My first second life - cz. 8.

„Wyjdź! Kurwa, Tony, wyjdź! Nie pakuj się w to!” – urażona duma domagała się jednoznacznej reakcji. Odwrócił się do drzwi. Zaczerpnął powietrza i wziął głęboki zamach. Głuchym odgłosem prawa pięść  wylądowała na drewnianej framudze.  
-Kurwa!!! – wrzasnął  sam do siebie. „Dlaczego nie może być dobrze?! Dlaczego nie może być normalnie?!”  
Oparł czoło o wciąż zaciśniętą pięść.  
– Mogłaś mi tego nie mówić… - szepnął po chwili.

„Mamo, dlaczego nie jestem podobny do ciebie ani do taty. Dlaczego mam jasne włosy? ” Mogła mu tego nie mówić. Powiedzieli by inni. Inni oceniający jego matkę.  Dowiedziałby się od nich lub kiedyś sam domyślił. Ocenił, jak inni nie mając do tego prawa. Znienawidził. Ale matka, gdy uznała, że jest na tyle duży by znieść taką wiedzę, postanowiła opowiedzieć jak znalazł się na tym świecie. A jak bardzo, pomimo wszystko,  go kocha.  

Tony odwrócił się do dziewczyny. Stała bez ruchu, bezbronna, jak obnażona z największych sekretów. Jak cudzołożnica czekająca na ukamieniowanie.  
-Mogłaś mi nie mówić, ale mogłaś się też nigdy nie zjawić…  Jednak się zjawiłaś. Mam żałować? Zjawiłaś się i pokazałaś mi swoją najciemniejszą stronę. – marszcząc brwi zrobił krok w kierunku dziewczyny. Szybko, nieczule położył dłoń na jej policzku. -  I co teraz? Mam cię ocenić? – dołożył drugą rękę. - Pierdolę twoją przeszłość, Marie! Liczy się tu i teraz! My tu i teraz! Rozumiesz?  
Z całej siły przyciągnął dziewczynę i mocno pocałował. Przesunął usta na szyję i odsłonięte ramiona. Szarpnął za rękaw koszuli, uwalniając gładką, jasną skórę. Marie Anne przez moment stała bez ruchu, poddając się dotykowi mężczyzny. Po chwili, jakby przywrócona do życia, wsunęła palce w jasne włosy i przyciągnęła głowę kochanka do piersi, rozrywanej od środka przez szalejące z emocji serce.

***

-Tony! – Marie z impetem wpadła do dyżurki szefa. Wyglądała na wystraszoną, a przynajmniej przejętą.  – Proszę cię, musimy pogadać!
-Hej, spokojnie! – Beretti usadził dziewczynę na krześle. – Co się stało?
Uspokoiła oddech, wyprostowała się, przygładziła włosy.  
-No co jest? Mów, co jest takie pilne! – uśmiechnął się z czułością.
-W sumie to nic takiego… Chciałabym wyjść jutro trochę wcześniej i załatwić coś na mieście. I… potrzebuję pieniędzy. Czy byłoby problemem… - spojrzała prosząco. – gdybym dostała zaliczkę wypłaty?  
Tony odsunął się od dziewczyny.  
-Z wyjściem nie będzie wielkiego problemu, ale zaliczka… Musiałbym pogadać z kadrami.
Marie ze smutkiem opuściła głowę.  
-Albo sam ci pożyczę. Ile potrzebujesz?  
-Nie, nie chcę od ciebie pieniędzy! – zaprzeczyła gwałtownie.
-Powiedziałem „pożyczę”. Nie rzucaj się, Mari. – Tony roześmiał się widząc zakłopotanie dziewczyny. – Ale jest jeden warunek! – podniósł palec do góry.
Okrągłe ze zdziwienia oczy same zadawały pytanie.
-Kupisz sobie coś ładnego. Najlepiej kostium kąpielowy!
-Kostium? Po co? – Marie zdziwiła się jeszcze bardziej, ale kąciki ust wyraźnie zaczęły się unosić.
-Kończy się lato, pomyślałem, że moglibyśmy … - konspiracyjnie ściszył głos. Zbliżył usta do ucha dziewczyny. - … wyskoczyć nad jezioro na kilka dni. Mam już dosyć matki za ścianą. Może w niedzielę?
-W niedzielę? W tą niedzielę przed poniedziałkiem?  
-A są jakieś inne? – prychnął rozbawiony i pocałował płatek ucha. – I masz jakieś inne plany?
-A praca?
-Wyrobię się z raportami przed piątkiem i wezmę parę dni wolnego. Ostatnio był bardzo napięty czas, obojgu nam przyda się kilka dni odpoczynku.
-A ja? Tony, ledwo zaczęłam pracę! Nie dostanę teraz urlopu.  
-Nie dostaniesz? Dostaniesz…. – przeciągnął się leniwie na krześle. – Dostaniesz, jeśli tylko ładnie poprosisz szefa… - mrugnął okiem i zaśmiał się beztrosko.  
-Ej! – już całkiem zrelaksowana  Marie trzepnęła mężczyznę w ramię. – No ok, przemyślę tą „proposition immorale”.  
Francuski akcent i erotycznie zmrużone oczy jednoznacznie podziałały na mężczyznę.
-Lepiej idź już, Mari, bo jak nas oboje wywalą, to już nie będziemy potrzebowali urlopu.
Odprowadził wzrokiem krągły tyłek dziewczyny. Uśmiechnął się sam do siebie. Pożądanie powoli ustępowało poczuciu błogości. Był szczęśliwy. Spełniony. Uspokojony, kiedy widział uśmiech na ukochanej twarzy. Nienawidził kiedy się bała. Przed oczami stanęła mu roztrzęsiona twarz dziewczyny, gdy kilka dni wcześniej w środku nocy obudził ją bezdech paniki.  
„Deportują mnie, Tony. Zobaczysz, przyjdą po mnie!” – nie mogła złapać tchu. „Już idą”.  
„Nikt po ciebie nie przyjdzie, Mari! Nie deportują cię, nie pozwolę na to. Przyjechałaś do Stanów, żeby zacząć drugie, lepsze życie. Nie ma powrotu! Obiecuję ci, że nigdy nie wrócisz do tej cholernej, ciągle targanej wojnami, popieprzonej Europy! Nie pozwolę na to! Rozumiesz?! ”  Gładząc miękkie, brązowe włosy musiał powtarzać to tak długo, póki nie zasnęła wtulając policzek w jego pierś.  „Nie pozwolę na to”. – powtarzał już tylko dla siebie.

***

Wrześniowy podmuch wiatru niespodziewanie przebiegł po mokrej od potu koszulce spracowanego mężczyzny i wznosząc się ku górze zatrwożył zielone jeszcze liście brzóz, zapowiadając nadejście tego co nieuchronne. Beretti odłożył na bok siekierę i z zadowoleniem przyjrzał się sporemu stosowi rozłupanych pni. Mógł być już nad jeziorem Michigan, ale obiecał matce, że w sobotę zajmie się jeszcze pracami domowymi, ostatnio wciąż odkładanymi na później. Zmęczony przymknął oczy wystawiając twarz do wczesno popołudniowego słońca. Choć grzało jeszcze dość mocno, już cieszyła go perspektywa zimowego palenia w kominku. Z tulącą się do niego ukochaną kobietą. Głęboko zaciągał się jesiennym powietrzem, gdy ciszę przedmieścia przeszył histeryczny krzyk Julii.  

198 czyt.
100%42
angie

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1018 słów i 6125 znaków.

2 komentarze

 
  • kaszmir

    kaszmir · 19 lipca

    Witam
    Początek tej części zaskoczył mnie bardzo. Przeszłość Tonego też jest tajemnicza.  
    Jednak Tony okazał się odpowiedzialnym i bardzo rozsądnym facetem. Przeszłość go nie interesowała. Liczyła się przyszłość.  
    Krzyk Julii nie wróży pewnie niczego dobrego, chociaż?

    Pięknie pozdrawiam

  • AnonimS

    AnonimS · 18 lipca

    Pełna sielanka i nagle krzyk Julii? Czyżby dopadla ją przeszłość ? Pozdrawiam