko kochać, my cię kochamy. Musiałam nadrobić ubytki w mniejszej atrakcyjności i to zrobiłam, a wcale nie zrobiłam tego specjalnie. Ale rdzeniem całej sprawy jest to, że my jesteśmy połączone, przynajmniej teraz. Della nie odczuje pełni beze mnie, a ja bez niej. Jest to, że ona cię pokochała i teraz ja. Jesteśmy dwiema istotami, ale jesteśmy jednym organizmem. I już dłużej nie możemy siebie rozdzielać. Ja już nie chcę by wróciła i była ze mną. Bo ten organizm Della— Axel rozbudował się do organizmu Della—Axel—Simon. Nie znaczy, że jesteś na końcu. Może być Simon—Axel—Della.

Musiałem im to powiedzieć i jednocześnie wiedzieć, bo nie czułem o zbyt klarownie.

— Z mojej strony nie musi być pragnienia, czuję, że z waszej również, ale wówczas wasz, albo teraz nasz organizm by cierpiał. Czy tak?

— Tak, ale nie chcemy być się tylko godził, pragniemy być chciał.

— Być może nie rozumiecie mojego postępowania. Nie jestem mężczyzną, dla którego to jest pierwszoplanowe. To dla mnie może nie istnieć, ale jeżeli w to wchodzę, w pełni się angażuję.

— Potrzebuję tylko wiedzieć, czy jestem już wystarczająco atrakcyjna dla ciebie — zapytała Axel.

— Może nie powinienem był ci wtedy tego mówić, bo twoje ego na tym ucierpiało. Piękna kobieta chce słyszeć, że jest piękna, a nie że druga jest od niej piękniejsza.

— Czy to teraz się zmieniło — zapytała, a czułem, że jest to dla niej ważne.

— Nie wiem, czy zrozumiesz. Tak, zmieniło się. Moja uroda jest dla was do zaakceptowania lub lepiej. Podobam się wam, ale moja atrakcyjność nie leży w urodzie, prawda?

— Tak.

— Podobnie i z tobą. Powiedzmy, że Della nic nie musiała robić, by zdobyć moją aprobatę, a ty to zrobiłaś. Muszę tylko zadbać, byś jej nie wyprzedziła. Miłość to nie zawody sportowe, prawda?

— Zupełnie się z tobą zgadzam — rzekła Axel — mnie tylko chodzi czy mnie chcesz, bo wiem, że już mnie kochasz.

— Oczywiście, że cię chcę. Chciałem cię od początku. Skomplikowałem tobie tylko, mówiąc, że Della jest więcej atrakcyjna. Wcześniej, u ciebie w domu rozmawialiśmy tylko o fizycznych aspektach, teraz one się nie liczą. Być może dla mnie. Mówiąc prosto obie jesteście dla mnie podniecające.

— Och, teraz rozumiem — szepnęła Axel — to dziwne, ale twoja zawiła gadka mnie rozpala jak cholera. Przez to, że to wszystko komplikujesz jeszcze bardziej cię pragnę i Della też, wiem to.

Nie chciałem dalej prowadzić o tym dysputy. Wprowadziły mnie na pewien poziom a tam istniała tylko żądza. Oczywiście ta żądza była zakorzeniona w uczuciu. Inaczej pewnie by nie mogła zaistnieć. Wiedziałem, że lepiej zaakceptuje mój odruch niż dalsze tłumaczenie. Stałem się w pewien sposób bezbronny. Mogły mnie teraz mocno zranić, gdyby mnie porzuciły, ale na razie na to nie wygadało. Podszedłem do Axel i zacząłem ją całować. Już nie potrzebowała więcej wyjaśnień. Oddała mi pocałunek i smakował kilka razy lepiej niż u niej w domu. Czułem się cudownie. Dodatkowo pociągało mnie, że Della tu jest i czeka. Mogła od razu dołączyć, a ponieważ czekała nabierała wartości jak stare wino. Czułem podświadomie, od kiedy nie będę mógł kochać się tylko z Axel, ale ten moment jeszcze nie nastąpił. Pozbyła się szybko ubrania i zdzierała je ze mnie. Po chwili byliśmy nadzy i pieściliśmy swoje ciała. Najpierw kolejno, ja całowałem jej ciało, potem ona moje całowała i dotykała. W końcu już razem to robiliśmy. Della siedziała i patrzyła, po chwili zaczęła się delikatnie wiercić. W końcu jej dłonie powędrowały na piersi i łono. Ale jeszcze się trzymała. Axel czerpała ze mnie wszystko. Wsunęła się pod moje ciało i sama spowodowała, że w nią wszedłem. Liczyłem się dla niej tylko ja, ale czułem, że za chwile zapragnie by nasz nowy organizm mógł w pełni funkcjonować. I stało się to prawie jednocześnie u każdej pojedynczej osoby. Ja zapragnąłem, żeby Della do nas dołączyła, Axel ją chciała i Ona chciała i Axel i mnie. Nie musiała pytać, bo czuła. Zdjęła z siebie wszystko i podeszła do nas.

— Simon, całujmy ją razem — szepnęła Axel.

Powoli zatracaliśmy się w tym akcie. Występowały wszystkie możliwe kombinacie i używaliśmy wszystkiego, czym zostaliśmy obdarzenia. Usta, język, dłonie i intymne organy. Oczywiście to było cudownie miłe, jednak ja odbierałem jeszcze inny rodzaj rozkoszy. Moje ciało rozrosło się do trzech ciał. Czułem rozkosz i Axel i Delli i ich wspólną. Sądziłem, że tylko ja to tak odbieram, ale potem dowiedziałem się, że one też tak odbierały.


Aste mi przerwała.

— Twoja opowieść jest bardzo podniecająca. Poczułam to i przez chwilę jakbym wcieliła się i w Axel i Dellę. Czy to był tylko jeden raz?

— Och nie. Nasz związek trwał prawie dwa lata. Czasami stosowałem zabezpieczenia, ale nie za bardzo to lubiłem, ponieważ fizycznie odbierały mi jakiś ułamek rozkoszy. Za każdym razem tak czuliśmy i, prawdę mówiąc, nie kochaliśmy się we dwójkę. Nawet one, szczególnie one. Zawsze tylko we troje.

— Aste popatrzyła na mnie uważniej.

— A jak twoje poroże do wnętrza ciebie? Axel rzeczywiście chciała w tym uczestniczyć?

— Nie tylko Axel, ale i Della. Ale rozbijało się to podobnie jak w moim przypadku. Czuliśmy się razem i wówczas zamek się rozpadła.

— Nie afektowało to twojej pracy albo ich, mam na myśli wasz związek?

— Nie, na mnie działało wręcz budująco.

— Ale się skończyło dlaczego?

— Tego właśnie nie rozumiem. One zamieszkały ze mną i płaciły cześć opłat, mimo że nie chciałem. Swoje mieszkanie Axel wynajęła. To zaczęło się pewnego dnia, jakieś dwadzieścia pięć miesięcy później. Przyjechałem do domu i zastałem je razem. Oczywiście chciały bym dołączył. Potem zdarzało się to coraz częściej. Nie byłem zazdrosny o sam akt, jak o to, że coś się zmieniło. Być może to moja wina.

— Co było twoją winą — zapytała blondynka.

— Kochałem odrobinkę więcej Dellę i Axel to czuła.

— Miała do ciebie o to pretensję?

— Nie, ale to chyba spowodowało zmianę prądu. Być może nasyciły się mną. Nadal się kochaliśmy, ale zacząłem odczuwać zmniejszenie uczucia. Nastąpiła rozmowa, może nie decydująca, ale zapoczątkowała koniec. To stało się kilka tygodni później. Skończyliśmy wielogodzinny maraton.

— Jesteś smutny, kochanie — szepnęła Axel.

— Czuję coś.

— Co ? — zapytała, ale nie robiła wrażenia zdziwionej.

— Przestajecie mnie kochać.

— Ty kochałeś zawsze więcej Dellę, ta odrobinka zaważyła i ona, podobnie jak ty na początku chciała mi swoim uczuciem wyrównać ten brak i to spowodowało zaburzenie. Nie sądzę, że moje uczucie spadnie niżej. Będę cię kochać tak do końca.

— I ja też — dodała miedzianowłosa.

— Pragniemy cię nadal tak samo — powiedziała szybko brunetka.

— Ale powoli nasz potrójny organizm umiera. Kochacie się ze sobą...

— Robiłyście to wcześniej.

— Wiem, że większość by nie zwróciła uwagi. Mówiłem ci Axel, na początku, że jak to zaakceptuję, stanę się bezbronny.

— Wybacz, kochanie. — szepnęła brunetka.


Zaczęły mnie cudownie kochać. Teraz ja stanem się centrum. Chciały mi dać najwięcej rozkoszy, ale nie zmieniło to niczego w sferze uczuć. To mnie raniło i nie umiałem z tym sobie poradzić.

Uciekałem więcej w moją samotnię, a one czekały, ale nie długo. Teraz zaczęliśmy kochać się w dwójkach więcej niż w trójkach i to szło w tym kierunku. Znowu być może każdy by był zadowolony, ja jednak czułem się źle. W końcu powiedziałem, że tak nie mogę. One były rozbite.

— Czyli to ty skończyłeś związek.

— Musiałem, bo inaczej bym umarła, nie wiem, czy rozumiesz.

— Rozumien — Aste dotknęła mu dłoni.

Nie trwało to długo.

— Wiesz Simonie nie mogę cię długo trzymać, nie rozumiem dlaczego.

— Ja też nie. Może lepiej było tak umrzeć, bo ponieważ związek się rozpadł, poznałem Beatrice.

— Mieliście potem kontakt?

— Oczywiście. W chwilach słabości znowu na kilka tygodni wracały cudowne godziny miłości, ale wiedziałem, że one preferują siebie odrobinkę więcej niż nas. Po roku już nie chciałem. Było im przykro i płakały. Cały rok byłem sam. Pewnego dnia zobaczyłem ją. Znowu miedzianowłosą o zielonych oczach boginię. Wygląda jak duża imitacja Laury, oczywiście dziecko inaczej wygląda.

Simon wyjął zdjęcie Beatrice.

— Boże, rzeczywiście —popaczyła na mnie.

— Simon ty...

— Nie powinnaś pytać. Ciało to nie wszystko. Ja nie poczułem do Laury niczego w tym sensie. Raczej odwrotnie.

— Nie rozumiem.

— Wiem, że uznasz, że się mylę. Dorośli sądzą, że dzieci nie mają jeszcze tego. Nic bardziej mylnego. Nie twierdzę, że Laura, kiedy dorośnie, będzie szukać mnie, ale ja czułem. Oczywiście nie jestem perwersyjny. Laura mnie pragnęła.

— Co mówisz!

— Nie wiem dlaczego. Jej ojciec był z pewnością kryształowo czysty w tych sprawach. Pewnie ją kocha, a tylko przestał Glorię. Ja nie wiem wszystkiego, ale mam pewność. Ale Laura nie miała jeszcze tych hormonów, ona nie rozumiała co się dzieje. Jednak na tyle to czuła, że w obecności mamy zachowywała się inaczej. Ja oczywiście nie pytałem, bo dziecka nie można o takie rzeczy pytać.

— Wierze ci i dzięki temu jeszcze bardziej cię rozumiem. Czy mogę ci kontynuować opowiadanie o Rogerze?

— Oczywiście, Aste.

— Na czym kończyłam?

— Wspomniałaś, że wyznałaś mu, że jesteś bezpłodna.

— Tak — posmutniała — masz fenomenalną pamięć.

Chyba nie aż tak, ale całkiem niezłą. To mów dalej Aste.

— On powiedział, że to był powód, że wybrał ją i tym mnie zdenerwował, ponieważ mnie zranił. Tak sądziłam.

— Czyli tu mamy mały kłopot. Ona mogła i wybrał ją.

Spojrzałam na niego inaczej.

— Proszę dać mi spokój albo zadzwonię po policję.

— Pójdę, jak coś zjesz, z tego, co przywiozłem. Lody już się rozpuszczają. Lubisz smażonego sandacza?

— Jestem wegetarianką.

— Sałatka grecka — rozpakował.

Ponieważ nic nie powiedziałam, zaczął mnie karmić.

— Grzeczna dziewczynka — szepnął.

— Nie jestem dziewczynką, pomyliłeś adresy.

— Raczej nie sądzę. Ja nigdy cię nie zdradzę.

Poczuła jakby ktoś ja rąbnął obuchem w głowę.

— Nie słyszałaś Roger? Nie mogę mieć dzieci.

— Słuch mam idealny. Interesujesz mnie ty. Dam ci spokój jak osiągniesz co najmniej czterdzieści dwa kilogramy. Ile ważysz?

— Trzydzieści cztery.

— To trochę potrwa. Mówisz idealnie po angielsku, a rodzice są Szwedami.

— Kończę literaturę angielską.

— To dużo tłumaczy. Jak miał na imię?

— Scott.

Pokiwał głową.

— Nie znam twojego imienia — uśmiechnął się miło.

— Aste.

Gwizdnął.

— Bogini, wiedziałem. Pozwolisz się zaprosić na obiad?

— Zjadłam sałatkę.

— Aste, nie zaczynaj. Musimy znaleźć właściwą dietę. Mam trzy tygodnie, a potem muszę wyjechać na tydzień. Ile dasz rade przytyć przez tydzień?

*
Roger opiekował się mną inaczej niż Scott. To był facet z jajami. Umiał wszystko załatwić. Pojechał na tydzień, a ja nawet o nim nie pomyślałam. Ale wrócił i nie zmienił się o jotę. Za trzy miesiące osiągnęłam swoją normalną wagę. Czekałam na niego w kawiarni. Unikałam miejsc, gdzie spotykałam się ze Scottem, dopiero potem przestałam, kiedy od znajomego dowiedziałam się, że przeniósł się do Malagi. Roger nigdy się nie spóźniał, to ja przyszłam wcześniej. Doczepił się facet.

— Piękne włosy — zaczął

— Dziękuję.

— I oczy.

— Proszę wybaczyć, ale czekam na kogoś.

— Tak każda mówi. Jestem Mateo.

— Miło mi, proszę odejść.

— Mała, nikt tak nie mówi do mnie.

Facet ważył ze sto kilogramów i miał kilka tatuaży, złoty łańcuch i sygnet z trupią czaszką na palcu.

— Nie rozumie pan po hiszpańsku? Proszę odejść!

— Jakieś problemy, Aste — zapytała Roger. — właśnie przyszedł.

Mój opiekun ważył jakieś siedemdziesiąt kilogramów i wyglądał jak młodszy braciszek Mateo.

— Aste, piękne imię.

— Proszę odejść — rzekl uprzejmie Roger.

Dostrzegła dwóch kolesiów Mateo. Podobny ubiór, tatuaże, akcesoria. Pewnie jacyś przestępcy, tacy co mają dodatkowo układy z władzami.

— A co mi zrobisz jak nie odejdę? Wezwiesz policję, mały?

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość i dramaty, użył 2672 słów i 14920 znaków, zaktualizował 11 wrz 2020.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto