Klątwy i uroki od zaraz - 14

Wtorek, 30 maja
***Marta***

Na pogrzebie jest tyle osób, że mam wrażenie, że wypełniają cały cmentarz. Nie miałam pojęcia, że Rafał miał aż tak liczną rodzinę i tak wielu znajomych. Jest słoneczny ciepły dzień. Wszyscy się smażą na słońcu, ale nikt teraz o tym nie myśli. Przyszli tu, by pożegnać mojego ulubionego człowieka.  

Rodzice Rafała wyglądają okropnie, Paulina też. Opuchnięte oczy, zaczerwienione twarze. Ciężko mi do nich podejść, ale przełamuję się, bo powinnam złożyć kondolencje. Pedofilka pierwszy raz spojrzała na mnie bez wrogości w oczach. Może coś do niej dotarło, ale to już nie istotne. Za późno, bo Rafała już nie ma. I nigdy nie będzie.

Mam w głowie pustkę. Nie mogę przyjąć do wiadomości, że on odszedł. Kilka tygodni temu obiecał, że nic nas nie rozdzieli. Tymczasem śmierć zabrała go tak szybko. Najbliżsi znajomi przytulają mnie i składają mi kondolencje. Mam ochotę stąd uciec, albo zabić się i przenieść do jego świata, żebyśmy mogli być na zawsze razem.

Sebastian trzyma mnie pod ramię, bo mi słabo. Nie chcę tu być. Nie chcę być nigdzie. Czuję się jak rzeka przed wystąpieniem z brzegów. Przepełniona żalem, smutkiem i goryczą. Już nigdy nic nie będzie takie samo...

Kotuś nie dostanie jego nazwiska i nie będą się razem bawić. Rafał nie będzie wychowywać naszego dzidziusia. Odszedł nawet nie wiedząc o jego istnieniu. Nasze ostatnie sprzeczki wydają mi się teraz całkowicie pozbawione sensu, jakby działy się sto lat temu w innym życiu.

________________

Żartowałam Ja też was kocham <3 Pod spodem właściwa część buziaki
___________
Niedziela, 11 czerwca
***Rafał***

Gdy się obudziłem dookoła panował półmrok. Bolało mnie gardło, zupełnie jakby w środku wyschło i spękało jak gleba od słońca. Strasznie chciało mi się pić. Nie mogłem się ruszyć. Przez długą chwilę nie mogłem sobie przypomnieć kim jestem i czułem się z tym zajebiście dziwnie. Wspomnienia napływały powoli i nie kompletne. Dzieciństwo, szkoła, dziewczyny, kumple, rodzina, imprezy. Nieuporządkowany chaos zupełnie pozbawiony chronologii.

Swędziała mnie skóra, ale nie mogłem się podrapać. Chciałem wstać, ale moje ciało mnie nie słuchało. Nie mogłem się odezwać, bo prawie nie czułem języka. Zastanawiałem się czy aby nie umarłem, a z tymi myślami, przyszły myśli o szpitalu i zakumałem, że jestem w szpitalnej sali.

Najpierw poczułem swoją głową, nawet udało mi się nią poruszyć. Później klatkę piersiową i głuche bicie własnego serca. Później odzyskałem czucie w palcach prawej ręki. Powoli poruszyłem nimi odrobinę. Nie poddawałem się i próbowałem dalej, bo chciałem podnieść całą rękę. Strasznie mnie to zmęczyło i musiałem chwilę odpocząć. Gdy odpoczywałem, zacząłem czuć lewą rękę. Wydawała mi się chłodniejsza i cięższa od prawej.

Kurwa, co ja powiem Marcie? - pomyślałem, chociaż nie wiem skąd się wzięło w moich myślach to zdanie. Poruszyło jednak zardzewiałe trybiki w mojej głowie. I nagle zwoje mózgowe zaskoczyły i wszystko sobie przypomniałem.

Skoro jestem w szpitalu, to pewnie już mnie te chuje podjebały do Marty, że wyjebałem na motorze. Marta mnie zapierdoli. Urwie mi łeb po samej dupie. I co innego też mi urwie. Wszystko mi urwie i umrę na śmierć. Cholera, pewnie się teraz niepotrzebnie o mnie martwi.  

Kurwa, dopiero dokupiłem nowy błotnik i owiewki. Pewnie się pogięły i połamały w pizdu. Ciekawe ile mnie wyniesie nowy lakier, bo pewnie poobdzierał się cały motor. I lampy pewnie poszły. Ciekawe czy nie pourywałem linek i klamek. I bak się pewnie powgniatał. Kurwa, a jak pogiąłem ramę? Nawet jak się ją wyprostuje, to motor będzie ściągał na jedną stronę i będzie mnie to wkurwiać. Będę musiał kupić nową ramę. Tylko ten chuj Damian, wisi mi kasę już za dwa miesiące. O w dupę jeżozwierza, ale mnie swędzi za uchem. Aaaaaa!

Kurwa, co ja powiem Marcie? Jak mnie takiego zobaczy, to mnie zabije. Dobrze by było, jakbym chociaż chodził, ale teraz za chuja nie wstanę. Powinienem zadzwonić, ale kurwa jak? No, działaj kurwa ręko. Ładne jaja. Ciemno już w pizdu, pewnie od paru godzin jestem nieprzytomny. Ale kanał. Ciekawe czy pomyśleli i zostawili mi gdzieś tu mój telefon.

Co ja kurwa powiem Marcie? Muszę ją przeprosić, że ją uderzyłem i pewnie za Wojtka też będę musiał. A pierdolę, za Wojtka nie będę przepraszał. Chuj z Wojtkiem. Przeproszę ją tylko za jej śliczne czoło i że nie przyjechałem po nią na ognisko. Kurwa, jak to się stało, że ją w ogóle uderzyłem? Głupi łeb i tyle. Kwiatki to za mało na takie coś. Może ją zabiorę gdzieś? Najlepiej gdzieś, gdzie jest ciepło, bo jak jest zimno, to jest przygaszona. Polecimy sobie gdzieś na tydzień albo dwa i będzie fajnie. tylko ja, ona i jakaś Majorka, Grecja, Hiszpania, Wyspy Kanaryjskie albo inna Afryka. Właśnie, Afryka. Zabiorę ją na lot balonem powietrznym nad Afryką. Ona to doceni. Zajebisty plan. Pewnie pójdą na to ze dwa tysiaki, ale chuj tam. Jest warta grzechu.

Gruby frajer żyć mi nie da, że wygrał. Taki chuj, tylko wyciągną mnie ze skorup i się ścigniemy jeszcze raz. A nie, chuja. Pewnie motor jest zjebany. Ale jestem w dupie. Pewnie taniej wyjdzie kupić nowy, niż dokupić części do mojego. No nic, zobaczę później. Ale mi gorąco. I mnie swędzi prawa ręka. Jezu, to jest jak tortury. To gorsze niż ten pieprzony ból w klacie i krtani.

O! I z Gołębiem muszę pogadać, co to za szajs odpierdala z tym Ptaszyskiem. Kurwę powinno się ukamienować, wsadzić do worka i zawiązać go, żeby nie wylazła i utopić w Wiśle. A w ogóle to nie oblaliśmy Piotrusia jeepa, ani nie przejechałem się nim. Chujowo. Lubię terenowe samochody. Może go nie rozwali za nim stąd wyjdę. Marcie też by się pewnie podobała taka jazda. Ona lubi mi wszędzie towarzyszyć.

Ciekawe, czy Mała Wiedźma jest bardzo na mnie zła. Dobrze, że mi w Zyg Zaku nie oddała pierścionka zaręczynowego. Piotrek jej pewnie powiedział, że dostała pierścionek mojej babci. Babcia Marysia na pewno by ją pokochała, zwłaszcza że nigdy nie przepadała za moją mamą. Ten za trzy koła oddałem z powrotem. Babci Marysi jest dla mnie cenniejszy. Właśnie, mam jeszcze te trzy koła z pierścionka. Zajebiście. Jak tylko ściągną mi gips, to zabiorę moją Niunię do Afryki.

Mama pewnie się o mnie martwi. Jak mnie wsadzili w gips, to Gołąb musiał jej powiedzieć, że jestem w szpitalu. Ciekawe czy ojciec też tu przyjechał. Z nim to nigdy nie wiadomo. Chociaż pewnie i tak ma mnie w chuju. Nie odezwał się tyle czasu, to głupi wypadek też go nie ruszy.

Zadzwoniłbym teraz do Marty. Pewnie ona to cholernie przeżywa. Może jest na korytarzu? Albo nie ma, bo idzie jutro do pracy. A właśnie, ciekawe co jej powiedział ginekolog. Mam nadzieję, że to nic poważnego. Ona się boi, że może mieć problemy z jajnikami. A ja się martwię, bo ona się martwi. Jakie narządy są w ogóle po lewej stronie poniżej pępka? Kurwa, nie pamiętam. Wyrostek to chyba po prawej. Pieprzę, nie będę zgadywał. Może to nic poważnego.

Kurwa, nie mogę mówić. Jakby udało mi się coś zepsuć albo rozbić, to może przyjdzie jakaś pielęgniarka i da mi coś do picia. Dostanę zjebę, ale mniejsza o to. Działaj ręko!

Zacząłem się starać z całych sił, przynajmniej napinałem wszystko, co chciało współpracować. Po chwili byłem cały zalany potem, a serce waliło mi jak popierdolone.

Ja jebię! Taki zdrętwiały to jeszcze nie byłem. O kurwa, coś pipczy. Ale upierdliwy dźwięk. O kurwa, moje oczy. Zgaś to światło, pojebało cię, czy jak? Kurwa, ale jarzy. Cholera, czuję jak mi płyną łzy. Miejże litość i zgaś to!!!

Przez chwilę zupełnie nic nie widziałem, bolały mnie oczy od światła. Później mi migała morda kobiety i czułem jak mnie macała po przyssawkach na klacie.  

- Jezu! Obudził się pan? - pokapowała się w końcu.

No w porę, babsztylu. Weź mi przynieś coś do picia. I zamknij te usta na Boga, bo głupio wyglądasz. I zgaś trochę to światło, bo się jakiejś jaskry nabawię!

Kiwnąłem jej powiekami.

- Jeśli mnie pan słyszy, proszę zamrugać trzy razy szybko - nie dowierzała.

Zamrugałem.

- Proszę zaczekać, pójdę po doktora.

Gdzie kurwa! A moje picie? Weź mi po drodze coś do picia! I kanapkę jakąś! Albo zupę. Ale bym opierdolił teraz ogórkowej. Poproszę Martę, to mi może zrobi i przyniesie, o ile nie będzie wkurwiona na mnie za to wszystko.

Wieczorem Paulina miała mi przywieźć Kazka do domu! O ja jebie! Nie zostawiłem mu nic psiakowi do żarcia. Mam nadzieję, że Paulina nalała mu chociaż wody. Chciałem iść jutro z nim i Małą Wiedźmą na długi spacer, a później zrobić jej fajny masaż i nie wypuścić z łóżka. Oż kurwen! A jak nie będziemy mogli się bzykać!? Lubię się z nią seksić, a jeszcze seks na zgodę, to by była zajebista sprawa. Zaraz... Oho, tam dział wszystko jak trzeba. Muszę się uspokoić za nim przyjdzie lekarz i zobaczy namiot na moim kroczu. Nie powinienem był teraz myśleć o bzykaniu się z Martą.

Ale jestem zmęczony. Spać bym poszedł. Oho, idzie chyba lekarz. Ciekawe co mi powie.

______________

hej Kochani <3
Fani Rafała pewnie są teraz w siódmym niebie i skaczą z radości
Nasza Śpiąca Królewna obudziła się wreszcie

PS: Ostrzycie na mnie noże i siekiery za mój niewinny żart?

Dziękuję Robaczki za łapki i komentarze <3 Zachem do wyrażania waszych opinii w komentarzach <3

3 komentarze

 
  • Fanka

    Fanka 22 sty 2018

    No masz szczęście,że żartowałaś,bo ja bym Cię znalazła
    A tak serio to meeega zajebista część!    
    Ciekawa jestem jak zareaguje na wieść że zostanie tatusiem

  • Paulina987

    Paulina987 21 sty 2018 ip:185124187

    Aaaaa jesteś cudowna! ????

  • nacpanapowietrzem

    nacpanapowietrzem 21 sty 2018

    Już wychodziłam z chaty za ten żart i broń tez juz miałam przy sobie, nawet 2 kocham