Klątwy i uroki od zaraz - 02

- Siema! - przywitał się Rafał.

- Cześć chujasie! - odparł Błażej przestępując próg mieszkania.

- Wchodź dalej, nie będziemy stali w korytarzu.

- Czekaj, ściągnę chociaż buty. Cześć Wiedźmo - zwrócił się do Marty, która wyłoniła się zza pleców Rafała i przybił z nią żółwika, co od jakiegoś czasu było ich standardowym powitaniem.

- Nie masz skarpet? To ubierz sobie buty, bo ci syry zmarzną - zaproponowała Marta.

- Nie będę ci brudził, tak jest spoko - odparł.

- No właśnie jej nie o syf chodzi, bo to pół biedy by było. Po prostu ona nie po to pół dnia szorowała domestosem podłogę, żebyś jej teraz tymi nogami po niej chodził i jakieś grzybice czy inne parchy roznosił. Ubieraj te buty z powrotem brudasie - skomentował Rafał z udawaną odrazą.

- Zajebie ci fiucie zaraz - parsknął śmiechem Gruby.

- Rób co chcesz, ale faktycznie załóż te buty, bo ci jadą prawie jak te Rafała.

- Weźcie się odpierdolcie - mruknął Błażej z szerokim uśmiechem.

- Moje nie śmierdzą - zaprotestował równocześnie Rafał i demonstracyjnie powąchał swój but.

- Jebią starymi ludźmi. Jak tylko tu wszedłem, to od razu poczułem - odciął się Grubasek.

- A twoje jak trzydniowe ścierwo dzika!

- Dobra, żarty żartami, ale chodźcie do kuchni, a nie czaicie się tu nie wiadomo na co.

Usiedli przy stole. Marta zrobiła dla wszystkich kawę, Rafał podał gyrosa.

- Skarbuńku, ty to wiesz jak mi dogodzić - Gruby puścił oczko do Marty.

- Żebym ja tobie zaraz nie musiał dogodzić - mruknął Rafał z pełnymi ustami.

- Ty nie jesteś w moim typie - skrzywił się Błażej. - A w ogóle to wychodźcie gdzieś dzisiaj? - zainteresował się.

- Nie wiem jeszcze, a ty co chcesz robić?

- Może byśmy zrobili jakieś ognisko albo grilla?

- Ja bym wolała pójść dziś na bilard - oznajmiła Marta.

- A ja na ryby - dodał Rafał. - Kochanie pójdziesz ze mną na ryby? - zwrócił się do Marty.

- Jasne, chętnie - uśmiechnęła się.

- Serio?

- Powaga?

Martę rozbawiło zdziwienie chłopaków, którzy nawet wymienili się spojrzeniami. Wsunęła niespiesznie kęs gyrosa do ust, ugryzła kawałek chleba, powoli przeżuła i przełknęła jedzenie.

- No możemy pójść do jakiegoś Lidla, Kauflandu albo innej Biedronki i obłowić się przy lodówkach do bólu - wyjaśniła.

- A gdzie satysfakcja z łowienia?

- I przyjemność nabijania robaka na haczyk?

- I oganianie się z komarów? - podsunęła Marta.

- I ta cudowna cisza?

- I śpiewające ptaszki?

- I czyste powietrze?

- I piękne widoki?

- I mnóstwo błota - znów wtrąciła się Mała Wiedźma.

- I walka z rybą?

- I kurwy Grubego, jak zaczepi gałąź i urwie mu się żyłka?

- Rafał, przekonałeś mnie - roześmiała się Marta.

- To pójdziesz ze mną na ryby? - Niebieskooki szczerze się ucieszył.

- Tak, jeśli kupisz mi skuteczny środek na komary, weźmiemy coś do żarcia i pójdziemy do biblioteki po książkę, żebym się nie zanudziła.

- Może jeszcze weź se kurwa telewizor - podsunął Błażej.

- Wzięłabym, ale wrzucenie kabli w prąd rzeki to chyba za mało, żeby zadziałał - wybrnęła.

W tej chwili znów zadzwonił domofon. Rafał podniósł słuchawkę. Na jego twarzy wykwitło zaskoczenie.

- Cześć - powiedział zdziwiony. - Jaką? Mam gości. Nie, mów o co chodzi. Dobra, niech stracę. Rany! Z babami!

Niebieskooki odwiesił słuchawkę domofonu, ubrał buty i wyszedł. Na odchodne rzucił tylko, że za chwilę wróci.

- Gdzie on poszedł? - zapytał Gruby.

- Wiem tyle co ty - odparła Marta. - Chcesz dokładkę?

- A daj, domowego jedzenia nigdy za dużo.

Rafał wrócił po dłuższej chwili, ale nie sam. Towarzyszyła mu mała dziewczynka o twarzy aniołka, ubrana w różową sukienkę i sandałki w tym samym kolorze. Obejmowała go mocno za szyję i przytulała się do jego ramienia.

- To był bocian? - zapytał Gruby.

- Co? - nie zrozumiał Rafał.

- Ktoś chyba przyniósł tę Perełeczkę.

- Jej wysokość Królowa Lodu we własnej osobie - bąknął.

- No to problem ryb mamy z głowy - powiedziała Marta. - Maleńka, chcesz sałatki? - zapytała z uśmiechem dziewczynki.

- Nie - oznajmiło zawstydzone dziecko i schowało twarz w ramieniu Rafała.

- Zjesz Maja, a później pójdziemy na spacer. Chodź, przedstawię cię. Wujka Błażeja pamiętasz, prawda?

Maja pokiwała głową, ale jej twarz nadal pozostała przytulona do Niebieskookiego.

- A ta ładna dziewczyna, która tu stoi, to Marta. Na pewno ją polubisz, Perełeczko. Kochanie, - zwrócił się do Marty - poznaj moją siostrzyczkę.

- Hej, piękna. Masz śliczne imię, Majeczko.

Rafał posadził młodszą siostrę przy stole, a Marta podsunęła jej talerz z sałatką i podała szklankę soku pomarańczowego. Maja podniosła widelec i zaczęła pałaszować jedzenie ze smakiem.

- Nie mówiłeś, że pogodziłeś się z Magdą - zaczęła łagodnie Marta.

- Kotek, nie rozmawiałem z nią od prawie roku. Poprosiła mnie, żebym popilnował małej do wieczora, więc się zgodziłem. Jesteś zła?

- Nie jestem, bo wiem jak kochasz tego szkraba, ale było by mi miło, gdybyś zapytał mnie o zdanie - wyjaśniła.

- Przepraszam, następnym razem skonsultuję z tobą jedyną okazję, żeby spędzić czas z Majką. Zadowolona? - burknął.

- Tak, Skarbie. Następnym razem spędzę czas z kimś, kto liczy się z moim zdaniem, jeśli zmienisz nagle nasze plany bez wcześniejszej konsultacji ze mną. Zadowolony? - powiedziała spokojnie, ale wyraz jej twarzy zdradzał irytację.

- Z kim?

- Nie wiem jeszcze, ale na pewno nie z Rihanną ani Madonną.  

- Wiedziałem, że jesteś zła - westchnął.

- Jak pytałeś czy jestem, to jeszcze nie byłam.

- Skończyliście? - zapytał Gruby.

- Dopiero się rozkręcamy - warknęli równocześnie Marta i Rafał.

Wymienili się spojrzeniami i mimowolnie zaczęli się śmiać.

- Chodźmy na ten spacer, zanim się pozabijacie - oświadczył Błażej.

**

Mała Wiedźma, Romeo i Gruby usiedli na ławce i pałaszowali lody. Maja biegała dookoła fontanny i wrzucała do niej drobne pieniążki, które dostała od swoich opiekunów. Nie przestawała się śmiać. Znudzona zabawą zaczęła biegać za nieco starszym od niej chłopcem i go naśladować. Później zaniosła mu swoje ciasteczka i zjedli je razem. Chłopiec zaczął się z nią bawić i czekać na nią, gdy zanim nie nadążała.

- Poderwała go w trzy minuty. Na dodatek je jej z ręki. Będzie w przyszłości łamać serca - skomentował Błażej.

- Wniosek nasuwa się sam. Faceci są prości. Wystarczy was trochę po naśladować i nakarmić i już byście duszę oddali - powiedziała Marta.

- Z kobietami jest gorzej. Babie wystarczy pokazać miliony monet i można z nią robić co się chce - mruknął.

- W większości przypadków tak. Kobiety nie znają swojej wartości i dlatego robią głupie rzeczy. Czują się ważne, jeśli ktoś wydaje na nie pieniądze i zwykle nawet nie zauważają, że się sprzedały.

- Czujesz Romeo tą aluzję? Wydajesz za mało hajsów na swoją kobietę.

Marta z poważną miną wciągnęła powietrze wydając z siebie przeciągłe "hhhhhhhh!?".

- Ty bezczelny typie! To nie była aluzja - burknęła zanim Rafał zdążył odpowiedzieć. - Ja znam swoją wartość i miliony monet nie mają na nią wpływu.

- Wszystkie baby lecą na kasę i wiecznie im mało - mruknął zaczepnie Rafał.

Mała Wiedźma skrzyżowała ręce na piersiach.

- Żądam rozwodu! - prychnęła z nadąsaną miną.

- Nie ma takiej opcji - odparł Niebieskooki.

- Owszem, jest taka opcja - upierała się.

Romeo przygarnął ją do siebie ramieniem i cmoknął w czoło.

- Nie ma takiej opcji, bo żyć by mi się odechciało bez ciebie - szepnął jej do ucha.

- Problem twojego życia, to nie problem, Misiu - drażniła się. - Tylko najpierw może napisz jakiś testamencik.

- Zabiję cię - roześmiał się.

- Nie, to ja wepchnę cię pod pociąg, a to co z ciebie zostanie, spakuję w reklamówkę z Biedronki i wyrzucę w krzaki nad Wisłą.

- Ej, kochasie! Maja zaraz zwieje z tym swoim amantem - przerwał ich dyskusję Gruby.

Rafał wstał i poszedł zawrócić dziewczynkę, która postanowiła powędrować z chłopcem i jego rodziną, a na wołanie nie reagowała. Przyprowadził ją za rączkę i wszyscy poszli na plac zabaw. Do Majki przyczepiła się gruba i na oko trzyletnia dziewczynka. Szarpała ją za sukienkę, popychała i pluła na nią. Niebieskooki zwrócił uwagę jej matce, ale ta odparła, że "Sabinka" to malutkie dziecko i się tylko bawi. Nie zrobi nikomu krzywdy." Zwróciła też uwagę Rafałowi, że jego dziecko biega po słońcu bez czapki. A później wraz z resztą "matek polek" dyskutowała, że Rafał i Marta tacy młodzi, a już mają takie duże dziecko i że to na pewno patologia, bo wszystko im przeszkadza. Gdy Sabinka podbiegała do Majki, kobieta pokrzykiwała, żeby Maja uważała na mniejsze dziecko. Miarka się przebrała, gdy Sabinka ugryzła Majkę w rękę, a ta odepchnęła dziecko tak, że upadło i zaczęło płakać.

- Jezu Chryste! Nie popychaj Sabinki! Ona jest mniejsza i zrobisz jej krzywdę! Co za patologia!

- Dajże żryć temu wieprzkowi leniwa krowo, bo inne dzieci zaczyna żywcem pożerać! - Niebieskooki ryknął do matki Sabiny.

- Jezu Kryste! - przedrzeźniał kobietę Gruby. - Kaganiec do cholery kup temu wieprzkowi albo inny namordnik, jak kultury nie umiesz nauczyć!

Kobieta spaliła buraka, zwyzywała pod nosem Rafała i Błażeja od chamów i patolów, ale w końcu zaczęła pilnować swojego dziecka.

**

Wieczorem, gdy Gruby poszedł swoimi ścieżkami, a Maja pojechała z Magdą do domu, Niebieskooki i Mała Wiedźma leżeli na łóżku przytuleni do siebie i oglądali film.

- Zrobisz mi masaż? - zapytała Marta.

- Taki erotyczny czy do spania?

- Jestem zmęczona. Wolałabym taki do spania, Kotek.

- Okej. Ściągaj z siebie wszystkie zasieki i kładź się na brzuszku.

Mała Wiedźma rozebrała się i posłusznie ułożyła na brzuchu. Romeo usiadł okrakiem na jej pupie i kolistymi ruchami zaczął masować jej plecy i ramiona. Marta cicho mruczała od czasu do czasu.

Gdy oboje zasypiali, Rafał szepnął Marcie do ucha:

- Chcę cię mieć na zawsze.

- Nie chcę żebyś chciał mnie na zawsze.

- Nie chciałabyś się ze mną zestarzeć? - zapytał szczerze zdziwiony.

- Chciałabym, żebyś każdego dnia, aż do śmierci, chciał mnie mieć przez cały ten konkretny dzień.

- Przecież to jest to samo - odparł.

- Nie, nie jest. Kiedy zakładasz, że masz kogoś właśnie dziś, to nie odkładasz go na potem. Mówisz, że go kochasz - teraz, dajesz prezent - teraz, przytulasz - teraz, tęsknisz - teraz, okazujesz mu, że jest ważny - teraz. A jeśli masz kogoś na zawsze, to wydaje Ci się, że możesz zrobić to wszystko jutro, albo za tydzień. I przestajesz to w końcu robić, bo myślisz, że masz czas. I pewnego dnia możesz obudzić się z ręką w nocniku i żałować każdej nie zrobionej rzeczy, nie wypowiedzianego słowa i nie okazanych uczuć, bo okaże się, że jest za późno. Chodzi mi o to, że jeśli każdego dnia będziesz chciał mnie właśnie dziś, to zostanę z Tobą na zawsze, bo uczucia nigdy nie ostygną, a ja zawsze będę czuła się dla ciebie ważna.

Rafał przytulił mocniej do siebie Martę i pocałował ją w czoło.

- Nie pozwolę ci zapomnieć ile dla mnie znaczysz - obiecał.

- Wiem - mruknęła sennie.

- Tak? Czujesz to tutaj? - zapytał i położył jej dłoń na sercu.

- Nie, zwyczajnie ci dam do zrozumienia, że czuję się mało ważna. Zepchnę cię ze schodów albo rzucę ci w głowę kamieniem.

- Jesteś okrutna - mruknął.

- Po prostu wolałabym dostać od ciebie kamieniem w czerep, niż znów czuć się dla ciebie mało ważna.

2 komentarze

 
  • Somebody

    Somebody 27 sie 2017

    Kocham pyskówki twoich postaci. Btw, świetny sequel  

  • Fanka

    Fanka 27 sie 2017