My first second life - cz. 13.

-Chwila, bo czegoś nie rozumiem. – mrużąc oczy Tony z podejrzliwością przerzucał wzrok z Trumana na drugiego mężczyznę, który nie uznał za stosowne się przedstawić. Zmęczenie ostatnich 48 godzin potęgowało wrażenie absurdu sytuacji. – Wczoraj twierdził pan, że nie ma takiej możliwości, żebym mógł się z nią zobaczyć, a dzisiaj chcecie żebym ją przesłuchał?!  
-Nie przesłuchał, tylko po prostu porozmawiał. – warknął „drugi”.  
Truman widząc rozłożone w geście zdziwienia ręce mężczyzny stwierdził, że w celu owocnej współpracy należą się mu jakiekolwiek wyjaśnienia.  
-Od aresztowania Arpin nie odezwała się ani słowem. Udaje, że nie zna angielskiego.  
Tony prychnął śmiechem w akompaniamencie zgrzytu zębów drugiego śledczego.
-Czekamy na tłumacza, jednak to zajmie chwilę. Któryś z naszych mówi po  niemiecku, ale na to też nie reaguje.  
-Gra na czas. – stwierdził Beretti z błyskiem dumy w spojrzeniu. – Sprytnie.  
-Chcemy tylko żeby zaczęła mówić. Cokolwiek. Może twój widok skłoni ją do tego.  
-Nie sądzę. – z pokerową miną Tony próbował ukryć radość z możliwości zobaczenia Marie. Po kilkudziesięciu godzinach bezskutecznego dowiedzenia się czegokolwiek, nagle dostał możliwość  zadania wprost dręczących go pytań. A zwłaszcza jednego. Najważniejszego. – Ale możemy spróbować.
-Będzie przy was strażnik i będzie skuta. Dla twojego bezpieczeństwa.
-To jakiś żart? Uważacie, że nie poradzę sobie z drobną dziewczyną?
-Będzie skuta. Nie ma dyskusji.

  ***

Targany mieszanką sprzecznych uczuć, Beretti czekał w pokoju wyposażonym jedynie w przytwierdzony do podłogi, metalowy  stół i dwa twarde krzesła. Po chwili oczekiwania strażnik wprowadził  Mari.
-Nie chciała przyjść. – Beretti dowiedział się na początek. Przez chwilę przypatrywał się usadzonej naprzeciwko, skutej z tyłu dziewczynie. Miała potargane włosy, blade wargi  i minę nie mówiącą kompletnie niczego . Pustym  wzrokiem patrzyła w bok, nie zaszczyciwszy mężczyzny nawet krótkim spojrzeniem. Zaczerwieniony policzek sugerował, że ktoś już próbował z nią rozmawiać.
-Mari… - zaczął delikatnie Tony. Rzucił spojrzenie na znieruchomiałego strażnika. – Cieszę się, że cię widzę…  
Cisza.  
-Dzięki Bogu, pozwolili mi z tobą porozmawiać. – wyciągnął przed siebie rękę, jakby mógł dotknąć dłoni dziewczyny. – Mari, to wszystko… Ciężko mi w cokolwiek uwierzyć. Każdy mówi co innego. – wziął głęboki oddech. – Dlatego chcę wszystko usłyszeć od ciebie.  
Klatka piersiowa dziewczyny podnosiła się miarowo i spokojnie, jakby siedziała na ławce w parku i wystawiała twarz do słońca.  
Cisza.
-Marie Anne, przecież wiesz, że nie jestem z policji ani z tej cholernej agencji! – Tony zaczął tracić cierpliwość. – Wiem, że mnie słyszysz! Nie udawaj, że mnie nie rozumiesz! Porozmawiaj ze mną do cholery! Nie zasługuję nawet na tyle?!  
Kilkanaście sekund ciszy później, Beretti poczuł napływającą falę emocji ostatnich dwóch dni.
-Kurwa mać, Mari! Powiedz coś! Kurwa, powiedz, że to pomyłka! Że to nie ty! Do cholery! Przecież to nie ty, prawda? Dlaczego nie zaprzeczysz?  Mari, proszę…
Czując łamanie własnego głosu, Anthony zamilkł. Wstał, stanął za krzesłem, kładąc ręce na jego oparciu. Poczuł się jak idiota krzyczący sam do siebie w pustym pokoju. Strażnik profesjonalnie nie reagował bez potrzeby.  
Beretti wziął głęboki oddech.  
-Masz pozdrowienia od mamy i babci. Julia tęskni za tobą. – trzęsącymi się ze złości rękoma, wyciągnął z kieszeni kurtki  papierosy. Zapalił, rzucił paczkę na blat stołu.  
Marie Anne drgnęła. Spojrzała z poruszeniem na papierosy, a następnie na mężczyznę.  
-Co jest? Chciałabyś zapalić? Nie wiedziałem, że palisz. – Beretti zaciągnął się głęboko. – Okazuje się , że wiele o tobie nie wiedziałem.  Ale się dowiem, Mari. Może ty mi nie powiesz, ale się kurwa dowiem.  
Przysiągłby, że na twarzy dziewczyny dojrzał cień strachu.  
-Co, dalej nie będziesz gadać? Ok, twój wybór. Trzymaj się, na razie.
Sięgnął po papierosy, ale wręcz fizycznie poczuł jak wzrok dziewczyny przyskrzynia jego dłoń do blatu. Spojrzał ze zdziwieniem na paczkę, jakby kryła w sobie odpowiedzi na wszystkie niezadane pytania.
-Żeby tu przyjść opuściłeś stanowisko pracy, Beretti.  
Tony z zaskoczenia prawie wypuścił paczkę z ręki.  
-Co powiedziałaś?!  
-Opuściłeś stanowisko. – wycedziła ostro. Jednak zdesperowany wzrok miał całkiem inny przekaz.  
-Co ty pieprzysz?! Przecież wiesz, że…  
„Mam urlop” – dokończył w myślach.  
-Wkurwaisz mnie, De’Lacroix! Tyle masz mi do powiedzenia? – z udawaną złością, spojrzał dziewczynie głęboko w oczy, szukając w nich drugiego dna na pozór bezsensownej odpowiedzi. Nagle połączył oba elementy. Zdawał sobie sprawę, że są na podsłuchu. Że został wysłany, by nakłonić ją do przyznania się. Do zmiękczenia. W sumie do powiedzenia czegokolwiek, co mogliby wykorzystać przeciwko niej.  
Nie mogła mówić. Ale wiedział kto może. I równie szybko doznał olśnienia, gdzie ma jedyną szansę  go znaleźć.
-Tyle? Nic bardziej sensownego? Po tym wszystkim co dla ciebie zrobiłem? – z teatralną złością walnął pięścią w stół.  
Kobieta równie teatralnie odwróciła głowę w bok i zagryzła zęby.
-Pierdol się, Mari. – odwrócił się do metalowych drzwi i dwoma uderzeniami zakomunikował koniec rozmowy.
-O co jej chodziło? – Truman wpatrywał się podejrzliwie w Tony’ego.
-Nie mam pojęcia co ona bredzi. Ale może jakbym rzucił okiem na dokumenty to coś mi wpadnie do głowy…
-Mechanik chce się pobawić w detektywa? – skwitował z przekąsem drugi śledczy.
-Dobra, możesz przeglądnąć. Ale szybko.
-I tak nie mam zbyt wiele czasu… - mruknął Beretti. Tasując w dłoniach papiery, wreszcie dotarł do tego, który najbardziej go interesował. Sprawdził dane na wydruku.
„Właściwie to mam go cholernie mało” – skwitował rzucając okiem na zegarek.
Kilkanaście minut później Beretti zdyszany wpadł na czwarty peron Chicago Union Station.  

***  

-Kurwa! Kurwa mać!!! – Tony czule pożegnał znikający w oddali pociąg do Nowego Orleanu. Jeśli miałby się czegokolwiek dowiedzieć, to właśnie tu i teraz, na stacji gdzie Mari miała się udać w swoją tajemniczą podróż. Tajemniczą przynajmniej dla niego. Ale nie dla blondyna od papierosów, z którym spotkała się potajemnie, opuszczając na chwilę stanowisko pracy.  
-Bingo, kurwa! – Beretti aż odskoczył dostrzegając w tłumie podróżnych  jasną fryzurę. – Wiedziałem!
Puścił się biegiem w stronę opuszczającego peron mężczyzny.  
-Ej, stój!  
Blondyn odwrócił się i momentalnie rzucił  do ucieczki. Jednak po paru metrach, ktoś usłużny zaparł się na niego barkiem, myśląc, że pomaga złapać złodzieja. Blondyn upadł jak długi, co pozwoliło Tony’emu dopaść go w sekundę.  
-Czekaj! Chcę tylko pogadać! – Beretti w ostatniej chwili uchylił się od ciosu. Szamocąc się blondyn dobył ukryty za paskiem pistolet. Tony w ostatniej chwili chwycił za uzbrojoną dłoń. Uderzeniem docisnął do kamiennego chodnika peronu. Broń wystrzeliła w kierunku pustych torów. Wypuszczona odrzutem odleciała na schody.  
-Kurwa! Chcę pogadać! Chodzi o Mari!- desperacki krzyk zlał się z piskiem tłumu ludzi w panice  uciekających  na wszystkie strony, jak najdalej od strzelających na oślep mężczyzn.  
-Mari? – blondyn na moment przestał się wiercić.  – Jaka kurwa Mari?!
-Gabrielle! –wrzasnął Beretti, nie przypuszczając jak łatwo przyjdzie mu wypowiedzieć  w końcu to imię.  
-Stać! Ręce do góry! – na odgłos nadbiegających strażników kolei mężczyźni w sekundzie stanęli na równe nogi i puścili się biegiem w stronę wyjścia. Gdzieś po drodze, Beretti zauważył, że zgubił blondyna.
-Kurwa! – przeklął po raz kolejny i stanął w bocznej ulicy, by spokojnie zaczerpnąć tchu. Wciągając chłodne, wieczorne powietrze, poczuł na grdyce jeszcze chłodniejszą stal noża.  

287 czyt.
100%52
angie

opublikowała opowiadanie w kategorii dramat i miłosne, użyła 1344 słów i 8231 znaków, zaktualizowała 22 lip o 21:37.

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 22 lipca ·

    Ale zwroty akcji. Mari coś mu przekazała , jakąś ukrytą informację. No i ten blondyn. Czekam niecierpliwie na ciąg dalszy.

  • kaszmir

    kaszmir · 22 lipca

    Dzień dobry
    Śledztwo Tonego nabiera coraz bardziej tempa. Zobaczył Mari i dowiedział się czegoś? Co ma do tego wszystkiego blondyn. Co ukrywa dziewczyna? Pytania bez odpowiedzi. Bawisz się czytelnikiem Autorko.  
    Końcówka powala... stal noża.

    Piękna ta twoja suka, nadaje coraz więcej tajemniczości opowieści.  
    Miłego dnia