Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

my HOPE and my JIMIN — prolog.

W niewielkim pokoju panowała ciemność, jednak znajdującemu się w nim chłopakowi zupełnie to nie przeszkadzało. Od dłuższego czasu leżał nieruchomo na łóżku, opierając dłoń na czole, a do jego uszu docierały różne dźwięki, które wraz z chłodnym powietrzem wpadały do pomieszczenia przez uchylone okno. Było mu zimno, ale nie zdecydował się, by je zamknąć, bo tego właśnie potrzebował – ochłonąć. Dzisiejszy wieczór był wielką porażką, dlatego na samo wspomnienie ciało ciemnowłosego przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Nie tak to wszystko zaplanował.

Yoongi sięgnął po telefon, po czym zerknął na zegarek. Dochodziła północ, więc jeśli chciał rano poprawnie funkcjonować, już dawno powinien był położyć się spać. W tej jednak sytuacji nie widział większego sensu, by to robić – przecież i tak nie będzie mógł zasnąć. Westchnął przeciągle, gdyż doskonale zdawał sobie sprawę, że czekała go długa, bezsenna noc.

Już miał odłożyć telefon na uprzednio zajmowane przez niego miejsce, gdy ekran rozświetlił się, informując go o przychodzącej wiadomości, którą niechętnie otworzył.

Seungsook
Przepraszam, że tak wyszło, Yoongi. Naprawdę chciałam powiedzieć Ci wcześniej...

Przeczytał prędko, nie powstrzymując się od wywrócenia oczami. Seungsook chyba naprawdę nie zdawała sobie sprawy, jak się właśnie poczuł. Przynajmniej nie miał już złudzeń. A może okaże się, że to wszystko wyjdzie mu na dobre? Mimo to teraz ani trochę nie potrafił się do tego przekonać.

Dziewczyna nie była jedynym, co dziś stracił. Stracił też zaufanie i nadzieję, że kiedykolwiek będzie mógł być szczęśliwy. Za każdym razem, gdy znalazł coś, co go uszczęśliwiało, prędzej czy później było mu to odbierane. I to bolało go najbardziej. Yoongi wiedział jedno – nie miał siły już więcej cierpieć, dlatego nie pozwoli, by jeszcze ktokolwiek go zranił. Choć może to nie był najlepszy pomysł.

***

Ostatnie tygodnie minęły spokojnie. Yoongi uczęszczał na uczelnię, dlatego wolny czas wypełniał nauką, która skutecznie zajmowała jego myśli. Yoongi był, żył i musiał nauczyć się, by od nowa prawidłowo funkcjonować, co z dnia na dzień wychodziło mu coraz lepiej. Czasem, wieczorami, zapraszał do siebie Hoseoka – swojego najlepszego przyjaciela. Chłopak był od niego rok młodszy, a jego pozytywne nastawienie do życia i energia, którą emanował, potrafiła zarażać Yoongiego, choć obaj byli swoimi zupełnymi przeciwieństwami. Pozostawało jednak niezmiennym, że to głównie dzięki niemu nie miał czasu na rozmyślania i był mu za to niezmiernie wdzięczny.

Długo zastanawiał się, jak zagospodarować resztki swojego wolnego czasu. W końcu doszedł do wniosku, że może powinien wrócić do gry na gitarze, bo niegdyś naprawdę to lubił. Ciemnowłosy był samoukiem i nie mógł jednoznacznie stwierdzić czy szło mu dobrze, czy wręcz przeciwnie, ponieważ sam nie był tego pewien. Musiał jednak przyznać, że nie mógł być w tym aż taki zły, skoro Hoseok od czasu do czasu prosił, by ten mu coś zagrał, a gdy tylko się zgadzał, przyjaciel uśmiechał się do niego z zadowoleniem i nigdy nie wyglądał przy tym tak, jakby właśnie planował ucieczkę przy pierwszej możliwej okazji.

— Słuchasz mnie? — parsknął idący obok Hoseok, gdy przyjaciel spojrzał na niego wyraźnie rozkojarzony.

Yoongiemu zrobiło się głupio. Zupełnie zapomniał, że nie jest tu sam i właśnie wraz z towarzyszem zmierza w stronę uczelni, przez co pozwolił sobie na pogrążenie się w myślach.

— Mówiłeś coś? Przepraszam, zamyśliłem się. — wyznał starszy zgodnie z prawdą.

— Pamiętasz Tae, nie? — zapytał, chcąc się upewnić, Hoseok.

— Tak, co z nim?

—Zapytał, czy chcemy wieczorem gdzieś wyjść. — wyjaśnił.  — Myślę, że to dobry pomysł skoro i tak miałem do ciebie wpaść, ale chciałem zapytać, co o tym sądzisz.

Yoongi schował dłonie do kieszeni grubej, czarnej kurtki. Na dworze stawało się coraz zimniej, więc chłopak wygrzebał ją z szafy razem z czapką i obszernym szalikiem. Sądził jednak, że pełny ubiór tej stylizacji byłby na razie lekką przesadą, czego powoli zaczynał żałować, gdy na własnej skórze przekonał się, że przyjemna jesienna pogoda naprawdę zaczęła ustępować miejsca zimie.

— Czemu nie? Tae wydaje się w porządku. — rzucił obojętnie, mimo że nie był pewny czy to dobra decyzja.

Hoseok podskoczył radośnie, a jego twarz niemal od razu się rozpromieniła. Ciemnowłosy dopiero teraz zauważył, jak ubrany był jego przyjaciel – narzucił na siebie tylko cienki, beżowy płaszcz, którego nawet nie zapiął.

— Nie jest ci zimno? — zagadnął, zmieniając temat.

Młodszy prędko zaprzeczył i podskakując udał się w stronę budynku, który znajdował się tuż przed nimi.

Yoongi nie próbował go nawet dogonić. Pokręcił głową, mimo że kąciki jego ust drgnęły ku górze. Obserwowanie radości Hoseoka naprawdę sprawiało, że i on czuł się lepiej.

aile

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i inne, użyła 880 słów i 5171 znaków, zaktualizowała 18 sty o 12:16. Tagi: #yoonmin #minyoongi #parkjimin #bts #fanfiction #miłość

Dodaj komentarz