Jedno wspomnienie cz.15

Nowy dzień i nowy poranek. Razem z Kornelią jesteśmy już w autobusie i się śmiejemy z niektórych ludzi. Jedni przysypiają, niektórzy siedzą zamyśleni nie wiedząc o tym że robią dziwne miny. Po około 15 minutach jesteśmy w szkole. Podchodząc do klasy zauważyłam Alexa siedzącego na ławce. Nigdy tak wcześnie nie przychodził, a zostało jeszcze 15 minut do dzwonka. Kiedy mnie zobaczył zerwał się z miejsca i zaczął iść w moja stronę. Kornela zauważając go powiedziała z rozbawieniem:
-idzie twój ukochany. To ja znikam, aby wam nie przeszkadzać.
Chłopak do mnie podszedł i złapał za rękę. Zaczął mnie ciągnąć, a ja mu posłusznie uległam. Stanęliśmy z dala od ludzi. Alex popatrzył mi się głęboko w oczy. Jego zieleń mnie pożerała. Widziałam ze chce coś powiedzieć ale nie wie jak. Trzymał mnie cały czas za dwie ręce.  
-przepraszam, nie powinienem cie pocałować- powiedział zmartwionym głosem nie patrząc mi teraz w oczy.
-nic się nie stało- mówiąc to uśmiechnęłam się. Widziałam że nadal poczuwa się do winy. Nie wiem czemu go polubiłam, ale brakuje mi jego sarkazmu. Trzeba go jakoś rozluźnić. Nie zastanawiając się długo przytuliłam go. Pachniał niesamowicie. Na początku był chyba lekko zdziwiony bo stał bardzo sztywno. Jednak po chwili jego ręce zagościły na moich plecach, a twarz wtulił w moje włosy. Po plecach przeszedł mi przyjemny dreszcz. Staliśmy tak i się nie odzywaliśmy. To było lepsze od rozmowy. Niestety tą cudowną chwili przerwał nam dzwonek. Nie wiem jak jest u was w szkole, ale u nas dzwoni dzwonek który mówi ze jeszcze 5 minut i zaczynają się lekcje. Zawsze lubiłam go, bo przypominał że czas się zbierać pod klasę. Tym razem go znienawidziłem. Nie chciałam puszczać cudownego ciała Alexa. Ostatni raz wzięłam głęboki wdech i go puściłam.  
-czy ty właśnie mnie powąchałaś ?- zapytał się z rozbawieniem. Czy to było aż tak wyraźne ? Ale jestem głupia. Co ja mam mu teraz powiedzieć ? Tak pachniesz cudownie wiec wdycham twój cudowny zapach za każdym razem kiedy mam okazje ? To będzie głupie. Chłopak się na mnie patrzyła, a ja się zrobiłam czerwona.  
-może trochę- powiedziałam z lekką niepewnością. Nie chciałam patrzeć na niego, aby nie zauważył jak jestem czerwona. Moje ręce powędrowały na twarz. Niestety nie mogły tam zagościć długo. Szybko poczułam jak Alex je chwyta i zsuwa w dół, ukazując moją purpurę na twarzy.
-nie wstydź się. Wyglądasz tak uroczo, a poza tym ty też pachniesz cudownie. Pachniesz maliną. - powiedział z rozmarzeniem w głosie. Oboje zaczęliśmy się śmiać. I znowu tą cudowną chwile popsuł dzwonek. Tym razem na lekcje. Byliśmy daleko od sali, a pierwsza lekcja była z ostrą nauczycielką która czasem wpuszczała wcześniej do klasy niż powinna. Alex złapał mnie za rękę i zaczęliśmy biec. Łapiąc nasze plecaki wbiegliśmy do sali. Pani nie była zadowolona z jaki rumorem wpadliśmy do klasy. Odrazu usiadłam w ławce.  
Lekcje nie mijała szybko, wręcz odwrotnie. Biologia jest jednym z moich ulubionych lekcji, ale tym razem nie ciekawiła mnie tak jak Alex. Od czasu do czasu nasze spojrzenia się spotykały.  
W przerwie śniadaniowej siadłyśmy razem z kumpelami na ławce, rozmawiając o jakiś bzdetach. Jednak nie zagościłam tam długo. Moja ręka została chwycona przez chłopaka o którym cały czas myślałam. Zaprowadził mnie w jakiś ustronne miejsce i usiedliśmy. Gadaliśmy przez cały czas. Niestety przerwa nie trwa wiecznie. Wracając na korytarzem na lekcje, Alex się zatrzymał. Ja również to zrobiłam.  
-czemu nie idziesz ?- zapytałam patrząc na niego.  
-mam do ciebie pytanie- powiedział z lekkim zwątpieniem.
-mów, jestem ciekawa co wymyśliłeś.
-pójdziesz ze mną na randkę ?
Chwile na niego popatrzyłam. W jego oczach było widać niepewność. Nie wiem czy chce się pakować w coś nowego. Patrząc na mój ostatni związek, jeżeli można go tak nazwać, się zakończył niezbyt przyjemnie. Ja chyba nadal coś czuje do Kacpra, ale dobrze się czuje przy Alexie. Nie chce go urazić. Nie wie w jakiej jestem sytuacji. Chyba powinnam mu o tym powiedzieć.  
-chodźmy dzisiaj na kawę. Jeszcze nie będzie tego można nazwać randką, ale myśle że fajnie byłoby się spotkać.  
-okej- powiedział lekko się uśmiechając. Raczej nie takiej odpowiedzi oczekiwał. Jego oczy straciły blask. Teraz ja stałam a on szedł. Odwrócił się do mnie po chwili i powiedział:
-idziesz ?
-tak, idę- powiedziałam szybko i podbiegłam do niego. Teraz szliśmy razem równo do klasy.  
Lekcje powoli miały. Dzisiaj na szczęście mieliśmy ich tylko pięć. Schodząc po schodach myślałam o mnie i o Alexie. Co nas teraz łączy ?
W końcu znamy się tylko trzy dni, a czuje się jakbym znała go o wiele dłużej. W zamyśleniu czekałam na niego na zewnątrz. Zauważyłam go przy drzwiach frontowych. Chciałam podejść, ale nie był tam sam. Alex składał jakieś dziewczynie namiętny pocałunek. Na początku nie mogłam uwierzyć. Zamknęłam oczy aby przywrócić logiczne myślenie i znów je otworzyłam. Tym razem go nie było. Musiało mi się przewidzieć. Nie mógł mnie zapraszać na randkę i całować się z inną. Ja mu odmówiłam randki, wiec może się pociesza. Nie, przewidziało mi się. A nawet gdyby nie, przecież nie jestem jego dziewczyną.
-już jestem- powiedział przytulając mnie od tyłu. W tym momencie zrozumiałam, ze na pewno mi się przewidziało.

Mivia

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1037 słów i 5578 znaków.

3 komentarze

 
  • nastolaka

    Mega:*:* kiedy next??

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością :* :)