Dziewczyna z czarnym kryształem cz 5

— Popatrz, Arro. Jak Mona jest nisko. Tak szybko minąła nam czas?
— Tak. Musimy wracać.  
— Pewnie Tagur się złości — próbowałem zażartować.
— Nie ma go. Jest tam — wskazała na niebo.
— Tam jest Raula?  
— Tak.
— Widzisz ją.
— Assai Arra on tai Omi — uśmiechnęła się Arra.
— Mówiłaś, że nie jesteś.
— Kobiety są zmienne, nie wiedziałeś? — roześmiała się.
Lecieliśmy bez słów. Delikatnie przysunąłem ramię do jej.  
— Szkoda, że muszę szukać tej dziewczyny. Dobrze mi z tobą, Arra.
Odwróciła głowę. Nie wiedziałem, że dwie łzy spłynęły po jej policzkach.

Przybyliśmy do miasta kilka minut przed zmrokiem. Zjedliśmy razem kika moich ulubionych owoców. Co było miłe, byliśmy tylko we dwoje i ona wkładała mi do ust te małe kosmate, ciemnoróżowe kulki. Chciałem z nią jeszcze być, ale powiedziała, że musi coś zrobić, a mi przyda się sen. Więc poszedłem do swojej sypialni. Tym razem nie rozbierałem się i nie myłem. Leżałem i rozmyślałem o Ammi, co takiego mi przekazała. Nie bardzo to szło, bo piękna twarz Arry stała mi przed oczami. Na granicy snu i jawy zobaczyłem inną twarz. Piękną, o kolorze brązu. Osoba ta miała na sobie białą, zwiewną sukienkę. Na złotym łańcuchu wisiał na jej torsie czarny kryształ.
— Musisz mnie znaleźć, inaczej wszystko będzie  stracone.  

Obudziłem się. Tym razem nie śpiew ptaków przerwał mój sen. Szum. Inny niż wiatru w górach, inny niż fal morza. Złowrogi, miarowy. Wstałem szybko i wybiegłem z komnaty. Tym razem nie było służacych. W całym wielkim gmachu nie było nikogo. Poczułem dziwne uczucie. Bałem się, ale nie o siebie. O Arrę. Pobiegłem do jej pomieszczenia. Tam gdzie znajdowały się księgi. Tym razem przeczucie mnie nie omyliło. Siedziała przy stole, a w dłoni trzymała owalny metalowy przedmiot. Na jej licu królował spokój.
— Nie bój się. Wszystko będzie dobrze.  
— Czy to jest kryształ z Rauli, zapytałem?
— Tak, skąd wiesz?
— Domyśliłem się. Jest piękny.
Dotknąłem palcem śliczny czerwony kamień. Arra patrzyła zdziwiona.
— Co?
— Dotknąłeś.
— Tak?
— Nikt nie może tego dotknąć i żyć, tylko ja.
Tym razem nie powiedziałem tego żartem.
— Może mnie zaakceptował.
— Może masz rację. Nie wiedziałam, że tak może się stać.
— Gdzie wszyscy?
— Pod ziemią. Są tam specjalne pomieszczenia. Dla ich bezpieczeństwa.
— A Ammi, zwierzęta...  
— Hopala ich ochroni.
— A co to za złowrogi hałas?  
— Szfadrony żołnierzy Rauli przybywają.
— Gdzie?
— Mniej wiecej tam skąd spadłeś z nieba, chcesz zobaczyć?
— Nie bardzo chcę tam jechać. Nie boję się, tylko nie bardzo mam ochotę.
— Mówiłam ci, że mamy technologię.  
Nagle na stole pojawił się przedmiot. Mniej więcej o wielkości mojego przedramienia. Prostokątny i płaski. Nagle zobaczyłem na nim obraz pustyni. Roiło się tam od ludzi w czarnych pancerzach. Cała okolica spowita była gęstym dymem, podobnym kiedy przybył pierwszy raz Tagur.
— Jest ich tysiące. A co to za wielkie urządzenie?  
— To właśnie chcą wprowadzić do rdzenia Hopali, ale najpierw muszą mieć to — pokazała na owalny przedmiot z czerwonym kamieniem.
— I oczywiści go im nie dasz?
— Dam, dlaczego nie?
Zdziwiłem się.
— Do tej pory byłaś rozsądna. Czemu ta zmiana?
Uśmiechnęła się.  
— Tego im nie dam.
W drugim ręku trzymała identyczny przedmiot.  
— Replika?
Zmarszczyła czoło.
— Skąd znasz te słowo?
— Nie wiem. A jak poznają, że ich oszukałaś?
— Wcale ich nie oszukam. Zmuszą mnie, a ja zapytam, czy mnie uwolnią jak im to oddam. I oni się zgodzą.
— Ale replika nie zadziała.  
— Nie rozumiesz. Ja im dam co chcą. To zadziała.
— Tak, nie rozumiem. Jeżeli to dostaną, zmienią Hopale w Raulę. Stanie się ciemność i wszyscy zginą.  A co jest tym drugim?  
— Dowiesz się, ale nie dzisiaj, a może i wcale.
— Powiedziałaś to już trzy razy.
Uśmiechnęła się i powiedziała.
— Obiecuje już więcej tego nie powiedzieć, zgoda?
— Nie, że mi przeszkadza. Nie rozumiem.
— Sosara, ufasz mi, prawda?  
— Nie, że ci ufam. Kocham cię. To wiem.  
— A dziewczyna z czarnym kryształem?  
— Tak, muszę ją odszukać, ale na razie musi poczekać.
Arra zdawała się być rozbawiona tym co powiedziałem.
— Och, to już najważniejsze sprawy nie są ważne? Siedemdziesiąt sześć żyć jest bez znaczenia, bo pokochałeś Arrę?
— Tak. Właśnie tak.
Spoważniała.
— Powiem ci zatem. Oni myślą, że zmienią Hopale w Raulę, tymczasem oni zmienią Raule w Hopalę. Ci którzy tu przybyli, zginą.  
— Twój brat?
— Nie mówiłam, że zginie. Ty tak pomyślałeś. Rall i jego wojsko, tak. Powiedziałam o tym Kamparsie. Ona zatrzymała Tagura.
— Zaufałaś jej.
Dotknęła palcem mojego nosa i szepnęła.
— My kobiety musimy czasem sobie ufać.  
— Ale Tagur miał setki kochanek, ona mu wybaczy?  
Znowu się uśmiechnęła.
— Miał jedną i zawsze ta samą, Kamparsę.
— Och, co ty mówisz! I wcale się nie zorientował. A Rall?
— Rall nie lubi kobiet. Ma swojego kochanka. Gdybyś go zobaczył, sam byś się zakochał — roześmiała się.
— Głupie żarty. Nie gustuję w mężczyznach.
Zrobiła śmieszne oczy.
— Nie? A sam pomyślałeś, że Tagur ma oczy piękniejsze niż moje.
— Wiedziałaś o tym?
Tym razem powiedzieliśmy to razem.
— Assai Arra on tai Ori.
Zaczęliśmy się śmiać.
— To niczego nie dowodzi. Najpiękniejsze oczy ma Ammi.
Arra zmarszczyła czoło i powiedziała.
— Wstręciuch.
— Wybacz, ale to prawda.
— Kiedy zobaczyłam ją pierwszy raz, dałam jej swoje oczy, a ona mi dała swoje. Aż do czasu. Stałem jak zamurowany.
— Arra, kochłbym cię gdybyś była brzydka. Wybacz, jestem głupcem.  
— To sie jeszcze zobaczy. Masz dobre zamiary, to ważne.
— Jesteś taka zagatkowa.
— Kobiety takie są.
— Ale ty jesteś Ori!
— Ori jest jeszcze bardziej tajemniczy, wierz mi. Dobrze, miły. Przygotuj się.
— Znaczy co mam robić? Mam cię bronić, nie mam żadnej mocy?
— Głuptas. Chodzi mi tylko o tego Magilia, tego ładnego.  
Zaczęła się śmiać.
Śmiała się chyba z minutę, a ja nie wiedziałem co powiedzieć. W końcu przestała.  
— Chodź, idziemy powalczyć, bądź dzielny. Pamiętaj, że oni już są martwi.  
W momencie na naszych ciałach pojawiły się białe zbroje. Lekkie i nie krępujące ruchów. Wiedziałem w jakiś sposób, że mogą dużo wytrzymać. Wyszliśmy na plac przed pałacem. Po chwli pojawiło się setki żołnierzy. Prowadził ich przystojny blondyn.
— To Rall?
— Tak, a ten obok to Magilio.  
Przyjrzałem mu się.  
— Przystojny, a właściwie ładny, ale nie mój typ.
Faktycznie, Magilio był piękny jak kobieta, ale ponieważ był ponoć mężczyzną to razem nie pasowało. Przez chwilę pomyślałem co oni mogą robić ze sobą. Znowu nie wiedziałem skąd mam takie informację, ale poczułem się niezbyt dobrze.
— Przegrałaś Arra. Oddaj klucz, a daruję ci życie.
— Po moim trupie, dupku.  
Z dłoni Arry wystrzeliły promienie. Pół setki napastników padło trupem i zamieniło się w czarny pył. Promienie miały oczywiście błękitny kolor. Rall i jego świta miała jakąś ochronę. Po chwili z ich strony wystrzeliły czerwone promienie. Tym razem miałem pewność, że to ja otoczyłem nas kopułą. Co więcej, przez nią przebiły się białe, o pomarańczowej poświacie, fale. Sprawiły większe spustoszenie niż promienie Arry. I kiedy myślałem, że zniszczę ich wszystkich, okryli się jakąś czerwoną poświatą. Po chwili poczułem słabość, a co gorsze zobaczyłem, że Arra osuwa się na ziemię...
Kiedy się odcknąłem, byłem skuty połyskującym polem o czerwonej poświacie. Obok siedziała Arra w podobnej sytuacji.  
— Mówiłem ci, że przegrasz. Dawaj klucz. Jeżeli nie, zabiję tego gościa — wskazał na mnie.
— Arra, nie dawaj im tego.  
Rall podszedł i uderzył mnie w twarz.
— Milcz, przybyszu.  
— Jeżeli wam to oddam, darujecie mi życie i mojemu gościowi?
— Co do ciebie, masz moje słowo. A co do niego — wskazał na mnie — dam go Tagurowi. On postanowi. Podobno próbował się do ciebie przystawiać, prawda?
— To ja go chciałam. Jesteście obaj przystojni i jeszcze więcej głupi.
— Jak śmiesz obrażać mojego króla, kukło — odezwał się Magillo.
— Kukło? Jestem księżniczką Hopali, pięknisiu.  
Rall szepnął coś do swojego kochanka.
— Wybacz, Arro. Magillo jest impulsywny.
— I tak już nie żyje. Złamał prawo Hopali, obraził Assai Arrę — rzekła księżniczka..
Rall zaczął się śmiać.
— Tak, tak. Assai Arra on tai Ori. Wiem, wiem. Dawaj klucz. Tyko bez sztuczek.  
Arra zrobiła smutną minę i wyjęła z kieszeni sukni owalny przedmiot. Mogła to uczynić, ponieważ jej promieniste obręcze znikły.
— Uwolnij go również.  
— Dobrze, jeżeli obieca nie rozrabiać.
— Zgoda, masz moje słowo.  
Moje kajdany zniknęły.  
— No i po co było tyle zachodu.  
— A co z moim ludem?
— Zginą. Tylko tobie obiecałem życie, chociaż nie wiem jak wytrzymasz naszą ulubioną ciemność.
— Jesteś podły, Rall.  
Król Rauli zabrał z jej dłoni przedmiot i odszedł śmiejąc się głośno. Udał się do wielkiej maszyny. Wraz z nim zniknął Magillio i reszta świty. W minutę później zaczęły się wibracje.  
Nasilały się z każdą chwilą. Modliłem się w duchu, by Arra miała rację. Ona pochyliła się bliżej i szepnęła.
— Nie martw się, miły. Assai Arra on tai Ori.
Zaczęło się robić ciemno. Wojsko Ralla wznosiło wiwaty. Nagle zrobiło się zupełnie ciemno.  
Prawdę mówiąc, zwatpiłem. Ale tylko na chwilę. Zrozumiałem bowiem, że nie jest zupełnie ciemno. Od postaci ksieżniczki biła błękitna poświata. I nagle nie wiadomo skąd pojawiła się przed nami Ammi. Podeszła do Arry i wydała dziwny odgłos. Ale ja zrozumiałem. Znaczyło to, oddaję ci twoje oczy. Po chwili zniknęła. Zrobiło się zupełnie ciemno, tak bardzo, że nawet poświata bijąca od postaci Arry, zdawał się gasnąć.  
Poczułem dłoń księżniczki.
Odwróciłem do niej twarz.
— Kocham cię, Arro. Zawsze cię kochałem.
Patrzyła na mnie. Dostrzegłem łzy w jej przepięknych oczach. Ale tym razem były to łzy szczęścia.  
— Wiem.
Rozbłysk światła nas ogłuszył, a potem powoli ustępował. Jak poranna mgła. Znowu na niebie widziałem trzy słońca. Patrzyłem we wskazanym przez Arre kierunku.
Dostrzegłem czwartą, jasną gwiazdę.
— Raula — szepnąłem.
— Tak, ukochany. Teraz obie siostry są w świetle.  
    Wrogowie zniknęli, pozostał tylko czarny pył, który powoli opadał na ziemię.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy i miłosne, użył 1880 słów i 10759 znaków, zaktualizował 24 mar 2020.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AuRoRa

    Hopala uratowana. Tylko co na to Tagur. Masz pomysły.  :)

  • blondeme99

    Interesujące ;) każdy rozdział mnie zaskakuje coraz bardziej :) Tak trzymaj!

  • AlexAthame

    @blondeme99 Dzieki.Chyba pierwszy raz dałaś komentarz pod moim utworem.Dosc sporo napisalem poprzednio.Zapraszam do lektury. :P

  • blondeme99

    @AlexAthame Tak wiem, przeczytałam poprzednie rozdziały i zaintrygowały mnie :)

  • blondeme99

    @AlexAthame i z zainteresowaniem biorę się za inne twoje dzieła ;)

  • AlexAthame

    @blondeme99 Aha.Domyslasz się końca? Niektóre utwory są dorosłe. Mam jeszcze drugie konto Lila.Jest tam Gra.Ale nie czytaj Gry przed Jeziorem tajemnic.Bo w pewnym sensie te dwa utwory się łączą. Dziekuje za zainteresowanie.Widzialem ze komentowalas Opowiadanie Diany o Królestwie Mongolii. Należysz do osób dających pozytywne i motywujące komentarze.To miłe.  :)

  • blondeme99

    @AlexAthame Nie chce zapeszać i wolę mieć niespodziankę na końcu :) W jakim sensie są powiązane te utwory? Ciekawe :) Bardzo lubię czytać tutaj opowiadania i widzę ile autor włożył w nie trudu i serca :)

  • AlexAthame

    @blondeme99 Tak ,jeżeli ktoś lubi czytać ma tu sporo materiału. Musisz przeczytac oba to zrozumiesz.Mozesz,do niczego nie zmusza. Ciesze się ze mam następna osobę co daje komentarze. Tylko czy się utrzymasz :rotfl:

  • blondeme99

    @AlexAthame I opowieści jest coraz wiecej :) to dobrze, że każdy poznaje swoją kreatywną duszę i przelewa to tutaj, dzieląc się swoją twórczością :) Teraz mnie zaciekawiłeś i tak zrobię ;) Obok twoich utworów nie da się przejść obojętnie, także spokojnie ;)

  • AnonimS

    "Odwróciła głowę. Nie wiedziałem, że dwie łzy spłynęły po jej policzkach. " To zdanie jest nielogiczne . Skoro nie widział to skąd się dowiedział? Może tak . Odwróciła głowę zebym nie widzial, że dwie łzy spływają po jej policzkach.  / "Doiesz się, ale nie dzisaj," literówka doWiesz
    "Arra, kochłbym cię gdybyś była brzydka." Kolejną. Literówka kochAłbym..       a reszta ok. Pozdrawiam

  • AlexAthame

    @AnonimS Sprawdzasz błędy. A co myślisz o treści?

  • AlexAthame

    @AnonimS Poza tym co do nie logicznego zdania...Moze jest nielogiczne , ale ta planeta jest dziwna i zarówno on jak i Arra mają specjalne zdolności. Wiec ona się odwróciła a on wiedział o jej łzach.