Pociąg donikąd cz 7

— Kłamliwa suko, wiem, że mnie nadal kochasz — pocałowała ją po raz drugi.

Tym razem Axel ugryzła jej język.

— Ty wstrętna cipo — krzyknęła Della i rozdarła jej bluzkę.

Brunetka nie była dłużna i postąpiła podobnie. Po chwili zamiast bluzek miały strzępy. W szamotaninie miedzianowłosa obnażyła jej jedną pierś i przygryzła mocno ciemną brodawkę.

— Głupia pizda — krzyknęła brunetka.

Della opadła na jej korpus i zaczęły się gwałtownie całować. Przestały się szamotać. Obie bardzo się pragnęły, ale ponieważ adrenalina nadal w nich buzowała ich miłosny kontakt przypominał raczej walkę. Po chwili obie były nago. Della zaczęła spijać wilgoć z jej ciemnej intymności. Nie była już brutalna, przynajmniej nie ustami. Ale kiedy zaczęła pieścić jej różaną grotę palcami, robiła to mocniej niż zwykle. Jednak to podobało się jej kochance.

— Tak cię ruchał? — zapytała.

— Teraz jesteś ty i ja i się zamknij — odpowiedziała miło Della.

Jeszcze nigdy nie miała więcej niż trzech palców w swojej intymności, a teraz czuła, że jest bardzo ciasno. Nie pytała, bo tonęła z rozkoszy i podniecenia. W końcu pokój napełniły jej głębokie westchnienia.

— Teraz proszę mnie ładnie przeprosić — szepnęła Della.

Brunetka cmoknęła ją w usta.

— Co to miało być?

Axel uśmiechnęła się ładnie i pocałowała ją bardzo namiętnie.

— To nie wystarczy — szepnęła Della.

Jej kochanka wygramoliła się spod niej i wzięła ją za rękę.

— Miękki ten dywan, ale przenieśmy się na pościel. Prowadź mnie tam, gdzie się z tobą kochał.

— To raczej ja się z nim kochałam, a gdzie tak w ogóle się podział?

— Nie mam pojęcia, dał nam czas i miejsce.  

— Kochany jest.

— Tak, to niezwykle dziwny facet.

— Wcale nie, ale nie zmieniaj planu, miałaś mnie przeprosić.

Weszły do sypialni Simona. Axel pchnęła Delle na łóżko.  
— Jesteś mało romantyczna — szepnęła zielonooka.

— Powiesz mi czy tak jest jak skończę przeprosiny, dobrze? Nie oceniamy książki po okładce.

— Mhy — Della przygryzła delikatnie wargę.  
Axel zaczęła całować jej stopy, potem łydki i uda. W końcu bezceremonialnie wjechał swoim językiem do jej różowej groty. Palce zataczały zakola na jej twardym guziczku. Po chwili Della wygięła biodra lekko do góry, by jej kochanka mogła się zagłębić w czeluści różowego krateru. Zaczęła szybko oddychać, a jej jamka zaczęła pulsować szybkimi skurczami, przez to utrudniała ruchy jej języka. W końcu się uspokoiła.

— Przeprosiny przyjęte — szepnęła.

— Jeszcze nie skończyłam — mruknęła brunetka.

Zaczęła zagłębiać kolejne paluszki w jej grocie. Della poczuła, że jest bardzo ciasno, jak chyba nigdy nie było.

— Och jest uroczo, ile jest we mnie?

Axel nic nie odrzekła tylko pokazała cztery palce, drugą dłonią, czyli wyrównała rekord Delli. Ale na tym nie skończyła. Zielonooka poczuła nowego gościa. Czuła napięcie, ale uznała, że jest nieprzeciętnie miło.

— Co chcesz zrobić — jęknęła.

— Bardzo cię przeprosić.

Della czuła wzrastający ucisk, ale wraz z bólem zwiększała się również jej rozkosz. Axel pochyliła głowę nad jej łonem i po chwili zaczęła delikatnie gryźć guziczek u nasady.

— Och, jak rozkosznie.

Wyginęła się lekko, chwyciła rękę brunetki i mocniej wpychała ją do środka.

— Tak właśnie chcę. — szepnęła ciemnowłosa.

Della poczuła, że chyba zostanie rozerwana, ale nic takiego nie nastąpiło. Pociemniało jej w oczach z rozkoszy i poczuła lekkie rozluźnienie. Rozkosz zalewała ją kolejnymi falami. Nie hamowała westchnień i jęków. Gdziekolwiek Simon się znajdował, powinien ją słyszeć.

— Masz całą łapkę w środku, zadowolona?

— Jest zajebiście rozkosznie, nie przestawaj. Widzę, że nasza krótka rozłąka wpłynęła dobrze na twoje pomysły.

Brunetka wykazywała kreatywność. Zwinęła dłoń w pieść i obracała delikatnie w środku jej różowej jamki.

— Czy znalazłaś skarb na dnie groty? — zapytała Della.

— Jeszcze nie, ale wznawiam poszukiwania.

Della czuła jej końce palców błądzące po ściankach pochwy. Miała krótką chwilkę, zanim jej ciało przestało drgać w spazmach, kiedy następna fala rozkoszy zaczęła ponownie ja zalewać. Po kolejnym razie szepnęła.

— Też ci chcę tak zrobić.

— Jak skończę, kochanie.

— Chcę teraz. Uwielbiasz jak się trzemy cipkami, a tak będzie też rozkosznie, albo bardziej.  

Axel nie wysuwając swojej prawicy z jej różowej groty ułożyła się obok Delli. Zielonooka miała jej krok tuż przed twarzą. Skorzystała z okazji i zaczęła ją całować, nie tylko po cipce, ale i zahaczała językiem o drugą dziurkę. Po chwili zaczęła mieć kolejna rozkosz więc z trudnością się koncentrowała na tym odpowiedzialnym zadaniu eksploracji jej różanego krateru. Zaczęła brutalnie od czterech palców. Brunetka była podniecona tym, co robiła i tym, co jej robiono. Poczuła rytmiczne skurcze u swojej kochanki i jednocześnie jej dłoń wpychała się brutalnie do jej wnętrza. Chciała zaprotestować, ale Della szła jak burza, chociaż z ostrożnością. Wiedziała, że gdyby było coś nie tak, czułaby, a tak jej dłoń miała wciąż minimalny luz. Ale nie na długo. Przeszła przez wrota kostkami i Axel wydała przeciągły jęk rozkoszy. Od teraz obie pieściły się dłońmi i dekorowały pocałunkami okolice intymności. Trwało to więcej niż pół godziny i w końcu obie uznały, że mają dość.

— Myślałam, że mnie rozerwiesz — szepnęła Della.

— To jest kurewsko rozkoszne, dlaczego wcześniej tego nie robiłyśmy — odrzekła Axel.

— Nie wiem, może to zasługa Simona.

Brunetka spojrzała na Delle.

— Nie powiesz, że robiłaś to z nim. Jego dłoń jest dwa razy szersza niż nasze.

— Och nie, nie robiłam, ale teraz bym chciała. — odrzekła szczerze zielonooka.

— Muszę ci się do czegoś przyznać — Axel lekko się zarumieniła.

— Ruchałaś się z nim jak przyjechał po ciebie?

— Och, co to to nie. Całowałam się. Całkiem ci wybaczam, jest cholerni pociągający. Z całą pewnością nie jest to typowy samiec.

— Mówiłam ci. Gdzie on do cholery jest. Od razu po kochaniu z nim pomyślałam, że byłoby fantastycznie kochać się razem.

— Jesteś jak napalona klacz. Tak nie wypada!

— Pieprzysz, nie powiesz mi, żebyś nie chciała.

— Tak, chciałabym. Ale szczerze, chciałabym najpierw sama.

— Ty pipo! A ja mogłabym patrzeć?

— Zboczona lezba. A ja patrzyłam jak cię ruchał? Nie. Musimy wyrównać rachunki. Tylko nie sądzę, że on mnie chce.

— Robił wrażenie, że też mnie nie chciał. I to właśnie, jaki jest, najbardziej mnie w nim podnieca. Z jednej strony chłonę jego osobowość, a z drugiej staje się przy nim jak suka w czasie rui.

— Chodźmy go poszukać. Jak nas zobaczy obie nago, to nam nie odmówi.

— Mało ci było?

— Jestem napalona.

— To nie bądź, musimy zachować pozory przyzwoitości.

— Czyli też chcesz?

— Już ci mówiłam dokładnie. Proponuję założyć fartuszki i zrobić jedzonko. Jestem głodna, od czasu jak wyszłaś, nic nie jadłam.

— Moja kochana Kicia, wybacz. Nie chciałam cię zranić.

Pocałowały się namiętnie. Della znalazła dwa fartuszki i założył je na siebie.

Wzięły się do pracy.


Simon zbudował zamek. Rozciągnął swoja percepcję do wszystkich ścian i całej budowli. Niestety ciało miało swoje prawa i musiał szybko zburzyć swoją budowle, bo zabrakło mu powietrza. Wypłynął na powierzchnie i sprawdził czas. Dziewięć minut. Wyszedł z wody i wytarł ciało ręcznikiem. Założył spodenki i koszulkę. Odczuł dziewczyny. Nie wiedział dokładnie jak, ale wiedział, że się kochały i już są pogodzone. Poczuł smażoną cebulę, paprykę i inne przyprawy. Udał się do sypialni i stwierdził, że tu odbywały się miłosne bitwy. Założył eleganckie spodnie, buty koszulę. Poszedł do kuchni. Obie jak na komendę się odwróciły. Rzucił okiem na ich zgrabne tyłeczki.

— Robimy obiad, podobają ci się nasze stroje — zapytała Della.

— Są dość skąpe, ale tak.

Axel podeszła do niego. Ciało miała bez zarzutu. Piersi nieco większe niż Della, delikatnie kołysały sie, podczas kiedy się do niego zbliżała.

— Kochałam się z Dellą i twierdzi, że jesteś super. Normalny facet by się już ślinił, a ty nic. Nie podobam ci się wcale?

— Nigdy tego nie mówiłem.

— Dobrze, skończymy obiad, a potem pogadamy.

— W porządku, ja trochę popracuję. Mam zaległości.

Kiedy odszedł, Axel nie wytrzymała.

— Cholera, co za facet. Inny w takiej sytuacji by oszalał.

— I właśnie to jest w nim fascynujące. To o czym mówi i jak reaguje. To dziwne, że jest sam.

— On mnie fascynuje — szepnęła Axel.

— Nareszcie rozumiesz. Czy mi teraz wierzysz, że nadal cię kocham jak dawniej?

— Tak. Ale się porobiło. Miałam tyle razy, że powinnam o tym nie myśleć z tydzień, a tymczasem nie mogę się skupić na obiedzie. Dobrze, że wzięłam dzisiaj i jeszcze dwa dni, wolne.

— Naprawdę? To cudownie się składa, bo ja też.

— Czy sądzisz, że mu się nie podobam? W domu potwierdził, że tak, z tym że ty mu się bardziej podobasz. Moje ego cierpi.

— Coś zaradzę, nie martw się — pocałowała ją delikatnie w usta.

— Zrobiły lazanię z sosem pomidorowym z cebulka, papryka i grzybami, do tego sałatki z marchewki i jabłka i kapusty, awokado z pomidorem i surówkę grecką. W lodówce miał sernik na zimno z galaretka i truskawkami.

— Chyba się trzeba ubrać, nie sądzisz — zapytała Axel.

—Tak, mam pomysł. — wzięła ją za rękę i poszły do jego sypialni. Wzięły dwie koszule. Axel założyła brzoskwiniową, a Della różową. Poza tym nic nie miały więcej na sobie.

— Pójdę zawołać go na obiad. — powiedziała Della.


*

Proszę pana, czy wszystko dobrze? — blondynka delikatnie dotknęła jego dłoni.

Otworzył oczy.

— Gdzie jesteśmy? — zapytał pół przytomnie.

— W pociągu do Edynburga.

— Dlaczego nie chciała pani zamienić się z Laurą, nie lubi pani dzieci? — zapytał od razu.

Kobieta się zmieszała.

— Mam na imię Aste. Bardzo lubię dzieci, a tak zareagowałam, bo nie mogę ich mieć. Proszę wybaczyć.

— Powinna pani przeprosić Laurę, wyjątkowo kochane dziecko.

— Jeżeli będę miała okazję z pewnością to zrobię.

— Pani imię... To jest stare skandynawskie słowo, pochodzi od wikingów?

— Tak.

Oznacza coś?

— Tak.

— Czyli?

—Trochę się krępuje powiedzieć, zawsze, kiedy o to jestem pytana, czuje sie onieśmielona.

— Proszę powiedzieć.

— Aste oznacza Boskie piękno.

— Jest pani piękna, to prawda.

— Ale nie zrobiłam na panu wrażenia, prawda?

— Cóż, nie jestem podobno typowym mężczyzną.

— Trudno mi coś o tym powiedzieć.

— Nie musi pani mieć opinii, to nie jest istotne.

— Ach tak? Mogę wiedzieć dokąd pan jedzie.

— Do Edynburga, a w prawdzie donikąd.

— To tak jak i ja. Skoro się tak dużo nam zgadza, może pan zdradzić cel podróży?

— Mogę, o ile pani powie pierwsza. Kobiet mają pierwszeństwo.

— Proszę mówić mi Aste, powiem o ile obieca pan nikomu tego nie zdradzić.

— Dobrze, słowo, ale w takim razie proszę mi również mówić po imieniu.

— Chcę tam zakończyć życie. Planuję skoczyć z mostu.

— To interesujące, ponieważ ja również chcę odejść. Bardzo lubię wodę i odrzuciłem z tego powodu most Queensferry crosing, wybrałem Monument Scotta.

— Ta mała...ona bardzo cię polubiła, a może bardziej.

— Wiem, jednak jest mi zbyt ciężko. Najpierw jedna miłość zdecydowała się odejść, a druga, nie chciała, ale musiała.

— Ja próbowałam do trzech razy. Pierwszy mnie zdradził, drugi zginął w czasie załatwiania interesów, a trzecia mnie zostawiła dla innej. Nie zdradziła tylko przestała kochać.

— Nie wiem jak to jest z miłością. Może w moim wypadku to była moja wina. Cóż jestem dość dziwnym człowiekiem, to znaczy inni tak twierdzą.

— To się dobraliśmy, o mnie mówiono podobnie. Czasem się zastanawiam czy moja uroda nie jest przekleństwem. Unikałam mężczyzn i chyba dobrze robiłam, ale w końcu wpadłam. Dlatego na koniec sądziłam, że z kobietą będzie inaczej. Niestety.

— Jeżeli w ciągu kilku minut powiedzieliśmy sobie tak wiele, opowiesz mi? Ja będę wyglądał jakbym spał, ale zaufaj mi, wszystko będę słyszał i pamiętał ze szczegółami. Tylko pamiętaj, że nie mamy wiele czasu. Kiedy dojedziemy do celu, musimy odejść.

— Skoro tak? Sądziłam, że gdybym nie zdąrzyła, moglibyśmy skończyć nasze opowieści już poza pociągiem.

— Rzadko kiedy zmieniam zdanie, ale wezmę to pod uwagę.

— Jesteś bardzo miły Simonie, muszę ci na wstępie coś wyznać. Mam dar i wyczuwam ludzkie odczucia, z tego co widzę, moimi wewnętrznymi oczami, cierpisz.

— Tak, ale nie chciałbym o tym mówić. To dziwne, postanowiłem pojechać do Edynburga i po drodze przypomnieć sobie wszystko, co minęło. Najpierw ta mała Laura zaczęła ze mną rozmawiać, a teraz ty. Nie poczuj się jednak źle. Ogólnie jestem małomówny, jednak czasami mówię sporo. Kiedy mnie dotknęłaś właśnie wspominałem swoją pierwszą miłość, Delle. Jeżeli chcesz możesz zacząć swoją historię, a ja zamieniam się w słuch. Zamknę oczy, ale nie będę spał, czy to ci odpowiada?

— Tak. Simonie, czy mogę wiedzieć czym się zajmowałeś zarobkowo? Odczuwam, że musiałeś coś projektować albo naprawiać.

— Coś w tym sensie. Mam dość specyficzną wyobraźnię i pomagałem ludziom osiągać maksymalne zyski z ich działalności. Sam od lat staram się w sferze świadomości wyjść z tej rzeczywistości i zamieszkać w mojej. Lecz kiedy jestem blisko celu, wszystko się niszczy.

— Czy to jest ucieczka, po twoich przeżyciach, czy też zawsze tak miałeś?

— Zawsze tak miałem.

— To bardzo ciekawe, szkoda, że spotykamy się w takich okolicznościach. Czy tam mógłbyś zabrać kogoś?

Simon popatrzył na Aste. Jeszcze nikt go o to nie zapytał.

— W zasadzie jest to możliwe, jednakże ta osoba musiałaby by być całkowicie mi poddana. To brzmi bardzo nieciekawie, ale w rzeczywistości nie jest niczym złym. Ludzie nie chcą oddać całego siebie, bo obawiają się, że stracą wszystko co mają i do końca coś kurczowo trzymają. Ja podczas takiej wewnętrznej podróży nie istnieje jako ja i nic złego mi się dzieje. Moja zmarła miłość była blisko, by to zrobić, ale w końcu zaniechała tych podróży do wnętrza świadomości. Nie do końca wiem dlaczego.

— Może na końcu naszych opowiadań powiesz mi jak to zrobić. Nie mam i tak siebie, więc nie mam nic do stracenia.

— Dobrze, jeżeli będziesz nadal chciała, powiem ci.

— Simonie?

— Tak, Aste?

— Dziękuję ci, że się nie pogniewałeś na mnie za tamto. Chciałam zrobić wrażenie, że jestem zimną suką, ale kiedy jeszcze Laura była, już poczułam żal i chciałam przeprosić, ale wiesz jak jest z ego, do końca chce cię zwieść.

— Tak, czasami udaje się mu i ze mną. Mów, Aste.

— Simonie, mam małą prośbę. Ponieważ spotkaliśmy się przypadkowo i poczułam, że jesteś dobrym człowiekiem postanowiłam potraktować cię jak przewodnika. Trochę sie boję odejść, ale jeszcze bardziej boję się żyć. Czy mogę trzymać twoją rękę, kiedy będę mówić?

— Skoro chcesz, możesz.

Aste ufnie wyciągnęła dłoń i dotknęła go. Jej ciałem wstrząsnął dreszcz i puściła .

— Nie mogę. Coś jest nie tak.

— Coś złego?

— Nie, raczej przeciwnie. Nigdy mi się to jeszcze nie zdarzyło. Nie będę mogła się skupić, więc wybacz, ale nie mogę cię trzymać za rękę.

— Rozumiem.

Boska piękność poprawiła swoja sukienkę, rzuciła okiem wkoło siebie i zaczęła mówić.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii miłość, użył 2831 słów i 16096 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto