Klątwy i uroki od zaraz - 19

Wtorek, 27 czerwca
***Marta***

Krwawię z oczu. Widok wypala mi ślepia jak Bóg Kainowi znak na czole. Syf. Malaria. Ohyda. Paskudztwo. Jedenasta plaga egipska. Czarnobyl. Ślepnę w pizdu i na amen. Mam ochotę się spawiować na super czyste kafelki przed sobą. Zjawisko jest tak szokujące, że zamieram na chwilę w całkowitym bezruchu i tylko patrzę z lekko rozchylonymi ustami. Wszystko diabli wzięli.

Żwirek. Żałosne homo prawie sapiens. Ta kurwa, która kiedyś o mało nie zniszczyła związku mojego i Rafała. Pierdolona królowa modliszek, strzyg, żmij i smoków. Mistrzyni blacharstwa przyjebana jak papa do dachu. Obleśna jak larwa wijąca się w gównie na słońcu. Ścierwojad żerujący na krzywdzie innych. Worek na spermę, jak nazwał ją kiedyś Rafał.

Całuje się z Niebieskookim, po czym mnie dostrzega i odskakuje od niego nagle trochę się pesząc. Patrzy na Rafała niepewnie, ale jego wzrok już nierozerwalnie skrzyżował się z moim. Płyną mi łzy, ale nie potrafię tego przerwać. Czas stoi w miejscu, gdy serce z głuchym łoskotem pęka mi na pół. W środku wrzeszczę piekielnie każdą jedną komórką swojego ciała. Na zewnątrz moje uczucia zdradzane są tylko przez wodospady łez.

Nigdy nie powiedziałabym o Rafale, że jest zdolny do takiego skurwysyństwa. Patrzymy się na siebie przez chwilę i nic nie mówimy. Brakuje mi słów, przez chwilę mam w głowie całkowitą pustkę. Uchylone usta drżą mi lekko, czuję wypieki na twarzy, a z oczu lecą strumienie słonych kropli. On prawie siedzi oparty o poduszki. Jego twarz to maska bez żadnych uczuć. Poker face.

"Urwij mu jaja i go nimi nakarm, przecież nie ucieknie" - radzi mi mózg.
"Wydrap zdzirze oczy i wypchnij ja przez okno. Będziemy puszczać na uspokojenie papierowy samolot zrobiony z jej świadectwa zgonu" - doradza serce.

- Naprawdę? - chlipię.

- Co naprawdę? - pyta.

- Ze wszystkich zdzir świata musiałeś wybrać akurat tę?

- Marta, przestań - upomina mnie.

- Będziesz żałował. Będziesz zajebiście żałował - informuję go.

- Mówiłem ci, że między nami wszystko skończone. To co robię, to już nie jest twoja sprawa - denerwuje się.

- Nie wyobrażasz sobie, co ja teraz czuję. Wiesz dobrze, że jestem mściwą kobietą. I za to co mi zrobiłeś zabiorę ci to, co masz najcenniejszego - niemal wypluwam te słowa.

- Już nie mam nic cennego - rozkłada ręce. Jedną ma w gipsie, dlatego nie unosi jej tak wysoko jak tę drugą.

- Wkrótce się przekonasz, że do zerwania zaręczyn miałeś i zanim powiesz mi coś złośliwego, nie mam na myśli siebie. Ja cierpię, ale ty kurwa będziesz cierpiał dziesięć razy gorzej. Przysięgam ci to - syczę.

- Nie boję się ciebie - oznajmia.

- Nie jestem wariatką. Nie dotknę cię palcem ani nie zniszczę niczego, co do ciebie należy. Wręcz przeciwnie - uśmiecham się z goryczą.

Nie krzyczę. Nie muszę. Mój głos jest tak naładowany emocjami i lodowaty, że nawet pyskata zdzira Mariola boi się odezwać.  

- Co to znaczy? - zapytał.

- Nie strasz go suko, co ty niby możesz mu zrobić? - rzuciła wyzywająco Żwirek, ale tylko po to żeby się poczuć panią sytuacji. Dziś jednak nie ma na to szans.

- Jego nie uderzę, bo jest kaleką, a ciebie ścierwojadzie, bo wiem że jesteś w ciąży. Ale nie martw się, w piekle mają specjalne miejsce dla takich zdzir jak ty. Jednak za nim tam trafisz będziesz żyła długo i nieszczęśliwie - zakańczam.

Po raz ostatni patrzę na nich z niekrytym obrzydzeniem i wychodzę z sali, powtarzając w myślach: "Kurwa! Kurwa! Kurwa!...". Mam ochotę stąd wybiec, spalić ten szpital, albo wrócić tam i udusić zdzirę. Gdybym miała bombę, wyjebałabym ten szpital teraz w powietrze.  

- Marta, zaczekaj! - woła mnie jeszcze Rafał. - Co ty chcesz kurwa zrobić!?

Ignoruję go i idę sobie w pizdu z tego bezbożnego przybytku. Coś we mnie zdechło, ale jeszcze nie wiem co.  

A Ty Panie Boże przestaniesz kiedyś spełniać moje życzenia tak perfidnie!?

W samochodzie Seby czeka na mnie tym razem również Ania. Wsiadam i automatycznie zapinam pasy jak jakiś zaprogramowany robot. Opadam miękko na zagłówek i zamykam na chwile oczy. Może uda mi się przestać istnieć?

- Jedź - szepczę.

- Nie poszło najlepiej, prawda? - pyta brat.

- Co ci powiedział? - Ania domaga się sprawozdania.

- Nie powiedziałam mu - wyjaśniam.

- Dlaczego!? - wykrzykują jednocześnie.

- Żwirek - szepczę i zaczynam płakać.

Cała się trzęsę. Moje opanowanie poszło w pizdu. Nie mogę uwierzyć w to co widziałam przed chwilką. Jak to możliwe że Rafał tak szybko i tak bardzo się zmienił?

- Jaki żwirek? - nie rozumie Sebastian.

- Nie jaki, tylko jaka - poprawia Ania.

- Chcę umrzeć - wyznaję. - Z całego serca chcę umrzeć - rzewnie ryczę.

- Żwirek tam była!? - męczy mnie Ania, a ja nie mogę odpowiedzieć, więc kiwam jej głową.

- Co ci powiedziała? - docieka Seba. - Marta, nie płacz tylko powiedz co się stało.

- Daj jej spokój. Żwirek to dziwka, pewnie nie chodzi o to co mówiła... - wyjaśnia mu oględnie Gołębica.

Patrzę na brata i na twarz Ani. Oddycham chwilę głębiej, żeby się nieco uspokoić.

- Zabiję skurwysyna i pójdę siedzieć, ale mu nie odpuszczę - mówi Sebastian i wysiada z samochodu.

- Sebastian, nie! - krzyczę.

Odpinam szybko pasy, wysiadam i łapię brata za szmaty.

- Stój kurwa i ani się waż go dotknąć! To jest moje życie i tylko ja mam prawo się na nim odegrać! - krzyczę na niego.

Kłócimy się chwilę i szarpiemy. W końcu Seba mi ustępuje, wracamy do samochodu i odjeżdżamy z tego ponurego miejsca.

Gdy wjeżdżamy do Tarnobrzega przerywam ciszę.

- Mam do was prośbę.

- Jaką? - pytają niemal równocześnie.

- Nigdy, przenigdy macie nie mówić nikomu, że jestem w ciąży. Anka nawet Piotrkowi. To moje dziecko i tylko moje - oznajmiam.

- I tak się wszyscy dowiedzą - mówi zdziwiony Seba.

- Tak, w swoim czasie i ode mnie - wyjaśniam.

Obiecują zatrzymać to dla siebie, ale oboje są zgodni co do tego, ze robię głupio. Jest mi wszystko jedno, jeśli Rafał wybrał życie ze zdzirą.

-------------
Cześć Kochani

Trochę krótka, ale z weną ostatnio różnie u mnie <3 Mam nadzieję, że Ci którzy kibicowali związkowi Marty, nie zaczną we mnie rzucać kamieniami jak mnie spotkają na ulicy Ktoś z Was się tego domyślał?

2 komentarze

 
  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem · 1 lut 2018

    A myślałam, że po wiadomości o dzidziusiu, Rafała z kapci wywali, a tu taki myk i nie ma    

  • Mysza

    Mysza · 1 lut 2018 · 287366687

    Moje zdanie właśnie się zmieniło. Znajdź Marcie normalnego faceta. Dzidziuś musi mieć prawdziwą, normalną rodzinę. Rafał...hm...Nie ma wątpliwości, że nie zasługuje na taką kobietę a tym bardziej dziecko. Szybko się pocieszyl. Tak nie wygląda miłość. W moim mniemaniu, nie ma dla niego żadnego usprawiedliwienia. Kto normalny widząc łzy swojej "miłości" rani jeszcze słowami? Niech zniknie z jej życia i będzie dobrze. A Marta, hmm to twarda babka i dzielna. Poradzi sobie. Czekam na następną. Szykuj mi tu jakąś miłość dla Martusi    ale kogoś normalnego i zdala o tego pajaca.