Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Asystentka Agnieszka

Moja historia zaczęła się latem 2016 roku. Od dwóch lat pracowałem na stanowisku kontrolera finansów. Nasza prezes miała na imię Klaudia, była dość wysoką brunetką o bardzo proporcjonalnej figurze. Zawsze ubierała się z klasą ale też i bardzo kobieco. Przez ten czas nie widziałem, żeby ktoś próbował z nią dyskutować czy cokolwiek sugerować. Wszyscy bez zmrużenia oka wykonywali jej polecenia, nawet dość wysoko postawieni dyrektorzy.
     Nie miałem problemów z pracą, była to firma zarządzająca finansami dość bogatych klientów. Wszystko układało się świetnie, aż do tego feralnego lipcowego piątku – i wcale nie trzynastego.
     Wszedłem do firmy jak zwykle, tuż przed ósmą, ale już przy wejściu stała Anka, moja bardzo dobra przyjaciółka, jedna z samodzielnych księgowych.
- Michał, idź szybko do Klaudii, jest jakiś straszny problem, chce cię natychmiast zobaczyć!
- Dobra, dobra już idę – odparłem bez emocji. Anka często przerysowywała problemy, pewnie jest tak i tym razem, pomyślałem.
Zapukałem do drzwi gabinetu.
- Wejść! Zabrzmiało jak trzaśnięcie batem.
- Michał, czy ty wiesz co ty najlepszego zrobiłeś! Pomyliłeś euro ze złotówkami w swoich wyliczeniach! Nie dość że straciliśmy grube miliony, to jeszcze jest to sprawa skarbowa! Policja siedzi mi od szóstej na karku, za takie coś idzie się do więzienia teraz!
- Ale, zaraz, zaraz…
- Żadne zaraz, księgowość wszystko potwierdza, mamy, a w zasadzie ty masz kilka paragrafów nad sobą. Na bank to może skończyć się odsiadką, a wiesz co robią z takimi jak ty!!!
     Byłem dość delikatnej budowy ciała więc nie trzeba było mi wyjaśniać co.
- Nie mogę tego tak zostawić, musisz natychmiast ponieść konsekwencje służbowe i  muszę to zgłosić Policji!               
     No ładnie, żegnaj praco, witaj Zakład Karny Białołęka.
- Upokorzyłeś mnie dziś bardzo. Nie zostawię tego tak. NIKT mnie jeszcze tak nie upokorzył, ja ci zrobię to samo!!!
- Rozbieraj się, natychmiast, ze wszystkiego, do naga!
- Ale…
- Wolisz telefon na Policję??? Wyskakuj z ciuchów, szybko!
     Po dwóch minutach stałem jak mnie Pan Bóg stworzył. Klaudia w tym samy czasie zaczęła coś wyjmować ze swojej szafy.
- Zakładaj stanik!
- Ale…
- Nie gadaj, rób to co ci każę!
     Posłusznie zapiąłem biustonosz, wypchała go jakąś gąbką.
- Teraz majteczki i rajstopy!
Wsunąłem czarne koronkowe majteczki i z nieco większymi problemami czarne rajstopy.
- Teraz to!
Podała mi czarną sukienkę z dzianiny. Włożyłem prze głowę. Sięgała mi gdzieś 10 centymetrów nad kolano.
- Siadaj i zakładaj te buty!
Podała mi czarne kozaki, które mi sięgały pod kolano i miały kilkucentymetrowe, na szczęście solidne obcasy.  
- Pokaż się, wstawaj! No nieźle jak na pierwszy raz.
- Pierwszy raz??? Jak to pierwszy raz…
- Zamknij się suko!  
Krzyknęła innym tonem, którego naprawdę się zląkłem.
- Za dużo mówisz, musimy coś z tym zrobić.
Szybko zdjęła swoje rajstopy i figi. Z majteczek zrobiła kulkę.
- Otwieraj buzię! Szeroko!
Posłusznie zrobiłem. Wsunęła mi swoje jeszcze ciepłe majtki do ust.
- Zamknij usta i nie wypluj!
Po czym nałożyła mi swoje rajstopy na głowę i związała pod szyją. Widziałem dużo gorzej, ale potem wyjęła szeroką srebrną taśmę klejącą.
- Chodź, tu suko, zasyczała. Muszę się upewnić że nic nie wyplujesz.
Szybko zakleiła mi usta, okręciła taśmą ze cztery razy.
- Dobra, ten otwór mamy gotowy, ale to jeszcze nie koniec szmato! Oprzyj się na biurku, wypnij tyłek!
Posłusznie to zrobiłem. Zamajaczył mi kształt tak jakby korka doodbytniczego. Podniosła mi sukienkę, opuściła rajstopy i majtki. Powoli wsunęła korek w odbyt. Podniosła majtki i rajstopy na miejsce, opuściła sukienkę. Zrobiła mi szybko kilka zdjęć telefonem.
- Miałeś pracę w dupie, to teraz masz coś rzeczywiście w dupie. Masz się tam nie dotykać, tylko ja ci mogę go wyjąć! Teraz idziemy!
Zaprowadziła mnie tuż obok wejścia do pokoju socjalnego. Do piersi przypięła kartkę: „Lekceważyłem polecenia Prezes”
- Teraz będziesz stał tak na baczność przez co najmniej dwie godziny. Ręce na kark. Masz się nawet na milimetr nie ruszać, masz nawet nie wydać pisku z siebie! Myśl o tym, co zrobiłeś!
To akurat byłoby niełatwe, jej majtki dość szczelnie wypełniały mi usta a taśma jeszcze bardziej blokowała możliwość wydanie jakiegokolwiek dźwięku. Posłusznie stanąłem na baczność, położyłem ręce na karku. Niewiele widziałem ale przyciszone chichoty moich kolegów i koleżanek którzy nagle bardzo często zaczęli korzystać z pokoju socjalnego sprawiały, ze mogłem sobie wyobrazić jak wyglądam.
Nie wiem ile minęło czasu, czy to były te obiecane dwie godziny, czy dłużej. W każdym razie wszystko zaczęło mnie drętwieć, ale nie ruszyłem się z miejsca.  
- Chodź szmato z powrotem! - nagle usłyszałem. Klaudia zaprowadziła mnie z powrotem do gabinetu. No jak suczko, zmiękłaś już? No tak, nic mi nie możesz odpowiedzieć…
Zdjęła taśmę, rajstopy i wyjęła swoje majtki z moich ust.
- Teraz słuchaj i nic nie mów. Udało mi się tymczasowo załatwić sprawę z Policją. Nic ci nie będzie, ale pod jednym warunkiem. Będziesz robiła wszystko to co ci każę w najdrobniejszych szczegółach. Czegoś nie zrobisz, otwieramy ponownie sprawę i zgłaszam cię na Policję. Rozumiesz?
- Tak.
Nie wiedziałem czemu zwróciła się do mnie używając rodzaju żeńskiego.
- Od dziś nie jesteś Michał, jesteś Agnieszka. Masz o sobie mówić, tak, jakbyś była kobietą, odpowiednie końcówki i tak dalej? Zrozumiałaś?
- Zrozumiałe..am.
- No, grzeczna dziewczynka. Masz tu swoją garderobę.
Wyciągnęła pięć toreb z nazwami dni tygodnia, od poniedziałku do piątku.
- Każdego dnia masz się zjawić w pracy ubrana w dokładnie wszystkie rzeczy jakie są w torbie. Peruka, dodatki, buty i ciuchy. Teraz jedź już do domu, bo do poniedziałku musisz sobie samodzielnie przygotować makijaż i ogólnie kobiece zachowanie.  
- Mogę dostać moje ubranie i wyciągnąć korek?
- Po co ci ubranie? Przecież jesteś już ubrana. Wracasz do domu w tym co masz, jedziesz samochodem więc nie będzie takiego problemu. Korek możesz sobie wyciągnąć w domu, wcześniej nie. Ale już od poniedziałku jeździsz do pracy komunikacją miejską, jasne? Wiesz że mam sposoby żeby to sprawdzić.
- Jasne. Powiedziałem lekko zrezygnowany.
- Teraz wynoś się, nie chce cię do poniedziałku widzieć! Jak nie będziesz się słuchać, to niemal na sto procent idziesz siedzieć, a ja już upewnię się, żeby tam każdy zobaczył twoje fotki w damskich ciuszkach!
Posłusznie zabrałem torby i poszedłem do samochodu.
No cóż, zaczynam chyba nowe życie. Bądź co bądź lepsze niż w zakładzie karnym…
     
CDN…

PaniKlaudia47

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 1245 słów i 6901 znaków.

Dodaj komentarz