Doskonała broń. część 26

Kiedy już nie wiedziała co zrobić, by ulżyć Ciemności, wszystko się zmieniło i zobaczyła swoją postać w złotym świetle. Nie widziała osoby, ale miała pewność, że usłyszy jej słowa.
– Wybacz – szepnęła – nie zabiłam cię, prawda?
Poczuła dotyk i zobaczyła, że to, co uznała za światło, okazało się długimi włosami w kolorze dojrzałej pszenicy. Odczuła i zrozumiała kim jest Ciemność.
– Mamo?
– Tak skarbie – usłyszała.
– Czy ty jesteś Padwera, moja mama?  –  była tak zaskoczona, że musiała się upewnić.
– Tak, kochanie.
– Co to było. Czułam krew, wodę, słyszałam twój krzyk bólu. – teraz dostrzegła całą postać pięknej kobiety, która musiała być jej matką.
– Nie wiesz?
– Rodziłaś mnie? Przecież urodziłaś mnie na Magar.
– Tak, pierwszy raz. Teraz, by mnie zobaczyć, musiałaś urodzić cię drugi raz. Wybacz, to nie mogło stać się inaczej.
– To ty wybacz, naprawdę bolało?
– Bolało, ale już przeszło, bo cię widzę.
– No tak, ale to wszystko zniknęło. Jesteś sucha i wypoczęta i ja również nie mam śladów tych wszystkich płynów.
– Umyłam cię, osuszyłam, ale działo się to naprawdę. To trochę zawiłe bym ci pokazała lub wytłumaczyła. Na razie przyzwyczajaj się do tego co widzisz i zaakceptuj jako realne.
Pasminka nie potrafiła tego wszystkiego objąć swoim zrozumieniem. Pamiętała jednak, że krew była czerwona, a wszystko, co ją otaczało poprzednio, było ciepłe i wilgotne.  
Padwera była piękna. Miała złote włosy jak Pasminka, w ogóle były do siebie podobne. Zarówno Pasminka jak I Padwera miały na sobie bawełniane suknie.
– Ubrałam cię, tak pewnie poczujesz się bardziej komfortowo.
– Jestem pewna, że byłaś naga przed chwilą i ja też. Mogłyśmy tak zostać. 
– Cóż, dziecko nie rodzi się w ubraniu. Co do mnie? Jestem naga i nie jestem To co widzisz, to złote światło. Ono jest moim ubiorem, a na razie twoje zmysły odbierają to jako suknie. Podobnie jest u ciebie. Nie mamy na sobie niczego z ubrania, to tylko światło, chociaż o innych własnościach jak w twoim świecie.
– Czy jesteś tu sama? – zapytała Pasminka, bo kogoś jeszcze odczuła.
Sam moment walki, który okazał się porodem, chociaż bardzo specjalnym, zakłócił nieco, odbieranie rzeczywistości przez Pasminkę
– Dla matki kiedy rodzi, nic innego nie istnieje. Tylko dziecko.
Dziewczyna uznała, że być może tylko odczuła jeszcze czyjąś obecność. Rozważała chwile jej ostatnie zdanie. Tak naprawdę ostania faza uścisku przez ciemność odebrała właśnie jak poród. Normalnie ludzie zapominają to doświadczenie, pewnie u Ashalianów było podobnie, jednak Pasminka chyba i w tym trochę się różniła od wszystkich.
– Wiesz, że tata nie żyję? Uratował mnie.
– Każdy dobry ojciec poświęci życie dla dziecka. – powiedział Padwera z lekkim smutkiem.
Ale ty umarłaś, a tu nie jest niebo, w którym byłabyś po śmierci, prawda?
Padwera popatrzyła na nią niezwykle pięknymi oczami w kolorze ciemnego błękitu
– Umarałaś już, że wiesz?
– Masz rację, tak tylko wierze. Gdzie jesteśmy? Poza granica skoków? Omre to zbudował.
– To ułuda, kochanie. Oni to zbadali, nic nie mogło tego przekroczyć.
– Omre chciał powstrzymać ludzką ignorancję i pychę i doskonale mu się udało. Ale nie wiesz wszystkiego. Wiesz o tym, że mówił o tobie, że jesteś uparta jak ja?
– Z pewnością nie wiem wszytkiego. – jej matka się uśmiechnęła, na jej słowa. Tak, wiele razy mi to powtarzał, skarbie. – szepnęła Padwera.  –  Chociaż on też był uparty. Jak widzisz, bo to nie jest stymulacja, żyję, ale tylko tu. Tam w świecie, z którego przybyłaś, nie mogłabym.
– Nie rozumiem.
– Nigdy nie myślałaś, skąd masz moc? Skąd Omre ma moc?
–  Miał – szepnęła smutno Pasminka.
Padwara kontynuowała, nie zwracając uwagi na jej korektę.
– Czyli nigdy nie myślałaś o tym?.
– Oni wszyscy w Karpi mają moce, ja myślałam, że jako jedna ich nie mam.
– Ale śniłaś Palmera.
– Ludzie mają sny.
– Ty nie śniłaś o Palmerze, ty jego śniłaś.
– Tak, to prawda.
–  Stanley i Rebeka obawiali się, czy Klaudia i Palmer im wybaczą. I ja teraz się obawiam, czy ty mi wybaczysz.
– Co mam ci wybaczyć? Kochałaś mnie i nadal kochasz. Odeszłaś i było mi cię brak, chociaż Samea jest cudowną osobą i starała się mi ciebie zastąpić. Chodzi ci o to, że mnie zostawiłaś?
– Muszę ci wszystko powiedzieć, a wtedy zrozumiesz i dopiero wówczas mi powiesz czy mi wybaczasz, dobrze?
– Dobrze, mamusiu.
Padwera siedziała na zielonej soczystej trawie. Nad nimi było błękitne niebo i święciła gwiazda wyglądającą jak Amos, a może jak Słońce. Jednak Pasminka nie pytała, gdzie jest, chociaż to miejsce wyglądało jak okolica Kryształowej Skały. Nie widziała jej jednak ani nie słyszała wodospadu. Pomyślała tylko, że matka pewnie to stworzyła, by jej córka się lepiej zaaklimatyzowała. Czuła się dobrze z mama. Pasminka leżała z głową na jej łonie, a Padwara siedziała, patrzyła na jej twarz i delikatnie gładziła włosy córce.
– Nie jesteśmy z waszego świata. Przybyliśmy tam, bo nasz świat ginął. Jest bardzo, bardzo daleko stąd. W miejscu, gdzie nie ma już zwykłej materii. Byliśmy potężną rasą. Mieszkaliśmy na tysiącach planet. Żyliśmy miliony lat. Ale istota ma tylko dwie drogi, dobrą i złą. Do światła i ciemności. Do czasu jak szliśmy do światła, wszystko było dobrze. Jednak w końcu większość zapragnęła być jak Bóg albo bardziej potężna. Co za nonsens. Za granica materii jest pusta przestrzeń. Tam nie istnieje czas, ale i nie ma myśli, odczuć. Ale jest tam prawdziwa bariera i ją zbudował Bóg. Coś jak Ciemność. I mój lud chciał to przebić, zniszczyć. Tylko ja i Omre nie chcieliśmy tego, dlatego nas wyrzucono w pustkę kosmiczną. Wówczas to zniszczyli, lecz kiedy to zrobili, zginęli. Trzy miliardy potężnych istot zniknęło, jak rozpuszcza się poranna mgła w promieniach słońca. Ich pycha ich zabiła. Zostałam tylko ja i Omre, tak sadziliśmy. Nie wiedzieliśmy, ile lat tu tkwiliśmy i nagle znaleźliśmy się na Magar, pośród ludzi z mocami. Omre ukrył swoje imię i powiedział wszystkim, że nazywa się Polar. Dokładnie Pol-ar, bo pochodziliśmy z planety L – ar. Do końca nie wiem, dlaczego przyjął takie imię.
Urodziłam cię i kiedy odeszłam, zaczęłaś śnić Palmera. A o niego cała psrzeczka się zaczęła.
– O Palmera?
– Tak.
– Nie rozumiem.
– Mogłaś mieć dziecko samo z siebie, bo ci to daliśmy jako jedynej, mogłaś stworzyć istotę jak ty i wziąć jego za męża. Mogliśmy ci w tym pomóc. Ale ty chciałaś Pulsara z Ziemi. Człowieka. Postanawiałaś to z chwilą urodzin, oczywiście jeszcze tego nie wiedząc.
– Czy ty nie jesteś człowiekiem?
– Jesteśmy podobni do ludzi, ale nie tacy sami. Mamy moc. Dla nas to naturalne, jak dla ludzi chodzenie lub mówienie. Ale wszystko jest dobre jeżeli idzie w dobrym kierunku. Ja chciałam, byś mogła być z Palmerem, Omre nie.
– Dlatego spalił mu statek?
– Nie chciał się ze mną zgodzić. Posiedziałam, że zostawiam mu wolną rękę i odeszłam.
– Czyli on wiedział, że nie umarłaś?
– Pasminko, nasze pojęcie wolności jest inne niż ludzi. Twoje też jest inne, chociaż promieniowanie Magar trochę cię zmieniło. Zezwoliłaś Palmerowi by pragnął Klaudię, pozwoliłaś, by pragnął Rebekę, chociaż nie wiedział, że to jego matka. Pozwoliłaś Pierwiosnce na wszystko.
– Och – dziewczyna złapała się za usta – faktycznie jej to powiedziałam, ale nie myślałam o TYM.
– Ona powstała, bo przegrzałaś jej obwody kiedy nie mogła pojąć uczucia, ale to ma cudowne konsekwencje. Czujęto. Nie ma ciała jak człowiek, ale jest więcej człowiekiem niż większość z nich. Zrobi wszystko, by ją pokochał, bo że ona go kocha, o tym wiesz.
– Ona go pragnie. Dlatego utworzyła to ciało, bo jako statek nie miałaby szans go zdobyć.
– Ona pragnie cię również. Kochasz Palmera i wybaczysz mu kiedy między nimi do czegoś dojdzie?
– Nie daruje draniowi! – Pasminka się na chwile uniosła.
Padwara patrzyła na nią.
– Czy naprawdę jesteś zła?
– Nie. Nie wiem, dlaczego tak zareagowałam. On mnie kocha, nie powinien, ale jeżeli zechce...
–  Zobaczymy. Stajesz się jak człowiek. Dobre jest to, że oni staną się jak my. Dzięki tobie i Palmerowi.
– Rozmawiałyśmy o tacie. Spalił statek, ale potem go zbudował ponownie i polubił Palmera. Więcej... on go pokochał. Zginął, ale nie tylko, by ratować mnie, ale i jego i innych też. Uratował nie tylko mnie dla niego, ale i jego dla mnie.
– Tak. Omre zrozumiał, że miałam rację, że my i ludzie musimy stworzyć wspólną rasę. Tego właśnie nie chciał na początku.
– Uratował mnie, bo mnie kochał. Uratował Palmera z tego samego powodu. Tak mi go brak.
Padwera patrzyła jej w oczy w taki dziwny i niepowtarzalny sposób. Pasminka wstała, uklękła przed nią i wzięła jej głowę w dłonie.
– Czy on...?
– Nas nie jest tak łatwo zabić. Carmal zginał, ale Omre nie. Tylko podobnie jak ja nie może wrócić do tamtego świata. Nie dlatego, że nie chce, czy że ja nie chcę, by mnie ponownie zostawił. Mamy teraz zbyt wielką energię teraz byśmy mogli z wami żyć. On ją wzbudził gdy wziął na siebie wybuch bomby, ja kiedy zdecydowałam się przekroczyć granicę dwóch światów. Może kiedyś, kiedy wasze dzieci zaludnią światy, podwyższą ludzka moc, może wtedy będziemy mogli. Tylko ty jesteś wyjątkiem. Stałaś się taka, bo pokochałaś człowieka i dzięki twojej miłości go zmieniasz, a on zmienia ciebie.
– Mamusiu, dlaczego widziałam czerwoną krew kiedy mnie rodziłaś? Ja mam błękitną i ta kobieta miała taką... Kto to był? Czy ją zabiłam?
–  Ja nie mogłam jej zabić i Omre również. Ja chciałam, on by nie mógł. Oni... Ona go kochała, jeszcze jak żyliśmy na L-ar. Jednak zmieniła się i zapragnęła mocy, to z jej powodu lud Ashalanów chciał stać się mocniejszy od Stwórcy. Zabiłaś ją. Sądziliśmy, że tylko nam się udało ocaleć, a okazało się, że główna sprawczyni zagłady Ashalanów, przeżyła. Tam nazwała się Greta Hamiton. W naszym świecie miała imię Hamgara. Nie wiem jak to możliwe i skąd masz taką moc, że ją zabiłaś. I dobrze, że tak się stało, bo zniszczyłaby i wasz świat. Dlatego będziesz mogła wrócić. Nie dlatego, że ją zabiłaś, ale dlatego, że masz taką moc. A krew? Tu masz czerwoną i ja taką mam. Mówiłam ci, że to inny wszechświat.
Pasminka słuchała, ale coś innego pochłaniało jej uwagę
– Czyli tata jest tu?
– Chcesz go zobaczyć?
– A ty byś nie chciała na moim miejscu?
– Mój ojciec chciał mnie zabić, że jestem z Omre. Cały lud Ashalianów znienawidził jego i znienawidzili mnie. Nie wiem, czy energia wybuchu, którą chcieli zniszczyć barierę ich zabiła, czy ta nienawiść.  
– Co mam zrobić by tu przybył? – oczy Pasminki zasłoniły łzy.
– Wierz, a tak się stanie.
– Tatusiu – powiedziła cicho.
Obok zaczęła się materializować, postać Omre.
– Witaj kochanie, mój kwiatuszku – teraz Omre miał oczy we łzach.
Wtulili się w siebie.
– Wybacz mi, mamusia miała rację. – szepnął.
– Mam powiedzieć Samei, że żyjesz?
– Możesz jeżeli chcesz. Samea jest dobrą i kochaną osobą.
Pasminka popatrzyła na nich.
– Teraz rozumiem.
Patrzyła na ojca.
–  Cóż, gdyby bardzo chciała i zrobiła to z miłości... –  powiedziała cicho Padwera.
– Czyli to nie była twoja żona, to kto był jej mężem? 
– Lone.
– A kim była jego żona?
– Jego siostrą. Dopiero twoje dziecko z Palmerem będzie łączyło dwa światy. Nie mogło być inaczej.
Pasminka pomyślała, czy Omre nie byłby zły gdyby było odwrotnie. W momencie zrozumiała, że jest nieco inna niż ludzie. Nie chciała, by Palmer spał z Pierwiosnką. Nie chciała, by spal z Klaudią ani z Rebeką. Ale gdyby to zrobił, kochałby go nadal i była z nim tak długo jak on by ją kochał. Jednak gdzieś w głębi serca wierzyła, że Palmer będzie jej wierny. Cóż, nawet ona nie rozumiała, czego naprawdę pragnie Pierwiosnka.
– W ludzkiej kulturze przeważał przez wieki patriarchat. Mężczyźni mieli po kilka żon – powiedziała Pasminka.
– Bywało lokalnie inaczej. W dobrych czasach w rasie Ashali, czyli skąd pochodzimy, bywało różnie. Przeważały pary mężczyzna i kobieta. Bywało, że mężczyzna miał dwie lub trzy żony. Czasem żona miał dwóch czy trzech mężów. Raczej nikt i nigdy nie traktował seksu jako przyjemności dla przyjemności i raczej nigdy nie kochali się we troje.
– Raczej? – zdziwiła się Pasminka. 
– Przewaznie. – odrzekła spokojnie jej matka. 
– Byliśmy inni, może z powodu mocy. Teraz kiedy wiem, że mama miała racje w jednym, zrozumiałem, że ma i w drugim. – dokończył ojciec.
– To znaczy? – zapytała Pasminka.
– Kryształowa Skała – odrzekł Omre.
– Nie rozumiem.
– Musisz już wracać kochanie. – szepnęła Padwera.
– Dlaczego? Jestem z wami krótko. Nie zdołałam się nawet wami nacieszyć. Dlaczego?!
– Wrócisz do nas. Jak pobędziesz jeszcze trochę, to na Magarze i innych planetach dawnej federacji planet minie tam dwa tysiące lat. Chcesz zobaczyć Palmera i mieć z nim dzieci, prawda?
– Bardzo, ale chce zobaczyć również was.
– Zobaczysz. Drugi raz już będzie porodu – uśmiechnęła się Padwara.
– Jak wrócę teraz, to nie będę mogła wiedzieć, czy Palmer był mi wierny. Minęło może pół godziny.
– Tutaj. Na Magar minęło sześć miesięcy. Czas nie płynie liniowo tylko skokowo.  
– Och! To Klaudia ma już spory brzuszek.
– To jest też jeden z powodów, byś wróciła. Ona będzie chciała nie tylko Samuela mieć przy porodzie, ale głównie ciebie. A jeżeli chodzi o Pierwiosnkę, nigdy nie będziesz zazdrosna, a już na pewno kiedy zrozumiesz jej powody. Do zobaczenia kochanie.
Pasminka przytuliła mamę i tatę. Zobaczyła, że stoją blisko siebie, a złota otoczka wkoło ich ciał się rozrzedza. Odwróciła się i weszła we mgłę.  
Znalazła się w Arce. Miała jeszcze zapytać, kim są oni, ale już zrozumiała, że Ashaliowie jeszcze w dobrym czasie zbudowali Ciemność, potem Omre ją zmodyfikował a Padwera uczyniła osobową, jakby swoim obrazem.  
– Czy wszystko dobrze? – zapytała.
– Tak Pasminko  –  odrzekła Arka.
– Ile czasu mnie nie było?
– Sto siedemdziesiąt sześć dni. Trochę się martwiłam, bo twoje odczyty przestały dochodzić. Pokonałaś Ciemność?
– Jest w porządku. Istnieje nadal i obiecała się nie rozrastać.
– Moje obliczenia to potwierdzają. Od pięciu miesięcy jest stabilna.
Pasminka uświadomiła sobie, że stało się to wówczas gdy pokazał się Omre. Czas poza strefą nie płynął liniowo. Odczuwała jakby była równo ilość czasu z Padwerą i potem tyle samo z ojcem, a okazało się, że z nimi mamą była pięć razy dłużej.  
– Wracamy – szepnęła i zapadła od razu w swój sen. Prawie natychmiast wtuliła się w ramiona Palmera, bo znowu go śniła...
                                                      
                                                           Sześć miesięcy wcześniej.

Pamer wpatrywał się w niebo, do czasu aż Pierwiosnka zniknęła mu z oczu. Potem odczuł start Arki. Obok nigo znalzła się Klaudia i Samuel. Spojrzał jej w oczy. Ten charakterystyczny błysk jej zielonych oczu zniknął. Miał pewność, że w końcu kocha go już tylko jak brata.
– Już tęsknisz? – zapytała go siostra.
– Widać? – uśmiechnął się do niej.
– Nie, ale mam pewne własności, jak już pewnie wiesz – odrzekła Klaudia.
– To dotyczy spraw intymnych, a tego ludzie Karpi nie robią. – odrzekł.
– Nie przesadzaj. Nawet ludzie bez żadnych darów czasem to umieją odkryć. Ja bym tęskniła za Samuelem, jakby zostawił mnie nawet na jeden dzień.
Przystojny kapitan posłał jej czuły uśmiech.
– Nigdy się nad tym nie zastanawiałem, że ty i Pasminka jesteście podobni. – powiedział Palmer do Samuela.
– Kolor włosów i oczu, to wszystko – potwierdził Marks.
– No właśnie mi o to chodziło.
– Jesteś trochę smutny bracie. – szepnęła Klaudia.
– Ona była taka pozytywna co do misji, a ja po prostu się o nią trochę obawiam.
– Powód jest oczywisty – powiedziała siostra – wierz a wszystko będzie dobrze.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 2937 słów i 16622 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    Pasminka spotkała się z matką i ojcem, który zginął dla dobra reszty mieszkańców Federacji. Czas płynie skokowo, choć na Magar minęło pół roku to zapewne wiele się wydarzyło od momentu wylotu Pasminki. Oby z powodu tęsknoty Palmer nie odnalazł innego szczęścia :smile:

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Palmer jest w porzadku.Jak widzisz ma chłop powodzenie.Pasninka wyczuła że Pierwiosnka go chce, ale jak wiesz Pierwiosnka kocha również Pasminke więc zrobi wszystko by go zdobyć ,ale przy tym nigdy nie będzie chciała zranić Pasminki. Zresztą Padwera wiedziała czego będzie chciała Pierwiosnka i dlaczego.To się też wyjaśni bo Pasminka zrozumie kiedy wróci, motywy działanie tego wyjątkowego androida.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Nie podoba mi się, że Palmer jest tak przez wszystkich rozchwytywany z miłości. Musi go nieźle boleć głowa od tych miłości :)

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Widocznie jest specjalny. W sumie Klaudii się spodobał normalnie.Rebeka i on padli ofiara manipulacji.Pasmi ka go snila a Pierwiosnka powstala z powodu miłości Pasminki do Palmera wiec jest naturalne że go kocha. Podobny motyw wystepuje w Sobowtorze. Ale fabula jest zupenie o czymś innym.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Nie potrafiłem pojąć a tu tak logiczne wyjaśnienie. Czasem jednak umysł potrafi zwodzić a tu takie proste motywy.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Dzięki za miłe komentarze. Powoli dochodzimy do końca. W ostatniej odsłonie Pierwiosnka chce swojego. Ciekawe czy dostanie.

  • dreamer1897

    @AlexAthame Żeś mnie teraz zaskoczył. Tak szybko do końca? I jeszcze Pierwiosnkę w to wmieszasz?