Miłosna pułapka cz.55

Wciąż opierała się o ścianę, czując że jej nogi odmawiają współpracy z resztą ciała. Wpatrywała się w ludzi, którzy nie odrywali od niej wzroku. Uśmiechnęła się blado do swojego chłopaka, który patrzał na nią z pytaniem wymalowanym na twarzy.
- Cześć.- rzuciła cicho, krzywiąc się na buzi. Nie ruszyła się z miejsca, nie za bardzo wiedząc, co zrobić.
Przyglądał się Zielińskiej, nic nie mówiąc. Cisza, która zapanowała w pokoju, była nieprzyjemna dla każdego. W końcu odwrócił wzrok od niej, patrząc na twarze przyjaciół i matki. Patrzeli na siebie z rodzicielką, a chłopaki zaczęli opowiadać kiepskie żarty na rozładowanie napięcia, ale Anastazja nie słuchała ich. Do oczu napłynęły jej łzy, które nie sposób było powstrzymać. Wyszła cicho na korytarz, gdzie od razu usłyszała krzyk.
- Ana!- nie musiała patrzeć, żeby wiedzieć, że to jej mama ją woła.
Ruszyła szybkim krokiem w tamtym kierunku, a ostatnie dzielące metry ją od mamy, puściła się biegiem. Wpadła z impetem w jej ramiona, mocno przywierając do rodzicielki. Schowała twarz w zagłębieniu jej szyi, wdychając znajomy, a zarazem kojący zapach kobiety. Wszystkie zdarzenia dnia począwszy od nieudanej próby gwałtu przez ojca, poprzez telefon pielęgniarki, oznajmującej o pobycie Sebastiana w szpitalu, nieprzyjemne spotkanie z tatą Kamińskiego, zwierzenia matki jej chłopaka aż po jego wybudzenie, sprawiły że emocje, które kłębiły się w niej przez cały dzień, eksplodowały. Szlochała w ramię Zielińskiej, dając ujście uldze, radości, złości, niepokoju i pozostałym uczuciom, które dziś jej towarzyszyły. Słuchała jak matka uspokaja ją, spokojnie głaszcząc po włosach.  
Klara wyszła z sali syna, znajdując Anastazję. Na twarzy kobiety widać było ulgę, ale także straszne zmęczenie i zatroskanie. Siedemnastolatka była obejmowana przez swoją mamę, która spięła się delikatnie, widząc Panią Kamińską.
- Anastazja, Sebastian chciałby z Tobą porozmawiać.- nastolatka skinęła głową na znak, że rozumie. Wstała, wcześniej ściskając delikatnie dłoń matki, która także podniosła się ze swojego siedzenia.
- Dzień dobry, bo my chyba nie miałyśmy przyjemności się poznać.- stwierdziła uprzejmie Klara.
- Och, przepraszam.- mruknęła ze skruchą Nastka.- Mamo, to Pa... to Klara Kamińska, mama Sebastiana.- Zielińska spojrzała na swoją córkę z uniesioną brwią. Nastka uśmiechnęła się uspokajająco.- Klaro, to moja mama, Aurelia Zielińska.- wymieniły uścisk dłoni, a siedemnastolatka zwlekała z wejściem.
- Powiedz Sebastianowi, że pójdziemy do bufetu, a lekarza przyjdzie do niego, kiedy tylko znajdzie chwilkę czasu.- uścisnęła nastolatkę, szepcząc jej cicho do ucha.- Dziękuję.- skinęła głową ledwo zauważalnie.
Zanim stanęła w drzwiach sali Sebastiana, wzięła kilka głębszych wdechów, uspokajając się. Sama nie wiedziała, dlaczego odczuwa strach przed spotkaniem z nim skoro już się widzieli. Zrobiła kilka kroków, stając w wejściu. Przysłuchiwała się jak Nicola bredzi coś bez sensu, a Kamiński udawał, że interesuje go ta cała paplanina. Położyła dłonie na barkach, widząc szczęśliwie miny przyjaciół. Na jej twarzy widniał pełen zmęczenia uśmiech, kiedy zauważył ją Kamil.
Szturchnął łokciem Chrystiana, pokazując skinięciem głowy na dziewczynę. Oboje wstali, a ten drugi powiedział twardo.
- No, na nas pora, jeszcze nie ze wszystkimi się przywitałeś.
- Ale my jesteśmy je...- jednak gdy zobaczyła o kogo chodzi, zamilkła, podnosząc tyłek z miejsca. Zielińska zrobiła krok do przodu, udostępniając wyjście. Nicola uśmiechnęła się do niej słabo, a na jej twarzy widniała ulga pomieszana ze zmęczeniem. Inni mieli podobny wyraz twarzy, kiedy ją mijali. Ostatni opuszczał pokój Jastrzębski, który położył jej dłoń na ramieniu, dodając tym samym otuchy.
- Hej.- powiedziała jedyną rzecz, która przyszła jej do głowy. Usiadła na stołku, ostrożnie ujmując jego dłoń w swoją. Skrzywił się, a ona ją puściła natychmiast. Przewrócił oczami.
- Żartowałem, nie jestem jajkiem.- uśmiechnęła się słabo, powtarzając poprzednią czynność. Wpatrywali się w siebie, a ona poczuła gulę w gardle, która zaczęła boleśnie sygnalizować swoje istnienie.- Wyglądasz okropnie.- stwierdził poważnie po upływie kilku sekund, które dla niej były wiecznością.
- Na pewno lepiej niż Ty.- wychrypiała.
- Zawsze wyglądam szałowo.- prychnął cicho.
- Nie z tym jajkiem na głowie.- spojrzała na bandaże ukrywające jego włosy.
- To nie jajko tylko hełm pierwszej generacji.- mruknął, a jego kącik ust zaczął drgać.
- Hełm pierwszej generacji?- zapytała, nie wierząc że to wymyślił.
- Tak, tylko słabo chroni głowę, ale to się jeszcze dopracuje.- wzruszył delikatnie ramionami.
- No to nie wyglądasz szałowo, a wystrzałowo.
- Ale to było słabe.- roześmiała się. Na jego twarzy rozkwitł szeroki uśmiech.
Ponownie zapadła cisza. Tym razem jej nie krępowała. Cieszyła się, że widziała na jego twarzy uśmiech i zmarszczki w kącikach ust, kiedy się uśmiechał. Dostrzegała z mimiki jego twarzy, że coś go boli. Nie chciała się pytać, wiedząc że i tak by jej nic nie powiedział. Biała narzuta odsłaniała umięśnione ramiona. Dostrzegła pieprzyk na prawym barku i bliznę na ramieniu w kształcie kółka. Dopiero teraz zauważyła detale, na które wcześniej nie zwracała uwagi. Przez myśl przeszło jej, że gdyby coś się stało, już nigdy mogłaby nie zobaczyć banana na jego twarzy, a serce skurczyło się boleśnie. Gula, która zniknęła, znowu się pojawiła, a do oczu napłynęły jej łzy. Była zdziwiona, że wciąż ma czym płakać.
Twarz Sebastiana zmieniła swój wyraz. Ściągnął brwi, lustrując ją wzrokiem.
- Tak się bałam.- po jej policzkach popłynęły słone łzy, kiedy szeptała to jedno zdanie.
- Ej, nie płacz. Słyszysz, nie płacz przeze mnie, Mała.- próbowała uspokoić oddech, ale nic to nie dało. Pogłaskał ją po policzku kciukiem, a ona napawała się tym delikatnym dotykiem.- Jest dobrze, rozumiesz? Jestem tutaj, żyję, jestem z Tobą.- powiedział, patrząc jej w oczy.
Widziała w nich szczerość i obietnicę.
- Jeszcze raz zrobisz coś takiego, to przysięgam, że Cię wykastruję.- powiedziała śmiertelnie poważnie.
- Pierdu, pierdu.- widząc wyraz jej twarzy, skrzywił się.- Och, Ty tak na poważnie.- zdołał tylko z siebie wydobyć, zaskoczony jej powagą.- Ale nie boję się o swoje jajka.- powiedział, szczerząc się.
- Dlaczego?- zapytała oschle.
- Bo chcesz mieć dzieci, a bez tego sprzętu nie pyknie.
Otworzyła szeroko oczy i usta.
- Nie wierzę, że w takim momencie możesz myśleć o seksie.
- A ja nie rozumiem, jak możesz tego nie robić.- odparł równie zdziwiony, co ona.
- Sebastian...- przełknęła głośno ślinę.- mówię poważnie. To było najgorsze kilka godzin w moim całym życiu. Rozumiesz, jak ja się o Ciebie strasznie bałam?
- Ana...- zaczął, ale mu przerwała.
- Nie, Sebastian, jeśli znowu zaczniesz błaznować, przysięgam, że stąd wyjdę. Myślałam, że wyjdę z siebie, kiedy zadzwoniła do mnie babka z rejestracji. Wyszłam z auta, które stało w korku, żeby być tutaj szybciej, laska na dole nie chciała mi powiedzieć, na której sali leżysz, więc się wydarłam, że jesteś ojcem mojego dziecka i z litości napisała mi na kartce numer tego pokoju. Potem czekałam na przyjazd Twoich rodziców i wszyscy myśleli, że zrobię kolejną awanturę albo dziurę w podłodze od chodzenia w kółko. Później Twoja matka, ja i Kamiński urządziliśmy ciekawą scenę, więc uwierz mi na słowo, że nie jestem w nastroju na żarty.
Był zaskoczony jej wylewnością i nie próbował tego ukryć w żaden sposób.
- Po... Powiedziałaś, że... Że jestem ojcem Twojego dziecka, nie kopulując ze mną?- wydukał ze wzrokiem skierowanym na nią, a ona wybuchnęła śmiechem, nie mogąc się powstrzymać.
- Przecież ta babka o tym nie wiedziała.- stwierdziła, kiedy się uspokoiła. Położył głowę na poduszce, zamykając oczy. Przełknął głośno ślinę po czym stwierdził.
- Słodki Jezu, jesteś nieobliczalna, dziewczyno.
Patrzyła przed siebie, pocierając kciukiem o jego dłoń.
- Kocham Cię, Sebastian.- szepnęła. Posunął się, robiąc jej miejsce.
- Chodź.- popatrzyła niepewnie. Nie była przekonana, co do jego propozycji.- Chodź i nie marudź.
Położyła się wolno obok niego, a on objął ją ramieniem. Ułożyła głowę na klatce piersiowej, wsłuchując się w miarowe bicie serca Sebastiana. Pocałował ją we włosy.
- Też Cię kocham, Głupolu.
- Dzięki.- skrzywiła się.
- Tym razem Ty bądź poważna.- coś w jego głosie mówiło jej, żeby podniosła na niego wzrok, co uczyniła.- Nie zostawiłbym Cię samej. Nigdy. Mam dla kogo i po co żyć. Jesteś powodem, dla którego wstaję z łóżka, jesteś przyczyną, dzięki której stałem się lepszym człowiekiem. Jeśli myślisz, że nie obudziłbym się, żeby spojrzeć jak się uśmiechasz albo po to, aby usłyszeć Twój słodki śmiech, to wybij to sobie z głowy. Kocham Cię tak strasznie, że nawet sobie tego nie wyobrażasz. Zrobię wszystko, żeby z Tobą być, rozumiesz?
Pokiwała głową, całując go lekko w usta. Odwzajemnił uśmiech, a po jej twarzy przemknęła jedna łza szczęścia. Odsunęli się od siebie, a ona położyła głowę na jego klatce piersiowej.
- Ale na poważnie, wyglądasz jak zamaślaczony pomidor.- skwitował, a ona uderzyła go delikatnie przez co się roześmiał.
- Bolało.
- Bo miało.- zamilkli.
Zaczęła rysować na jego ciele zygzaki opuszkami palców, wsłuchując się w jego spokojny oddech. Chciała mu zadać pytanie, które dręczyło ją od dłuższej chwili, a on próbował ją od niego odwieść, wygłupiając się. Wzięła głęboki wdech.
- Sebastian.
- Hm?- wymruczał, jeżdżąc palcem w górę i dół po jej ręce.
- Nie byłeś w domu tylko po moją torbę.- stwierdziła bardziej niż zapytała. Czuła, jak jego mięśnie się napinają. Kontynuowała, przełykając głośno ślinę.- Ty wiesz, co on chciał zrobić, prawda?
-----------------------------------------
Heej, heej, hello ;)
Jak tam niedziela? Pierwszy tydzień wakacji? :D
Jakieś plany na dalsze ich spędzenia? :D
Część się podobała? :)
Mam nadzieję, że chociaż trochę na Waszej twarzy pojawił się uśmiech :)
Zapraszam na snapa:

pisareczkaa13

No i udanego tygodnia! :D
Następna część w niedzielę następną :)
Nie wiem, o której godzinie, bo u mnie to różnie bywa z organizacją niestety xd
Pozdrawiam//
Lucy15

Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2036 słów i 10822 znaków.

5 komentarzy

 
  • Malawasaczka03

    Mega  :jupi:

  • Lucy15

    @Malawasaczka03 :)

  • nasiaaa

    cudowne

  • Lucy15

    @nasiaaa dziękuję ;)

  • nastolaka

    To jest wspaniałe:*:*:* kocham to opowiadanie:) kiedy next?:*:);)

  • Lucy15

    @nastolaka w niedzielę ^^

  • nastolaka

    @Lucy15 tak długo :(:( umrę normalnie:*:*

  • Lucy15

    @nastolaka Niech Cię przy życiu podtrzymuje myśl, że dziś już środa :D

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna cześć czekam na kolejną z niecierpliwością :* :) :*

  • Lucy15

    @cukiereczek1 Supeeer! :)

  • MrsMinionek

    So cute! Tyle cukru jeszcze nie było.  W sumie dobrze bo mam dziś fazę na wszystko co słodkie. Końcówka świetna. Cud, miód i malina. Jak zawsze czekam na next.

  • Lucy15

    @MrsMinionek Dziękuję, czasem musi być trochę cukrowo :D