
Po stole, gdzie jej plecy wciąż paliły od pręg po pasku, Sir chwycił ją za ramiona i zrzucił na podłogę obok materaca. Nie delikatnie - szarpnął mocno, aż kolana uderzyły o beton z głuchym łupnięciem, a ból rozszedł się po nogach jak prąd. Ewa syknęła, ale nie protestowała; wiedziała, że każde "nie" tylko przedłuża agonię. Podniósł ją za włosy, ciągnąc w górę, aż stanęła na czworakach na materacu. Jej nadgarstki przywiązał do pierścienia w podłodze, kostki rozciągnął szeroko i przymocował do rogów – pozycja psa, upokarzająca, całkowicie otwarta. Sutki wciąż bolały od zacisków, które wisiały na nich jak ciężary, kołysząc się przy każdym drgnięciu.
- Spójrz na siebie, “UległaZajęta” - powiedział niskim, gardłowym głosem, klękając za nią. – Rozłożona jak dziwka, gotowa na wszystko. Powiedz mi, czego chcesz.
- Ciebie, Sir... twojego kutasa... błagam... - wyszeptała, głos drżący od mieszanki bólu i pożądania. Słowo "kutas" przeszło przez jej usta jak zakazany owoc, dodając pikanterii.
Sir zaśmiał się cicho, ale nie dał jej ulgi. Zamiast tego sięgnął po paddle - szeroki, skórzany, z dziurkami, które sprawiały, że każde uderzenie ssało powietrze i paliło skórę. Pierwsze spadło na prawy pośladek, mocno, bez litości. Skóra zapiekła natychmiast, jakby oblano ją wrzątkiem. Ewa krzyknęła, ciało szarpnęło się do przodu, ale więzy trzymały.
- Licz. I dziękuj.
-Jeden... dziękuję, Sir...
Drugie uderzenie na lewy pośladek, jeszcze silniejsze. Czuła, jak skóra puchnie, czerwienieje, przechodzi w fioletowe siniaki.
- Dwa... dziękuję, Sir...
Kontynuował do piętnastu - dłużej niż wcześniej, przedłużając karę. Przy dziesiątym jej głos załamał się, łzy spływały po twarzy strumieniem, mieszając się z potem. Przy piętnastym wyła otwarcie, biodra drżały, a między nogami była mokra jak nigdy. Ból palił, ale budził coś głębokiego, pierwotnego - pożądanie, które rosło z każdym ciosem.
Sir odrzucił paddle i przesunął dłonią po jej spuchniętych pośladkach, rozsmarowując ból. - Dobrze. Teraz nagroda... ale na moich warunkach.
Wyjął metalowy plug analny - duży, zimny, z szeroką podstawą. Bez ostrzeżenia, tylko z odrobiną jej własnej wilgoci jako lubrykantu, zaczął wciskać go powoli. Ewa napięła się, czując rozciąganie - ból był ostry, palący, jakby coś rozdzierało ją od środka.
- Rozluźnij się, suko - warknął, pchając mocniej. - To dla twojego dobra.
W końcu plug wszedł cały, wypełniając ją całkowicie. Klepnął po podstawie, by wszedł głębiej, co sprawiło, że krzyknęła ponownie. Potem sięgnął po wibrator - gruby, teksturowany, na najwyższym poziomie. Wsunął go do pochwy jednym brutalnym pchnięciem, tak że oba otwory były wypełnione. Wibracje rozchodziły się po całym ciele, mieszając się z bólem z pluga. Ewa jęczała nieustannie, biodra kręciły się mimowolnie.
Przez następne czterdzieści pięć minut torturował ją w ten sposób: wibrator na maksimum, plug w środku, a co chwilę pociągał za łańcuszek zacisków na sutkach lub uderzał dłonią po udach. Budował napięcie powoli, doprowadzając do krawędzi, a potem wyłączał wszystko, zostawiając ją w agonii frustracji. Ewa błagała bez przerwy, głos ochrypły:
- Sir... proszę... twój kutas... we mnie... błagam, pieprz mnie... nie wytrzymam dłużej...
Ale on czekał, przedłużając. W końcu, gdy była już na granicy załamania, wyciągnął wibrator i plug. Ewa poczuła ulgę - i pustkę. Sir rozpiął spodnie, jego kutas twardy, gotowy. Najpierw wsunął go do jej ust, głęboko, trzymając za włosy.
- Ssij, “UległaZajęta”. Przygotuj go.
Posłuchała, ssąc zachłannie, czując smak słony na języku. Ale to nie wystarczyło. Po kilku minutach wyciągnął się i klęknął za nią ponownie.
- Teraz czas na prawdziwą karę – powiedział, przykładając czubek kutasa do jej tyłka, wciąż rozluźnionego po plugu.
Ewa wstrzymała oddech. - Sir... powoli... proszę...
Ale on nie był delikatny. Wsunął się jednym mocnym pchnięciem, głęboko, aż po jaja. Ból był rozdzierający - palący, wypełniający całe ciało. Krzyknęła głośno, łzy popłynęły świeżo. Czuła się rozciągnięta do granic, jakby miała pęknąć.
-Bierz to, suko – warknął, zaczynając ruchy. Mocne, głębokie, bez litości. Każde pchnięcie sprawiało, że jej ciało kołysało się w więzach, sutki bolały od zacisków, pośladki paliły od wcześniejszych uderzeń. Jego kutas wypełniał ją całkowicie, tarł o ścianki, mieszając ból z falami rozkoszy.
Ewa wyła, błagała: - Mocniej, Sir... twój kutas... pieprz mój tyłek... jestem twoja...
On przyspieszył, jedną ręką ściskając jej biodro tak mocno, że zostawiał siniaki, drugą pociągając za włosy, wyginając jej głowę do tyłu. Ruchy stały się brutalne - wbijanie się do końca, wychodzenie prawie całkowicie, tylko po to, by wrócić z siłą. Czuła, jak jej ciało poddaje się całkowicie, ból przekształca się w ekstazę. Wsunął palce do jej pochwy, poruszając nimi w rytm pchnięć, stymulując od środka.
Orgazm budował się powoli, ale nieubłaganie. – Sir... mogę dojść? Błagam...
- Nie jeszcze – odparł, spowalniając na chwilę, by przedłużyć torturę. Potem przyspieszył znów, jego kutas pulsujący w niej.
Trwało to dłużej, niż myślała, że wytrzyma - może dwadzieścia minut czystego, brutalnego pieprzenia. W końcu, gdy sama była na granicy szaleństwa, warknął: - Teraz, “UległaZajęta”. Dojdź na moim kutasie.
Fala orgazmu zalała ją jak tsunami - krzyczała, ciało konwulsyjnie drżało, mięśnie zaciskały się wokół niego. On doszedł chwilę później, wypełniając ją gorącym nasieniem, co przedłużyło jej ekstazę. Wyciągnął się powoli, zostawiając ją drżącą, wyczerpaną.
Ale to nie był koniec. Sir rozwiązał jej kostki, przewrócił na plecy i przywiązał nogi szeroko rozłożone do sufitu - pozycja, w której wszystko było wystawione. Teraz wrócił do wosku. Zapalił świecę i kapał powoli: na brzuch, na piersi wokół zacisków, na wewnętrzne strony ud, blisko miejsc, gdzie wciąż pulsowało. Każda kropla paliła jak ogień, kontrastując z wilgocią po seksie. Ewa wiła się, jęcząc, ale jej oczy błyszczały - to było uzależniające.
Potem, gdy wosk stygł na skórze, Sir wrócił do wibratora – wsunął go głęboko, na maksimum, i dodał zacisk na łechtaczkę. Godzina minęła w tym rytmie: budowanie, odmawianie, karanie uderzeniami po piersiach lub udach. Ewa dochodziła jeszcze trzy razy - każdy orgazm silniejszy, głośniejszy, z wrzaskami, które wypełniały magazyn.
W końcu, gdy jej ciało było pokryte siniakami, pręgami, woskiem i nasieniem, Sir zwolnił więzy. Leżała na materacu, drżąca, całkowicie złamana.
- Jesteś moja, Ewo Całkowicie - wyszeptał, głaskając ją po policzku.
- Tak, Sir... twój kutas... twoja wola... jestem złamana... - odpowiedziała słabo, z uśmiechem spełnienia na ustach.
Noc ciągnęła się dalej, ale w jej umyśle to była wieczność - wieczność poddania, bólu i rozkoszy, która miała naznaczyć ją na zawsze.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz