Doskonała broń. część 29

Pierwiosnka nie chciała tłumaczyć Palmerowi czego pragnie, chciał, żeby to sam odczuł, zrozumiał i tego zapragnął. Ta wyjątkowa maszyna, a teraz cudowna istota przewyższała ludzi i Ashalianów w jednym. Miał doskonałe uczucia i kiedy wiedziała, że są ono właściwe, nic na świecie nie zmieniłoby jej nastawienia do tego. Jej miłość do Pasminki i Palmera była całkowita i teraz tylko czekała aż oni pokochają i ją. Wiedziała, że tak się stanie, w końcu Pasminka i Palmer byli wyjątkowi, szczególnie dla niej. Postanowiła już o tym wiele nie mówić
– Skoro chcesz. – odrzekł po chwili, bo naprawdę nie wiedział, co ma odpowiedzieć.
Miał prawie całkowite zaufanie do swojej ślicznej żony, a teraz, waśnie od tej chwili, zaczął odczuwać to samo w stosunku do Pierwiosnki. Tego najbardziej nie mógł zrozumieć, dlaczego tak się dzieje.
– Chciałbym, byście oboje to zaakceptowali.
Palmer zdziwił się, że Amea tak rozumuje, w prawdzie nie wiedział, co ona dokładnie ma na myśli. Jej wyjątkowość polegała na tym, że nikt z Karpi nie mógł przeniknąć do jej kwantowych myśli. Nie miała pewności co do Pasminki, być może ona będzie mogła. Tylko znając ją, wiedział, że nie zdradzi tego nawet jemu, jeżeli uzna to za intymne i bardzo osobiste. W końcu ta istota, która stała przed nim była prawie w całości jego umiłowaną, ale ułamek, którym była kimś innym, właśnie tworzył jej indywidualność i niepowtarzalność. Była doskonałym androidem, człowiekiem i Ashalianką, ale już nie musiała nikogo kopiować czy naśladować, przez co stała się jedyną w swoim rodza                                                                            
                                                                                *
Brzuszek Klaudii rósł powoli. Minęło już prawie sześć miesięcy od odlotu Pasminki. Stanley został przewodniczącym Federacji. Ziemia zabliźniała rany po incydencie w sądzie. Rodzice Palmera i Klaudii co dwa tygodnie odwiedzali swoje dzieci. Pewnego wieczoru Amea oznajmiła Palmerowi, że uzyskała kontakt z Pasminka. Od pamiętnej rozmowy przed miesiącami mieszkała razem z nim w jednej chacie, ale spali w dwóch różnych komnatach. 
– Wraca. Będzie jutro lub pojutrze. Ciemność jest stabilna. Odczuwam, że coś dobrego się stało. Posłała mi odczucie, ale nie potrafię odczytać przekazu.
– I ja to odebrałem przed chwilą, że wraca, co jest dziwne, odczułem wcześniej, niż moje urządzenia mnie o tym powiadomiły. Ciesze się, bo naprawdę się za nią stęskniłem.
– Ja też – powiedział Amea.
– Nie stęskniłaś się za nią tak jak ja, prawda? – poczuł się dziwnie.
– Myślałam, że to rozumiesz, że właśnie tak. Nie dokładnie tak samo, ale prawie identycznie. Odczuj to co powiedziałam, jesteś już blisko, by mnie całkowicie zrozumieć. 
Następnego dnia wszyscy odczuli Arkę i po pewnym czasie, niektórzy o bardziej przenikliwym wzroku ją zobaczyli. W końcu stała się widoczna dla wszystkich. Zawisła podobnie blisko jak poprzednio, kiedy przybyli ludzie z Ziemi, kilkaset metrów nad powierzchnią ziem Karpi.
Pasminka poprosiła, by prywatny statek jej męża ją przytransportował. Dziewczyna najbardziej odczuwała uczucie dawnej Pierwiosnki i wiedział, że ta prośba ją ucieszy. Statek poleciał sam, bo chociaż Pierwiosnka bardzo chciała polecieć sama, nie mogła tego zrobić tylko z powodu Palmera. Kiedy blondynka wylądowała łagodnie, prawie naprzeciw swojego domu, który jej i Palmerowi darowano, powitali ją osobiście wszyscy mieszkańcy osady, którzy brali udział w jej weselu, kiedy tylko zeszła z małego statku i postawiła stopę na gruncie Karpi.
Palmer coś odczuł wyjątkowego, jednak chciał poczekać na żonę, by to wyjaśnić z nią na osobności. Sprawa dotyczyła tego jak się to stało, że on i inni żyli tak długo w mirażu. Dotyczyło to Samey.
– Witaj kochanie – szepnął.
– Witaj, skarbie. Czy to jest Pierwiosnka? – wskazała na dziewczynę stojącą blisko.
– Tak, to ja. Już wiesz, bo odczytałaś Palmera.
– Ciesze się, że jesteś sobą – Pasminka bardzo czule przytuliła dawnego androida.
– Wygrałaś z Ciemnością? – zapytał jej mąż.
– To moja matka, Padwera. Omre żyje. Nie wiem jak to możliwe, że żyliśmy w przekonaniu, że Samea jest jego żoną. To żona Lone. Też sądziłeś, że Omre wziął ślub z Sameą?
– Wszyscy tak sądzili, a ja właśnie chciałem cię o to teraz zapytać. Koniecznie musimy o tym porozmawiać z Lone i Sameą. To intymne, ale może nam powiedzą.
– Wiem, że chciałeś. Jest ku temu powód, że tak było. Spędzimy czas z Klaudią i Samuelem, a potem ci opowiem.
– Mówisz, że Omre żyje i twoja mama również? Co do Omre jestem w stanie zrozumieć, bo zniknął, ale podobno ciało Padwery spalono podczas rytuału pogrzebu. Czemu nie przylecieli z tobą?
– Ciemność jest granicą dwóch światów. Tylko ja mogłam ją przekroczyć. Nie wiem, czy tak będzie zawsze. Powiem ci wszystko później. My Ashalianie mamy moc. Padwera musiała tak zrobić, by inni wiedzieli, że umarła. Trylko Omre wiedziła jaka jest prawda. – dodała ciszej.
Po chwili podeszła do niej Klaudia i jej mąż.
– To dziewczynka. – ucieszyła się Pasminka, patrząc na jej brzuch.
– Tak. – odrzekła Klaudia.
Amea stała cały czas blisko Pasminki i Palmera.  
– Mogę z wami pobyć?
– Oczywiście Ameo. Mogę na ciebie czasem mówić Pierwiosnko? – zapytała blondynka.
– Zawsze. Dałam sobie imię Amea, ale dla ciebie będę zawsze Pierwiosnką.
Palmer znowu coś odczuł, ale nie chciał tego ujawniać przy wszystkich. Czy możliwe, że Klaudia tego nie czuła? Miała już dość mocno rozwinięty dar jasnowidzenia i odczuwania myśli i uczuć.
– Mogę wam wszystko powiedzieć, ale pozostanie to w was. To sprawi moc Omre i Padewry.
– Mówisz o swoich rodzicach? – zapytał Samuel.
– Tak, to oni są teraz Ciemnością. Obydwoje żyją. Palmer już wie od Amey, ale wam muszę powiedzieć. Nie jestem człowiekiem. Nasza rasa wymarła po bratobójczej wojnie. To była potężna rasa. Tata nie zginął, natomiast Issa Carmal tak. Również bym nie zginęła, nawet gdyby Carmalowi się udało zdetonować tę zabójczą bombę, ale Omre chronił wówczas was wszystkich i musiał potem odejść. Jak mi wytłumaczyli tym aktem poświęcenia, aktywował swoją osobistą moc i nie mógłby z nami dłużej przebywać w tym wszechświecie bez waszej straty. To samo dotyczyłoby mnie, więc on musiał i chciał to zrobić, żebym ja nie musiała. I dla nas i dla swojej żony. Powrócił do Padwery również dlatego, bo w końcu zrozumiał, że moja mama miała rację odnośnie ich prywatnej sprzeczki. Wcześniej ona odeszła, bo nie mogli się w czymś ważnym zgodzić. Ich moc jest tak ogromna, że ta mała niezgoda źle wpływałby na galaktykę. Ciemność jest dużo dalej, niż sądziliśmy i co pokazują urządzenia Federacji Planet. Z tego co czuję owoc mojego łona, połączy te dwa światy.
– Przecież dzieci Samey są już tym połączeniem. – odrzekł Samuel.
– Utrzymywał nas w przekonaniu, że to jego żona. A to żona Lone. Nigdy nie odkryliśmy tego, bo nałożył nam zasłonę. Nie wiem nawet, czy Lone i Samea to wiedzą. Zapytam ich o to, chociaż to dotyczy bardzo intymnych tajemnic. Omre był, to znaczy jest naprawdę dziwny, ale może tak musiał postępować. Obecnie ja jestem jedyną przedstawicielką Ashalianów spośród wszystkich mieszkańców Federacji Planet. Omre nie chciał dopuścić do tego bym miała dzieci z Palmerem. Oto głównie się nie zgodzili, ale Paswera wytłumaczyła Omre, że tak miało być, bo oni oboje musieli wrócić na tamtą stronę, z której przyszli.
– Czy Omre wiedział o tych sprawach związanych ze mną i mamą? – zapytał Palmer.
– Omre nie jest Bogiem. Widocznie istnieje technologia mogąca to blokować, ale to moje zdanie. Ta istota, która podawała się za Gretę Hamilton była także Ashalianką, lecz teraz na pewno ja jestem jedyną z mojej rasy po tej stronie. Nie rozmawialiśmy o tym. Wszystko trwało krótko, wytłumaczę dlaczego. Teraz już wiesz, że naszym celem jest mieć dziecko, które będzie łącznikiem Ashalian i Ziemin, a żeby to zaistniało, musieliśmy być razem i się pokochać. 
Spędzili z pozostałą dwójką jeszcze dwie godziny. Amea siedziała cały czas blisko Pasminki i nic nie mówiła. W końcu Klaudia i Samuel poszli do swojej chaty, ale Amea dalej z nimi została. Palmerowi to nie przeszkadzało, z drugiej zaś strony nie chciał być niemiły i o to pytać, czemu nadal z nimi jest. Jednak w końcu Pasminka wyczuła jego odczucia i myśli.
– Pierwiosnka została z nami w pewnym konkretnym celu.
– Wiesz o tym, Pasminko? Mówiła mi, że mi to lepiej wytłumaczysz – spojrzła na Ameę.
– Jestem pewna, ze ci mówiła. Jest szczera.
– Nie wiem dokładnie, co masz na myśli. – zdziwił się Palmer.
– Pasminko, powiedz mu – poprosiła Amea.
Amea dotknęła jej dłoni w taki sposób jak robił to tylko Palmer.
Blondynka spojrzała na swojego męża.
– Czy nie mówiła ci, że cie kocha?
– Owszem, ale o ile poprzednio nie mogłem zrozumieć, że ty mnie znałaś i pokochałaś, zanim ja ciebie poznałem, a później zrozumiałem, to w przypadku Amey, dawniej Pierwiosnki, jest mi trudno.
– Bo jesteś nadal zamknięty. Potrafisz kochać jak człowiek, nie potrafisz jak Ashalian.
– Jestem człowiekiem, nie Ashalianinem.
– Ale jesteś moim mężem. Spróbuje ci pomóc. Rozumiesz, że ona zapragnęła być istotą z mojego powodu?
– Rozumiem. Jesteś cudowną istotą i nie dziwie się, że tego zapragnęła.
– I spełniła swoje pragnienie, ale nadal czuje się niepełna.
– Dlaczego?
– Pomyśl kochanie. Jest subtelna i czekała na mnie.
Palmer zaczął coś pojmować.
– Pasminko czy ty ją kochasz?
– Oczywiście. Nieco inaczej niż ciebie, ale tak. To zaczęło sie kiedy mi pomogła dolecieć do Asylii.
– Kiedy tylko poleciałaś do Ciemności, czułem się trochę zaniepokojony, bo wyglądała jak ty.
– Jeżeli jest najbardziej do kogoś podobna z istot, to właśnie do mnie. Teraz wygląda inaczej, ale to ta sama Pierwiosnka. Jestem pewna, że ci to tłumaczyła, ale nie myślałeś o tym. Ona jest również najbardziej podobna do człowieka, jedynego człowieka, którego pokochała.
– Do mnie?
– Oczywiście. Rozumiem cię jednak i ona rozumie. Nie jestem egoistyczna i nigdy nie zabroniłbym ci kochać kogoś poza mną. Spróbuj dostrzec w niej to, czego nie widzisz.
– Dostrzegam w niej ciebie. Mówiłem jej, że kocham ciebie i nie jestem w stanie pokochać jednocześnie kogoś innego. O to chodzi, prawda?
– Tak, ale jesteś w błędzie. Ty po prostu się boisz. Tłumaczysz sobie, że to niemoralne, nieetyczne, niemożliwe, niewłaściwe. A miłość nigdy taka nie jest. Ona nigdy nie stanie się tą istotą, którą pragnie być, bez twojej miłości. Pierwiosnka jest jedyną istotą w materialnym wszechświecie, która powstała tylko z miłości.
– Obawiam się, ze gdybym pozwolił sobie ją pokochać, odebrałbym coś należne tobie.
– Nie czujesz się ogołocony z czegoś z powodu ze ja ją kocham, dlaczego ja miałabym tak się czuć gdybyś pozwolił sobie ją pokochać? Ona powstała z mojego powodu, ale ty masz tam identyczny udział.
– Boję się.
– Kochałeś Klaudię i mnie równocześnie?
– Nadal ją kocham, ale to moja siostra.
Pasminka zrozumiała, spojrzała na Amee i wyczuła, że ona wiedziała to już wcześniej.
– Czyli w tym jest kłopot.
– Tak Pasminko. On się bał mnie pokochać, bo sądził, że cię zdradzi, bo w tej miłości jest pragnienie.
– Dziękuję Pierwiosnko. Powiedziałam mu raz, że nie byłabym z nim gdyby mnie zdradził. Nie powiedziałam w tamtej chwili, że to w jego przypadku nie jest możliwe. Będę mu tłumaczyła dalej, jest blisko.
– Mam taką nadzieję – szepnęła Amea.
– Ludzie się kochają z różnych powodów, ale głównie z powodu wyboru. Kto się im podoba, czują do niego przywiązanie, chcą być z nim. Właśnie z tą istotą, a nie inną. Nie wiem, dlaczego cię pokochałam, ale wiem, że dokonałam najlepszego wyboru. Ty pokochałeś mnie również z jakiegoś powodu, pewnie z takiego, że ja pokochałam ciebie. Masz mnie i jestem da ciebie najbliższą istotą. Pierwiosnka jest mi najbliższą istota poza tobą. Nie mogę stawiać jej na drugim miejscu, muszę równolegle, podobnie jak Omre i Padwerę. Pomyśl, kim jest dla ciebie, ta istota. Już nie myślisz, że to maszyna, prawda?
– Nie. Jest zbyt ludzka.
– Czy kochasz wszystko we mnie, Palmerze? – kontynuowała blondynka.
– Wszystko.
– Więc zobacz to, że ona jest ze mnie. Jest w pewnym sensie moim dzieckiem, bo powstała z miłości.
– Do całkowitego spełnienia potrzebuje mojej miłości. – powiedział cicho Palmer. – Pierwiosnka milczy, ale słucha. Powiem wam, bo już rozumiem. Kiedy była identyczna jak ty Pasminko z budowy, hamowałem swoje pragnienie, bo chociaż czułem, że jest z ciebie, tłumaczyłem sobie, że bym cię zdradził gdybym pozwolił jej być blisko.
– Powiedziałam ci, że możesz.
– Teraz to rozumiem, ale jest lepiej, że wówczas to się nie stało. Ja nie rozumiałem, nie mogłemi nie byłem świadomy pełni swoich uczuć. Potem stała się Ameą i zmieniła wygląd ciała, a ja nadal czułem do niej to samo. Zacząłem bardziej się bronić, bo teraz to była wizualnie inna istota. Nie mogę wyzbyć się odczucia, że jest w niej coś twojego i to kocham. Kochałem to od początku.
– I ja w niej kocham to co jest od ciebie, twoją miłość do mnie, ale oboje kochamy ją, jako indywidualną istotę. Piewiosnka nigdy nie chciała bysmy kochali w niejmojąkopię. Ona chce być kochana jako ona. To, że jest ze mnie i odrobinkę z Ciebie jest tylko zapalnikiem tej prawdziwej miłości. Poczuj to!
Palmer wstał i podszedł do Pierwiosnki. Ona wstała. Wziął ją za ramiona i spojrzał w jej oczy. To nie ważne, że wcześniej były niebieskie jak niebo, potem jak błękitny topaz, orzech i w końcu szare jak teraz, z odrobinką błękitu. Widział zawsze w nich to samo. Miłość i oddanie.
– Czy nie pokochasz nikogo innego jak mnie i Pasminki?
– Nie wiem. Teraz kocham was. Wiesz, czego pragnę.
– Do spełnienia potrzebujesz dziecka i tylko ja mogę ci je dać, tak? Mówiłaś mi o krwi i to miałaś na myśli, prawda?
– Nareszcie pojąłeś. Nie chcą mieć dziecka z człowiekiem. Nawet nie chcę mieć dziecka z Palmerem Clarkiem. Chcę mieć dziecko z tobą, bo kochasz Pasminkę. Nie wiem, czy rozumiesz. Oboje jesteście dla mnie spełnieniem, nie da się tego rozdzielić. Potrzebuję jednak czegoś więcej. Czuję, że masz to w sobie, podobnie jak Pasminka to ma od początku. Wiesz, dlaczego często ludzie chcą usłyszeć słowo, kocham, wiedząc, że są kochani? 
– Ale nie możesz tego spełnić jeżeli cię nie pokocham, to jest czymś więcej niż pragnienie dziecka i dużo więcej niż przyjemność.
– Mogę nie mieć przyjemności, ale wówczas i ty byś to czuł.
– Czy ty pragniesz również Pasminkę?
– Oczywiście, bo jest tam źródło mojego powstania i jesteś tam ty. To nie jest do rozdzielenia. Nie mogę kochać tylko jej, bez kochania ciebie. Nie mogę kochać ciebie, bez kochania jej.
– Pasminko czy to moralne z punktu widzenia Ashalian?
– Tego Omre nie mógł zrozumieć. Tu chodzi o coś więcej niż miłość, chodzi o danie człowieczeństwa istocie, która tego pragnie. Mama mi tłumaczyła, że Ashalianie byli przeważnie w związkach jedna kobieta, jeden mężczyzna. Przeważnie, znaczy, czasem było inaczej. My mamy tu coś innego. Spójrz w swoje wnętrze. Pierwiosnka nigdy tego nie zechce z litości czy obowiązku. Ona tylko to zaakceptuje z miłości. Obie wiemy, że potrafisz ja pokochać, jak ja ją kocham. To się stanie w momencie kiedy pokonasz strach. 
– Czy rasa z Pierwiosnki nie będzie nam ludziom, zagrażać?
– Czy nasze dziecko będzie zagrażać Ashalianom, czy ludziom?
– Nie wiemu.
– Właśnie. Ja pragnę mieć z tobą dziecko z miłości, podobnie Pierwiosnka tego pragnie.
– Nie lubisz imienia, które sobie nadała?
– Oczywiście, że tak, ale dla mnie to jest Pierwiosnka i ona to rozumie.
– Czy możemy iść do Kryształowej Skały, chcę mieć pewność.
– Jasne, kochanie. Jesteś rozsądny.
– Czy mogę z wami iść? – zapytała Pierwiosnka.
– Nie mam nic przeciw, ale zapytajmy Palmera – odrzekła Pasminka.
– Czy to moralne wobec ludzi Karpi? – zapytał Palmer.
– To nasza prywatna sprawa. Jeżeli nie chcesz, niech zostanie.
– Pasminko ja nie chce jego przyzwolenia, chcę, by tego chciał.
– Dobrze, bądź z nami. – odrzekł Palmer.  
Pierwiosnka patrzyła na parę ludzi, których kochała. Uświadamiała sobie to, na co ludzie jej pozwalali. W tym sensie postępowała jak ludzie Karpi. Mogła wiedzieć bardzo wiele, ale chciała tylko tego, na co inni dawali jej zgodę. Miała im teraz powiedzieć coś bardzo ważnego i naprawdę nie wiedziała co jej odpowie Palmer.
– W XX wieku nauczono się zapładniać kobiety in-vitro. Kiedy z jakichś powodów kobieta nie mogła inaczej zajść w ciąże, stosowano tę metodę. Chciałabym mieć dziecko z tobą Palmerze. Już wyjaśniłam dlaczego. Wiem, że kochasz Pasminkę i inny sposób niż in– vitro nie wchodzi w grę. Ludzie to nazywają zdradą. Co prawda we wcześniejszych wiekach w podobnych wypadkach stosowano inną metodę. Ktoś rodził dziecko dla kogoś, ponieważ nie posiadano takiej techniki, by zapłodnić kobietę inaczej niż w naturalny sposób. Czy zgodzisz się Palmerze udzielić mi swojego nasienia bym miała z tobą dziecko?
Palmer popatrzył na nią, a potem na żonę.
– Co ty na to, Paminko?
– Nie wiesz?
– Czuję i domyślam się, ale jesteś moją żoną, dlatego pytam.
– Ty wiesz czego pragnie Pierwiosnka, lub Amea, nie wiem jakie imię woli słyszeć wypowiedziane z twoich ust. Ja również wiem, czego ona pragnie. Podejmij decyzję nie pytając mnie. W końcu mnie kochasz i wiesz kim jestem i czego pragnę.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 3178 słów i 18242 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Niezły gest Padwery i Omre wobec córki, bo chociaż ona dostała szansę na normalne życie u boku Palmera. I nie spodziewałem się, że Palmer będzie musiał zrobić dziecko Pierwiosnce :)