Dzikie wakacje

Wszyscy bohaterowie mają powyżej 18+ lat
Wszystkie postacie są fikcyjne

To były wakacje podczas których mogło wydarzyć się wszystko. Swoboda, młodość, szaleństwo i seks były motywami tych wydarzeń. Czy chciałabym cofnąć czas i zrobić coś inaczej? Nie. Zaakceptowałam siebie i cieszę się, że tak się stało, nieważne jakimi środkami....

Od zawsze byłam dziwna. Nie przeszkadzało mi to jednak. Nie przeszkadzało to też ludziom, których poznawałam, którzy szybko rozpoznawali, że jestem "inna", ale doceniali to pozytywnie. Ja oczywiście miałam mnóstwo problemów z samooceną i wpasowaniem się w społeczeństwo. Teraz myślę, że dobrze się stało, że żyłam we własnym świecie, ale wtedy generowało to same problemy. Pewnego dnia przestałam próbować być taka jak reszta i po prostu spróbowałam żyć. A jaki był wtedy sens życia? Seks.

Mam na imię Sylwia, wychowywałam się w rodzinie, która trzymała mnie pod kluczem. Być może dlatego stałam się taka, jaka jestem teraz. Młodość w trudnych warunkach zawsze opisywana jest jako ten kluczowy czynnik wśród ludzi dziwnych. Nie wiem, nie mam pojęcia i mam to gdzieś. Chciałam po prostu żebyście wiedzieli, że próbowałam to jakoś zrozumieć.

W tamte lato zdarzył się cud. Moi rodzice musieli zostawić mnie na całe wakacje samą w domu. Oczywiście szybko okazało się, że nie samą, bo pilnować mnie miała ciotka. Na szczęście była to ciocia Zosia, którą bardzo lubiłam i która nie należała do tych wszystkich ułożonych grzecznie ludzi. Rodzice musieli być bardzo zdesperowani, że ją poprosili o pomoc. Nie znam szczegółów. Najważniejsze, że wreszcie byłam wolna.

Mam jakieś 160 centymetrów wzrostu, długie czarne włosy i noszę duże okulary. Można mnie uważać za typową kujonkę, ale nigdy nie udzielałam się szczególnie w szkole ponad to co wymagali rodzice. Byłam więc tą jedną dziewczyną z twarzą zasłoniętą włosami i noszącą w szkole dużo czerni. Takie czasy. Jak mówiłam wcześniej, niczego nie żałuję. Gdy rodzice wyjechali zaczęłam zakładać jedyną koszulkę z dekoltem jaką miałam o wiele częściej, to znaczy założyłam ją jakieś dwa razy. Kto by pomyślał, gdy ubrałam się odważniej, nałożyłam lekki makijaż i otworzyłam się bardziej na świat, okazało się, że mogę znaleźć jakichś znajomych.  

Znalazł się też chłopak, który zapoznał mnie z tematem seksu. Przeszliśmy wszystkie etapy, jak z podręcznika, od całowania na seksie analnym skończywszy. To była świetna zabawa, ale chyba oboje wiedzieliśmy, że to tylko plan tymczasowy i po wakacjach pójdziemy w przeciwnych kierunkach. Nie przeszkadzało mi to, nikomu z naszej paczki też nie, choć wiedzieliśmy, że po wakacjach prawdopodobnie już nigdy siebie nie zobaczymy. Nie w takim beztroskim środowisku. Żyliśmy więc chwilą.

Piłam dzień w dzień. Spotykaliśmy się gdzieś na mieście, szliśmy do jednego baru, potem do drugiego i trzeciego. Piliśmy i cieszyliśmy się wolnością. Po dwóch tygodniach powstał schemat tego jak zaczynamy i jak kończymy wieczory. Ciocia Zosia zawsze tylko mówiła żeby nie przesadzić i żebym na wszystko uważała, a potem, półprzytomna spotykałam ją w salonie, trzymającą pustą butelkę wina. Cieszyłam się, nie przeszkadzałyśmy sobie.  

Według naszego schematu picia, po ostatnim drinku mój chłopak odprowadzał mnie dwie ulice dalej, gdzie nasze drogi się rozdzielały. On szedł dalej prosto, bo kawałek dalej mieszkał, a ja skręcałam w stronę parku, który stanowił niejako skrót do mojego domu. Mówiło się, że park w naszym małym mieście nie należy do bezpiecznych nocą, ale ja nigdy tu nikogo nie spotkałam wracając pijana tamtego lata. Oczywiście aż do momentu, gdy to się stało.

Park był dla mnie doskonałym przystankiem przed powrotem do domu. Wie o tym każdy, kto musiał się liczyć z wracaniem po pijaku i trzeźwieniem po drodze, żeby wyglądać jako tako po powrocie. Szybko zrozumiałam, że jakiś czas spędzony na chodzeniu po parku i odpoczywaniu na jednej z ławek jest dobrą metodą na delikatne przetrzeźwienie przed powrotem do domu.  

Tamtego wieczoru, mocno wstawiona usiadłam na ławce chyba najlepiej osłoniętej drzewami i krzewami w całym parku. Zmęczenie lub alkohol, a pewnie jedno i drugie sprawiły, że zdrzemnęłam się na ułamek sekundy, albo tak mi się wydawało. Gdy się delikatnie ocknęłam, zrozumiałam po chwili, że nie siedzę na tej ławce sama. Obudziłam się, ale oczy zostawiłam półprzymknięte, w tej części parku nie było prawie oświetlenia i niewiele widziałam. Od razu usłyszałam obecność kogoś obok.  

Nie wiedziałam jak zareagować, myślałam, że przecież w każdej chwili mogę po prostu wstać i pobiec. Ciekawość, alkohol, cokolwiek to było - wzięło górę i postanowiłam zaczekać w półmroku z nieznajomym. Po chwili, najpierw usłyszałam, a potem poczułam jak ta osoba przysuwa się do mnie na ławce. Siedziałam na samym jej brzegu, gdzie od końca oddzielała mnie mała metalowa przegroda. Nie ruszałam się. Pamiętam olbrzymie emocje buzujące we mnie, nie wiedziałam co się wydarzy. Dalej udawałam sen.  

Wtedy poczułam jego ręce na sobie. Od razu wiedziałam, że to on i jakie są jego intencje. Mimo, że dotykał delikatnie, sprawdzając moje reakcje, wiedziałam, że tylko czeka na więcej. Chwilę później poczułam od niego alkohol, pot i kilka innych zapachów, których nie byłam w stanie rozpoznać. Wiedziałam jednak, że mam do czynienia z jakimś alkoholikiem, może nawet bezdomnym. Kimś spoza społeczeństwa. Nie wiem dlaczego, ale zrobiłam się nagle mokra.

Było lato i gdy spotykaliśmy się wieczorem przed piciem było wciąż gorąco. Ubierałam się więc zazwyczaj w coś lekkiego i małego. Tego dnia miałam na sobie zwykły t-shirt i krótkie jeansowe spodenki. Tego dnia poczułam jak dłoń tego faceta gładzi moje nagie kolana. Potem poczułam jak przesuwa się na uda. Szorstka dłoń masująca jedną, potem drugą nogę. Dziwne uczucie... ale kazało się całkiem przyjemne.
Nie wiem, czy to zauważył, ale rozsunęłam szerzej nogi. Dałam mu dostęp do najbardziej intymnego miejsca od tak, po chwili. Nie wiedziałam co o tym myśleć, ale podniecenie wciąż narastało. Powiedziałabym nawet, że jak szalone. Stałam się taka napalona, taka mokra, pod jego dotykiem.  

Drażnił się ze mną jeszcze długo, a przynajmniej tak mi się wydawało, zanim przesunął dłoń wyżej, znajdując lukę między moim udem i spodenkami. Najpierw się zatrzymał, jakby zaskoczony tym, co odkrył. Potem zaczął macać głębiej. Myśl o tym, że jakiś prawdopodobnie bezdomny facet masuje mi cipkę powinien mnie zniesmaczyć. Zamiast tego przeżywałam najlepsze chwile mojego życia. Jego palce wokół mojej cipki, szukające i badające. Byłam w ekstazie. Dotykał mnie tak, jak nikt wcześniej przed nim. Ani ja, ani mój chłopak.  

Postanowiłam nie reagować dalej. Tak, czy inaczej i tak byłam o krok od orgazmu życia. Ciężko myśleć w takiej chwili. Jeden palec wszedł we mnie, drugi zahaczył o łechtaczkę, facet bawił się, a ja korzystałam. Jego dłoń przystawiona do mnie, palce błądzące w moich majtkach.  Nie wiedziałam, że można tak się podniecić i tak szczytować. Moimi jękami i ruchami spłoszyłam nieznajomego, ale zanim się zorientowałam, nic już nie dało się zrobić.  

Długo siedziałam na ławce zbierając myśli. W końcu postanowiłam, że spróbuję zignorować tę sytuację. Mam całkiem niezłe, odważne życie, właśnie teraz nie ma sensu go komplikować. Ostatecznie zrzuciłam wszystko na alkohol, pewnie on odgrywał tutaj pierwsze skrzypce. Poza tym pewnie jutro rano i tak nic nie będę pamiętać....

c.d.n.

OldUglyLife

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1422 słów i 7907 znaków, zaktualizował 14 kwi o 19:53. Tagi: #wakacje #bezdomny #park

2 komentarze

 
  • henry787

    no włąsnie... o czym to własciwie jest? na początku niby o zakompleksionej emo, chwile potem deklaracja e znalazła chłopaka który ja nawet bolcował analnie i też nic o tym... potem o chlaniu i na końcu dobrowolny gwał t w parku przy czym tez do niczego te opowieści nie doprowadzają...

  • kitu

    Dziwne opowiadanie,takie z cyklu-,,ni przypiął ni przyłatał"..Niezbyt mądre i pouczające,ale moze cos z tego autor wyciśnie,jakąś przyszłosc bohaterki lub jej przygody..Jak narazie nudne i ,,o niczym".