Miłosna pułapka cz.49

~~~Oczami Sebastiana~~~

Otworzył oczy i wpatrywał się w sufit. Ręka leżała na kołdrze, która była naciągnięta na klatki piersiowej. Spojrzał na zegarek, na którym widniała ósma trzydzieści dwa. Spał niecałe trzy godziny. Przeczuwał jak wygląda po niezbyt spokojnym śnie. Nocne wydarzenia dały mu szybko o sobie znać. Przetarł dłońmi oczy, klnąc cicho pod nosem. Pluł sobie w brodę, że tak potraktował Anastazję. Nie wiedział, dlaczego tak zrobił. Nie chciał jej skrzywdzić. Jego lewa półkula mózgu odmówiła współpracy z nim, a on stał naprzeciwko niej, nie wiedząc co powiedzieć. Gardło ściskały mu niewidzialne dłonie, nie pozwalając aby wydobył się jakikolwiek sensowne zdanie. Z jego ust wypadło najgorsze słowa, jakie mógł z siebie wykrztusić.
" To nie było tak, jak wyglądało, Nesti."
Brzęczało mu w uszach na okrągło. Chodziło mu po głowie jak refren piosenki, która nie chce dać mu spokoju, dopóki jej nie zanuci. Z tą różnicą, że kiedy powtarzał to w myślach, przed oczami stawała mu Zielińska. Jej gasnący uśmiech, ból w oczach i chłód w głosie, który starał ukryć żal i płacz. Serce bolało go, a gardło niemiłosiernie rwało, kiedy wychodziła. Chciał ją jakoś zatrzymać, ale uścisk w krtani nie malał. Pozwolił jej wyjść, utwierdzając ją w przekonaniu, że nic dla niego nie znaczyła.
Napisał SMS'a do Cichonia po czym usiadł na łóżku. Czuł w kościach, że nie wstał pierwszy. Utwierdził się w tym przekonaniu, zaraz po otwarciu drzwi od swojego pokoju. Do jego nozdrzy doleciał zapach wanilii i naleśników. Z kuchni dochodziły odgłosy rozmowy. Wszedł do pomieszczenia w momencie, kiedy Anastazja stawiała na stole dodatki do jedzenia.
- Cześć wam.- powiedział, drapiąc się za uchem, lekko wykrzywiając przy tym usta. Spojrzała na niego przelotnie, zmywając naczynia. Nie odpowiedziała, a przyjaciel uśmiechnął się szeroko.
- Siema, Stary. Może byś się ubrał?- zaproponował, ale Sebastian dostrzegł jak chłopak lustruje wzrokiem jego gołą klatkę.
- Faktycznie...- Sebastian zarumienił się lekko. Dopiero teraz zauważył, że nie ma na sobie żadnej części garderoby oprócz bokserek.
Anastazja pozostała niewzruszona, pytając beznamiętnie. Nie obdarzyła go nawet spojrzeniem.
- Może myślał, że dzięki temu mnie udobrucha, rzucę mu się w ramiona, a on spokojnie mnie przeleci, wygrywając zakład?
Gdyby Kamiński był w lepszym humorze, śmiałby się z miny Kamila, ale nie dziś. Jego humor można było porównać do humoru ludzi na pogrzebie.
- Coś Ty wczoraj zrobił?- zapytał Jastrzębski na jednym wdechu.
- Ooo, żarełko!- prawie krzyknął Marek, wchodząc do kuchni. Zielińska odwróciła głowę w jego stronę, posyłając mu promienny uśmiech.
- Obiecałam, zrobiła. Smacznego.
- A Ty czemu jesteś goły?- zapytał kumpla po czym usiadł po lewej stronie Kamila. Spojrzał zgłodniałym wzrokiem na naleśniki, a później resztę towarzystwa. Zmarszczył brwi, pytając.- Wyczuwam napięcie w tym pomieszczeniu? Coś mnie ominęło? Czy wy po prostu wczoraj się nie pogodziliście?
Kamiński wyszedł z kuchni, słysząc tylko.
- No tak, nie pogodzili się.
Gdy później poszła otworzyć drzwi, od razu rozpoznał głos niespodziewanego gościa. Wstał od stołu równie szybko, co Anastazja i przejął chłopaka. Zamknął za sobą drzwi, a Chrystian stał na środku pokoju.
- Nie rozpoznała mnie.- zauważył smutno, rozglądając się dookoła.
- Ja Ciebie też nie rozpoznałem za pierwszym razem.- przypomniał, stojąc oparty o drzwi.
- Moja matka, biologiczna też tam jest?- zadał kolejne pytanie, odwracając się do Sebastiana. On skinął tylko głową, potwierdzając jego przypuszczenia.
Usiadł na łóżku, chowając twarz w dłonie. Kamiński nie odzywał się słowem, chcąc dać zebrać myśli mężczyźnie. Mijały minuty, a cisza została nieprzerwana. Oparł głowę o mebel, samemu zastanawiając się, jak to rozegrać. Wiedział, że teraz mogliby wyjść i powiedzieć prawdę, ale widząc Cichonia i znając sytuację kobiet, to nie byłby dobry ruch. Nikt nie był na to gotowy. Jeszcze nie teraz. Z drugiej strony, gdyby odwlekli w czasie powiedzenie im prawdy, mieliby okazję poznać się trochę lepiej. Oswoić ze sobą. Wiedział jednak, że to też mogłoby się nie za dobrze skończyć. Sebastian doskonale o tym wiedział, bo przetestował to na własnej skórze.
- Poczekajmy z tym.- wymruczał w końcu Chrystian, podnosząc wzrok na chłopaka.
- Jesteś pewny?- skinienie głową miało być wystarczającą odpowiedzią. Uszanował to.- To co, chcesz poznać swoją rodzinę teraz?
Wstał i powiedział niepewnie.
- Idziemy.

~~~Oczami Anastazji~~~
  
Siedziała w salonie z mamą, szukając mieszkania na wynajem, kiedy wszedł Sebastian ze sztucznym uśmiechem na twarzy. Za nim szedł tajemniczy chłopak, który strasznie się stresował.
" Boże, mój były jest gejem" To była pierwsza myśl jaka pojawiła się w głowie dziewczyny.
- To jest mój znajomy z dzieciństwa.- zaczął.
- No i po co nam to mówisz?- zapytała, nie spuszczając z niego czujnego wzroku.
- Żebyś nie pomyślała, że jestem gejem.- odpowiedział, lekko tracąc cierpliwość do dziewczyny. Mierzyła się z nim wzrokiem. Odpuściła pierwsza, mówiąc obojętnie.
- Trochę się spóźniłeś w takim razie.
- Bardzo Ci zalazł za skórę?- odezwał się po raz pierwszy jego towarzysz.
Wyłonił się zza jego pleców, podając dłoń najpierw mamie dziewczyny, a potem nastolatce.
- Strasznie, jestem Anastazja.
- Widać, Chrystian Cichoń.
Odchyliła głowę do tyłu, a w niej pojawiła się burza myśli. Chrystian, czekoladowe oczy, delikatny uśmiech. Mózgowi udało się w końcu połączyć puzzle, a ona była prawie pewna, że to ten sam Chrystian, którego znała. Tylko w czyściejszym i schludniejszym wydaniu. Nie chciała jednak popełniać gafy, dlatego powiedziała półżartem-półserio.
- Czy my się nie znamy?
Nie odpowiedział od razu. Myślał, co powiedzieć.
- Nie.- pokiwała wolno głową, nie spuszczając z niego wzroku. Wiedziała, że kłamał, ale postanowiła nie drążyć tematu.
- W takim razie musisz być do kogoś cholernie podobny.- uśmiechnęła się, a on odwzajemnił uśmiech.
Postanowili oglądać film. Nie wiedziała czy to dobry pomysł, ale widząc zmęczenie na twarzy matki, zgodziła się. Nie miała nic do stracenia, zwłaszcza, że leżała rozwalona na kanapie, a głowę trzymała na nogach rodzicielki. Dziwnie swobodnie się czuła w towarzystwie nowego znajomego, którego bacznie obserwowała. Odprężył się, co było widać na pierwszy rzut oka. Śmiał się wraz z nią i resztą. Starała się nie zwracać uwagi na swojego byłego chłopaka, ale oczy same wędrowały w jego kierunku. Nie krył się z tym, że na nią patrzy. Pod koniec seansu dziewczyna nie wytrzymała i wyszła do kuchni. W tym samym momencie rozdzwonił się jej telefon, który dostała od matki. Nie chciała go, ale poprzedni nie nadawał się już do użytku. Spojrzała na wyświetlacz.
Julia.
- Słucham?
- Anastazja? Jezu Święty, gdzie Ty jesteś z mamą?
- Zaraz, zaraz. Co się dzieje?- zapytała, gdy usłyszała przerażony głos przyjaciółki.
- Byłam u Ciebie w domu. Twój ojciec nieźle was zwyzywał i mnie przy okazji. Co się u was działo zeszłej nocy?
- Wyprowadziłyśmy się z mamą i uspokój się.
- I po to dzwoniłaś, prawda? Zapytać o nocleg. A ja Cię zlałam.- domyśliła się, zbywając prośbę o spokój.- Przepraszam, przepraszam...
- Spokojnie.- uśmiechnęła się ciepło do telefonu, przerywając w połowie.- Zadzwoniłam do chłopaków i nas przygarnęli.
- Śpisz u Sebastiana?
- Mhm.- zdobyła się tylko na taka odpowiedź.
- A on wie?
- O czym ma wiedzieć?- odpowiedziała pytaniem na pytanie, stając przy oknie. Padające płaty śniegu odznaczały się na czarnym tle.
- O tym, że to jego ojciec nasłał na Ciebie tamtego zwyrola.
- Oczywiście, że nie wie.- zniżyła głos, powiedziała to takim tonem, jakby mówiła o tym, że trawa jest zielona, a słońce żółte.
- Ale powinien.- stwierdziła śmiertelnie poważnie.
- On też mi powinien powiedzieć wcześniej o zakładzie, a tego nie zrobił. Może nie doszłoby wtedy do tego całego pobicia.
- Chyba nie obwiniasz go o to, co zrobił jego ojciec.
Przestąpiła z nogi na nogę, skubiąc liście kwiatka.
- Oczywiście, że nie obwiniam Sebastiana. Tak tylko powiedziałam, nie chcący. Przecież to nie jest wina Sebastiana, że jego ojciec nasłał na mnie jakiegoś posrańca.
- Co?
Usłyszała za swoimi plecami, zamierając w tej samej chwili. Wyszeptała tylko.
- Oddzwonię.
Rozłączyła się, zsuwając telefon wolno po ciele. Schowała go do kieszeni, odwracając się do Kamińskiego. Stał z rękami opuszczony swobodnie wzdłuż ciała, wpatrując się intensywnie w Anastazję. Przełknęła głośno ślinę, dostrzegając coś dzikiego w jego spojrzeniu. Podszedł do niej szybko, dysząc ciężko. Odsunęła się, ale jej tyłek dotykał parapetu. Nie chciała sobie nawet wyobrażać, co właśnie czuł chłopak.
- Dlaczego to zrobił?- wysyczał przez zęby.
- O co Ci chodzi?
- Nie zgrywaj głupiej, Anastazja. Dlaczego mówisz, że mój ojciec zlecił Twoje pobicie?- przewróciła oczami, żeby nie zauważył, że próbuje uciec wzrokiem. Nie miała jak się wydostać. Była w pułapce.
- Musiałeś się przesłyszeć.
- Anastazja...- wywarczał cicho, próbując zapanować nad emocjami.
- Daj spokój, przesłyszałeś się i tyle. Mówiłam, że nie pamiętam kto na mnie napadł.- chciała go wyminąć, ale nie pozwolił jej na to.
Widziała, że tracił cierpliwość. Próbowała wymyślić jakąś wymówkę, ale nic nie przychodziło jej do głowy. Nic w co mógłby uwierzyć.
- Puść mnie.
- Nie puszczę dopóki nie powiesz mi prawdy.- Milczała. Nie chciała mu powiedzieć. Nie dlatego, żeby zrobić mu na złość. Nie chciała mu dawać kolejnych powodów do znienawidzenia ojca. I tak miał ich już wystarczająco dużo.
- Mówię Ci prawdę.- zadarła głowę do góry, patrząc mu w oczy.- Nie jestem Tobą.
- Nie mówisz, widzę to, Nesti.
Znowu. Poczuła to znowu. Jedno słowo wywołało w niej złość. Rozwścieczyła się jeszcze bardziej, bo dotarło do niej coś ważnego. Zachowała się tak jak on. Nie powiedziała mu o ojcu, po to aby chronić Sebastiana. Przed bólem, cierpieniem i rozczarowaniem. On robił to samo. Nie chciał jej zranić. Bo ją kochał i zależało mu na jej szczęściu. Ona czuła to samo, ale nie dostrzegała tego wcześniej. Rozczarowanie i smutek omamiły jej serce i rozum. Wmówiła sobie, że postępuje dobrze, bo chroni chłopaka. Wyparła z podświadomości, że on też działał w dobrej wierze, nie chcąc sprawić, aby nie przechodziła przez męczarnie.
- Uspokój się, Sebastian.- próbowała zapanować nad własnymi emocjami głęboko oddychając. Złapał ją za ramiona, trzęsąc delikatnie. Powiedział głośniej i agresywniej niż zamierzał.
- Kurwa mać, Anastazja, jak ja mam być spokojny? Dziewczyna, za którą szaleję, została pobita, bo mój ojciec to zlecił. Ja mam być spokojny w takiej sytuacji?!
- Przecież mówił, że to się źle skończy.- wymsknęło jej się zanim ugryzła się w język.- O nie.- wyszeptała.
- Co?- oczy miał wielkości pięciozłotówek.- On Ci groził? I Ty mi NIC NIE POWIEDZIAŁAŚ?! Cholera jasna!- emocje mu puścił i zaczął krzyczeć na nią. Nie mogła tego znieść. Też zaczęła krzyczeć, próbując mu się wyrwać z uścisku.
- A co Ci miałam powiedzieć?!- zaczęła ironizować.- No, Kochanie, Twój ojciec mi groził, że jeśli się od Ciebie nie odczepię to coś się stanie mnie albo mojej rodzinie. Ach, no tak, zaczął mi grozić, kiedy nie przyjęłam od niego łapówki, której ultimatum było Cię zostawić. Nie przejmuj się jednak, pewnie żartował, a ja od początku wybrałam Ciebie. A, i pamiętaj, nie znienawidź go przez to bardziej.
- Tak, właśnie tak trzeba było powiedzieć!- wciąż krzyczał, a ona odepchnęła go od siebie. Do kuchni zlecieli się wszyscy domownicy, przyglądając się widowisku.
- Żebyś znienawidził go jeszcze bardziej?! Żebyś cierpiał?! Nie chciałam tego!- zacisnął pięści i usta w prosta linię.
- A no tak, więc postanowiłaś się wykazać sercem i walecznością, i stwierdziłaś, że jeśli przyjdzie co do czego, dasz sobie sama radę. Dziewczyno, on mógł Cię zabić!
- Ale nie zabił!- zauważyła odkrywczo.
- Zajebie go.- powiedział i odwrócił się na pięcie.
Widziała w jakim był stanie. Był zdolny do wszystkiego. Złapała go za ramię, a on odwrócił się do niej z powrotem. Stanęła na palcach i złączyła ich usta w pocałunek. Całowała go, wkładając w to wszystkie swoje uczucia. Złość, ból, smutek, radość, tęsknotę, rozczarowanie, ulgę. Złapał ją w pasie, przyciągając do siebie jeszcze bardziej. Całował ją z równym zaangażowaniem i pasją, co ona. Nie wiedziała, że tak brakowało jej dotyku jego warg. Bliskości. Jego bliskości. Czuła się bezpiecznie. I dobrze. Kiedy była w jego objęciach, czuła się na swoim miejscu. Napawała się chwilą, za którą tak bardzo tęskniła przez ostatnie dni. Spłynął na nią spokój i odprężenie. Nie obchodziło ją to, że patrzą się na nich.
- Gdybyś umarła przez to pobicie - zaczął, gdy odkleił się od jej warg. Oparł swoje czoło o niej, owiewając swoim oddechem jej twarz.- nie przeżyłbym tego.
- Wiem.- powiedziała tylko.
-----------------------------
Heej, heej, hello ;)
Mam nadzieję, że warto było czekać cały tydzień :D
Plany na majówkę jakie? Czy wszystko na żywioł? ;)
Zapraszam na snapa:
  
pisareczkaa13
  
Jest sprawa...
13. MAJA NIE BĘDZIE CZĘŚCI ze względu na to, że  
10. maja jadę na wycieczkę, a wracam 12. maja około 24:00 :(
Nie będę miała jak napisać tego w poniedziałek i wtorek,
bo muszę pozaliczać kartkówki i sprawdziany, gdyż
nie chodziłam w tym tygodniu do szkoły i trochę tego jest :/
Ale wiem, że jesteście najlepsi i nie będziecie mieć mi tego za złe :D
Dziś krótko, bo nie mam siły, ale myślę, że część nie jest zła :)
I miłego odpoczynku!
Pozdrawiam//
Lucy15

Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2692 słów i 14416 znaków.

17 komentarzy

 
  • Oksy

    Kiedy można spodziewać się rozdziału? :)

  • Lucy15

    @Oksy Już dziś! :D

  • Lucy15

    Słuchajcie, laptop działa mi cuda, a internet mu pomaga i nie mogę się zalogować nigdzie, żeby dodać opowiadanie, a teraz piszę z telefonu. Dodam część, kiedy tylko się wszytko unormuje i w ramach rekompensaty za długą nieobecność, oczywiście będzie dłuższa niż zazwyczaj ;)

  • mikus

    @Lucy15 długą nieobecność? Bosz, dziewczyno, my serio mamy inne poczucie czasu xd toż to były całe wieki XDDD dlatego ja proponuję cześć nie dłuższą, a megaśnie długą ???????????????????????? pozdrawiam serdecznie

  • Olaa

    Kiedy nastepny rozdzial?

  • Lucy15

    @Olaa Około 22:00, może chwilę po :)

  • Olaa

    @Lucy15  super :yahoo:  prawie caly miesiac czekalam

  • C

    Będzie dziś część?

  • Lucy15

    @C Będzie już dziś! Wybacz, że musiałaś tyle czekać ;)

  • Zuzi

    Piękne, czekam na więcej, mam nadzieję że będzie szybko  :kiss:  <3

  • Lucy15

    @Zuzi Już dziś! :D

  • Hermes1

    Czekam na kolejną mam nadzieje ze będzie szybko

  • Lucy15

    @Hermes1 Już niedługo ;)

  • mikus

    Kochani Czytelnicy... Z żalem pragnę poinformować, że wyzionął ducha, odszedł do wiecznej krainy, opuścił nas wszystkich i kochaną Autorkę... Odszedł nasz Przyjaciel - komputer, lapciok, a wraz z nim zapisana kolejna część opowiadania... Z wyrazami współczucia dla Lucy15, w jej imieniu informuję, że część pojawi się w innym czasie. R.I.P [*]

  • Dream

    @mikus [*]

  • nasiaaa

    Cudowne ????????????

  • Lucy15

    @nasiaaa Dzięki! :D

  • mikus

    Rewelka, jakoś nawet nie wiem co napisać ;ccc

  • Lucy15

    @mikus Cieszę się :)

  • wikax

    kocham ,kocham i jeszcze raz kocham !!!????????

  • Lucy15

    @wikax Cieszę się! :D

  • Paulla7

    Właśnie znalazłam to opowiadanie i muszę powiedzieć, że jest bardzo wciągające! Niecierpliwie czekam na kolejną część :)

  • Lucy15

    @Paulla7 No to się naprawdę cieszę i mam nadzieję, że się nie rozczarujesz mną, i opowiadaniem :D

  • Paulla7

    @Lucy15 jestem pewna, że nie :) Piszesz naprawdę świetnie ;)

  • Lucy15

    @Paulla7 Dziękuję za miłe słowa :D

  • MrsMinionek

    O cie panie! To się nazywa dobry rozdział! Trzymaj tak dalej.  :)

  • Lucy15

    @MrsMinionek A Cię Panie, postaram się tak trzymać :D

  • nastolaka

    Jej :* cudowne narescie sie pogodzili :*:*

  • Lucy15

    @nastolaka Czy się pogodzili to wiesz, niewiadoma :D

  • TakaPrawda

    BOSKIE!!!! :D

  • Lucy15

    @TakaPrawda Dziękuję! :D

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko :* :) :)

  • Lucy15

    @cukiereczek1 Cieszę się! :D

  • Caryca

    Rewelacja,niesamowitych wrażeń:)

  • Lucy15

    @Caryca To dobrze :D

  • Malawasaczka03

    Extra!!! Będziesz na wycieczce to sobie odpoczniesz. Miłego wyjazdu:)

  • Lucy15

    @Malawasaczka03 Dziękuję bardzo!  <3