Dom cz. 3

Obudziłam się rano w dobrym nastroju. Byłam wypoczęta i jakby pełna sił, dawno nie czułam się tak dobrze. Spojrzałam przez okno, zapowiadał się kolejny piękny dzień. Nie chciałam spędzić go w domu, więc szybko się ubrałam i wyszłam na ganek. Tam jednak zatrzymałam się zaskoczona, bo na środku podestu stał taboret, a na nim kubek termiczny i talerz przykryty plastykową pokrywką. Obok paczka kawy i cukru. Leżała tam również kartka, po którą od razu sięgnęłam.
„Smacznego, Jan”
Spojrzałam w stronę domu sąsiada, ale nie było go widać, co mnie nieco rozczarowało. Czułam, że chciałabym go zobaczyć i podziękować mu za to, co robi, niestety podziękowania musiały zaczekać. Nie często spotyka się takich ludzi, dobrych dusz na tym świecie jest niestety coraz mniej, a Jan wydawał się jedną z nich. Na początku nie zamierzałam się z nim poznać, ale musiałam przyznać, że robił na mnie coraz większe wrażenie.
Uśmiechając się zjadłam śniadanie i wypiłam kawę. Była pyszna, dokładnie taka, jaką lubię, mocna i słodka. Dzięki niej nabrałam jeszcze więcej energii na czekające mnie wyzwania. Dokładnie obeszłam plac, chciałam wszystko sprawdzić i obejrzeć. Miałam nadzieje, że nie będzie dużo do naprawy i nie zawiodłam się. Tak naprawdę to oprócz skoszenia trawy muszę tylko naprawić ławkę, szopą nie zamierzałam się na razie przejmować. Wyciągnęłam kosę, która należała do mojego dziadka, cały plac kosił w ten sposób, nie chciał kupować kosiarek na prąd czy spalinowych, bo jak twierdził jest to pójście na łatwiznę. Zawsze mówił, że praca uszlachetnia, a wysiłek pomaga w myśleniu.  
Przerwałam wspominki i obejrzałam ostrze kosy, choć nie byłam pewna czy wszystko z nim w porządku to i tak zamierzałam nią kosić. Okazało się jednak, że miałam racje. Praca szła szybko i dobrze, trawa równo kładła się pod moje nogi, a plac przestawał wyglądać jak łąka. Niestety koszenie to ciężka praca, po niedługim czasie byłam wykończona, bolały mnie ręce i żebra od ciągłego obracania. Dziadkowi skoszenie tej działki zajmowało trzy godziny, ja po takim czasie ledwo doszłam do połowy i musiałam zrobić sobie przerwę. Usiadłam na skoszonej trawie i spojrzałam na nieduży las, który znajdował się z tyłu domu. Zaraz za nim była łąka, przez której środek płynęła rzeczka. Zdarzało mi się nad nią przesiadywać i marzyć o lepszym życiu. Mogłam to robić bezkarnie i całymi dniami, bo nikt tam nie przychodził i zawsze panował tam całkowity spokój. Siedząc tam wyobrażałam sobie, że mam normalną rodzinę, w której nikt nie pije, nikt nikogo nie bije i wszyscy się kochają. To było moje marzenie. Ale niektóre marzenia się nie spełniają, niestety.
Wstałam i wzięłam się do dalszej pracy. Po kolejnych trzech godzinach nareszcie skończyłam. Wyczerpana wzięłam prysznic i usiadłam w salonie z książką w ręku. Musiałam jednak nad nią zasnąć, bo obudziło mnie pukanie do drzwi. Spojrzałam na zegarek, było kilka minut po dwudziestej. Uśmiechnęłam się, bo pomyślałam, że Jan przyniósł mi kolację. Otworzyłam drzwi i zamarłam.
- Cześć – przywitał się Rafał.
Stałam jak wryta. Zupełnie zapomniałam o umiejętności mówienia, chciałam zamknąć drzwi i udawać, że w ogóle ich nie otworzyłam, ale nie mogłam się ruszyć. Czułam niemoc, jego wizyta całkowicie wytrąciła mnie z równowagi. Bałam się spotkania z nim, dlatego nie zamierzałam wcale tego robić.
- Chyba nie cieszysz się na mój widok, pewnie dlatego nie przywitałaś się po powrocie, ale….. – na chwilę przerwał i przetarł dłonią czoło – bardzo chciałem cię zobaczyć, sprawdzić czy wszystko w porządku.
- Przepraszam – zaczęłam się jąkać – nie spodziewałam się…., nie wiedziałam, że przyjdziesz – zamknęłam oczy, bo nagle stanęły mi w nich łzy – powinnam sama do ciebie zajrzeć.
- Powinnaś, ale to nic – uśmiechał się do mnie i choć wyglądał zupełnie inaczej, bo z uroczego chłopca zmienił się w przystojnego mężczyznę, to jego uśmiech był nadal taki sam – Zuzka…. – doskoczył do mnie i mocno przytulił, a ja poczułam wewnętrzny spokój, jakby sama jego obecność była moją ostoją.
Długo i mocno się obejmowaliśmy, czułam radość mogąc się przytulić do niego, właśnie do niego, bo to on był przy mnie w tym najgorszych chwilach. Trzymając się za ręce weszliśmy do salonu i usiedliśmy na kanapie. Nie dało się nadrobić tylu lat w ciągu paru godzin, ale otwartość i serdeczność, jakie od niego biły dodawały mi odwagi, pozwalały się rozluźnić i cieszyć z powrotu.
- Zuzka, tak naprawdę to przyszedłem się nie tylko przywitać. Chciałem cię też przeprosić.
- Za co? – nie rozumiałam, o co mu chodzi.
- Za to, że nie byłem wystarczająco dobrym przyjacielem – złapał mnie za dłoń i mocno uścisnął – proszę, wybacz mi.
- Ale byłeś wspaniałym przyjacielem, dzięki tobie dawałam radę.
- Nie, byłem głupi. Powinienem coś zrobić, a nie tylko przyglądać się twojej sytuacji i pocieszać cię. Powinienem to zgłosić, poszukać pomocy dla ciebie, powiedzieć chociaż rodzicom, ale…..
- Nie pozwalałam ci tego zrobić. To ja ci tego zabroniłam, byłeś po prostu lojalny. To nie ty byłeś złym przyjacielem – pocieszałam go – to ja byłam słaba i głupia. Sama mogłam zadzwonić na policję i poszukać pomocy, albo w ogóle ich zabić.  
- Nie znam nikogo silniejszego od ciebie, twardszego i bardziej wytrzymałego – przyjrzał mi się – wiem dokładnie, co się stało tamtej nocy. Po przeczytaniu listu byłem u Kazia i zrobiłem mu niezłą awanturę. Powiedział prawdę, opowiedział mi, w jakim stanie do niego przyszłaś. Jakbym na czas zareagował, znalazł w sobie odwagę i powiedział prawdę nie doszłoby do tego. Jest w tym moja wina i za to cię przepraszam. Tak bardzo za tobą tęskniłem, tak bardzo się bałem czy sobie radzisz.  
- Już nie musisz się o mnie martwić, wszystko w porządku – przytuliłam go. Tak bardzo bałam się spotkania z nim, chciałam go uniknąć, ale dlaczego? Teraz nie rozumiałam samej siebie. Rafał był moim przyjacielem, a jego słowa udowadniają, że nadal nim jest. –  ja też za tobą tęskniłam. A teraz powiedz mi, co z Tomkiem?
- Różnie, bardzo przeżył twój wyjazd.
- Nie wiem co masz na myśli mówić „różnie”.
- Na początku bardzo się miotał, wyzywał na ciebie, że go zostawiłaś, nie chciałaś jego pomocy. Odpuścił, ale nie zapomniał o tobie. Przez te lata miał wiele dziewczyn, ale za każdym razem jak się upije to mówi tylko o tobie.
- Przykro mi, że tak go zostawiłam, ale wtedy wydawało się to jedyne wyjście – zaczęłam się tłumaczyć – może powinnam z nim porozmawiać?
- Nie sądzę – odpowiedział szybko, za szybko, co zwróciło moją uwagę. Spojrzałam na niego pytająco, a on pokręcił głową – Tomek bardzo się zmienił. Już nie jest taki, jak go zapamiętałaś.
- No wiesz, wszyscy się zmieniliśmy, ty też wydoroślałeś.
- Tak, ale nie o to mi chodzi. On trochę za dużo pije, wydaje mi się, że to może już być problem – spoglądał na mnie, jakby sprawdzał moją reakcję – a jak za dużo wypije to robi się czasem agresywny.
- Aha – tylko taka odpowiedź przyszła mi do głowy. Jeśli tak się sprawy miały, to nie chciałam się z nim spotkać. Nie chciałam kolejnych dramatów i tego rodzaju widoków.
- Rzadko tu przyjeżdża, więc pewnie się za szybko nie spotkacie. To mój kuzyn i kiedyś był też moim przyjacielem, ale twój wyjazd wiele zmienił. Nie rozumiem, jak może cię obwiniać, a niestety czasem mam wrażenie, że nadal to robi. Nie martw się, to nie twoja wina – mocno mnie objął – pójdę już, jakbyś czegoś potrzebowała to mów, jestem tu dla ciebie.
- Dziękuje, że przyszedłeś.  
Zostałam sama w domu, który nagle wydał mi się bardzo pusty. Żałowałam, że poszedł, bo dopiero teraz dotarło do mnie, jak bardzo mi go przez te lata brakowało. Martwiłam się też o Tomka, bo chyba bardzo go skrzywdziłam. Z drugiej strony, mieliśmy po szesnaście lat, był moim chłopakiem, ale nie mogę powiedzieć, że go kochałam. Na pewno bardzo go lubiłam, ale czy coś więcej? Bliższy zawsze był mi Rafał, to z nim się bawiłam od dziecka, w nim miałam wsparcie i tylko on zawsze przy mnie był.
Położyłam się do łóżka z nadzieją na lepsze jutro.

Hush

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1600 słów i 8611 znaków.

4 komentarze

 
  • Almach99

    I juz wszystko sie komplikuje. Interesujacy sasiad, przyjaciel z przeszlosci a w tle byly chlopak z problemem alkoholowym.

  • agnes1709

    I znowu zakupów nie zrobiła. W końcu się doigra, jak jej sąsiad wystawi rachunek:lol2: Bardzo ładnie, przepłynęłam na jednym wdechu. :bravo:

  • Hush

    @agnes1709 dziękuje :)

  • Fanka

    @agnes1709 Hahahahaha :D No.to wtedy będzie "zdziwko"

  • Gaba

    Fajne ale czy nie zaczynasz zbytnio kombinować, hm? Nie za wcześnie "drapiesz stare rany"? No ale zobaczymy co z tego się urodzi. Rozpędzasz się wolno, ale metodycznie. 👍 Krótkie, pani Hush, krótkie!!! ;)

  • Hush

    @Gaba okaże się.

  • Somebody

    Tajemnice z przeszłości... To lubię ;)

  • Hush

    @Somebody :)