Miłosna pułapka cz.40

- Tak tylko.- wzruszyła ramionami, kierując się w stronę domu. Zbeształa się w myślach za swoje postępowanie, tłumacząc się tym, że nie chce mu przysparzać kolejnych problemów.
Niedziela minęła im spokojnie, bo nie udało im się wyjść z domu. Mama dziewczyny nie chciała ich puścić na krok, co nie przeszkadzało Sebastianowi, z którym kobieta złapała wspólnych język już poprzedniego dnia. Dziewczyna uczestniczyła w wspólnym gotowaniu z rodzicielka i jej chłopakiem, gdzie było dużo śmiechu i radości. Niestety jej myśli ciągle wracały do spotkania ze starszym Kamińskim. Wiedziała, że nie zmieni zdania kwestią jego propozycji, ale nie dawało jej spokoju słowa, które wypowiedział:
"Pożałujesz tego" Czuła w kościach, że niedługo się o tym przekona, zwłaszcza po spotkaniu, które miało odbyć się następnego dnia. Spojrzała na Sebastiana, który zawzięcie próbował obrać ziemniaki, poczuła że na jej serce spływa fala spokoju.
Zmywała z mamą po kolacji, a jej chłopak wykręcił się od siedzenia z tatą Nastki zadaniami domowymi, których zapomniał zrobić. Siedemnastolatka odpłynęła myślami, co szybko zauważyła jej mama.
- Sebastian szybko uciekł od przyszłego teścia.- stwierdziła dowcipnie.
- Nie mieli dobrych początków.- uśmiechnęła się zdawkowo. Kobieta spojrzała na córkę, kładąc jedną dłoń na biodrze.
- Anastazja, co się dzieje? Jesteś dzisiaj jakaś nieobecna.  
- Mamo...- jęknęła, ignorując jej wypowiedź.
- Widzę, Słońce, mnie nie okłamiesz.
Wlepiła wzrok w talerz, który wycierała. Biła się z myślami, wiedząc, że jej chłopak może wejść do kuchni w każdym momencie. Wypuściła głośno powietrze z płuc, patrząc na swoją mamę.  

~~~Oczami Sebastiana~~~

Nie mógł skupić się na zadaniu. Nie wiedział dlaczego. Wstał od biurka swojej dziewczyny, kierując się do kuchni. Stanął w progu, podsłuchując rozmowę, która się tam odbywała.
- Bo mamy taki temat rozprawki, " Wybrać między sercem a rozumem". I mamy podać kilka przykładów, i wymyśliłam jeden, ale nie wiem sama co bym zrobiła w takiej sytuacji.- skrzywił się, słysząc kłamstwo na kilometr. Nie, nie dlatego, że miał z nią polski i nie było takiego zadania. Ton jej głosu ją zdradził. Podejrzewał też, że i jej mama nie uwierzyła córce, ale nie dała po sobie tego poznać.
- Co za przykład?
- Gdybyś miała wybrać między prawdą, która może wstrząsnąć kimś, kogo kochasz, a nie powiedzeniem mu, to którą opcję byś wybrała?
Wychylił się, aby zobaczyć reakcję kobiety, która przyglądała się chwilę Anastazji. Wróciła do zmywania naczyń, zastanawiając się nad odpowiedzią, trzymając tym samym nastolatków w napięciu.
- Trudne zadają wam prace domowe.- Nastka skinęła tylko głową.- Nieważne jaka bolesna byłaby prawda, zawsze jest cenniejsza niż najsłodsze kłamstwo, tak jak powiedział kiedyś Ajschylos: "Nie ma gor­sze­go zła od pięknych słów, które kłamią."*- oparł się plecami o ścianę, zamykając oczy. Dłonie same zacisnęły mu się w pięści. Słyszał w głowie niepochlebne określenia na swój temat.- A Ty, Sebastian, co o tym sądzisz?
Otworzył szeroko oczy, sprowadzając się na Ziemię. Wyszedł zza ściany, czerwony na twarzy.
- Ja sądzę...- zająkał się, gdy obie na niego spojrzały. Odparł zrezygnowany, jednak słowa z łatwością wyleciały z jego ust.- Ma Pani rację, nie wolno kłamać osób, na którym nam zależy.

~~~Oczami Anastazji~~~

Następnego dnia w szkole była obecna ciałem, ale nie myślami. Zastanawiała się czy starszy Kamiński odwiedzi ją w pracy, czy będzie preferował ciemny zaułek. Co chwila patrzyła na zegarek, ale lekcje ciągnęły jej się w nieskończoność. Przyjaciele zauważyli, że jest z nią coś nie tak, ale każdego zapewniała, że to nic takie, jak zwykłe złe samopoczucie. Dostrzegła kątem oka, że chłopak przygląda jej się badawczo, jednak nie odezwał się słowem na ten temat. Nie odstępował jej na krok, jakby się bał, że ucieknie albo straci równowagę.
Po szkole przekonała Kamińskiego, aby ten poszedł na trening, odpuszczając sobie dzień w pracy. Nie chciała, żeby widział, że jego ojciec z nią rozmawia. Z wielką niechęcią przystał na jej propozycję, widziała jednak w jego oczach, że martwi się o nią. Uspokoiła go, że wszystko jest w porządku, a on nie ma czym się przejmować.
Weszła do kawiarni, rozglądając się uważnie, na szczęście nie dostrzegła ojca Sebastiana. Wypuściła głośno powietrze z ust, nie wiedząc kiedy je wstrzymała. Poszła do składzika i przebrała się w strój roboczy. Zaczęła pracować, w duchu mając nadzieję, że Kamiński odpuścił sobie spotkanie. Jej radość była jednak przedwczesna, ponieważ w drzwiach od kawiarni pojawił się on. Anastazja stała przy barze, kiedy ten usiadł naprzeciwko niej, splatając palce dłonie. Spojrzała na niego przelotnie, nie przerywając wycierania szklanki.
- Widzę, że cieszysz się na mój widok.- zakpił z niej.
- Po co Pan tu przyszedł?- zapytała wrogo.
- Chyba oboje dobrze wiemy, po co się tu zjawiłem.- rzucił zirytowany, przewracając oczami.
Postawiła szklankę na blacie, którą polerowała, mierząc go wzrokiem. Widziała w jego rysach twarzy, rysy Sebastiana, które znała na pamięć. Uśmiech równie czarujący, co u syna. Gdyby nie kilka zmarszczek i spojrzenie bez wyrazu, mogłaby powiedzieć, że Kamińscy to bracia, a nie ojciec z synem.
Umieściła ręce naprzeciwko niego, odpowiadając ironicznie.
- Chyba oboje doskonale wiemy, że nie zmieniłam zdania, co dobitnie powiedziałam na poprzednim spotkaniu.- jego wyraz twarzy zmienił się diametralnie, a głos stał się szorstki niczym papier ścierny.
- Myślałem, że jesteś mądrzejszą dziewuchą.
Siedemnastolatka otwierała usta by coś odpowiedzieć, ale uprzedził ją głos Julii, wydobywający się zza jej pleców.
- A ja myślałam, że Pan wie, ile grozi lat więzienia za groźby pod adresem drugiej osoby, w dodatku nieletniej.- wstał, nie odpowiadając na zaczepkę.
- Pożałujesz tego.- dodał, wskazując na nią palcem.
- Płyta się Panu zacięła, proszę ją zmienić.- ziewnęła teatralnie, wracając do poprzedniego zajęcia. Cieszyła się w duchu, że spotkanie było szybkie, a ona nie dała się wyprowadzić z równowagi.
- Sebastian nie wie, prawda?- nie odwróciła wzroku od drzwi.
- Nie i się nie dowie.- mruknęła Anastazja.
- Nastka.- powiedziała twardo przyjaciółka.- Musisz mu powiedzieć, on Ci groził drugi raz.- Anastazja spojrzała na nią bezradnie,m wzdychając głośno.- Daj spokój, przecież nic się nie dzieje.
- Jeszcze.
Tego samego dnia Sebastian wrócił cały w skowronkach, a ona nie miała serca niszczyć mu dobrego humoru. Ostatecznie postanowiła puścić w nie pamięć groźby taty chłopaka.
Od tego zdarzenia minęło kilka dni, podczas których dziewczyna zdążyła zapomnieć o sprawie z Kamińskim. Sebastian przeprowadził się do mieszkania, które wynajął z chłopakami, co było nie pomyśli Anastazji, która zdążyła się przyzwyczaić do obecności chłopaka w swoim domu. Pomogła mu się urządzić i zabrać rzeczy z mieszkania rodziców, kiedy tylko nie było ich w domu. Spotykała się z nim i przyjaciółmi codziennie po szkole, a przyjęcie, które zorganizowali z okazji Mikołajek, tylko zjednoczyło ich ze sobą. Utwierdziło w przekonaniu wszystkich przyjaciół, że są przyjaciółmi, na których mogą zawsze liczyć. Anastazja, która przyglądała się im ciszy, kiedy Ci byli zajęci rozmową, była wdzięczna sama sobie, że zaufała Kamińskiemu.
Kiedy chłopak odprowadzał ja po przyjęciu do domy, zatrzymał się przed klatkę, wyjmując pudełeczko z kieszeni, czym przyspieszył bicie serca dziewczyny.
- Tylko nie mów, że chcesz mi się oświadczyć.- ten roześmiał się głośno, wręczając jej podarunek. Przytulił ją do siebie, szepcząc do ucha czule.
- Dziękuję, że zgodziłaś się na korepetycje, bo gdyby nie one, nigdy nie mógłbym Cię poznać i stać się lepszym sobą.- uśmiechnęła się, całując go delikatnie.
Będąc w domu, otworzyła opakowanie, a w środku znalazła złotą bransoletkę z przywieszkami: S i A, pomiędzy nimi serce, na którym widniała data, która znaczyła dzień, w którym zaczęli ze sobą chodzić. Założyła ją na nadgarstek, uśmiechając się szeroko do siebie.  

~~~Oczami Sebastiana~~~    

Czekał na nią w parku, odmrażając sobie zadek. Przechodzili obok niego spacerujący ludzie, ale jednak kobieta zwróciła jego uwagę, ponieważ miała taką samą kurtkę, jak Anastazja. Na jego twarz pojawił się ciepły uśmiech na wspomnienie o niej. Wciąż nie powiedział dziewczynie o zakładzie, ale czuł, że dzień ten zbliża się wielkimi krokami.
- No proszę, Królewnę Śnieżkę opuściły krasnoludki.- usłyszał kpiący głos Damiana. Odwrócił się do niego z krzywym uśmiechem na twarzy, cały spinając się w środku.
- Czego chcesz, Damian?- zapytał zdenerwowany, bo lada chwila miała pojawić się Anastazja.
- A tak sobie spacerowałem i zobaczyłem Ciebie więc stwierdziłem, że podejdę i zapytam jak postępy w sprawie.- Sebastian nie wiedział dlaczego, ale po twarzy Damiana przebiegł triumfalny uśmiech.
- Nie Twój interes.- warknął.
- Czyli, jak rozumiem, nie powiedziałeś jej, że miałeś ją rozkochać w sobie, przelecieć do balu i zostawić samą jak palec?- po ciszy, która zapanowała dla nieprzyjaciela Kamińskiego odpowiedź była jasna.- Czyli rozumiem, że biedna nie wie. Tyle czasu minęło, a Ty wciąż ją okłamywałeś. Myślałem, że masz większe jaja.
- Nie wiem, czy pamiętasz, ale chyba mówiłem Ci, że rezygnuję z zakładu, bo ją kocham.
Biernat zrobił krok w jego stronę, mówiąc chamsko.
- Ale nie jestem pewien czy ona będzie Ciebie kochać teraz.
- Skąd Ty niby możesz to wiedzieć.- Sebastian doskonale wiedział, że był to haczyk, ale nie mógł nie odpowiedzieć na tę zaczepkę.
- Kłam­stwo za­bija przy­jaźń, praw­da za­bija miłość**.
- Co Ty zrobiłeś?- wzruszył ramionami obojętnie, mówiąc na odchodne.
- Ja? Nic, to Ty sobie spieprzyłeś sprawę tym zakładem.
Sebastian odwrócił się za nim, odprowadzając go wzrokiem. W oddali dostrzegł zarys kurtki dziewczyny, która go mijała kilka minut wcześniej.

~~~Oczami Anastazji~~~

Stała za jego plecami, a z oczu płynęły łzy. Wpatrywała się w jego plecy i ciszę, która zapanowała. Chciała, żeby zaprzeczył, powiedział cokolwiek, ale on nic nie zrobił tylko stał.
- Czyli rozumiem, że biedna nie wie.
Przełknęła cicho ślinę i odwróciła się na pięcie, nie chcąc słuchać dalszej rozmowy. Ruszyła biegiem w stronę wyjścia z parku, ale wszystko jej się rozmazywało. Nie mogła uwierzyć w to, że dała się tak łatwo nabrać na słodkie słowa, które jej mówił. I co gorsza, pozwolić sobie na uczucie, którym go obdarzyła. Teraz zaczynała rozumieć, co miał na myśli Biernat, kiedy ją ostrzegał przed Sebastianem. Wszystko układało jej się w jedność. Dobieranie się Sebastiana do niej na samym początku znajomości, a kiedy to nie wypaliło, spróbował innej taktyki, która go nie zawiodła. Beształa się w myślach za swoją łatwowierność, za głupotę, za to, że nie drążyła sprawy z Damianem. Mogłaby teraz oszczędzić sobie cierpienia i łez. Nienawidziła w tej chwili siebie za to, że go pokochała, Sebastiana, za to, że okłamywał ją tyle czasu i pseudoprzyjaciół, którzy nie powiedzieli jej o poczynaniach jej chłopaka, który chciał tylko ją przelecieć.  
Zadzwonił jej telefon. Nie zauważyła nawet, kiedy znalazła się poza terenem parku. Sebastian. Odrzuciła połączenie, nie mając ochoty z nim rozmawiać. Nie chciała wrócić do domu, wiedząc, że rodzice zaczęliby się wypytywać co się stało. Julia też nie dałaby żyć Sebastianowi, dlatego zaczęła błąkać się samotnie po mieście, wyłączając komórkę, która wibrowała raz po raz.
Zapadł zmierzch, ale jej nie przeszkadzał chłód, który czuła na policzkach, dłoniach, nogach. Bardziej bolało ją serce, które krwawiło z powodu kogoś, za którym nie miało prawa. Łzy nie chciały przestać jej płynąć, mimo że minęło tyle godzin od zdarzenia. Wciąż nie docierało do niej, że chłopak, którego pokochała, mógł ją tak perfidnie oszukiwać, okłamywać na każdym kroku. Spojrzała po raz setny na bransoletkę, którą dostała od niego, ale to sprawiło, że poczuła się jeszcze gorzej. Wydarzenia, które miały miejsce tak niedawno, były dla niej widoczne niczym przez mgłę. Zdjęła biżuterię i schowała ją do tylnej kieszeni spodni.
Myślami była tak oddalona, że nie usłyszała jak ktoś za nią idzie. Poczuła tylko przeraźliwy ból na tyle głowy, a ostatnie co zobaczyła to mroczki przed oczami.
------------------------------------
* Ajschylos - Jeden z najwybitniejszych -obok Sofoklesa i Eurypidesa - tragików ateńskich, powszechnie uważany za rzeczywistego twórcę tragedii greckiej. Wprowadził na scenę drugiego aktora, przyczynił się do rozwoju dialogu i akcji scenicznej, ograniczył rolę chóru, wprowadził do tragedii akcję dziejącą się poza sceną.
** Morgan Charles Langbridge  

Heej, heej, hello ;)
Dziś tak wcześnie, bo jadę do przyjaciółki na urodziny
i nie miałabym czasu wstawić opowiadania wieczorem xd
Podziękowania dla mojej siostry Karoliny, która pisała to, co jej dyktowałam,
kiedy byłam zmuszona robić pizzę xD
Karolina, DZIĘKUJĘ! <3
Co tam u was? Jak tam? :)
Mam nadzieję, że weekend szybko minął i nie ma błędów w opowiadaniu xd
Do zobaczenia w przyszłą sobotę, w godzinach nocnych! ;)
Pozdrawiam//
Lucy15

Lucy15

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2558 słów i 13960 znaków.

10 komentarze

 
  • Lucy15

    Słuchajcie mordki :sad:  
    Opowiadanie będzie dopiero jutr niestety, bo dziś siedzę w kawiarence i nie mam kiedy napisać :sad: Teraz jestem na chwilę w domu, a tak to od 14:30 do 19:00 mnie nie będzie więc nie wiem, czy uda mi się napisać to opowiadanie, ale postaram się, aby było, a jeśli nie będzie to jutr na bank się pojawi :) Przepraszam i mam nadzieję, że nie będziecie mieć mi tego za złe :sad:

  • mikus

    Nieźle, nieźle :)

  • Lucy15

    @mikus Krótko, zwięźle i na temat xD

  • mikus

    @Lucy15 czasem trzeba :) lepsze to, niż lanie wody :)

  • Wiktor

    Witaj. Dzięki za część. Świetna. Pozdrawiam Wiktor

  • Lucy15

    @Wiktor Ja również dziękuję, chociaż nie wiem za co tu dziękować :D
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • Polalek

    Ja do soboty nie doczekam ;( Ciekawość mnie zabije xD Ale ogółem cudo ❤❤❤

  • Lucy15

    @Polalek Nie zabije, bo w zaświatach słaby zasięg xd
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • NataliaO

    <3

  • Lucy15

    @NataliaO :)

  • MrsMinionek

    I nadszedł niesamowity zwrot akcji. Tak między nami rób tak częściej, a mam zawał.  
    Wiec nie muszę Ci tego po raz kolejny mówić, że po prostu opowiadanie jest zajebiste  :)
    Do soboty!  ;)

  • Lucy15

    @MrsMinionek No dziękuję, a co do zwrotów akcji, to mam nadzieję, że coś mi się uda jeszcze wykombinować :D
    Pozdrawiam//
    Lucy15

  • MrsMinionek

    @Lucy15 Trzymam za słowo koleżanko  :lol2:

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością niech będzie już druga sobota :* :) :*

  • Lucy15

    @cukiereczek1 Już niedługo!

  • Hermes1

    Boże piękne ale napraw  to nie chce żeby byli od siebie oddaleni.

  • Lucy15

    @Hermes1 Zobaczymy co los dla nich planuje ;)

  • Hermes1

    @Lucy15 tylko czekam na dalsze pomysły

  • Malawasaczka03

    Extra!!

  • Lucy15

    @Malawasaczka03 Dziękuję! :D

  • nastolaka

    Cudowne :*

  • Lucy15

    @nastolaka Dzięki! :)