Jedno wspomnienie cz.17

Sytuacja Dawida i Natali mnie zaskoczyła. Kiedy do mnie przychodziła moja przyjaciółka nigdy nie zwracała na niego uwagi. Zawsze jak mój brat się ze mnie śmiał, to oczywiście dołączała się do tego spektaklu. Muszę się dowiedzieć o co tu chodzi.
-co to było ?- zapytałam wchodząc do pokoju. Natalia siedziała na moim łóżku nie patrząc na mnie. W ręku trzymała kawałek kartki, który rozgrywała na kawałki.  
-czekałam po prostu na ciebie.
-na jego kolanach ?
-tak wyszło.
-tak po prostu ?
-jak tak ci zależy to powiem o co chodziło. Przyniosłam list dla ciebie. On mi go zabrał, a ja próbowałam mu go zabrać. W pewnym momencie, kiedy probowałam go wyrwać, chwycił mnie i razem usiedliśmy na kanapie. Ja oczywiście na jego kolanach.  
-okej, niech ci będzie że ci wierze.  
-musisz, bo to prawda.
-jaki masz dla mnie list ?
-wiem od kogo, ale nie wiem o czym jest.
-pokaż mi go szybko- powiedziałam z podekscytowaniem w głosie.
-list ma Dawid- powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
Wstałam powoli, wiedząc ze brat mi go nie odda za darmo. Podeszłam do drzwi, aby je otworzyć. Drzwi jednak szybko same się otworzyły, a za nimi stał zdenerwowany Dawid. Jego brązowe włosy były bardziej potargane niż pięć minut temu. Z oczu kipiała złość, a szczękę miał zaciśnięta. Co go tak zdenerwowało ? Dawid wszedł pewnym krokiem do pokoju i patrząc mi prosto w oczy powiedział:
-nie spotkasz się z nim.
-z kim ?- zapytałam zdziwiona. To pytanie go chyba jeszcze bardziej zdenerwowało, bo odpowiedz przyszła bardzo szybko.
-jak to z kim ? Z tym gnojkiem. Jak jeszcze raz cie skrzywdzi nie ręczę za siebie.  
-o kogo ci chodzi ?- nadal nie wiedziałam kim się tak denerwuje.
Nagle z kieszeni swojej bordowej bluzy wyciągnął list. Kiedy go zobaczyłam serce zadrżało mi. Takie listy pisał mi Kacper, kiedy byliśmy razem. Wzięłam go do ręki drżącymi rękami. Pięknym czerwonym atramentem napisał moje imię. Kochałam jak to robił. Jego listy nadal leżą w specjalnym pudełku obok łóżka. Aby efekt był jeszcze lepszy, pryskał je swoimi perfumami.  
Trzymając jego najnowszy list dotarł do mnie jego zapach. Nogi zrobiły się jak z waty. Byłam zła na Dawida ze przeczytał mój list. Popatrzyłam wściekłe na brata. Z mojego wzroku chyba wyczytał moje myśli, bo odrazu wypalił:
-musiałem to zrobić. Nie pozwolę aby ci skrzywdził.
-skąd wiesz że ma taki zamiar ?!
-już raz cie skrzywdził. Nie pozwolę aby to stało sie jeszcze raz, obronie cie ...
-ale ja nie chce abyś mnie bronił. Zostaw mnie w końcu w spokoju i daj mi załatwiać moje sprawy sama.- wykrzyczałem mu to prosto w oczy i wyszłam z pokoju. W pośpiechu ubrałam buty i wybiegłam z domu. Dawid chciał mnie zatrzymać chwytając mnie za nadgarstek, lecz mu się wyrwałam. Kiedy byłam już na dworze, poszłam na przystanek. Szczęście mi dopisało, ponieważ odrazu podjechał autobus który chciałam. Szybko weszłam do niego i usiadłam. Powoli wyciągnęłam list, który zabrałam bratu i zaczęłam go czytać.  
  ,,Droga Mileno
ostatnimi czasami, źle się między nami działo. Moje serce cały czas czeka na twój zapach, dotyk ust jak i ciepłe spojrzenie. Powoli usycham z tęsknoty do ciebie. Nie sypiam i nie śnię. Wciąż myślę o tobie. Spotkajmy się jeszcze. Spotkajmy się proszę. Odezwij się do mnie moja Malinko."
Kiedy to przeczytałam łza spłynęła mi po lewym policzku. Zamyślona patrzyłam przez okno jak krople deszczu spływają po szybie. Padało dzisiaj strasznie i było chłodni. Ze zdenerwowania nie wzięłam żadnej bluzy, dlatego zrobili mi się zimno. W końcu autobus zatrzymał się na przystanku na którym wysiadłam. Szłam w zamyśleniu, a deszcz otulał mnie z każdej strony. Po jakiś dziesięciu minutach dotarłam do domu zbudowanego z cegły. Powoli kliknęłam dzwonek. Czekałam w niespokojny aż w końcu ktoś mi otworzy. Niestety tak się nie stało. Ponowiłem swój ruch, a po chwili drzwi się otworzyły. Zobaczywszy go uśmiech sam wkradł mi się na usta. Chłopak z przerażeniem na mnie popatrzył. Pomyślałam że Kacper nie chce mnie widzieć. Smutek zawitał do mojego serca, lecz się pomyliłam. Szybko złapał mnie za rękę i wciągnął do środka. Chłopak zamknął drzwi i wpił się w moje usta. Z zaskoczenia lekko podskoczyłam, a on chwycił mnie mocniej. Powoli pogłębił pocałunek, który z chęcią oddałam. Po chwili jednak go przerwał, ponieważ zaczęłam się trząść z przemoknięcia. Stojąc mokra, patrzyłam jak Kacper ściąga swoją bluzę. Podał mi ją, a ja ujrzałam jego nagi wysportowany tors. Nie raz go widziałam, ale tym razem rumieniec wkradł mi się na policzki. Chłopak zauważył to i się szeroko uśmiechnął.
-ktoś się tu zarumieniła- powiedział ciepłym głosem.
-może troszeczkę- powiedziałam zawstydzona. Powoli rozglądnęłam się po domu. On chyba wyczuł moje intencje ponieważ szybko wypalił:
-nie ma nikogo.  
-to dobrze- odpowiedziałam i się lekko uśmiechnęłam. Bluzę którą miałam w ręku oddałam mu. Na jego twarzy było widać zdziwienie lecz się nie odezwał. Chwyciłam brzeg mojej bluzki i ją zdjęłam. Kacper z uśmieszkiem na twarzy popatrzył na mój biust. Rozbawiło mnie to trochę.
-oczy w górę- powiedziałam pokazując na moje oczy. Po jego twarzy było widać, że mój pomysł mu się nie spodobał.  
-bluza- powiedziałam stanowczo wyciągając rękę. Jego twarz znów mówiła, że i to nie jest najlepszy pomysł.  
-no chyba nie myślałeś ze będę tu paradować w samym staniku.
-ja bym nie pogardził- powiedział z uśmieszkiem na twarzy i podał mi bluzę. Powoli do mnie podszedł i przytulił się do mnie od tyły. Jego oddech owiewał mój kark.
-ja jestem bez góry i ty też mogłabyś bez niej zostać- powiedział mi szeptem na ucho.
-nie dzisiaj.
-czyli jest szansa że kiedyś tak?
-najpierw zacznijmy od początku ?
-jak od początku ?

Mivia

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1121 słów i 6003 znaków.

3 komentarze

 
  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością :) :* :) :*

  • nastolaka

    Cudo :*:*:* kiedy next ??