Pani Dwóch Krajów, cz. 75

CVII
     Wzburzony w najwyższym stopniu, Nefer odruchowo skorzystał z lektyki, którą służba wezwała gdy tylko opuścił apartamenty Najjaśniejszej Amaktaris i skierował się ku wyjściu na dziedziniec. Właściwie, to już mu nie przysługiwała, skoro zrezygnował z godności. To jednak przyszło byłemu arcykapłanowi do głowy dopiero w trakcie powrotnej drogi do własnego pałacu. Zaraz, zaraz... To przecież także nie był już jego pałac... A właśnie zaczął kompletować bibliotekę i polecił sprowadzić zwoje z Abydos... Pomyślał, że może nie zagubią się gdzieś w tym całym  zamieszaniu... Dopiero po dłuższej chwili uprzytomnił sobie, że ma chyba poważniejsze powody do zmartwień niż jakieś tam papirusy... Ale w sumie, wszystko wydawało się obecnie lepsze od rozpamiętywania czynów Najwspanialszej Amaktaris, zdrady której dopuściła się wobec swego najwierniejszego sługi oraz jego własnej reakcji na postępowanie Królowej i Bogini...
     Nie zdołał jednak uciec od tej kwestii. Po przybyciu na miejsce musiał spotkać się z żoną, która z pewnością czekała niecierpliwie na powrót małżonka z wizyty w pałacu. Wizyty, z którą wybrał się w stanie niespokojnego rozgorączkowania, pomimo okazywanych pozorów opanowania, a wracał jeszcze bardziej gniewny i pobudzony. Zmusił się do zachowania udawanej obojętności i polecił zaanonsować swoje przybycie szlachetnej pani Anie z Abydos. Wyczuwając nieprzewidywalny nastrój nowego pana, słudzy natychmiast wykonali ten rozkaz i pospiesznie schodzili arcykapłanowi z drogi. - „Ciekawe, jak długo będą jeszcze okazywali takie posłuszeństwo?” - Przemknęło Neferowi przez głowę i ta myśl pomogła nieco otrząsnąć się ze wzburzenia. Potrzebował tego w obliczu rozmowy z żoną. Zastał ją w ich wspólnych, prywatnych apartamentach. Zdążyła się ubrać i dokończyć poranną toaletę, przywdziała jednak szatę bardzo prostą. I tak nikt nie oczekiwał dzisiaj pojawienia się uzdrowicielki w pałacowym szpitalu czy gdziekolwiek indziej.
     „I cóż, Neferze, bardzo szybko wróciłeś. Jak wypadła twoja audiencja?”
     „Najlepiej albo też najgorzej jak tylko mogła! Nie jestem już arcykapłanem Boskiej Izydy!”
     „Pozbawiła cię stanowiska? Nie wierzę! Co takiego naopowiadałeś naszej Pani?”
     „To Ona opowiedziała swemu słudze o różnych sprawach... Złożyłem urząd! Rzuciłem laskę i pierścień do Jej stóp! Nie mogłem inaczej! Nie mogłem...”
     „Co takiego właściwie się stało? Przecież o tym, że zamierza poślubić księcia Manetosa wiedziałeś już od wczoraj i zdążyłeś to chyba przetrawić?”
     „Pamiętasz tę naradę gdy wysłała mnie do świątyni Ozyrysa z zadaniem uwolnienia Irias? Gdy uczyniła mnie arcykapłanem? Obiecałem wtedy w imieniu Królowej łaskę Heparisowi oraz jego poplecznikom, za Jej zgodą. Sama słyszałaś, że przyznała mi takie prawo! To dzięki temu wyszliśmy stamtąd żywi, ja oraz księżniczka... Tymczasem rozkazała potem zabić ich wszystkich, to już się dokonało. Złamała słowo, zarówno swoje własne, jak i moje! Dowiedziałem się o tym od mistrza Apresa!” - Nadal niespokojny, nie do końca pamiętał o konsekwentnym unikaniu zbędnych szczegółów.
     „I co z tego? Oni wszyscy zasłużyli na śmierć i do tego wiedzieli zbyt dużo... Aż tak to tobą wstrząsnęło, mężu? Nie wierzę... I w jaki sposób dowiedziałeś się tego akurat teraz od towarzysza prawej ręki, skoro udałeś się na rozmowę z Amaktaris?”
     „Wyjawił to już kilka dni temu...” - Dopiero w tej chwili Nefer zdał sobie sprawę z tego, co właściwie powiedział.
     „Czyli to nie mógł być powód tego co uczyniłeś, ani tym bardziej powód twego obecnego wzburzenia. Mów wreszcie, co naprawdę się stało!”
     „Ano, ja... Ona...”
     „No mów, czekam na twoje słowa.”
     „Nasza Pani jest od dawna brzemienna, wiesz przecież o tym... Ona... Przyznała się, że już kilka miesięcy temu, zaraz po tym, jak tylko sama się upewniła, wpuściła do swego łoża tego Manetosa, aby mógł sądzić, że jest prawdziwym ojcem... Wezwała w tym celu księcia do stolicy. To stało się wtedy, gdy zaczęła się ta wojna...”
     „A więc właśnie to tak bardzo cię ubodło, mężu. Muszę przyznać, że postąpiła bardzo rozsądnie. W ten sposób rozwiązała wiele problemów.”
     „Jak możesz tak mówić! Jak Ona mogła zrobić coś takiego?”
     „A czego się spodziewałeś, Neferze? Oczekiwałeś, że podzielę twój żal i oburzenie? Masz okazję doświadczyć tego samego, co ja zaznałam za twoją sprawą.” - Ana nie okazała żadnej litości.
     „Ale to zupełnie coś innego...”
     „Mylisz się, to dokładnie to samo. Ona miała przynajmniej ważny powód... Dziwię się tylko, że przyjęła twoją rezygnację.”
     „Prawdę mówiąc, nie chciała. Uczyniła to dopiero wówczas, gdy pokazałem Jej pierścienie, które nałożyłaś. Okazała wtedy gniew.”
     „Ach tak...” - Przez twarz uzdrowicielki przemknął ślad czegoś, co można by uznać za satysfakcję. - „A więc i Ona poczuła ból... Cóż jednak zamierzasz teraz z tym wszystkim począć, mężu?”
     „Jak to co? Złożyłem urząd, wyjedziemy ze stolicy, wrócimy do Abydos... Powinno cię to cieszyć!”
     „To wcale nie jest takie proste, Neferze...”
     „Żal ci tego pałacu, bogactwa, pozycji i władzy? Przyjęć i bankietów? Nie wierzę, że mówisz coś takiego!”
     „Jeżeli mogłabym czegoś naprawdę żałować, to na pewno akurat nie tych wszystkich rzeczy które wymieniłeś. Bardziej już szpitala i pracy z najlepszymi uzdrowicielami w Kraju... Ale i to nie jest najważniejsze...”
     „Cóż więc?”
     „Chodź, chcę ci coś pokazać.”
     Ana poprowadziła Nefera do jednego z otworów okiennych wychodzących na zamieniony w prywatny ogród wewnętrzny dziedziniec, skąpany w promieniach stojącego już wysoko słońca.
     „To, mój mężu.” - Wskazała na dwie ustawione na szerokim parapecie gliniane miseczki, wypełnione mułem z którego kiełkowały zielone pędy roślin. W pierwszej bujnie i bogato, w drugiej znacznie mniej obficie.
     „Co to takiego?”
     „Czy wiesz, co czynią kobiety, gdy mają nadzieję na dziecko? Wysiewają ziarna jęczmienia i podlewają je własnym moczem... Jeżeli wschodzi szybko i dobrze, to...”
     „Ano, czy chcesz przez to powiedzieć...”
     „Nie wiem, Neferze... Nie mogę jeszcze wiedzieć... Ale ten zielony jęczmień podlewałam ja sama... Ten drugi... Poprosiłam Purę... To małżonka mistrza Sentota, jest bardzo miła, chociaż trochę zagubiona życiem na dworze i w stolicy. Zgodziła się pomóc, a ja chciałam zyskać pewność...”
     „I zyskałaś?” - kapłan wziął  żonę w ramiona. - „Zawsze myślałem, że to gusła wróżbiarek.”
     „Nie do końca... Wielu uzdrowicieli też tak czyni... Nawet ja sama, niejeden raz... Ale nigdy przedtem z takim rezultatem... Nie chciałam, abyś wtedy o tym wiedział...”
     „A więc jednak... Masz pewność... Udało się, jednak się udało!”
     „Jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić. Nic nie czuję, ale... Jeszcze nigdy dotąd mój jęczmień nie wschodził w taki sposób.”
     „Dlaczego mi nie powiedziałaś? Wczoraj, albo nawet dzisiaj, zanim poszedłem do Królowej?”
     „Bałam się... Nadal się boję... Czy to odmieniłoby zresztą twój jakże słuszny gniew, Neferze?”
     „Ale przecież teraz... Teraz wszystko się zmieni!”
     „Nic nie cofnie już słów które wypowiedziałeś, ani gestów, które uczyniłeś... Nasz syn albo nasza córka mogli być prawie książętami... Teraz musimy zadbać o to, by mieli szansę przeżyć... jeżeli w ogóle się narodzą...”
     „Poradzimy sobie jakoś... Pojedziemy do Abydos i tam...”
     „Nie mówisz tego poważnie. Nie możemy tam wrócić, a zwłaszcza ty nie możesz wrócić. Jak to sobie wyobrażasz, były arcykapłan obejmuje ponownie stanowisko akolity w prowincjonalnej świątyni? Jest jeszcze inna okoliczność... Ty też wiesz teraz zbyt dużo... Ja zresztą również... O sprawie zaćmienia, a także o tym, kto jest prawdziwym ojcem Następcy. A przynajmniej o tym, kto z pewnością nie zasiał życia w łonie Najjaśniejszej Amaktaris. Bo w tej kwestii chyba akurat nie kłamała?”
     „Nie myślisz przecież...”
     „Neferze, to jeden z powodów dla których zginęli Heparis i inni... Nie jedyny wprawdzie, ale istotny... Ona musi mieć pewność... Musi zyskać tę pewność w taki czy inny sposób... I ja nawet potrafię to zrozumieć. Tajemnice Pani Obydwu Krajów są zbyt ważne, aby rzucać je na podłogę razem z laską i pierścieniem, jak to uczyniłeś... Skoro nie zdołała cię zatrzymać i pozwoliła ci odejść, to może sięgnąć po ten inny sposób.”
     „Ale przecież sama zapewniła, że nigdy...”
     „A więc jednak o czyś takim pomyślała.”
     „To niemożliwe! Obiecała, nie mogłaby zresztą... Przecież dobrze Ją znam!”
     „A może tak ci się tylko wydaje, sądząc po ostatnich wydarzeniach?”
     „Jestem pewien, że mówiła szczerze!”
     „I temu przekonaniu chcesz zawierzyć życie nas wszystkich? Zresztą, może nawet dzisiaj była szczera, ale co pomyśli za kilka miesięcy, za kilka lat? Gdy osłabnie Jej uczucie dla pewnego nieobecnego, a krnąbrnego niewolnika i arcykapłana?”
     „Cóż więc mam uczynić, twoim zdaniem?”
     „Powrót do pałacu i pokorne przeprosiny raczej nie wchodzą w grę, czyż nie? Zraniła cię zbyt mocno, jak widzę?”
     Nefer milczał, wyczuwając w głosie żony ironię.
     „Zresztą Ona też z pewnością czuje się urażona... Tak, w tej chwili z pewnością nie ma to żadnego sensu...”
     „Cóż więc proponujesz?”
     „Pozostaje tylko jedno wyjście, skoro tak postanowiłeś. Musimy bezzwłocznie wyjechać.” - Uciszyła męża uniesieniem dłoni. - „Ale nie do Abydos czy do jakiegokolwiek innego miejsca w Kraju. Musimy wyjechać z Egiptu, tam, dokąd nie sięga Jej władza.”
     „Co takiego? Nigdy nie myślałem...”
     „To trzeba było pomyśleć, zanim podjąłeś taką decyzję za nas oboje! Za nas wszystkich.”
     „Dokąd chcesz więc wyjechać?”
     „Może do Babilonu? To cywilizowany kraj... Ale także sojusznik Egiptu, zależny od jego pomocy wojskowej... Król Tukultisztar z pewnością nie odmówiłby drobnej prośbie Najwspanialszej Amaktaris. Tak samo, jak przysłał sadzonki tych roślin dających słodki sok, o czym z pewnością wiesz... Może trzeba będzie udać się na ziemie Hetytów...”
     „To dzicy wojownicy, prawie półbarbarzyńcy! To już lepiej na tę wyspę za północnym morzem!”
     „O tym możemy zdecydować później.”
     „Ale z czego będziemy tam żyli? Zwłaszcza jeżeli okaże się, że naprawdę jesteś brzemienna?”
     „Egipscy uzdrowiciele wszędzie cieszą się wielką sławą i wszędzie są poszukiwani. Tym bardziej, że niewielu decyduje się na wyjazd z Kraju.”
     „Ale co ja będę tam robił?”
     „Nie wątpię, mężu, że ktoś o takich zdolnościach znajdzie godne zajęcie. Oczywiście, trudno się spodziewać, aby naprawdę odpowiadało twoim talentom i dorównywało temu, które z wielką łatwością odrzuciłeś ale... Podobno potrafisz wiosłować, a także pracować na roli...”
     „Nie mówisz poważnie...”
     „Mówię jak najbardziej poważnie, Neferze. Skoro podjąłeś decyzję dotyczącą nas wszystkich, to ty także poniesiesz jej konsekwencje. Musimy wyjechać i możemy mieć tylko nadzieję, że uczucia żywione przez Panią Obydwu Krajów okażą się przynajmniej chwilowo na tyle silne, że na to pozwoli i nie zdecyduje się na natychmiastowe zamknięcie tej sprawy.”
     „Myślałem, że się ucieszysz, że sama zechcesz wyjechać! Zwłaszcza teraz, gdy być może...”
     „Tak, kiedyś tego właśnie bym chciała... Ale od tej pory lepiej zrozumiałam pewne sprawy... Nigdy nie wyrzucisz Jej do końca z głowy i z serca. Mogę albo się z tym pogodzić albo odejść... A tego drugiego jednak nie potrafię... Zresztą teraz i tak jest już za późno, nasz los został nierozerwalnie związany. Jesteśmy związani zarówno nawzajem ze sobą jak i z Panią Obydwu Krajów... Oboje wiemy zbyt dużo...”
     „Wolałabyś więc zostać?”
     „Zawsze potrafiłam stawić Jej czoła, a teraz mam ku temu środki. Potwierdziła to twoja opowieść o dzisiejszych wydarzeniach. Teraz to nie ja od Niej, tylko Ona będzie chciała czegoś ode mnie.”
     „Nie obawiasz się takiej rywalizacji, skoro przypuszczasz, że...”
     „O nie, Neferze. Nie znasz kobiet, a zwłaszcza lwic. To nie byłoby żadne zwycięstwo, raczej przyznanie się do klęski.”
     „Po co mamy więc wyjeżdżać?”
     „Bo najsłabszym, niepewnym ogniwem łańcucha jesteś teraz ty, mężu. Ona musi mieć pewność co twojej lojalności... albo co do twojego milczenia.”
     „I myślisz, że moje przeprosiny coś by tutaj pomogły?”
     „Obawiam się, że to już nie wystarczy. Zraniłeś dumę Pani Obydwu Krajów, dumę Bogini jako arcykapłan, dumę Królowej jako poddany i niewolnik oraz dumę Kobiety jako Jej wybraniec. Ona musiałaby ci nadto uwierzyć, uwierzyć w to, że wreszcie dorosłeś... Może da ci szansę, ze względu na własne uczucia... Ale teraz powinniśmy przygotować się do wyjazdu.”
     „Chcesz wyjechać jeszcze dzisiaj?”
     „Aż tak wielki pośpiech nie jest chyba potrzebny. Ponieważ prawie nic z tego wszystkiego nie stanowi naszej własności, wielkich przygotowań czynić nie musimy... Nie wiadomo, co nas czeka, możemy więc dzisiaj skorzystać jeszcze z dobrego obiadu i kolacji oraz z różnych wygód tego pałacu.”
     „Może skorzystamy więc z wygodnej sypialni? Chyba, że to mogłoby zaszkodzić...”
     „Ależ nie, mężu. To na pewno w niczym by jeszcze nie zaszkodziło, ale...”
     „Ale co, Ano?”
     Spróbował objąć żonę. Nie odtrąciła go, dotknęła tylko miejsca, w którym poprzez bogatą szatę arcykapłana mogła wyczuć pierścienie.
     „Może wieczorem. Teraz mam przed wyjazdem pewne sprawy do załatwienia. Nie licz jednak na to, że zdejmę te obręcze. Skoro postanowiłeś stać się na powrót niewolnikiem, to przyzwyczajaj się do tej roli.”

14 706 czyt.
98%4819
nefer

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 2448 słów i 14249 znaków.

19 komentarzy

 
  • edi

    edi · 14 lut 2017 · 200182558

    mam nadzieje   ze nic zlego sie nie  stalo i bedziesz mogl zakonczyc  ta powiesc  . napisz choc zdanie  ze bedzie dalszy ciag .pozdrawiam edi

  • Wróbelek

    Wróbelek · 30 gru 2016 · 195292083

    Grypa nie pozwala mi wyjść z domu na Sylwestra :( Neferze, czy są jakieś szanse, że przynajmniej kolejny odcinek uprzyjemni mi samotny sylwestrowy wieczór?

  • Piotr2

    Piotr2 · 29 gru 2016 · 381258614

    W ciągu 2 nocy przeczytałem wszystkie odcinki, 3 kolejne dni to powrót do najciekawszych fragmentów.  Gratuluję Autorowi pomysłu na scenerię i umiejętności rozwijania wątków. Czekam z niecierpliwością na kolejną część. Pozdrawiam

  • Czytelnik2

    Czytelnik2 · 28 gru 2016 · 286292636

    Tak się przyzwyczaiłem do cotygodniowego czytania, że zaczynam mieć objawy odstawienne. Pierwszy objaw to sprawdzanie co godzinę, zaraz po wstaniu i jako ostatnia czynność przez pójściem spać czy przypadkiem Nefer nie zmienił zdania  i nie opublikował kolejnego odcinka jeszcze w tym roku.

  • edi

    edi · 18 gru 2016 · 194078003

    Nefer ,znowu namaciles  i  za niebo nie wiem jak z tegowybrniesz . ale powodzenia i zycz e  pogodnych i wesolych swiat  i sz czesliwego nowego roku ps .cekam na nastepne czesci  pozdrawiam  edi

  • nefer

    nefer · 15 gru 2016

    Wszystkim Czytelnikom i ogólnie każdemu, kto tu trafi, życzę udanych Świąt. Sam wyjeżdżam jutro na kilkanaście dni, tak więc kolejny rozdział pewnie w okolicach Nowego Roku. Pozdrawiam.  

  • Krytyk

    Krytyk · 14 gru 2016 · 302285602

    Fajna pogadanka. Ana od początku działa mi na nerwy więc liczę na jej rychły koniec, choć zdaje mi się że pokierujesz fabułę tak by nie Nefer a Ana została towarzyszką prawej ręki...

  • Petrix

    Petrix · 13 gru 2016

    Rozdził mądrze przegadany, Nefer dostał po łbie co chyba wszyscy przeczuwaliśmy ...
    W moich oczach ten rozdział nie tylko dał Anie piersze skrzypce, ale mam również wrażenie, że w obecnej chwili będzie miała ważniejszy wpływ na państwo i na wszystko co związane z Neferem i Amaktaris, niż dotychczas.
    Teraz to Ana poprowadzi królową przez najłagodniejszą ścierzkę chyba, przez to stanie się chyha też bardziej wpływową osobą ...
    Ale to tylko moje urojenia i przeczucia   zobaczymy czy chodź w części się sprawdzą

  • Lili

    Lili · 13 gru 2016

    "Myślałem, że się ucieszysz (...)" - Lol :-) Pierwszy odcinek, nad którym szczerze się śmiałam :-) Nefer w kropce, Ana wymiata, brawo Autorze!

  • Roksana76

    Roksana76 · 11 gru 2016

    No i klops! Z jednej strony jestem pod wrażeniem przezorności Amaktaris, ale z drugiej, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że obeszła się z Neferem źle. Kto, jak kto, ale ona powinna wiedzieć, że choć jest przenikliwy i bardzo inteligentny, to z kobietami kompletnie sobie nie radzi. Dobrze, że ma Anę, ale ona ma teraz zupełnie inne zmartwienia i priorytety.  
    No, nie lada zadanie przed Autorem
    Gratuluję i z dużym niepokojem czekam na dalszy ciąg.

  • Koper

    Koper · 11 gru 2016 · 272298585

    Świetna rola Any. Mam nadzieję, że ta rozmowa podziała na Nefera jak sole trzeźwiące. Do tego  wiadomość o ciąży ( co prawda bardzo szybka, bo minęło raptem parę dni). To może zmienić całkowicie jego system wartości. Ana już go zmieniła. To widać w jej wypowiedziach i rozważanych scenariuszach. Teraz najważniejsze będzie dziecko.  W nowych okolicznościach Nefer powinien wytrzeźwieć ekspresowo. Czy Ana może wystąpić jako mediator pomiędzy nim,a królową. Ma wszystkie potrzebne atrybuty, a teraz także dodatkową motywację. Ma także silne atuty (nasz bohater niestety znowu może zostać przedmiotem w rozgrywce). Tylko ile można wybaczyć? Osobiście wybaczyłbym jako bogini, pod pewnymi warunkami jako kobieta. Nie wybaczyłbym jako królowa.  Czyli: arcykapłan - tak, faworyt -  możliwe, Towarzysz Prawej ręki - nie. Do tego stanowiska potrzeba ponadto dużo odporności psychicznej oraz cynizmu, którego Nefer jeszcze nie ma. Z niecierpliwością czekam na cd. Pozdrawiam

  • Czytelnik2

    Czytelnik2 · 11 gru 2016 · 193196237

    W radiu, kilka lat temu psycholog/mediator rodzinny mówił jak ludzie zachowują się wobec zdrady partnera. Dla mężczyzny to koniec wszystkiego, nie ma zmiłuj się, utratra zaufania dla partnerki. U kobiet jest inaczej. Jeżeli mężczyzna posypie głowę popiołem zapewni byt rodzinie a szczególnie potomstwu to jest podstawa do rozmowy. W tym odcinku widać ten schemat.

  • POKUSER

    POKUSER · 10 gru 2016

    Kubeł zimnej wody na arcykapłana. Cały czas nasz geniusz od strategi nie radzi sobie z kobietami. I teraz albo Ana dogada się z Królową za jego plecami, albo podczas ucieczki Nefer trafi na kolejny spisek, lub coś odkryje, co przeoczyliśmy przy poprzednim spisku i będzie musiał pilnie wrócić do pałacu ratować Najwspanialszą. Oby to nie było nic na niekorzyść "Mentosa" bo to może sytuacje jeszcze bardziej skomplikować. Coś się mi wydaje że scena przeprosin zajmie cały odcinek...  Ps chyba mu się spełniło, że był najkrócej panującym Arcykapłanem boskiej Izydy Pozdrawiam Neferze, odcinek jak zawsze na najwyższym poziomie. A w oczekiwaniu na kolejny można pospekulować, pomyśleć, pokombinować. Genialna rozrywka dla szarych komórek DZIĘKUJEMY

  • Ewa

    Ewa · 10 gru 2016 · 210931625

    Czekam na cd. I na to jak Ana to rozegra, choć mam wrażenie, że już to zapanowała. Nefer jednak potrzebuje czasu na pozbieranie się i kubel zimnej wody nie zaszkodzi. Inicjatywa póki co należy zapewne do pań. W stylu dobrze utrzymane. Pozdrawiam serdecznie.

  • Czytelnik2

    Czytelnik2 · 9 gru 2016 · 286292636

    Coś mi się wydaje, że lwice się dogadają ponad głową Nefera.

  • Nowicjusz

    Nowicjusz · 9 gru 2016 · 193947580

    Arcykapłan coraz mniej myśli rozsądnie

  • Szarik

    Szarik · 9 gru 2016

    Doskonałe. Choć moje rozczarowanie niespotykaną słabością Nefera trwa niestety. Wyspa na północy to może być dobry wybór, jest piękna, jednak czy nie nazbyt pełna pokus?

  • Micra21

    Micra21 · 9 gru 2016

    Ważna rozmowa. Jak zawsze, trzymasz poziom. Ciekawe, jak to się zakończy... Pozdrawiam

  • violet

    violet · 9 gru 2016

    Neferze, dobrze rozgrywasz. Szczęście, że arcykapłan ma taką mądrą i przewidującą żonę,  ech te Lwice   Nefer się sypie, jest zagubiony, chyba nigdy nie był tak słaby, jak dziś. Co do emigracji, wyspa na północy na pewno będzie gościnna Pozdrawiam.