Ewa w Nowym Yorku - cz.3

Ewa w Nowym Yorku - cz.3Koniec marca , cieplej jak u nas . Wręcz gorąco . W powietrzu i sercu. Przede wszystkim w sercu. Jestem z nim na dobre. Wszystkie dziewczyny w pracy wiedzą już że jesteśmy parą. Wiedzą że zostawiłam chłopaka w kraju ale to takie tutaj powszechne że trzeba mieć kogoś żeby nie zwariować , żeby pójść z nim do łóżka i porządnie się wypieprzyć , żeby mieć faceta któremu wypłaczesz się w mankiet jak jest źle , jak tęsknisz za tym co zostało za tobą .
  
Śpimy ze sobą regularnie kilka razy w tygodniu a czasem codziennie , bo jest mi z nim dobrze i stało  się to tak normalne że nie wyobrażam sobie by miało być inaczej.
Odrabiam zaległe  lekcje z anatomii ciała , bo  dwa miesiące abstynencji seksualnej , kiedy mogłam liczyć tylko na swoje palce które penetrowały zawzięcie moją kobiecość skupioną w kroczu między udami . Teraz jakby anioł zszedłszy z niebios wtapiał się w moją muszelkę gorącą i gotową na jego przyjście. Wiedziałam że  jest przy mnie...we mnie... w całej okazałości swoich rozmiarów.
Życie zaczęło nabierać innego smaku. Praca która nas wszystkich pochłaniała prawie całkowicie , zaczynała być dodatkiem do tego co po niej nastąpi. Właściwie wszystko zaczynało się po 24.00 kiedy kończyłyśmy ten bajzel i wyruszałyśmy w miasto.  
Towarzystwo już zasymilowane , dziewczyny z restauracji z chłopakami. Ja z Andrzejem P. Idziemy na dolny Manhattan by spędzić fajnie czas , by usiąść w pubie na 8 str. i napić się piwa gadając o sprawach ważnych i ważniejszych a w gruncie rzeczy o nijakich. Bo tutaj żyliśmy pracą i plotkami , tym gdzie i z kim spędzamy wolny czas a wszystko ważne pozostało daleko ...za oceanem.
Mieliśmy blisko . Po drugiej stronie ulicy - jego pokój . Obskurny . W  hostelu ... Na pierwszym piętrze  12 metrów kwadratowych z oknem na ciemną studnię. Drzwi z dziurką po zamku w którą niejeden sąsiad pewnie spojrzał.  Bardzo tani ale okropny z piętrowym łóżkiem...
Na którym posuwał mnie regularnie wkładając mi dużego penisa do krocza spragnionego jego twardości która rozpychała moją pochwę ślizgając się po jej ściankach wilgotnych i nabrzmiałych. Uprawialiśmy miłość bez ograniczeń z dziką pasją  nie myśląc o Andrzeju którego zostawiłam w kraju a on o żonie która czekała na emigrację. Żyliśmy chwilą która minęła i tą która zaraz nadejdzie.
Walił mnie zawzięcie wsuwając twardego penisa w gotową na przyjęcie pochwę , zawsze  wilgotną i rozwartą szeroko. Rżnął bez opamiętania wiedząc że mnie kocha i pragnie , że posuwa dziewczynę jakiemuś facetowi odliczającemu dni do przyjazdu i marzącemu o mojej cipce czekającej na jego penisa.
Już chyba coraz mniej bo moje marzenia poszły w innym kierunku a czas bezlitośnie zacierał wspomnienia. Życie zaczęło pisać nowy scenariusz. Bez  niego ...  pomyślałam sobie. Jest daleko a On tutaj ,  w środku mojej pochwy...przytulając się do mnie spoconym ciałem , waląc mnie z determinacją chłopaka odkrywającego nowe przygody które przynosi życie.  
Starałam się przegonić wszystkie myśli o Andrzeju pozostawionym tam , bo  On  był przy mnie. Zawsze gotowy i pełen uczuć ze sterczącym kutasem wsuwającym się rytmicznie. Chwytając mnie za piersi , całując i penetrując krocze które mu oddałam bez reszty zmienialiśmy naszą rzeczywistość . W której nie było miejsca dla nich...a na pewno nie dzisiaj.
Jesteśmy tutaj i nic nam nie przeszkadza z tej obskurności małego pokoju  bo mamy siebie.  Za chwilę zacznie się szaleństwo spragnionych ciał. Słuchamy piosenki B.E. Kinga ” Stand By Me” która stała się mottem naszego życia. Przy której to co robimy staje się jeszcze piękniejsze i bardziej pożądane wynosząc nas na szczyty ekstazy i fascynacji naszymi ciałami , pogrążając nas coraz głębiej w grzechu zdrady.
Wszystko może się wydarzyć ale bądź ze mną...  gdyby niebo, na które patrzymy
miało runąć w przepaść ,
albo góry miałyby wpaść do morza..  
Więc kochanie, kochanie
bądź przy mnie...jakby wiedział że śpiewa o nas i dla nas.
Zapalona świeczka rzucająca dyskretne światło na pokój w którym przytulające się do siebie w obłędnym uścisku i upojeniu sobą  dwa ciała zaczynają się kochać dając upust swojemu pożądaniu.  
Delektowałam się każdą chwilą gdy olbrzymi penis wsuwał się do środka i penetrował każdy zakątek pochwy . Posuwające ruchy jego bioder potęgowały podniecenie i rozkosz . Pojękując głośno gdy wchodził głęboko ...taki twardy i duży... gdy całował  piersi ze sterczącymi sutkami i muskał nabrzmiałe usta spragnione pieszczot...Podniecona myślami o  zdradzie która smakowała jak nigdy,  o chłopaku poznanym niedawno któremu właśnie oddałam siebie..
.
Tak  rób , długo i bezlitośnie ,  jesteś świetnym kochankiem . Rżnij mnie dobrze bo moje ciało należy do ciebie i jest rozgrzane jak wulkan  – powiedziałam opierając nogi na jego ramionach. Wysunęłam krocze do przodu by mógł głęboko wchodzić i posuwać mnie rytmicznie. Pracowaliśmy biodrami razem . Uwielbiał jak to robiłam  wyznaczając  wspólny rytm naszych ciał rżnących się w zatraceniu...
   Czułam rozpychającego pochwę twardego kutasa który zachłannie upijał się moim kroczem posuwając mnie coraz szybciej i szybciej... Jego ciało  przytuliło się  mocno jakby bał się że za chwilę zniknę jak poranna mgła w podmuchach wiatru. Ta chwila niech się nie kończy – szepnął mi do ucha wpychając głęboko  rozgrzanego penisa .Kocham Ciebie...Twoje ciało i dusza należy do mnie . Jesteś moja...
Zdobywał mnie po raz kolejny... Uległam jak zawsze od kiedy zrobiliśmy to pierwszy raz...Stopione w pocałunku gorące usta i języki muskające się delikatnie naśladowały to , co działo się niżej. Tego szaleństwa ciągle było nam mało i mało . Spocone ciała odkrywały kolejne chwile niekończącej się rozkoszy.
Dochodziliśmy razem . Moja rozpalona i ociekająca soczkiem muszelka wchodziła na szczyty orgazmu. Stargane dreszczami  naprężone ciało poczuło jego wytrysk zalewający gorącym strumieniem sterczące sutki i brzuch . Chwyciłam nabrzmiałego i twardego jeszcze kutasa w dłoń i wsunęłam powoli między ciepłe wargi oblizując resztki wyciekającej spermy , masując delikatnie językiem główkę rozbójnika który tak dobrze mnie przeleciał.
Byłeś świetny – powiedziałam Andrzejowi P.  Zauważyłam lekki uśmiech na jego twarzy i samcze zadowolenie. Nie był mi obojętny . To co się zawiązało między nami  bałam się nazwać miłością.
To nie ja  tylko Ty  dałaś mi siebie tak cudownie , piękne i aksamitne ciało z magiczną muszelką między udami,  nie miałem wyboru. Jesteś wyjątkowa i kocham Ciebie . Postawiłaś moje życie do góry nogami...Leżąc w bezruchu przytuleni do siebie czuliśmy jak opadają emocje , jak spływa po zmęczonych ciałach bezmiar rozkoszy której doznaliśmy.

Pora wracać. Jest już prawie trzecia w nocy. Muszę dojechać na mój Greenpoint choć nie jest daleko. Wstaję  przed jedenastą , szybka toaleta i do pracy. Na szczęście zaczynałyśmy zawsze w samo południe. Pewnie znowu idąc First Avenue  radosna i uśmiechnięta myślami powrócę do kolejnego wieczoru który minął i chłopaka który stanął mi na drodze.
Odprowadzisz mnie na Time Square na stację metra? – zapytałam ubierając szybko spocone ciało które w domu umyję pozbywając się  resztek zaschniętej spermy , jedynego świadka szalonego wieczoru .  
Nie odmówię sobie tej przyjemności aby spędzić z Tobą jeszcze kilka minut  - odpowiedział zdawkowo i wyszliśmy na ulicę.  Nie licz już dzisiaj na nic , to tylko spacer...rzuciłam  mimochodem ziewając długo.
Rozświetlony milionem świateł Manhattan wyglądał imponująco. Ciepła noc rozleniwiała nas i tak już zmęczonych wieczornym szaleństwem nienasyconych ciał.
c.d.n.

zdradzonyNY86

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1431 słów i 8001 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto