Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Z pamiętnika mastera: Kara w Piwnicy Rozkoszy

Z pamiętnika mastera: Kara w Piwnicy RozkoszyAlice klęczała na twardej, drewnianej podłodze w piwnicy, którą przerobili na ich prywatną salę zabaw. Powietrze było ciężkie od zapachu skóry i lubrykantu. Była naga, z wyjątkiem czarnej obroży z metalowym kółkiem i kajdanek na nadgarstkach, połączonych łańcuchem z sufitem. Ręce miała wyciągnięte wysoko nad głową, ciało napięte, stopy ledwo dotykały podłogi. Czekała już pół godziny – karę za spóźnienie się o pięć minut. Drzwi otworzyły się z hukiem. Matthew wszedł powoli, w czarnych skórzanych spodniach i koszuli rozpiętej do pasa. W ręce trzymał długi, czarny pejcz z wieloma rzemieniami. Jego oczy były zimne, władcze. – Myślałaś, że pięć minut to nic? – głos miał niski, groźny. – Dziś nauczysz się, co znaczy całkowite posłuszeństwo. Alice drżała, ale między udami czuła już znajome gorąco. Skinęła głową. – Słowa – warknął, uderzając pejczem o podłogę obok jej stóp. Skóra zasyczała w powietrzu. – Przepraszam, Panie – wyszeptała natychmiast. – Za późno na przeprosiny. Podszedł bliżej i chwycił ją za podbródek, zmuszając, by spojrzała mu w oczy. Potem puścił i odszedł do stołu z narzędziami. Wrócił z klamerkami na sutki – ciężkimi, z łańcuszkiem łączącym obie. Pierwsza klamerka zacisnęła się na jej lewym sutku. Alice jęknęła głośno, ból był ostry, palący. Druga – jeszcze mocniej. Łańcuszek zawisł między piersiami, ciągnąc za każdym oddechem. – Nie waż się krzyczeć bez pozwolenia – ostrzegł. Pierwsze uderzenie pejcza trafiło w jej plecy. Dziesięć rzemieni zostawiło czerwone pręgi. Drugie – na pośladkach. Trzecie – na udach. Każdy cios był mocny, bez litości. Alice gryzła wargę do krwi, łzy spływały po policzkach, ale nie krzyczała. Ciało płonęło, a między nogami była już całkowicie przemoczona. Po dwudziestu uderzeniach zatrzymał się. Podszedł i wsunął dwa palce głęboko w jej cipkę bez ostrzeżenia. – Taka mokra suka... – mruknął z pogardliwym uśmiechem. – Lubisz ból, prawda? – Tak, Panie – jęknęła, gdy poruszył palcami brutalnie. Wysunął je nagle i wytarł o jej policzek. – Jeszcze nie zasłużyłaś na orgazm. Rozpiął łańcuch z sufitu, ale tylko po to, by rzucić ją na stół bondage. Przymocował jej ręce i nogi szeroko rozstawione – całkowicie wystawiona, bez możliwości zamknięcia nóg. Potem wziął duży, czarny wibrator z kolcami i bez lubrykantu zaczął go wciskać w jej tyłek. Alice krzyknęła – ból był intensywny, rozciągający do granic. – Cicho! – ryknął i zatkał jej usta kneblem kulkowym. Wibrator wszedł cały. Włączył go na najwyższe obroty. Drgania rozchodziły się po całym ciele, mieszając się z bólem klamerek i pręg. Potem wziął drugi – gruby, metalowy dildo – i wepchnął je w cipkę jednym ruchem. Alice wygięła się w łuk, stłumiony krzyk wypełnił knebel. Zaczął pieprzyć ją tym dildo – mocno, głęboko, bez przerwy. Jednocześnie ciągnął za łańcuszek klamerek, zwiększając ból sutków. Jej ciało drżało, pot spływał po skórze. Była na granicy – ból i rozkosz mieszały się w jedno. – Nie waż się dojść – ostrzegł, widząc, jak blisko jest. Zwolnił ruchy, wyciągnął dildo i zostawił ją tak – z wibratorem w tyłku na pełnych obrotach, klamerkami na sutkach, kneblem w ustach. Wyszedł z pomieszczenia na dziesięć minut. Alice wisiała na granicy orgazmu, nie mogąc się ruszyć, nie mogąc dojść. Płakała z frustracji i pożądania. Gdy wrócił, zdjął knebel. – Błagaj – rozkazał. – Proszę, Panie... proszę, pozwól mi dojść... zrobię wszystko... błagam... Uśmiechnął się okrutnie. Rozpiął spodnie i wszedł w nią brutalnie – w cipkę, obok wibratora w tyłku. Była tak pełna, że każdy ruch bolał i jednocześnie dawał niewyobrażalną przyjemność. Pieprzył ją mocno, trzymając za gardło, ograniczając oddech. – Dojdź. Teraz. Orgazm uderzył jak fala – gwałtowny, rozrywający ciało. Krzyczała, trzęsąc się w konwulsjach, łzy leciały strumieniami. On nie zatrzymał się – kontynuował, aż doszedł w niej głęboko, warcząc jak zwierzę. Potem powoli zdjął klamerki – ból powrotny był jeszcze gorszy. Wyciągnął wibrator. Odpiął kajdanki. Przytulił ją mocno, owinął kocem, głaskał po włosach. – Dobra dziewczynka – mruknął czule. – Byłaś idealna. Alice wtuliła się w niego, cała drżąca, pokryta potem i śladami. Ból pulsował w każdym miejscu ciała... ale nigdy nie czuła się bardziej żywa. I bardziej jego

Dodaj komentarz