Dominujący ginekolog cz. 1/2

Dominujący ginekolog cz. 1/2Zacisnął z całej siły dłoń na drobnym, drewnianym ołówku, a ten z cichym trzaskiem złamał się na dwie równe części. Charakterystyczna, złowieszcza zmarszczka uwydatniła się jeszcze bardziej i przez krótką chwilę zdobiła jego wysokie czoło. Od stresu i permanentnego zdenerwowania kruczoczarne włosy przeplatało kilka siwych. Jego dziadek osiwiał w wieku 40 lat, ojciec w wieku 30, a on pierwszy srebrzysty kosmyk dojrzał już w swoje 24 urodziny. Było to przed pięcioma laty. Załamał się. Doskonale pamiętał rozbawioną minę kasjerki w drogerii, gdy cały purpurowy podał jej pierwszą zakupioną przez siebie farbę do włosów.  
- Żona wysłała na zakupy? - zapytała skrzeczącym, donośnym głosem, przypominającym dźwięk widelca, którym ktoś przesuwa po talerzu. Odburknął jej tylko potwierdzająco i jakby ujawniając natychmiast swoje kłamstwo przybrał pąsowy kolor od czubka czoła aż po wysportowany, umięśniony tors. Po dziś dzień, na to wspomnienie miał ochotę cisnąć czymkolwiek znajdującym się pod ręką o ścianę. Kobiety od najmłodszych lat przyprawiały mu samych kłopotów. Początkowo nie zdawał sobie sprawy, że to przez nie. Z zamiłowania do płci pięknej zdecydował się zostać ginekologiem i to prawdopodobnie był największy błąd jego życia. Codzienne obcowanie z tymi istotami doprowadzało go do furii, ale do perfekcji opanował zakładanie maski nieco oschłego, ale w opinii wielu Pań fachowego i sympatycznego lekarza. Czy zawsze taki był? Gburowaty i zdystansowany, jeśli chodzi o kobiety? O nie. Był naiwny i pokorny, dopóki nie spotkał tej jedynej, która miała być z nim do końca życia. Ta jedyna, wyśniona, wymarzona postanowiła oskubać go ze wszystkiego co miał w trakcie bardzo kosztownego rozwodu. To przez nią tak bardzo nienawidził wszystkiego, co się ruszało i miało między nogami waginę. To ona była przyczyną jego awersji. Najohydniejszy, najwstrętniejszy karaluch w ludzkiej skórze.  
- Głupia suka - wycedził przez zęby i od razu zrobiło mu się trochę lżej. Przysłała mu sms-a, z którego zrozumiał tylko tyle, że jej prawnik skrupulatnie pracował nad tym, aby doktor oddał jej również swój samochód - mieszkanie, ukochany pies i alimenty, to dla niej za mało - dodał kąśliwie i uśmiechnął się sarkastycznie nad swoim własnym losem. Przetarł dłońmi twarz i okręciwszy się na obrotowym fotelu w stronę gabinetu, donośnym, tubalnym głosem zawołał następną pacjentkę. Drzwi uchyliły się, a przez nie weszła drobna brunetka w nieco pomiętym, ale zgrabnie układającym się na ciele fartuchu. To pielęgniarka, która w jego prywatnym gabinecie pełniła też funkcję sprzątaczki, sekretarki, psychologa i wiele, wiele innych, od kiedy on przestał interesować się kwestiami organizacyjnymi. Nienawidził jej z całego serca. Była młoda, pełna zapału, miała nieco pulchne, ale kształtne ciało. Przede wszystkim, była singielką, był więc przekonany, że każdy weekend spędza z kimś innym i żyje na koszt swoich ofiar. Nie jeden raz śniło mu się, że ta drobna kobietka odbywała z nim stosunek, a po wszystkim zamieniała się w ohydną modliszkę i próbowała odgryźć mu głowę. Budził się zawsze zlany potem i przez pierwszą godzinę pracy nie umiał spojrzeć na nią bez odruchów wymiotnych.  
- Pani X nie przyszła, musiała zaprowadzić dziecko do dentysty - powiedziała niemal jednym ciągiem całe zdanie, wyrazy jakby zlały się w jedność, nie robiła najmniejszej pauzy między nimi. Przyjął do wiadomości i skinął głową bez większego entuzjazmu, czy zmartwienia.
- A-ale Pan Doktor obiecał, że w wolnej chwili zbada mnie - nie wiedzieć dlaczego oblała się purpurą. Patrzył przez chwilę w ścianę, odliczając do pięciu. Pazerna szmata. Mało, że dostaje ode mnie premię wyższą niż pensja nie jednego dużo bardziej kompetentnego pielęgniarza, to jeszcze chce załapać się na darmowe badanie, pomyślał, ale ugryzł się w język. Posłał jej jedynie cierpki uśmiech i wskazał dłonią na parawan, za którym mogła się rozebrać i podmyć. Podreptała czym prędzej we wskazane miejsce, a on przeklinając w myślach, wyobrażał sobie jak bardzo splugawiona musi być jej pochwa. Na pewno nie jeden już z niej korzystał. Na pewno ma w sobie ze trzy choroby weneryczne. Sięgnął po parę lateksowych rękawiczek, zakładając je z obrzydzeniem malującym się na twarzy. Gdy wyszła zza parawanu w samym topie, nawet nie rzucił okiem na jej krocze. Ruchem głowy wskazał jej fotel ginekologiczny i już po chwili dziewczyna kręcąc krągłymi biodrami podeszła do niego, rozkładając szeroko nogi. Usadowił się na małym taborecie między jej udami, od których biło kobiece ciepło. Przywykł do tego widoku, jej różowa cipka, otoczona lekko brązowymi wargami sromowymi nie sprawiała na nim najmniejszego wrażenia. Zwrócił jedynie uwagę na to, jak malutka i głęboko osadzona jest jej łechtaczka. Wzgórek dziewczyny przecinał zgrabnie przystrzyżony paseczek włosów łonowych.  
- Standardowa kontrola? - zapytał starając się nie utrzymywać z podwładną kontaktu wzrokowego, dla większości kobiet to niezbyt komfortowa pozycja do tego rodzaju wymiany spojrzeń. Poprawił rękawiczki, naciągając je po sam nadgarstek i łamiąc swoją zasadę spojrzał jej prosto w oczy. Zaniemówił i zesztywniał lekko. Dziewczyna zaciskała mocno wargi i długo biła się z myślami, aż w końcu wydukała z siebie półgłosem:
- Nie do końca standardowa... jestem dziewicą, więc... - starał się za wszelką cenę ukryć swoje zdziwienie, odchrząknął i spuścił wzrok, ściągając brwi. Czyżby aż tak bardzo pomylił się co do niej?
- W porządku, w takim razie badanie odbędzie się przez odbyt. - Przysunął do siebie mały stoliczek na kółkach i sięgnął po lubrykant znajdujący się na nim. Pielęgniarka ułożyła spokojnie głowę na fotelu, najtrudniejszą część miała już za sobą. Teraz tylko oddać się w ręce zaufanego doktora. Usłyszał wibracje telefonu i nowa fala gniewu zalała jego ciało. Przypomniał sobie, co odebrała mu prawie-była-żona i wiedział, że na pewno napisała mu o kolejnej rzeczy, którą chce od niego wyrwać. Co tym razem? Gabinet? Rozchylił pośladki dziewczyny odsłaniając bardziej odbyt i nasmarowanym lubrykantem palcem, zaczął rozprowadzać go po jej zwieraczu. Spięła się, a on szorstkim, nieprzyjemnym głosem rozkazał jej rozluźnić całe ciało. Pochłonięty myślami, masował jej dziurkę, tracąc poczucie czasu. Wydawała się bardzo ciasna, więc wytłumaczył jej, że musi zmniejszyć napięcie, co nie do końca było prawdą. Pierwszy raz od dawna odczuwał satysfakcję z dotykania kobiety. Naparł palcem na zwieracz, ten rozwarł się lekko i zacisnął na nowo. Doktor poczuł przyjemne ciepło jej wnętrza i wsunął palec nieco głębiej. Dziewczyna zacisnęła dłonie na poręczach, ale nie wydała z siebie najmniejszego odgłosu. Wolną dłoń oparł na jej podbrzuszu i dociskając jej wnętrzności do palca rozpoczął rutynowe badanie, starając się wymacać jajniki. Wyniki badania mówił na głos i gdy delikatnie cofnął palec po to, aby zanurzyć go po chwili znów do samej nasady, zauważył, że z pochwy dziewczyny wypłynęła drobna strużka, lepkiego śluzu. Poczuł jak członek w jego spodniach nabrzmiewa i próbował policzyć do pięciu, próbując się uspokoić, ale tym razem nie potrafił. Szalony pomysł przyszedł mu do głowy i od razu wdrożył plan w życiu.
- Lewy jajnik słabo wyczuwalny - skwitował i zaczął powoli, natarczywie wsuwać i wysuwać palec - muszę wsunąć drugi palec. To na pewno zaboli, ale jest koniecznie - ani przez chwilę nie przejmował się jej odczuciami. Dziewczyna leżała jak sparaliżowana, ze wzrokiem wbitym w sufit. Jej policzki przybrały purpurowy kolor, gdy szef wsunął brutalnie drugi palec w jej wilgotny odbyt. Poczuła jak jej sutki nabrzmiewają, a materiał koszulki opiera się na nich, drażniąc je jeszcze bardziej. Gdy rozwarł jej tyłek, automatycznie rozchyliło się również wejście pochwy, na kilka drobnym milimetrów, ale było to wystarczająco dużo, aby wyciekła z niej ogromna kropla słodkiego nektaru i spłynęła na wewnętrzną stronę dłoni doktora, który palcował jej ciasną pupę. Uśmiechnął się pod nosem i począł wsuwać i wysuwać palce, obserwując napuchnięty zwieracz, który na zmianę albo wpuszczał go do środka albo stawiał opór, przez co dziewczyna spinała się z bólu. Zaczęła zastanawiać się, czy to aby na pewno rutynowe, pozbawione emocji badanie, ale szybko odgoniła od siebie te paskudne myśli o nieprofesjonalnym podejściu szefa. Niemniej jednak dziurka paliła już dość wyraźnie, miała wrażenie, jakby utknęło w niej coś ogromnego. Jej mięśnie odruchowo próbowały to wypchnął, ale wtedy mężczyzna parł mocniej i zwieracz chcąc czy nie, musiał poddać się i z głośnym mlaśnięciem przyjąć środkowy i wskazujący palec ginekologa.
- Czy podczas masturbacji mięśnie odbytu lekko wiotczeją w Pani przypadku? - zapytał zamroczoną przez ból dziewczynę. Wyglądała tak uroczo, tak niewinnie. Mógł wyżyć się na niej za wszystko, co kiedykolwiek zrobiły mu kobiety.  
- Nie wiem - wyszeptała cicho, skupiając się całkowicie na dwóch długich palcach, rozpychających jej pupę. Sięgnął po lubrykant i nacisnąwszy pompkę rozprowadził nawilżacz po palcach, po czym przykładając ciepłą dłoń do jej wzgórka, rozprowadził go również po jej cipce. Dwa palce ułożył na wysokości łechtaczki i powolnymi, okrężnymi ruchami zaczął pieścić zakłopotaną dziewczynę.  
- Proszę pomasować sutki - wydał polecenie, ale dziewczyna była tak pochłonięta rozkoszą, którą jej dawał, że nie zwróciła na nie uwagi. Wepchnął palce do jej rektum ze zdwojoną siłą, a ona zawyła z bólu.  
- Sutki. - powtórzył szorstko, głosem niecierpiącym sprzeciwu. Stało się dla niej jasne, że to nie jest standardowe badanie. Popatrzyła na jego bezwzględną minę i ścisnęła sutki przez koszulkę. Na twarzy malowała jej się przyjemność, pomimo rwącego odbytu.
- Musisz ze mną współpracować - dodał, masując mocniej, bardziej nachalnie jej pełną soczków cipkę. Całe krocze dziewczyny było już lepkie. Kazał jej patrzeć, więc wychyliła się mocniej do przodu, obserwując jak szef gwałci palcami jej tyłek i z nieukrywaną przyjemnością, oblizuje jej nabrzmiałą łechtaczkę. Gdy zaczął ją ssać, całe pomieszczenie wypełniły jęki kobiety. Łechtaczka, do tej pory malutka, schowana głęboko w wargach, nabrzmiała i wysunęła się, pragnąć gorących pieszczot. Namiętnie badał ją językiem, palcami pompując odbyt, rozpychając go, pomimo, że był już mocno opuchnięty i czerwony. Pielęgniarka nie wytrzymała, gdy doktor złapał jej guziczek w zęby. Wygięła się w łuk i trysnęła do jego buzi lepkim nektarem, wydając z siebie głośny okrzyk rozkoszy. Odsunął się od niej i zaklął w myślach. Znowu wykorzystała go jakaś suka. Dał jej orgazm, a sam został z niczym. Nie tym razem, postanowił. Leżała bezbronna na fotelu, obejmując samą siebie ramionami, gdy on wytarł niezdarnie buzię w fartuch. Czekał na taką okazję bardzo długo. Zniknął na chwilę na zapleczu, zostawiając wyczerpaną dziewczynę w jaskrawym świetle energooszczędnej lampy. Usłyszała dźwięk zamka błyskawicznego w torbie doktora, którą po wyprowadzce zostawił w gabinecie i po krótkiej chwili dostrzegła go kątem oka. Wzdrygnęła się, gdy on zajął na nowo miejsce między jej udami.
- Z Twoją pizdą wszystko w porządku - rzucił wulgarnie, parskając ironicznie śmiechem. Nie patrząc na nią, z zimnym profesjonalizmem obracał coś w rękach, ale dziewczyna nie mogła tego dostrzec. Poczuła coś zimnego, metalowego, napierającego na jej odbyt i wrzasnęła gdy jej zwieracz został rozepchany przez coś o opływowym kształcie. Wydawało jej się, że jej pupa za moment pęknie, gdy nagle rozległ się mlask i przedmiot zniknął całkiem w jej rektum, na zewnątrz zostawiając jedynie wąski kawałek. Dziewczynę wypełnił stalowy plug analny. Po jej policzkach popłynęły dwie lśniące łzy, które czule otarł doktor. Patrzyła na niego z wyrzutem, jej wargi drżały, ale podobało jej się. Dał jej pierwszy w jej 25-letnim życiu orgazm, choć wstydziła się do tego przyznać. Sama nie umiała masturbować się umiejętnie, a z żadnym mężczyzną nigdy nie doszła do tej bazy, pomimo że kobietą była naprawdę atrakcyjną. Szef pociągał ją nie od dzisiaj i to, co się stało było brutalnym spełnieniem jej marzeń.  
- Ćśś - pogładził jej policzek - masz w swoim odbycie korek analny, który utrzyma Twoją dupę w rozwarciu. Musisz obowiązkowo nosić go w godzinach pracy - rozchyliła usta, żeby o coś zapytać, ale położył palec na jej wargach i ze spokojem doświadczonego nauczyciela, objaśnił nim zdążyła zadać pytanie - Pewnie chciałaś zapytać, ale po co? - przedrzeźniał jej głos, zadając to pytanie i zaśmiał się tak autentycznie, że wyglądał w tej chwili niczym psychopata - Po to, skarbie, że kiedy tylko będę odczuwał taką potrzebę, podwiniesz fartuch, ściągniesz majtki, wyciągniesz korek z tej ciasnej - oblizał usta, zerkając na jej opuchniętą dziurkę - dupy, a ja bez tracenia czasu na rozgrzewanie zwieracza, ulżę sobie, spuszczając się do środka. Zrozumiałaś? - kiwnęła głową, a on pogładził ją po rozczochranych ciemnych włosach i ruchem dłoni rozkazał ubrać się. Poruszała się z niemałym trudem, lekko zgarbiona. Mdliło ją, ale nie pamiętała, czy kiedykolwiek w swoim życiu była tak zaspokojona i podniecona, jak dzisiaj. Ubrała się, a on wpatrzony w okno, wyobrażał sobie nowe, lepsze jutro...

***

Poprawił przed lustrem kołnierzyk koszuli wystającej spod kitla i splatając ręce za swoimi plecami obserwował w tafli ruchy pielęgniarki, krzątającej się po gabinecie. Poruszała się nadzwyczaj sprawnie, jak na kogoś, kto nosił w odbycie kawałek metalu o średnicy pięciu centymetrów. Sprawiała wrażenie radośniejszej niż zwykle, pełnej energii. Nie miał pojęcia, że tego wieczora masturbowała się jeszcze w domu trzy razy, mając w głowie jego i jego ogromnego, żylastego kutasa i dwa prężne jądra (a przynajmniej tak sobie je wyobrażała). Zaczął nawet powątpiewać, czy dziewczyna ma w sobie plug. Wściekł się na tę myśl, zacisnął dłoń w pięść i czym prędzej rzucił w jej kierunku. Nim zaskoczona zdążyła zareagować, pchnął ją na biurko, przytrzymując za włosy i zadarł pielęgniarski fartuch, odsłaniając krągłe pośladki. Jeszcze zanim odsunął materiał stringów na bok, dostrzegł lśniący trzonek wystający z odbytu dziewczyny. Ukojony tym widokiem, przesunął palcami po jej cipce i klepnął ją dwa razy dość mocno.  
- Kiedy przychodzi pierwsza pacjentka? - zapytał ciągle wpatrzony w jej najbardziej intymne części ciała.  
- Za 15 minut... - zadrżała. Ujął trzonek w dwa palce i pociągnął lekko. Zwieracz uwypuklił się, wypełniony od środka metalową kulą. Złapała oddech i głośno stęknęła, gdy jej dziurka zaczęła się rozwierać. Sapał i czuł już gorącą krew pulsującą w jego członku, gdy jej tyłek oplatał plug w najszerszym punkcie. Była pewna, że już zaraz wyciągnie go całkiem, ale jednym zdecydowanym ruchem wepchnął go do środka, tak mocno, że z oczu dziewczyny popłynęły drobne łzy i skapnęły na dokumenty Pacjentki Y. Obdarzył ją jednym, delikatnym klapsem i powrócił do swoich codziennym rytuałów. Kawa. Dwie łyżeczki cukru. Śmietanka zagęszczona. Rozsiadł się w lekarskim fotelu i idealnie o 9 kazał zawołać pierwszą petentkę. Do gabinetu wtoczyła się kobieta z ogromną nadwagą, na sam jej widok odechciało mu się kawy. Podbródek miała cały oblepiony okruszkami chipsów, jej dłonie były tłuste, jak od kremu, ale to zapewne również jakieś jedzenie. Fałdy jej tłuszczu falowały przy każdym ruchu. Miał wrażenie, że ziemia się zatrzęsła, a cały jego dobry dzień szlag trafił, bo oto sam szatan odwiedził jego gabinet. Rzucił na kobiecinę jedno dyskretne, pogardliwe spojrzenie i zapraszającym ruchem ręki, wskazał parawan. Cała nienawiść powróciła do niego, wzrokiem natrafił na pośladki opięte o rozmiar za małym fartuchem asystentki i zapragnął okładać je, strzelać otwartą dłonią, gryźć, ssać. Niestety na chwilę obecną czekała go smutna rzeczywistość. Pani Y usiadła na fotelu, który zatrzeszczał, jakby wydawał swoje ostatnie tchnienie. Doktor miał wrażenie, że metal ugina się i zaraz otyła kobieta wyląduje na podłodze razem z połamanym sprzętem. Szeroko rozstawił podpórki, na których ułożyła nogi, tak, że zrobiła prawie szpagat, bo przez fałdy skóry i tłuszczu nie mógł dostać się do jej waginy. Robił swoje, powstrzymując odruchy wymiotne i naprawdę przykładał się do zadania, bo chciał skończyć jak najszybciej. Tak bardzo nienawidził tej pracy. Tak bardzo nienawidził tych głupich istot. Gdy wielki zad Pani Y wyturlał się z gabinetu, umył dłonie dokładnie, z obrzydzeniem wypisanym na jego twarzy. Pocierał kostki i między palcami, wcierając mydło w każdy skrawek, umył nawet nadgarstki i zapytał o kolejną pacjentkę.
- Za godzinę - zająknęła się dziewczyna, a jego twarz rozpromieniała. Kąciki ust uniosły się, gdy wycierał dłonie w papierowy ręcznik.  
- Ściągnij majtki, wyreguluj fotel do pozycji leżącej i połóż się - wydał polecenia wyraźnie i powoli, a dziewczyna prawie automatycznie przystąpiła do wykonywania ich. Odsunął nogą taboret i rozpiął rozporek. Nie fatygował się nawet ze ściąganiem spodni, czy bielizny. Wyciągnął swojego na wpół twardego penisa i kilkoma sprawnymi ruchami postawił go całkowicie. Ułożył główkę na rozwartym wejściu do pochwy dziewczyny i ku swojemu zdziwieniu już wtedy poczuł sporą wilgoć. Błagalnym tonem zaczęła go powstrzymywać, a on z trudem wycofał się, choć był już naprawdę blisko rozdziewiczenia swojej niewolnicy.  
- Za jakiś czas - mówił spokojnym, beznamiętnym tonem - Twojej cipy też chciałbym użyć - zadrżała na te wulgarne słowa, fala ciepła rozeszła się po jej podbrzuszu, a zaraz potem dziwna ulga. Wyciągnął plug jednym precyzyjnym ruchem. Z jej odbytu wydobył się syk powietrza, zwieracz rozszerzał się i zaciskał niezbyt wąsko. Przyłożył członek do poobcieranej dziurki dziewczyny i pchnął biodra do przodu wypełniając ją brutalnie. Wrzasnęła i zapewne gdyby nie trzymał mocno dłońmi jej bioder wyrwałaby mu się przy pierwszym pchnięciu. Nie miała szans. Wycofał się. Pchnął dwa razy mocniej, dwa razy głębiej. Zawyła z bólu, a on napawając się jej cierpieniem zaczął masować palcami jej łechtaczkę. Nie chciał, żeby doszła, ale chciał, żeby przyjemność nieodłącznie kojarzyła jej się z bólem. Ciężko nazwać całą scenę seksem, ginekolog najzwyczajniej rżnął swoją asystentkę. Nie znał litości, pieprzył ją i masował najczulszy punkt jej ciała, a gdy tylko zbliżała się do orgazmu, przerywał pompując kutasem powietrze jeszcze mocniej do jej obolałej dupy. Wydawał z siebie dzikie odgłosy, cały spocony i czerwony od wysiłku. Trzy razy prawie doprowadził ją do szaleństwa, ale gdy miała osiągnąć szczyt przestawał i napawał się jej błaganiami o więcej. Silnym pociągnięciem rozerwał guziki jej fartucha odsłaniając piersi. Nie były zbyt kształtne, raczej obwisłe, ale gdy leżała na plecach wyglądały dużo korzystniej. Pociągnął za sutki i szczypiąc je, wykręcał, obserwując grymas bólu na jej twarzy. Pchnął z całej siły biodrami w przód, fotel przesunął się w stronę ściany. Wysunął się i pchnął jeszcze mocniej zalewając jej odbyt strumieniem ciepłej spermy. Patrzyła na niego rozmazana, zapłakana. Dłońmi chaotycznie pieściła cipkę, chciała doprowadzić się do orgazmu, ale nie umiała robić tego tak umiejętnie, jak on. Całe jej ciało drżało, rozpalone, pragnące uniesienia, a on tylko zaśmiał się donośnie i upychając zwiotczały członek w bokserki, zapytał szyderczo:
- Suczka chciałaby dojść? - na to pytanie odpowiedzią było jedynie rozpaczliwe, błagalne przytakiwanie głową i mruczenie. Przysunął taboret i usiadł między jej nogami. Leżała, więc pozbawił ją przywileju patrzenia na niego - na taką nagrodę trzeba sobie zasłużyć, brudna szmato - każdą obelgę wypowiadał bez żadnego zabarwienia głosu emocjami, mówił to zupełnie jakby informował ją o nudnym, codziennym obowiązku - jeżeli zmieścisz do odbytu całą moją dłoń, dostaniesz to, czego pragniesz. Zaczynajmy więc - zaklaskał i nasmarowawszy dłoń nawilżaczem. Zawyła z bezsilności, więc wepchnął jej do buzi plug, aby powstrzymać takie histeryczne odgłosy. Jej odbyt pulsował, zamykając się i otwierając w rytm oddechów dziewczyny. Rozwierał się mniej więcej na szerokość dwóch palców, więc tyle właśnie wepchnął w jej anus. Palcował, masował i co chwilę spluwał na wymęczoną dziurkę. Co chwilę oblizywał namiętnie szparkę dziewczyny, aby przypomnieć jej na co pracuje. Bez problemu dołączył trzeci i pochwalił asystentkę z nutą ironii w głosie, jak pieska, który wykonał właśnie jakąś super łatwą komendę. Gdy do tłoczących się w rektum suki palców dołączył czwarty, wygięła się i prawie wypluła korek analny, już chciała go powstrzymać, gdy na łechtaczce poczuła nieziemsko przyjemne ssanie. Jego ciepłe usta i język sprawiły, że zapomniała o bólu, który jej zadawał, a raczej... przyjęła go świadomie. Po piątym palcu nastąpiła najtrudniejsza część, najszersza część dłoni. Wsparła się na łokciach, cała czerwona i wydała z siebie długi, ciągły jęk. Wyglądała jak kobieta, która rodzi, ale wręcz przeciwnie... przyjmowała całą dłoń swojego szefa... do ciasnego... obolałego odbytu... Ścianki jej rektum parły na zewnątrz, ale na marne. Westchnął zachwycony i zdziwiony, nie spodziewał się, że będzie taka sprężysta. Powrócił do ssania jej muszelki, językiem prawie penetrował jej pochwę i co chwilę wracał do unerwionego, napuchniętego guziczka. Ssał go tak długo, aż dziewczyną wstrząsnęły spazmy orgazmu. Rzucała się po fotelu, jakby miała napad drgawek i przez chwilę był prawie pewny, że faktycznie go ma. Brutalnym pociągnięciem wydobył dłoń z jej dupy, która wypchnęła z siebie powietrze i mlasnęła głośno. Krocze pielęgniarki, całe purpurowe, opuchnięte, lśniło w sztucznym świetle, ociekało sokami, śliną i spermą, która wyciekła z jej anusa. Ciągle wiła się na fotelu, a po jej twarzy błąkał się uśmiech. Nieobecnym wzrokiem błądziła po suficie, ciągle próbując pozbierać się po najcudowniejszym doświadczeniu w jej życiu. Tymczasem on, odszedł od niej jak gdyby nigdy nic, wracając do swoich codziennych czynności, chwilowo oczyszczony z nienawiści...

5 komentarzy

 
  • gejorg

    super szczerzepodniecilem sie bardzo mmmmmmmmmm

  • Jacek

    Mhymmmmmmm, ostre... Ale jakież dobre...

  • Robert72

    Tak bardzo fajne.

  • Ningru

    Zajebiste!!!

  • Llll

    Czy będzie kolejna część

  • PijanaFantazjami

    @Llll Prawdopodobnie tak : )

  • Ningru

    @PijanaFantazjami już nie mogę sie doczekać☺