Domek 77. Część pierwsza.

Mam na imię Monika i mam 33 lata. Jestem samotną matką wychowującą dwunastoletniego synka. W sumie to powinnam napisać, że jestem wdową. Mój mąż kilka lat temu zginął w wypadku samochodowym. Zarówno ja, jak i mój syn-Piotruś bardzo to przeżyliśmy. Od tego czasu staram się zastąpić mu ojca. Postanowiłam też pomimo nalegań z wielu stron, że nigdy ponownie nie wyjdę za mąż, ani też nie zwiąże się z żadnym facetem. Uważałam to za dowód miłości do zmarłego męża. Chciałam też zastąpić dziecku ojca i poświęcić mu się całkowicie.

Mój synek bardzo lubi oglądać mecze, ja zresztą też. Może to mało kobiece, ale mi od zawsze się podobało. Miałam trzech braci, każdy z nich grał w piłkę no i nigdy nie miałam problemu z tym, żeby zrozumieć, o co chodzi w tym słynnym spalonym. Sama czasem też grałam, ale teraz zamieniłam trampki na szpilki. Pomimo iż nie szukam faceta, lubię dobrze wyglądać. Pracuje w korporacji, zarabiam dobrze. Nie jestem jeszcze stara, a faceci na ulicy oglądają się za mną.

To były wakacje. Pojechałam z synkiem nad morze. Akurat w tym czasie w Gdańsku miała grać nasza reprezentacja. Postanowiłam kupić bilety. Często chodziliśmy z Piotrusiem na mecze narodowej kadry, a czasem naszej drużyny w rodzinnym mieście.
To była bardzo upalna sobota. Cały dzień opalałam się na plaży. Moje ciało nabrało już pięknego koloru. Mecz był o 20:45, więc około 19.00 wróciliśmy do hotelu. Wzięłam prysznic i zaczęłam się zastanawiać co na siebie założyć. Mecz zakończy się koło północy, więc powinnam włożyć coś ciepłego, ale z drugiej strony było tak ciepło, że raczej nie zmarznę. Przeszło mi przez myśl, żeby ubrać się tak, aby nie zwracać na siebie uwagi. Może nie byłam paranoiczką, ale miałam w sobie dosyć sporo instynktu samozachowawczego. Na stadionie będzie sporo facetów prawdopodobnie podpitych, ja jestem na obcym terenie, w dodatku będzie noc, a ja będę musiała uważać na siebie i Piotrka.
Moja wyobraźnia włączyła się niespodziewanie. Moje podbrzusze zareagowało natychmiast...
Po chwili jednak otrząsnęłam się. Takie sytuacje zdarzały mi się coraz częściej, od ponad pięciu lat nie dotykał mnie żaden facet, o seksie nie wspomnę. Czasem myślałam o tym, żeby rozdzielić swoją obietnicę bycia samotną do końca życia z wiążącym się z tym celibatem i przynajmniej raz na jakiś czas przespać się „dla zdrowia” z jakimś facetem. Myślę, że chętni by się znaleźli, ale zawsze dawałam sobie z tym spokój. Teraz znów o tym pomyślałam, była dobra okazja, .....wakacje.

Ostatecznie włożyłam zwiewną sukienkę. Pokazywała sporo mojego opalonego ciała. Kiedy szliśmy na mecz deptakiem przez centrum miasta, widziałam na sobie wzrok gapiących się na mnie facetów. Nie robiłam sobie z tego nic wielkiego. Pewnie na każdą tak reagowali. Moja granatowa sukienka, połączona ze świeżą opalenizną, i czarnymi włosami sprawiała, że faktycznie mogłam wyróżniać się na tle blondynek ubranych w narodowe barwy. One wszystkie wyglądały tak samo.
O ile u nas w mieście stadion jest mi dobrze znany, to tu w Gdańsku byłam pierwszy raz. Zawsze przed wejściem jest kontrola. Dzieci są przepuszczane, ale dorośli są sprawdzani. Zawsze kobiety przeszukują kobiety, a faceci facetów. Staliśmy już długo w kolejce, kiedy zorientowałam się, że kobiety z ochrony są kilka stanowisk dalej. Musiałabym zostawić Piotrusia. Bałam się, że się zgubi. To jeszcze dziecko i przecież mogłoby mu się coś stać albo ktoś mógłby zrobić mu krzywdę. Stwierdziłam, że korona mi z głowy nie spadnie i skoro spędziłam już w tej kolejce kilkanaście minut, to stoję dalej, i dam się przeszukać ochroniarzowi.
- Kolejka dla kobiet jest tam -powiedział, patrząc na mnie, trochę skonsternowany młody chłopak, w żółtej koszulce. Wyraźnie zaskoczyła go ta sytuacja. Dopiero, teraz gdy byłam już krok od niego, mogłam dostrzec, że był to młody i wysportowany mężczyzna, około dwudziestu pięciu lat. Miał lekki zarost, czarne oczy i był szatynem.
- Wiem, ale nie chciałam zostawiać dziecka, a stoimy tu już długo. Wyrażam zgodę na przeszukanie przez osobę odmiennej płci -powiedziałam. Trochę zabrzmiało to, jak regułka i wzbudziło lekkie buczenie mężczyzn, którzy stali za mną w kolejce. Miałam ich gdzieś. Uśmiechnęłam się zalotnie do ochroniarza, licząc, że ten przystanie na moją prośbę. On szybko odwzajemnił uśmiech i już wiedziałam, że nie zrezygnuje z okazji obmacania mojego seksownego ciała.
- No dobra. Odwróć się tyłem -usłyszałam polecenie. Nie miałam zamiaru zwracać mu uwagi, że przeszliśmy na „ty”, choć sama nie wiem kiedy. Wykonałam polecenie. Dotknął mnie swoimi silnymi rękoma za ramiona, a potem przesunął je po całej mojej sukience, aż do kolan sprawdzając plecy.
To samo zrobił, ale już bardziej zachowawczo i delikatnie z przodu. I tak przesunął ręce po moich piersiach. Nie protestowałam, zresztą szybko cofnął dłonie. Miałam wrażenie, że gdyby nie tłum wokół, to na pewno by tego nie zrobił.

Każda normalna kobieta wstydziłaby się. Nie wiem, dlaczego ze mną w tamtej chwili tak nie było. Od kilku lat nie dotykał mnie tak żaden facet. To było cudowne uczucie. Koleś podobał mi się, był przystojny, męski i ten dotyk.... Idąc już po kontroli schodami na stadion, mimochodem obejrzałam się za nim. Próbowałam pozbyć się tego uczucia, ale byłam strasznie podniecona. Nie ma co tu ukrywać, pobudził we mnie ochotę na seks. Z wiadomych względów to było niemożliwe.

Mecz nie zachwycał, ale Polacy już do przerwy prowadzili 2:0. Nie mogłam się skupić na oglądaniu widowiska. Cały czas myślałam tylko o nim. Po prostu fantazjowałam... Robiłam się wilgotna i zaczynałam czuć się z tym niekomfortowo. Obiecałam sobie, że po powrocie położę Piotrusia spać, a sama wejdę pod prysznic i będę się masturbować do samiusieńkiego rana, aż mnie zacznie boleć. Wtedy za moimi plecami pojawił się ktoś. To był on. Poznałam go bez problemu. Ochroniarze po wpuszczeniu kibiców zawsze pojawiali się na stadionie. Jak on mnie tu znalazł? A może to przypadek? Po chwili wiedziałam już, że nie.
- Jeśli masz ochotę dokończyć to, co zaczęliśmy na bramkach, to zapraszam.
Poczułam, jak wkłada w moją dłoń karteczkę. Uśmiechnął się i odszedł, a ja stałam zamurowana.
Nie mam słów, by opisać tę sytuację. Lekko mnie przestraszył, gdy zaszedł od tyłu. Strach szybko przerodził się jednak w radość wymieszaną z podnieceniem. Cała ta sytuacja rozpaliła mnie niemiłosiernie. W mojej głowie już przewijały się obrazy naszego wspólnego seksu.
Byłam jak w transie. Ludzie wokół mnie zaczęli skakać i cieszyć się z kolejnego gola, a ja nawet nie odnotowałam tego w swoim umyśle.
Postanowiłam, że nie będę walczyć sama ze sobą i skorzystam z jego propozycji. Rozwinęłam otrzymaną karteczkę. Myślałam, że będzie adres, i tu trochę się rozczarowałam. Na żółtym skrawku napisane było drukowanymi „domek 77”. Szybko zrozumiałam, że mój przyszły kochanek mieszka w wynajętym przy plaży domku, jednym z kilkuset jakie się tam znajdują.
To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w przekonaniu, że wspólna noc jest dobrym pomysłem. Nie jest miejscowy, nic o nim nie będę wiedziała. Po wspólnej nocy i wakacjach rozjedziemy się do swoich domów, pewnie w różnych częściach Polski i nigdy więcej go nie spotkam. No, chyba że będzie dobry w te klocki, wtedy może wymienimy się telefonami.....
Sama do siebie się uśmiechnęłam i skarciłam w myślach za zbyt wygórowane oczekiwania. Pewnie będę już dziesiątą, która w te wakacje przeleci. Mniejsza o to. Miałam na to ochotę....
Mecz zakończył się ostatecznie zwycięstwem biało-czerwonych pięć do zera. Wracając deptakiem do hotelu, cieszyliśmy się wraz z Piotrusiem i pozostałymi kibicami. Nie chciałam pokazać przed synem, że myślami jestem gdzie indziej. Chciałam, by szybko poszedł spać, a to mogło być trudne.
Odwiedziliśmy jeszcze kebab. Wiedziałam, że najedzony szybciej zaśnie. Tak też się stało. Po powrocie do hotelu szybko się wykąpał i zasnął. Poczekałam chwilę i gdy upewniłam się, że śpi, po cichutku wymsknęłam się z pokoju.
- Dzieci śpią a my na harce -usłyszałam w drzwiach. Nie zdążyłam w żaden sposób zareagować, a już otrzymałam od starszego pana na recepcji życzenia udanej zabawy.
Uśmiechnęłam się, dziękując i pobiegłam w stronę plaży.
Po drodze przeszło mi przez myśl, czy nie postarać się o jakieś zabezpieczenie. To, że nie uprawiałam seksu od pięciu lat, nie oznaczało, że nie mogę zajść w ciążę. Miałam jednak nadzieję, że on się o to postara. Przez podniecenie, jakie mną targało, zapomniałam i tak zabrać portfela. W kieszeni sukienki miałam tylko klucz od pokoju.
Numery domków na promenadzie zaczynały się od 200. Po kilku chwilach byłam już przy setnym, potem osiemdziesiątym, w końcu zobaczyłam dwie siódemki. Miałam chwilę zawahania się, która szybko minęła.
Zapukałam do drzwi. Po chwili stanął w nich on.

Dodaj komentarz