Cień lawendy nad Sekwaną - Część III

Cień lawendy nad Sekwaną - Część IIINoc pod Wieżą Eifflą była ciepła, prawie duszna. Trawa na Champs de Mars pachniała świeżo skoszoną zielenią, zmieszaną z odległym zapachem Sekwany i tysiącem drobnych perfum unoszących się od przechodzących par. Wieża migotała co kilka minut, zalewając całe pole złocistym światłem, które potem powoli gasło, pozostawiając tylko delikatny, bursztynowy blask latarni.
Mateusz, Elise i Catherine znaleźli swoje miejsce nieco z boku, pod koroną starego kasztanowca, którego liście szeptały cicho na wietrze. Rozłożyli duży koc, miękki i ciepły, jakby przygotowany specjalnie na taką noc. Butelka chłodnego Sancerre stała otwarta, kieliszki połyskiwały w świetle. Usiedli blisko, bardzo blisko - kolana się stykały, ramiona ocierały, a oddechy mieszały się już od pierwszych chwil.
Elise oparła głowę na ramieniu Mateusza. Jej włosy, jeszcze wilgotne po wieczornym prysznicu, pachniały lawendą i czymś słodszym - może wanilią, może jej własną skórą. Dłoń Mateusza leniwie sunęła po jej plecach pod cienką sukienką, czując ciepło ciała, delikatne drgnięcie, gdy palce musnęły kręgosłup. Catherine siedziała po drugiej stronie, jej noga oplatała kostkę Mateusza, a spojrzenie - ciemne, głodne - przesuwało się powoli od jednego do drugiego.
-Tutaj czuję się, jakby cały Paryż patrzył na nas… i jednocześnie wcale nas nie widział - wyszeptała Elise, jej usta tuż przy jego uchu. Gorący oddech sprawił, że skóra Mateusza zadrżała.
Catherine uśmiechnęła się leniwie i nachyliła nad nim, by dolać wina. Przy tym ruchu jej bluzka rozchyliła się lekko, odsłaniając głęboki dekolt i delikatny cień między piersiami. Mateusz nie mógł oderwać wzroku. Elise zauważyła to i jej dłoń, dotąd spokojna, zsunęła się niżej – po jego brzuchu, pod pasek spodni, aż zatrzymała się na wybrzuszeniu, które już od dłuższego czasu rosło pod materiałem.
Jego palce odpowiedziały instynktownie. Podniósł lekko sukienkę Elise, odkrywając, że pod spodem nie ma nic -tylko gładka, ciepła skóra i wilgoć, która już zbierała się między jej udami. Powoli, bardzo powoli, wsunął jeden palec, czując, jak jej ciało natychmiast reaguje - zaciska się, wciąga go głębiej. Elise westchnęła cicho, jej biodra poruszyły się minimalnie, szukając więcej.
Catherine nie chciała czekać. Przesunęła się za plecy Mateusza, klękając na kocu. Jej ręce objęły go od tyłu, rozpinając guzik po guziku jego koszulę. Usta przywarły do jego karku - ciepłe, wilgotne pocałunki, które schodziły niżej, na ramiona, na łopatki. Jednocześnie jej dłonie zsunęły się po jego torsie, muskając sutki, drażniąc je delikatnie paznokciami, aż Mateusz jęknął cicho w usta Elise.
Elise pocałowała go wtedy - głęboko, powoli, z językiem, który tańczył z jego w leniwym, zmysłowym rytmie. Jednocześnie jej dłoń rozpięła jego spodnie, uwalniając go. Poczuł chłód nocnego powietrza na rozgrzanej skórze, a zaraz potem ciepło jej palców - delikatne, okrężne ruchy, które sprawiały, że pulsował w jej dłoni coraz mocniej.
Catherine zsunęła się niżej. Jej usta zostawiały wilgotne ślady na jego plecach, na kręgosłupie, aż w końcu klęknęła między jego nogami od tyłu. Elise uniosła się lekko, wciąż siedząc okrakiem na jego udach, i poprowadziła go do siebie. Nie wchodziła od razu – drażniła się, muskając tylko czubkiem o swoje wilgotne wargi, okrężnymi ruchami, patrząc mu prosto w oczy. Jej oddech był coraz płytszy, piersi unosiły się szybko pod cienkim materiałem sukienki.
- Chcę cię czuć… powoli… bardzo powoli - wyszeptała.
I wtedy opuściła się na niego. Centymetr po centymetrze. Ciasno. Gorąco. Mokro. Mateusz poczuł, jak jej wnętrze otula go całkowicie, jak zaciska się wokół niego w powitalnym uścisku. Zatrzymała się na chwilę, gdy był już cały w niej, ich czoła dotykały się, oddechy mieszały. A potem zaczęła się poruszać - delikatne kołysanie bioder, w przód i w tył, tak subtelne, że z daleka wyglądali jak para wtulona w siebie na kocu.
Catherine nie pozostała bierna. Jej język znalazł miejsce, gdzie ich ciała się łączyły - lizała powoli, smakując oboje, muskając łechtaczkę Elise przy każdym ruchu, a czasem schodząc niżej, by objąć wargami podstawę członka Mateusza, gdy Elise unosiła się lekko. Elise jęknęła głośniej, jej ręce zacisnęły się na ramionach Mateusza, paznokcie wbiły się w skórę.
Mateusz jedną ręką podtrzymywał biodra Elise, drugą sięgnął do Catherine - wsunął palce w jej włosy, kierując ją delikatnie, ale stanowczo. Catherine posłuchała - jej usta stały się śmielsze, język szybszy, a jedna z jej dłoni wędrowała między własne uda, gdzie już dawno była mokra od samego patrzenia.
Rytm przyspieszył powoli, niemal niedostrzegalnie. Elise poruszała się wyżej i niżej, biorąc go głębiej przy każdym opadaniu. Jej piersi, uwolnione z sukienki, ocierały się o jego tors. Mateusz pochylał się, by całować je, ssać sutki, gryźć delikatnie - wystarczająco, by Elise drżała za każdym razem.
Catherine wstała na kolana i przyciągnęła Elise do siebie. Ich usta spotkały się w pocałunku tuż nad głową Mateusza - głębokim, namiętnym, z językiem i westchnieniami, które on słyszał i czuł na swojej skórze. Jednocześnie Catherine sięgnęła dłonią między ciała Elise i Mateusza, muskając łechtaczkę przyjaciółki okrężnymi ruchami, idealnie zsynchronizowanymi z ich rytmem.
Światło wieży zamigotało znowu - tysiące iskier zalało ich na moment złotem. W tym świetle Mateusz zobaczył wszystko: błyszczącą od potu skórę Elise, jej zamknięte oczy i rozchylone usta, pierś Catherine unoszącą się szybko, jej dłoń poruszającą się między własnymi udami. To było zbyt piękne, zbyt intensywne.
Elise doszła pierwsza - cicho, ale całym ciałem. Jej wnętrze zacisnęło się wokół niego spazmami, biodra zadrżały, a jęk stłumiła w ustach Catherine. Mateusz poczuł, jak fala jej orgazmu przechodzi przez nich oboje. Trwał w niej, nie ruszając się, pozwalając jej czerpać każdą sekundę przyjemności.
Gdy Elise opadła na jego ramię, dysząc, Catherine delikatnie odsunęła ją i położyła się na plecach na kocu, nogi rozchylone szeroko, spódnica zadarta wysoko. Spojrzała na Mateusza z tym samym głodem.
- Teraz ja… chcę cię całego.
Mateusz pochylił się nad nią. Wszedł powoli, głęboko, czując, jak Catherine wzdycha z ulgą i rozkoszą. Była inna niż Elise - bardziej dojrzała, bardziej otwarta, jej ciało przyjmowało go z taką łatwością i głodem jednocześnie. Elise klęczała obok, wciąż drżąca po swoim orgazmie. Pocałowała Catherine w usta, potem zsunęła się niżej – ssała jej piersi, gryzła sutki, a jedną dłonią sięgnęła tam, gdzie Mateusz wchodził w nią rytmicznie.
Catherine jęknęła głośniej - jej ręce wplotły się we włosy Elise, biodra uniosły się, spotykając każde pchnięcie Mateusza. On przyspieszył - już nie tak delikatnie, już z większą siłą, czując, jak blisko jest granicy. Elise zauważyła to. Zsunęła się niżej i jej język znów znalazł ich połączenie - lizała, ssała, drażniła.
To wystarczyło.
Mateusz wysunął się w ostatniej chwili, gorący i pulsujący. Spuścił się na brzuch i piersi Catherine gęstymi, gorącymi strumieniami. Catherine zadrżała, dochodząc niemal w tej samej chwili - jej ciało napięło się, biodra uniosły się wysoko, a jęk był długi, głęboki, prawie zwierzęcy. Elise zlizała część jego nasienia z jej skóry, a potem pocałowała Catherine, dzieląc się smakiem.
Leżeli potem długo, spleceni na kocu. Skóra przy skórze. Pot mieszający się z lawendą i winem. Wieża Eiffla zamigotała po raz ostatni tej godziny, jakby chciała im powiedzieć dobranoc.
Sekwana płynęła dalej. Paryż oddychał wokół nich. A oni wiedzieli, że ta noc jeszcze się nie skończyła.

ArtisteDuDesir

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1506 słów i 8128 znaków, zaktualizował 9 sty o 11:48. Tagi: #erotyka #francja #artiste

Dodaj komentarz