Doskonała broń. część 23

Zaczęli rozmawiać o sprawach rodzinnych. Mark zaczął opowiadać o swojej dwójce, bo miał również syna i córkę. Mimo ogromnej techniki sprawy rodzinne ciągle pozostawały ważne dla ludzi. Po dwudziestu ośmiu minutach generałowie zostali powiadomieni, że systemy na Ziemi są przygotowany. Pasminka zmieniła się tylko nieznacznie na twarzy przez kilka sekund. Przez pięć minut czekali na odczyty, lecz zanim je otrzymali, poczuli dziwne drżenie. Włączyły się alarmy i bardzo odporne nawet na pociski z broni palnej szyby, pokryły wolframowo-molibdenowe osłony. Do sali wbiegł ten sam młody porucznik, który poprzednio oznajmił, że Ziemia jest gotowa.
– Generale Clark, Jowisz zmienił orbitę. Wszystko wariuję. Na całej Ziemi odczuwalne są delikatne wstrząsy.
– Pasminko, możesz wszystko wrócić do normy? –  zapytał ją teść.
– Tak, ale to potrwa kilka minut. Gwałtowna zmiana wywołałaby mocniejsze wibracje.
Po trzech minutach porucznik Aleksander Graff oznajmił, że Jowisz zachowuje się stabilnie.
Hans Kaizer-Nott podszedł do ich stolika i zasalutował.
– Muszę tylko sprawdzić, czy zmiana trajektorii nie była wcześniej przewidziana przez nasze obserwatorium. Proszę wybaczyć. Jeżeli sprawdzenie będzie pozytywne, będę sam osobiście przekonywał z całą stanowczością niedowiarków, wątpiacych w pani moce.
– To nie będzie konieczne. – blondynka rozumiała zachowanie generała.
Wszyscy otrzymali świadectwo o nadzwyczajnej mocy, jaką posiadała ta drobna dziewczyna. Oczywiście nikomu nie mieściło się to w głowie, nawet Palmerowi.  Zastepca Clarka zwrócił się do dziewczyny z niezwykle prostym pytaniem.
– Czy tego można się nauczyć? – zapytał Mark.
– Każdy ma w sobie moc. Musi to odczuć. Mam swoją teorię odnośnie tego dlaczego ja ją posiadam, ale za wcześnie by o tym mówić.
Palmer odczuł myśli żony. W ułamku chwili poczuł ich wszystkich i złapał się za głowę.
– Och – jęknął.
– Witaj w klubie, skarbie – szepnęła.
Jego twarz się wysadziła i spojrzał na Klaudię. Ona zrozumiała, że on wie i zarumieniła policzki.
– Wybacz bracie. – wyglądało na to, że dziewczyna, która umiała zmienić trajektorię największej planety układu słonecznego, znowu się pomyliła odnośnie uczuć i pragnień siostry jej męża.
Poza nią, Palmerem i oczywiście Pasminką tylko Marks nie czuł, ale się domyślił.
– To nic, kochanie – szepnął, w końcu dasz sobie z tym radę.
Klaudia poczuła w tym momencie, że chyba nie mogła znaleźć dla siebie bardziej kochającej i wyrozumiałej osoby.
Palmer się zdziwił, bo sądził, że to już się kończyło. Nie był pewny, czy Klaudia miała moce, by to maskować, czy też jej pierwotne pragnienie powracało falami. Oczywiście nie zamierzał o to pytać, szczególnie teraz.
– Kiedy proces, Mark? –  zapytał Stanley swojego zastępcę.
– Planujemy za trzy dni. Obawiamy się reakcji ludzi. Nie widzimy szans nieujawnienia tragedii Lurny.  
– Podczas ostatniej rozmowy, jaką miał ze mną, jeszcze jako przewodniczący, przyznał, że mają środki, by ludzie zapomnieli. Ciekawe czy nadal je może uruchomić. Jest bardzo pewny siebie, mimo że może go czekać najwyższa kara.
Sądy wojskowe utrzymywały, nada karę śmierci. Hibernacja dotyczyła cywili. Oczywiście trzy niezależne komisje uzbrojone w najwyższej klasy urządzenia musiały wykazać, że oskarżony jest całkowicie poczytalny i nie ma żadnych okoliczności do złagodzenia wyroku.
Generałowie zebrali się ponownie. Ogłoszono informacje. Nikt nie miał już wątpliwości, że drobna dziewczyna z Magaru jest kimś, z kim nigdy się jeszcze nie spotkano. Ona, nie odczuwała niczego nadzwyczajnego. Cieszyła się szczęściem u boku Palmera. Rada generałów wyraziła swoją oficjalną zgodę na plan Pasminki. Wyglądało, że powierzono w jej ręce bezpieczeństwo wszystkich ludzi z federacji planet.
Clark i Rebeka dali im swój drugi dom nad oceanem. Tu rodzice Palmera i Klaudii spędzali czasem wolne chwile, których Clark nie miał zbyt wielu. Klaudia i Marks zatrzymali się w jego domu. Dla bezpieczeństwa rezydencje wszystkich stronników Clarka były chronione.  
Pasminka i Palmer siedzieli na plaży.
– Ładnie tu – rzekła – przynajmniej w oceanach zostało trochę ryb i ssaków.
– Sądzisz, że to da się odbudować
– Najpierw ludzie muszą zmienić swoje nastawienie. Jeżeli zaakceptują plan powrotu do natury, pomożemy im sprowadzić wymarłe gatunki. Jednak musimy być pewni, że zwierzęta będą mogły być tu szczęśliwe.
On milczał.
– Coś cię trapi, miły?
– Nie wiesz?
– Zapomniałeś, że nie wchodzę w sfery intymności?
– Wiem, że Sam się domyślił. Sądziłem, że to przeszło. On ją kocha i ona go też. Dlaczego tak? Wie przecież, że jestem jej bratem i nadal mnie pragnie. Ona również sądziła, że to przeszło całkowicie.
– Nie wiem kochanie. Wiesz, że Samea może zmienić uczucia? To bardzo rzadki dar.
– Nie wiem, czy bym tego chciał, to zależy od Klaudii. Sądzisz że gdy przestanie mnie kochać, jej pożądanie również przejdzie?
– Miałam moment zwątpienia na początku, odnośnie nas. Nie chciałam jednak takiej miłości. Sądzę, że Klaudia też by tak nie chciała, jednak to jest dla niej uciążliwe.
– Z pewnością. Czy mogę jakoś jej pomóc?
Pasminka popatrzyła na niego dłużej.
– Kocham cię – szepnęła.
– Wiem, ja ciebie też. Czemu to teraz powiedziałaś?
– Bo się poprzednio pomyliłam.
– Ty? Pomyliłaś się? To możliwe?
– Tylko Bóg jest nieomylny.
– W czym się pomyliłaś? – Palmer poczuł dziwne odczucia gdzieś w głębi siebie.
– Jesteś pewny, że to chcesz usłyszeć?
– Oczywiście.
– Dobrze, powiem ci. Powiedziałam, że gdyby się to stało, to by to tylko pogorszyło.
– To znaczy – ten dziwny niepokój się w nim wzmógł.
– To by zakończyło problem – spojrzała na niego.
– Nie. Nie zrobię tego. Owszem chciałem, przynajmniej tak trochę. Kocham cię i pragnę tylko ciebie.
Wspomniał Rebekę. Miał teraz całkowita pewność, że tamto wywołał ten diaboliczny program zbudowany przez odrzuconą kochankę Stanleya.
– Klaudia tego nie wie. Powiedziałam ci, że nie w chodzę w intymne sfery, ale dla twojego i jej dobra zrobiłam to na chwilkę. Ona naprawdę próbuje to zniwelować, czy chociaż zmniejszyć. Im bardziej się stara, tylko to wzmacnia. Samuel nie ma na razie żadnych nadzwyczajnych cech w tym kierunku, chociaż potrafi zapalać ogień i przesuwać przedmioty, podobnie jak Klaudia, ale w sensie psychiki nie, ale się domyślił. On... by to zaakceptował. On ją kocha w taki czysty sposób.
– Tak jak ty mnie, prawda?
– Tak. Zrozum jedno. Nie cofniemy przeszłości. To mogło się stać na Ziemi, mogło na Magar. Wygląda na to, że to nieuniknione.
– Nie mogę – szepnął.
– Czasem musimy zrobić coś takiego dla innych.
– To się rozwinęło dlatego, że nie wiedzieliśmy.
– Nie wiesz tego. Przypuszczasz. Całe wieki to się zdarzało. Często miało tragiczne zakończenie. Nie zawsze jednak.
– Ty mogłabyś być blisko z Marksem?
– To nie jest mój brat.
– Wiem, jednak nadal pytam.
– Gdyby to ci miało pomóc, tak. O ile on by chciał. Moje pojęcie moralności jest inne, może wyższe niż ludzkie, jednak moja empatia sięga również głębiej. Śniłam cię i nie myślałam o innych chłopcach czy dziewczynach. Teraz jestem twoją żoną i mam tylko ciebie w moich pragnieniach. Nie ma limitu, co bym zrobiła, by komuś pomóc. Możesz nie zrozumieć, ale zrobiłabym to z Klaudią gdyby miało pomóc. Z Klaudią i Samuelem razem, z tobą i Samuelem razem. Nie jestem spragniona ekstremalnych związków, bo kocham i pragnę tylko ciebie, ale zrobiłabym wszystko, a to nie zostawiłoby żadnych złych wspomnień czy poczucia winy we mnie. Pamiętasz, że wcześniej byłeś niejako pozbawiony uczuć? Ja sięgam tej granicy tylko z drugiej strony. W matematyce jest nieskończoność dodatnia i ujemna, to ma coś z tego.  
– Czyli zrozumiałbyś gdyby ten program nas zwyciężył? Chodzi o mnie i mamę.
– Palmer, kochanie. Ktoś cię pytał, czy czujesz...
– Lone.
– On wiedział, że jesteś wyjątkowy już w momencie kiedy cię poznał. Problem twojego i Klaudii rozumowania jest ten sam. Wy myślicie o konsekwencjach. Głownie psychicznych. To was osłabia. Możecie z tym żyć i się męczyć, lub możecie to wyzwolić.
– Co masz na myśli, mówiąc, możecie. To dotyczy tylko Klaudii.
– Kochanie, ja wiem, jak jest. Nie dlatego, że jestem nadzwyczajnie uzdolniona, tylko dlatego, że cię kocham. Czasem do miłości brakuje milimetr i to jest tysiąc mil. Czasem ziarenko piasku jest górą.
– Ja mogę z tym żyć.
– Ja wiem, ale czuję ciebie. Twoje nastawienie do niej nie zmieniło się o jotę od momentu pocałunku w gabinecie waszego ojca. Oczywiście ona cię bardziej chce niż ty ją, ale wiesz, że to masz w sobie. Masz dobrą żonę. Ja to akceptuję, bo nie potrafię ci inaczej pomóc. Potrafiłam wybić z orbity Jowisza, a nie potrafię wpłynąć na twoje uczucie. Wiem, że mnie kochasz. Pokochałeś mnie kiedy dowiedziałeś się, że zniknęłam, pamiętasz?
– Jak ty to wiesz, kochanie? – przytulił ją ciepło.
– Nie wiem jak, po prostu wiem. Możemy zrobić tak. Spotkamy się we czwórkę i zostawimy was. Wy zadecydujecie. Czy wam pomoże jeżeli my to zrobimy z Samuelem?.
– Podoba ci się?
– Jest przystojny, ma włosy i oczy jak ja. Musisz zrozumieć moje intencje. Pragnę tylko ciebie. Nie pragnę wcale kapitana Marksa. On ją kocha w bardzo zbliżony sposób jak ja ciebie. Musimy się spotkać raz jeszcze i porozmawiać znowu bardzo otwarcie.
– Jest inne rozwiazanie?
– Nie wiem. Wiesz co mnie mocniej absorbuje?
– Co?
– Ciemność. W porównaniu z tamtym ten nasz kopot jest malutki. Potrafię czuć do przodu. Nie będę nigdy, nawet sekunde miała do ciebie żalu, ani do Klaudii. Jest mi jak siostra.
– Nie bedziemy o tym pamiętać?
– Będziemy. Powiem ci coś. Starałam się nie wyobrażać i myśleć jak mi będzie z tobą, w tym. Raz jednak odczułam. To było jakieś dwa lata temu. Leżałam w stodole. Nasz pierwszy raz był ideantyczny jak wówczas czułam. Drugi też. Dalej nie chciałam o tym myśleć. Już ci kiedyś mówiłam, że w Karpi największym darem jest nie wiedzieć. Na szczęście to się wszystkim udaje. Inaczej byłoby makabrycznie, nie sądzisz?
– Z pewnością.
– Chodź – szepnęła.
Poszli do domu i bez słowa zaczęli być blisko. Podczas delikatnego uniesienia zupełnie nie pamiętał o rozmowie, o tym co czuje on, a co Klaudia, jednak kiedy tylko skończyli i leżeli obok pod cienką kołdrą, to wróciło. Nie mocniej ani nie lżej. Pasminka miała racje, nic się nie zmieniło.  
– Jesteś pewna, że to będzie koniec i nie będziemy się tym dręczyć? Mieliśmy to zrobić poprzednim razem, ale do niczego nie doszło. Pocałowała mnie tylko. Wyobrażanie podziałało, bo kiedy była blisko z mężem i wciąż dla niego miała róże. Wówczas na krótko byliśmy wolni, ale wygląda, że to powraca falami.
Pasminka patrzyła na niego. Ona mogla wiedzieć, co czuła Klaudia podczas miłości z Samuelem, ale nie chciała tego wiedzieć. Klaudia z pewnością nie powiedziała tego bratu, więc jak mógł o tym wiedzieć? Istniała tylko jedna odpowiedź. Miał te same zdolności co Pasminka, chociaż może tylko w stosunku do siostry.
– Zawsze możecie to zrobić, ale nie będzie tak jak teraz. Masz moje przyzwolenie a Klaudia męża. Czy jestem pewna? Jak tego, że odsunę Jowisz z orbity. Chciałam Księżyc, ale dla nich Jowisz to kolos. Dlatego mój tata mógł założyć osłonę równie łatwo wkoło Karpi jak na granicy skoków. Lunety i instrumenty widza co jest za, ale to nie jest prawda.
– Co mówisz Pasminko!
– To było długo wcześniej, może zawsze. Omre tylko to zaktywował. Czuje coś dziwnego. Obiecuje wrócić i ci powiedzieć. Ty masz swój mały problem, a ja mam swój. Nie jesteśmy doskonali, ale powinniśmy zawsze dokonywać najlepszych wyborów. Z jednej strony nie widzę innego rozwiązania jak to, że spełnicie swoje pragnienie, z drugiej strony wiem, że musi być inne rozwiązanie, ale nie znam w tym względzie odpowiedzi
– Mówisz, że musimy dokonywać najlepszych wyborów i wszyscy o tym wiedzą. Sądzisz, że czasem musimy zabić?
– Nie widziałam lepszej opcji i musiałam zabić tego człowieka, inaczej on by zabił Klaudię. Nawet przy moich darach nie mogłam zrobić nic innego.
– Dlaczego oni się zgodzili służyć złu?
– Ty też z początku chciałeś być lojalny co do rozkazów. Każdy spotyka swój obraz, tylko wówczas może się zmienić.
– Czy ty też spotkałaś swój?
– Tak, kochanie. Dzięki temu odczułam, że to twoja siostra. Już wówczas się zgodziłam na tooczym teraz mówimy. W miłości nie może być zazdrości. Zazdrość ogranicza. Mówię o tej złej zazdrości, bo jest i dobra. 
– Czasami cię nie ogarniam. Pamiętam, co mi mówiłaś, że nie oddałabyś mnie nikomu. 
– Czasami sama się nie rozumiem.
– Kiedy się spotykamy z nimi?
– Jutro. Potem odwiedzimy razem twoich rodziców. O ile dobrze czuję, Stanley i Rebeka chcą zaprosić rodziców Samuela. Kochał ją tyle lat, też ciekawe.
– Jest od niej trzynaście lat starszy.
– To nie jest tak dużo. Kochałbyś mnie gdybym była starsza?
– Wiesz, że podobała mi się starsza kobieta.
– To program...
– Tak, ale...
– Wiem. Odpowiedz.
– Czy chodzi ci o to, że jak wrócisz ze spotkania Czerni, możesz być starsza?
Pasminka popatrzyła na niego bardziej wnikliwie.
– Coś mi się zdaje, że Palmer Clark, ma jakieś tajemnicze dary. To, co powiedziałeś, jest bardzo możliwe. – uśmiechnęła się zalotnie.
– Co się stało, kochanie?
– Mogę wrócić młodsza.
Palmer złapał ją mocni i zaczął łaskotać.
– Dla mnie jest ważne, byś wróciła. Możesz mieć siedemdziesiąt lub pięć lat. Będę cię kochał tak samo.
Pasminka popatrzyła na niego inaczej i zobaczył łzy na jej policzkach.
– Wiem, że mówisz prawdę. Moje sny mnie nie oszukały. Jesteś moją miłością i moim snem.
Delikatnie pocałowała jego usta. Ten pocałunek był bardziej cudowny niż to, co mieli wcześniej. Oboje odkryli nowy rodzaj miłości, który właśnie rozwijał się jak delikatny kwiat.
Zasnęli przytulenie.
Następny dzień zaczął się normalnie. Pasminka miała trudności z jedzeniem ziemskiego jedzenia. Jadła bardzo mało i musiała uciekać się do naginania swoich darów, by mogła czerpać energię z otoczenia. Ludziom z ziemi po powrocie na ziemię powróciły odruchy fizjologiczne, jednak nie blondynce. Palmer nie zwrócił na to uwagi. Po śniadaniu dotarło do niego, że ona nie je.
– Nie mogę tego trawić, wybacz. Odbieram bezpośrednią energię z Ziemi i Słońca.
– Rodzicom będzie przykro.
– Przeżyją. Nie chcę udawać, wybacz.
Zrozumiał.  
W końcu polecieli do domu Marksa. Już kiedy tylko weszli, dało się odczuć, że Klaudia jest zdenerwowana. Przywitała się z Pasminka i z bratem. Od razu poszli do salonu.
– Źle się z tym czuję. Kocham Sama i wiem, że cierpi.
– Nie jest tak, kochanie – rzekł ciepło.
Pasminka postanowiła jej coś powiedzieć.
– Rozmawiałam wczoraj z Palmerem. Żona mojego taty, Samea, którą kocham jak matkę, jest czarownicą. Tak by można powiedzieć. Potrafi zmienić uczucia i pragnienia u innych. Potrafi, ale prawie nigdy tego nie robi. Chcesz, by ci pomogła?
– To by było dobre. Wówczas i u Palmera by się to skończyło. Trzy razy byłam blisko z Samuelem, a ostatnim razem musiałam się zmuszać, by wyobrażać sobie, że jestem z Palmerem. Cieszyłam się, że to przeszło, ale to wraca jak fala.
Popatrzyła na nich.
– Sama nie wiem. Nie byłabym sobą, prawda?
– Z pewnością – odparła blondynka.
– Czy coś może pomóc?
– Powiedziałam Palmerowi, że się pomyliłam.
– Pomyliłaś? – tym razem Sam zapytał pierwszy.
– Tak. Nie zdarza mi się często, ale wiem na pewno.
– W tej kwestii? – zapytał jeszcze raz adiutant Clarka.
–  Powiedziałam, że gdyby do tego doszło, to by to tylko wzmocniło. Okazuje się, że to by skończyło kłopot. Zarówno dla ciebie jak i Palmera.
– On już nic do mnie nie czuje – powiedziała cicho Klaudia.
Popatrzyła na niego i od razu zrozumiała.
– A co z nami będzie? – zapytał Sam, pytanie skierował do Pasminki.
– Czyli nie masz nic przeciwko? – zdziwiła się i jednocześnie ucieszyła, córka generała.
– Powiedz skarbie, co mogę innego zrobić? Kocham cię. Co z tego, że ci zakażę? To nic nie da. Możesz z tym walczyć i tak będzie to w tobie.
– Dlaczego się to nam przytrafiło?
– Rozmawialiśmy wczoraj – tym razem odezwał się Palmer – Pasminka mi cos uświadomiła. To, że nie wiedzieliśmy, że jesteśmy rodzeństwem, do tego doprowadziło. Zakochałaś się we mnie i zapragnęłaś. Jednak czasem się zdarza i tym którzy wiedzą, że są rodzeństwem.
– Wiem, czytałam o tym – rzekła Klaudia.
– Nie odpowiedziałaś na pytanie, Pasminko – Marks powrócił do swojego pytania.
– Będziemy w drugim pokoju. Będą wiedzieli, że im nie przeszkodzimy. Mają nasze pozwolenie, nie znaczy, że tego chcemy. Nie znaczy, że to będzie. Mówiłam Palmerowi wczoraj, że zrobiłabym wszystko by wam pomóc.
– Powiedziałaś, że gdyby się to stało, z pewnością to nam przejdzie. To pewne? –  zapytał Palmer.
– Tak. Czy jako nasi współmałżonkowie dajecie nam jakieś prawa, wybory, zakazy?
– Kocham Sama. Zrobi, co zechce.
– Podobnie i ja czuję. Nie mógłbym czegoś zakazać Pasmince – rzekł Palmer.
Klaudia popatrzyła na brata.
– Chodź, miejmy to za sobą. A jeżeli to nie podziała, będziemy się kochać razem przy was, a może z wami o ile zechcecie tego. Chcę go i nie chcę. Nie umrzemy od tego jak Palmer i mama, ale żyć z tym jest trudno.
Palmer spojrzał na żonę i Samuela. Klaudia wzięła go za rękę i poszli do sypialni.

AlexAthame

opublikował opowiadanie w kategorii fantasy, użył 3158 słów i 18303 znaków.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • dreamer1897

    "wolframowo-molibdenowe osłony" - jaka technologia, no jasne, ze z przyszłości  :rotfl:  
    Pasminka musi być tą doskonałą bronią. Z taką mocą i umiejętnościami pojmowania świata i uczuć może byłoby lepiej na tym świecie :)

  • AlexAthame

    @dreamer1897 To obecnie(chyba, że mam przestarzałe informacje) najbardziej odporny na temperature stop. Oczywiscie nie jest najtrwalszy. W Amaranti bardziej obawiano się ataku termicznego, szczególnie po doniesieniach o wybuchu na gwieździe w sektorze gdzie została zniszczona planeta. Pasminka... jest tajemnicą. Jej moc nie jest jeszcze do końca otkryta. Jak widzisz potrafi wiele, ale nie umie pomoc Klaudii i Palmerowi. :smile:

  • dreamer1897

    @AlexAthame No i czegoś się nauczyłem z opowieści i Twojego komentarza. Nigdy o takim stopie nie słyszałem.

  • AlexAthame

    @dreamer1897 Nie wiem czy istnieje taki stop. Wolfram jest wyjatkowy :yahoo: Następny odcinek będzie przełomowy. Pewnie wstawie za kilka godzin.