Czerwony dom

W mieście, w którym mieszka Kokoro, wszystkie domy, z wyjątkiem jednego, są w odcieniach szarości. Stoi tam również wyróżniający się na tle innych czerwony dom, jednak nikt nie wie, kiedy go zbudowano. Jaką kryje tajemnicę?


Między życiem a śmiercią...

Szare miasto, gdzie wszystkie budynki są szare. Poza jednym jedynym budynkiem zbudowanym kto wie, jak dawno temu, czerwonym domem. Wszystkie kształty, dźwięki powtarzają się na każdej przecznicy, jednak nie docierają one do centrum "zapomnianego domu". Wygląda jakby został namalowany przez malarza na szarym płótnie. Można powiedzieć, iż wszystkie barwy w mieście zostały poświęcone aby zbudować właśnie ten jeden dom.  

- Kokoro! - Krzyknęła dziewczyna do koleżanki. Obie biegły w pośpiechu sprawnie przedzierając się przez nierówny chodnik. Jedna, znacznie wysunięta do przodu, czerwonowłosa, wysoka piękność a druga ładna lecz niziutka czarnowłosa dziewczyna. - Co się dzieje pośpiesz się!
- Jasne, już idę! - zachwiała się, jednak z uśmiechem próbowała wyrównać kroku z koleżanką. Miała krótsze nogi i gorszą kondycję dlatego lekko chwyciła się za rękaw towarzyszki aby nie stracić jej z oczu.
- Czekają na nas przy zachodniej części miasta! - Uśmiechnęła się strącając rękę Kokoro ze swojej bluzki i mocno uchwyciła jej dłoń pośpieszając tym zdyszaną dziewczynę. Poprowadziła ją tylko kawałek i puściła gdy wyszły z pomiędzy bloków, co spowodowało, że czarnowłosa na chwilę straciła równowagę przez gwałtowny postój. Kokoro spuściła głowę ciężko dysząc lecz szybko na jej twarzy zagościło zdziwienie gdy dostrzegła dużą furgonetkę.  
- Nie idziemy tam? - spytała się koleżanki wsiadającej do pojazdu.
- Nie, trochę za daleko. Wsiadaj. - ponagliła ją a Kokoro niezdarnie zajęła swoje miejsce ciesząc się, że nie będzie musiała odbyć całej drogi na pieszo. - Co, ty prowadzisz nie ufam ci Iota! - powiedziała figlarnie czerwonowłosa zwracając się do kolegi za kierownicą. Obok niego siedział brunet majstrujący przy radiu.  
- Co!? - oburzył się. - Więc może ty poprowadź, Julia! - Iota to blondyn, za którym poszłaby nie jedna dziewczyna, jednak tylko wtedy gdy nie wiedziałaby o jego porywczości. Chłopaka niezwykle łatwo można było wprawić w złość czy w zakłopotanie przy czym zabawnie marszczył swój nos.
- Jasne, jeśli chcesz żebym skasowała ci auto. - odpowiedziała wychylając się zza siedzenia i wystawiając język ku rozwścieczonemu koledze. Kokoro zachichotała.
- Hej mogę otworzyć okno? - spytała. Od tego śmiechu zrobiło się duszno. - dziwnie pachnie.
- Nie, Kokoro. - szybko odpowiedziała Julia wracając do kłótni z chłopakiem. Czarnowłosa tylko wyjrzała zza szyby aby dostrzec w dali sylwetkę czerwonego domu, który z daleka przypominał jej latarnię.
- Hej, Julia. Kto mieszka w czerwonym domu? - zadała pytanie nie odwracając wzroku od budynku znikającego między szarym blokowiskiem. - Znasz dobrze to miasto prawda? Więc może jakiś pomysł?
- Lepiej trzymać się z daleka od tego strasznego miejsca. - powiedziała marszcząc brwi. - Słyszałam plotki. - Nachyliła się nad twarzą koleżanki. - Na przykład... Nikt kto tam pójdzie nie wróci żywy! - figlarnie zaczęła łaskotać zdezorientowaną dziewczynę.  
- Mówią też, że mieszkają tam wariaci. I jeśli tam pójdziesz to też zwariujesz. - powiedział czarnowłosy chłopak śmiejąc się z własnego wymysłu.
- I są tam ludzie, którzy porwą cię żywcem! - odezwał się Iota nie odrywając wzroku z drogi.
- I to miejsce to laboratorium gdzie eksperymentują na ludziach!
- Łapiesz teraz? - spytała roześmiana Julia. - Nie możesz tam pójść.
- Nie możemy tam chociaż podejść? - Spytała Kokoro otwierając okno pomimo wcześniejszego zakazu koleżanki. - Ach! - krzyknęła na widok swojego wisiorka zabieranego przez wiatr. - Nie! Och, nie!  
- Co się stało? - Spytał Iota zatrzymując furgonetkę.
- Upuściłam mój naszyjnik! - krzyknęła wysiadając z pojazdu. Jak najprędzej pognała w stronę schodów, z których prawdopodobnie sturlała się błyskotka.  
- Zapomnij o tym, Kokoro! - powiedziała Julia wychylając się za odchodzącą koleżanką.
- Zaraz wrócę! Jestem pewna, że gdzieś tu upadło! - odpowiedziała w biegu odmachując koleżance. Zatrzymała się na końcu schodów rozglądając i zastanawiając gdzie wpierw powinna zacząć szukać.  
- Myślę, że się zgubiłam. - pomyślała zawiedziona ocierając pot z czoła. Nie martwił ją fakt nie możności odnalezienia drogi powrotnej tylko brak naszyjnika. - Wszystkie domy wyglądają tak samo. - Westchnęła opierając się o drewnianą furtkę. Po chwili odwróciła się w stronę budynku, o który opierała swoje plecy. - Czerwony dom! Nie ma mowy, kiedy się tu znalazłam. - Podeszła bliżej. - Wygląda groźniej z bliska. Nawet ma inny kształt.
- Muszę wracać. - Gdy już kierowała swoje nogi w inną uliczkę, kątem oka dostrzegła za furtką postać. Na chwilę się zatrzymała i zwróciła w kierunku chłopaka w białej koszuli. W ręce trzymał małą błyskotkę.
- T-to moje! Oddaj to! - krzyknęła komicznie próbując przecisnąć głowę przez kratki. Chłopak podszedł do niej, ujął jej rękę i wręczył zgubę prosto do jej zaciśniętej dłoni. Za nim mógł cokolwiek odrzec, Kokoro wyrwała się i pobiegła nie dając mu nawet szansy aby zobaczyć jej oddalającą się sylwetkę.
- Och, w końcu jesteś! - powiedziała poddenerwowana Julia na widok swojej koleżanki wbiegającej po schodach. Stała tutaj oparta o ścianę już dłuższą chwilę. - Dlaczego tak długo? Gdzie biegałaś? - spytała surowo, krzyżując ręce na klatce piersiowej.  
- Poszłam do czerwonego domu! Co powinnam zrobić!? - Opowiedziała zrozpaczona jednocześnie próbując uspokoić swoje skołatane nerwy. - Szukałam naszyjnika i w środku był chłopiec.
- I? - ciągnęła zdenerwowana czerwonowłosa tupiąc nogą.- Nie powinnaś była zbliżać się do tego domu.
- Znalazł go i mi oddał. Ale zastanawiam się... W jego dłoniach, moje wydawały się takie ciepłe... - Lecz jej koleżanka nie usłyszała słów wypowiedzianych przez dziewczynę gdyż pobiegła w stronę furgonetki, ponaglając Kokoro aby również tak postąpiła.  


Gdy dojechali na miejsce Kokoro jedynie przyglądała się jak jej przyjaciele bawią się i chlapią w jeziorze a sama mocząc nogi była myślami przy incydencie, w którym miała okazję poznać domownika czerwonego domu. - Każdy by się tak czuł, gdyby zrobił tak nieznajomy... - rozglądnęła się po dachach miasta. - Stąd też można go zobaczyć, zawiesiła swój wzrok na tajemniczym budynku, który teraz dosłownie odbijał blask zachodu słońca. - Czy on mieszka tam sam? - odwróciła głowę w stronę bawiącej się koleżanki. - Hej Julia? Może chłopiec z czerwonego domu by do nas dołączył? - Spytała się a mina czerwonowłosej zrzedła. - Masz masę przyjaciół, nie? Znasz prawie wszystkich w mieście. On wydawał się być samotny, może wziął mnie za rękę bo chciał żebyśmy byli przyjaciółmi...
- Nie, nikt z tamtego domu! Mam przez nich dreszcze! - krzyknęła zdenerwowana spluwając w stronę czerwonego domu. - Nie lubisz z nami chodzić!? Jesteśmy dla ciebie za nudni czy coś?  
- Nie to nie to... - szepnęła kładąc rękę na jej ramieniu, lecz ta zdegustowana szybko się odsunęła.  
- Powinnaś być jedną z nas...!  
- Hej dziewczyny co robicie? Patrzcie co złapaliśmy! - Uśmiechnął się czarnowłosy trzymając w ręce kapiące "coś" Julia wstała i bez słowa związała swoje włosy.
- Chodźmy zobaczyć Kokoro! - Krzyknęła do koleżanki zostawiając ją w otumanieniu nad brzegiem jeziora.
- Julia jest... Nieco zbyt zaborcza w stosunku do swoich przyjaciół... - Pomyślała próbując wyjaśnić dziwną reakcję koleżanki i ruszyła w stronę swoich znajomych zapominając o spotkaniu chłopaka w białej koszuli.


Po wyczerpującym dniu nad jeziorem grupka przyjaciół chrapała gdy na niebie pojawił się księżyc. Oświetlał on szare budynki jasnym światłem przez co miasto chodź na tę porę nie wydawało się być pozbawione koloru. Jedyną osobą, która mogła dostrzec ów czas to zjawisko była Kokoro, niestrudzona zmęczeniem pozostawionym przez dzień wstała uśmiechając się pod nosem na widok smacznie śpiących kolegów.
- Czym jest kilka minut rozmowy z nim? - wyszeptała cicho opuszczając pomieszczenie. - Nawet mu nie podziękowałam za odnalezienie naszyjnika...
Gdy zbliżała się do czerwonego domu z każdym krokiem jej myśli zaprzątały niepewne spekulacje na temat wieczornej wędrówki ku spotkaniu młodzieńca. Główną motywacją do odwrotu była późna pora, jednak gdy była coraz bliżej budynku mogła ujrzeć, iż światła są zapalone a jest to znak, że tajemniczy chłopak mógł nie poddać się Morfeuszowi. Jej przekonania były słuszne, gdy podeszła do bramy domu, on tam już stał.
- Ja.... - cicho zaczęła, ale nie wiedziała jeszcze co powiedzieć. Chłopiec od razu się uśmiechnął co dodało jej otuchy. - Dzięki, za odnalezienie mojego naszyjnika. - odwzajemniła uśmiech i ścisnęła ręce chłopaka wysuwając dłoń przez kratę.
- Nie jesteś samotna. - odrzekł a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Cały czas wręcz stawał się szerszy. - Ruiko, nie jesteś sama. - powtórzył.
- Co? Kim jest Ruiko? - Spytała nad wyraz zdziwiona. Przez chwilę wlepiła wzrok w jego dłonie. Miała stłumione wrażenie, że już kiedyś słyszała jego głos. Nagle odskoczyła od bramy przerywając kontakt z chłopakiem. Przestraszył ją dźwięk silnika. Gdy obejrzała się, za nią stała Julia, rozwścieczona z impetem złapała czarnowłosą za rękę, ta jęknęła.
- Mówiłam żebyś tu nie przychodziła! - Jej oczy wręcz świeciły ze złości. - Wracajmy!
- Poczekaj to boli! - krzyczała nie mogąc uwolnić się z uścisku koleżanki.
- Dlaczego wymknęłaś się za moimi plecami!? - szarpała ją jeszcze mocniej widząc, że dziewczyna stawia opór. - Kokoro tylko patrzyła jak zasmucony chłopak wyciąga za nią rękę gdy ona sama zostaje wpychana do furgonetki. Czarnowłosa westchnęła przeciągle i oparła się o siedzenie.
- Boże, przestańcie mnie tak straszyć dziewczyny. - ziewnął Iota przecierając oczy ze zmęczenia.
- Julia ściągnęła nas z łóżek. - powiedział czarnowłosy przymrużając oczy. - Jestem śpiący.
- A ty Kokoro? Mogłabyś przestać już gadać do ściany. - powiedział mozolnie sterując autem.
- Do ściany? Nie widzicie czerwonego...
- Nie widzimy! - Krzyknęła dalej rozwścieczona Julia nie mogąca powstrzymać napływu emocji. - Nikt nie widzi twojego czerwonego domu.
- Jak to! - powiedziała oburzona Kokoro.
- Jak możesz go widzieć!? - Julia złapała Czarnowłosą za ramiona przyszpilając ją do okna. - Jak możesz go widzieć!? Jak długo zamierzasz się na niego gapić? On tu nie pasuje! To moje miasto. Jako jedna z nas powinnaś się mnie słuchać!  
- Ruiko! - W głowie Kokoro rozbrzmiał znajomy jej głos. Odepchnęła Czerwonowłosą i wypadła z furgonetki. - Ruiko tutaj! - Gdy zwróciła głowę ku górze spostrzegła na wcześniej pięknym nocnym niebie posplatane ze sobą ciała zrozpaczonych ludzi. Całe miasto stanęło wokół niej tworząc szary, ciemny labirynt bez punktu orientacyjnego. Dziewczyna zakryła uszy słysząc krzyki agonii i cierpienia. Krzycząc biegła przed siebie starając zachować świadomość.
- Nie mogę oddychać coś mnie dusi! - zrozpaczona otworzyła oczy a to co zobaczyła przed sobą wprawiło ją w przerażenie. Droga przed nią składała się z ludzi, jednak gdy słyszała krzyczący głos "Ruiko" ścieżka na tę chwilę stawała się zwykłym lasem. Jakby odstraszał ogarniającą ją ciemność.  
- Kokoro! - odwróciła się przywołana głosem Julii. Zobaczyła ją wplątaną między stertę ludzi, którzy starali się wepchnąć ją do środka. - Dlaczego tak bardzo chcesz żyć? Nie ma nic ekscytującego czekającego na ciebie po tamtej stronie! - Nie zdołała powiedzieć nic więcej gdyż szybko zakryto jej usta. Czarnowłosa odsunęła głowę od tego widoku i skupiła się na jednej rzeczy.
- Nie wracam tam, idę do tego domu. Gdzie on jest? - Rozmyślała w panice przemierzając ulice miasta, starając się omijać widok przechodzących obok nie zdeformowanych twarzy.  
- Ruiko! - Z czerwonego domu uśmiechała się do niej sylwetka chłopaka odzianego w białą koszulę. Brama była otwarta a on przytrzymywał dla niej otwarte drzwi do mieszkania. Ze łzami w oczach mocno uchwyciła jego dłoń, po czym została wepchnięta do jasnego pomieszczenia. Drzwi za nią, zamknęły się jeszcze na dłuższy czas.

- Ruiko! - Matka dziewczyny wtuliła się w jej tors. - Doktorze, moja córka się obudziła! - Wyjąkała przez łzy. Czarnowłosa leżąc lekko obróciła głowę na postać chłopaka w białej koszuli cicho płaczącego na krześle.  
- Dzięki bogu... - Wyszeptał. - Co ty sobie myślałaś!? Dlaczego próbowałaś się zabić? - Zrozpaczony ujął jej dłoń wtulając, ją w swój policzek. Dziewczyna przez chwilę nie mogła sobie przypomnieć początku tej sytuacji, lecz nagle wszystko do niej powróciła. Cała szara rzeczywistość. Czuła się samotna. Myślała, że rodzice ją ignorują. Że chłopak jedzie do innej szkoły, bo ma już jej dość. Oni wszyscy... Już jej nie chcieli... Jaki sens byłby dalej żyć? - Wtedy trawiła na stronę. " Do Domu. Dla tych, którzy chcieliby spokoju" zarejestrowała się tam pod nickiem "Kokoro" co w języku japońskim oznaczało "serce"  
- Życie jest nieznośne! Zostaliście zostawieni sami sobie! Ale wszystko skończy się dzisiaj. Wszyscy jesteśmy tutaj rodziną. - Wtedy po raz pierwszy spotkała Julię i parę innych osób. - Zrobimy to razem... Weźcie swoje tabletki i wsiądźcie do furgonetki. - Umówili się w lesie aby spotkanie obyło się bez świadków. Dziewczyna cicho powędrowała za swoją nową rodziną.  
Okna w pojeździe były zaklejone aby gaz, przyśpieszający ich odejście się nie ulotnił. Ruiko zamroczonymi oczami patrzyła na Iotę i Czarnowłosego chłopaka jak oboje powoli zapadają w sen. Inni również pomału tracili świadomość. Ona lekko oparła głowę o zamknięte okno i spojrzała na naszyjnik trzymany przez nią w ręce. Przez chwilę nieuwagi wysmyknął jej się z rąk. Gdy chciała się po niego schylić przez jej głowę przebiegł szybki impuls. Przypomniała sobie osobę, od której otrzymała medalion. Jej chłopaka. Gdy przekazywał jej wisiorek uśmiechał się szeroko i trzymał jej dłoń mówiąc, że jak wyjedzie nie będzie sama. Nigdy nie będzie sama.
Czarnowłosa szybko podniosła się i wybiegła z furgonetki wypadając na ziemię nie mogąc utrzymać się na nogach.  
- Kokoro!? - Za sobą słyszała przytłumione głosy, lecz ona tylko zakryła uszy i biegła przed siebie. Chciała dotrzeć na najbliższą autostradę, jednak tuż przy niej upadła tracąc przytomność.

- To... Lista osób, które brały w tym udział. - Psychiatra pokazał jej kartkę ze zdjęciami i danymi osób, które poznała na stronie. - Spotkaliście się w internecie i mówiliście sobie po nickach. To jest wasza przywódczyni, Julia - wskazał na Czerwonowłosą dziewczynę ze smutnym wyrazem twarzy. - albo Akari Haitani. Była agresywna i nie miała przyjaciół. Musiała czuć się samotna. - Mężczyzna westchnął ze smutkiem. - Tak samo inni. Chcieli przyjaciół, ale koniec końców skończyli w innym świecie. Umarli. Wszyscy.
- Sześć osób i ich przywódczyni. Zmarli przez uduszenie i zatrucie. - odezwał się chłopak w białej koszuli patrzący na widok zza okna. - Jesteś jedyną, która ocalała. - Odwrócił się w jej stronę i lekko uśmiechnął. - Cieszę się, nawet jeśli jesteś jedyną, która żyje.  

Tym co na mnie czekało po powrocie... Była szczęśliwa ale smutna rzeczywistość. Nie czułam mojego ciała. Nawet palców. Ale nadal... Mogłam czuć ciepło tego, którego kochałam. Miejsce, w które mogę wrócić. Osoba, do której mogę wrócić. Czerwony dom.  



A teraz takie pytanko. Dlaczego tylko Ruiko "Kokoro" mogła dostrzec czerwony dom spośród reszty?



-

Insane

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i horrory, użyła 3072 słów i 16532 znaków, zaktualizowała 2 kwi 2018.

6 komentarzy

 
  • Nienormalna

    Czytałam ostatnio mangę '''Red Hause''' Nawet imiona te same ;-;

  • Insane

    Nienormalna - przeczytałam właśnie opis tej mangi i faktycznie kropka w kropkę jak moje opowiadanie. :D Samego autora znam bardzo dobrze, jego twory przyprawiają mnie o dreszcze, jednak mam mieszane uczucia co do tego, iż tak podobnie odzwierciedliłam swój pomysł. Niepokoi mnie to, bo nie chciałabym się upodabniać do autora tak dziwnych mang ;)

  • Nienormalna

    Te opowiadanie przypomina mi troche mange ''Black Paradox'' :)
    przez co bardzo mi sie podoba ^^
    wydaje mi sie ze to przez ten naszyjnik mogla zobaczyc czerwony dom 6oc pewnie jestem w bledzie

  • Gabi14

    Nie wiem dlaczego, może dlatego, że tak naprawdę nie chciała umierać?

  • LittleScarlet

    Zazdroszczę pomysłów. Dlaczego tylko ona? Może dlatego, że mimo wszystko miała dla kogo żyć, że komuś na niej zależało, że czekał...?

  • autodestrukcja

    Nie mam pojęcia czemu tylko ona to widziała. Ale to musi mieć jakiś związek z tym naszyjnikiem, chłopakiem itp. Patrz 170 osób to czytało a nikt nie zostawił se sobie komentarza. Jestem pierwsza :-D