Magda i ogrodnik rozdział 11

Magda i ogrodnik rozdział 11- Gdzie ona jest? – pyta policjant.
     - Nie wiem.
     - Niech pani tu zostanie my tam wejdziemy.  
     Po tych słowach pistolet biorą w garść i wchodzą do środka. Zdenerwowana całym zajściem zaczynam chodzić, po tarasie w tę i z powrotem.
     W pewnym momencie do moich uszu dobiegło przeraźliwe rżenie konia. Podnoszę głowę i widzę, jak ten mniejszy wyprowadza ze stajnie Karmela.  
     Nie mogę pozwolić, żeby koń wszedł, po trapie do ciężarówki – myślę.
     Podbiegam do tego niższego i próbuję mu wyrwać lejce, ale mnie odpycha i upadam na ziemię. Rozwścieczona tym chamskim zachowaniem podrywam się z niej.  
     - To jest mój koń!
     - Już nie.  
     - Możesz paniusiu podziękować swojej gospodyni.  
     - A co Elen ma z wami wspólnego?  
     - Jak to, co daje nam zawsze cynk, gdy ktoś chce się pozbyć konia. Tego tu też nam dziś rano sprzedała.  
     Jak to usłyszałam to wszystko się we mnie zagotowało.  
     - Karmelku bardzo cię kocham i nie pozwolę ciebie stąd zabrać – szepczę mu do ucha.  
     Następnie dyskretnie zachodzę go od tyłu i z całej siły dłonią walę w zad, po czym się odsuwam. A że klepnięcie nic nie pomogło jedynie tylko wystraszyło.  Jestem, więc zmuszona posunąć się do bardziej drastycznej metody.  
     Z ziemi podnoszę garść piasku z kamieniami i rzucam w stronę konia. Dopiero to Kornela porządnie zdenerwowało, że aż stanął dęba i zaczął fikać kopytami, po czym pogalopował w stronę stajni.  
     Wyższy zauważył, jak policja wyprowadza z domu Elen zakutą w kajdanki.  
     - Hans spadamy stąd!
     - A co z koniem?
     - Zostaw.
     - Ale przecież go kupiliśmy chce szef zrezygnować z takiej ilości mięsa?  
     - Tak.
     Po tych słowach wsiedli do ciężarówki i odjechali. Podbiegam do policjanta, który Elen wsadza do radiowozu.  
     - Dlaczego pozwoliliście im uciec? Przecież oni próbowali przed chwilą ukraść mi konia.  
     - Spokojnie w końcu ich dopadniemy.  
     - Mam taką nadzieję.  
     Po chylam się do siedzącej w radiowozie gospodyni.  
     - Więcej mi się nie pokazuj, gdyż już tu nie pracujesz.  
     Po tych słowach wchodzę do domu trzaskając drzwiami.
     Nareszcie się pozbyła tej pazernej Elen – myślę

Margerita

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 391 słów i 2144 znaków.

Dodaj komentarz