Materiał odrzucony.

Życie po terapi miłością.Cz25

Słowa Davida rzeczywiście zadziałały na Miłosza który staral się z całych sił odzyskać żonę.Po jakimś czasie udało mu się ja namówić do rozmowy.
Ciesze się ze zgodzilas się ze mna porozmawiać..
-Dobrze wiesz ze robię to tylko ze względu na Paulinke.
-A jest tu z tobą?
-Nie.
-Gdzie jest?
-Z Marta.
-Chciałbym ja zobaczyć.
-Widziałeś dwa dni temu.
-Ty masz ja codziennie przy sobie!Jestem jej ojcem kocham ja i chce ja widywac!
-Rozumiem.Miłosz musimy się rozwiesc!
-Zwariowałas?!Nie dam ci rozwodu!
-Nie ty o tym zdecydujesz!
-Wiem ze cię zawiódłem,ale daj mi to chociaż naprawić!
-Tu już nie ma czego naprawiać.
Małgosia wróciła do Marty która ledwo co poradziła sobie z opieką nad Frankiem i Paulina.
Dobrze ze jestes!-stwierdziła Marta.
-Jak tam Paulina?
-Wymeczyla mnie ogromnie!
Nie jest aż tak źle!-stwierdził David.
-Dla ciebie to napewno bo nawet mi nie pomogles!
-Byłem zajęty.
-Czekaj czekaj aż ja będę!
-O ty wredoto!
Małgosia nie mogła patrzeć na ich wspólne szczęście.
Co się dzieje?-Spytała Marta.
-Rozwodzimy się.
-Niechce go oceniać,ale daj mu szansę.On ciągle mówi tylko o was!-powiedział david.
-Kocha mała i boi się ze ja straci.
-Ciebie też kocha.
Małgosia ignorowala to co mówił David.
Wieczorem wszyscy zjedli kolację a szczęśliwe dzieci oglądały bajkę.Małgosia poszła do pokoju i położyła się zmęczona swoimi myślami gdy nagle zadzwonił dzwonek.
O Milosz!Wejdź!-Powiedziała Marta.
-Dzięki.
Miłosz odrazu skierował sie w stronę Paulinki i obserwował jak mała bawi sie z Frankiem.
Czesc malutka.-Powiedział Miłosz i ja przytulił na co Marcie jakby lzy zaczęły lecieć do oczu.
Mała też jakby tęsknila za ojcem jednak była pochłonięta zabawa z Frankiem.
Jest Małgosia?-spytał miłosz.
-Jest,ale zmęczona.
-Cos jej sie stało?!
-Myśli pewnie o tym wszystkim co miało miejsce.
-Jestem frajerem!Ona chce rozwodu!
-Wiemy.
-Ja już ide.
-Ok.
Miłosz pożegnal się z córka i wyszedł zamyslony.
Małgosia rano miala wstać i isc do pracy,ale okazało się ze jest przeziebiona jednak nie chciala zarazić małej więc poprosila Marte żeby się nią zajęła.
Miłosz mial tego dnia wolne i chcial ten dzień spędzić z mała i porozmawiać z Małgosia i próbować ja znowu nakłonić do zmiany decyzji.
Małgosia jest w pracy?
-Leży sobie i odpoczywa bo się przeziebila.
Miłosz wciąż martwił się o nią w końcu jeszcze miala problemy z astma i to zawsze on jej pomogal szybko wrócić do zdrowia.Zapukał do drzwi i wszedl,ale Malgosia spala.Postanowił jej nie budzić i wrócił do małej.
I?-spytała Marta.
-Spi nie chce jej budzić.
Marta uśmiechnela się lekko.
-Zostan z Paulina bo muszę coś załatwić a później odebrać Franka.
-Kiedy zapiszecie go do przedszkola?
-łaśnie to ide załatwić i może będą nawet razem w grupie.
-To fajnie w końcu tak się lubią.
-No właśnie to ja ide.
-Wejś parasol pada.
-Dzięki to dobry pomysł.
Marta poszła w swoją strone a Miłosz bawił się z mala.Małgosia wstała i dziwila się ze drzwi sa lekko uchylone.Ubrala szlafrok i zobaczyla Miłosza.
Przyszedłem zająć się mała.
-Gdzie Marta?
-Wyszla coś załatwić.
-Aha.
-Porozmawiamy?
-Nie dziś źle się czuję!
-Malgoska ja chce ratować to co nas łączy!
-Ja już cię nie kocham.-Powiedziała Małgosia poczym zaczęła się krztusic.
Miłosz szybko nalal jej wody a ona ja wypila.
Jak masz zamiar żyć sama?
-Poradzę sobie.
-Oboje wiemy ze mam lepsza pracę od ciebie i sama nie dasz sobie rady!
-Dam sobie rade!
-Dobrze tez wiesz ze sama nie bedziesz mogła wychować Pauliny!
-Dam rade jakos!
-Nawet mieszkania nie dasz rady wynająć!
-Zamieszkam u mamy!
-Dobrze wiem ze zle się z nią dogadujesz!Wróć do mnie..do naszego mieszkania.
-Miłosz przestan!
-Nie mogłas przestać mnie kochać!Nigdy w to ci nieuwierze!
-Miłosz to twoja wina to co zaszło to sprawiło!
-Kochałas mnie jak szalona!Walczyłas o mnie!
-Zaluje!
Malgosia obrucila sie,ale Miłosz zatrzymał ja w miejscu i przytulił się do niej.
Kocham cię.
Małgosia przez chwilę jakby byla to czuła jednak gdy przypomniała sobie Anete to czuła ze to nie ma sensu.
Czuję do ciebie obrzydzenie.
-Rozumiem ja dam ci czas ile potrzebujesz i obiecuje ze nawet cię nietkne bez twojej zgody,ale nie zostawiaj mnie.
-Pomysle nad tym.
-Obiecujesz?
-Obiecuję.
Małgosia zaczęła sobie robić sniadanie jednak Miłosz nalegał na to żeby to on mógł je zrobić.Paulinka za to jak zobaczyla mame to odrazu do niej powędrowała.
Małgosia nie chciala jej zarazić więc wzięła sniadanie i poszła do pokoju.Miłosz postanowił pujsc z mała na spacer do parku gdzie odbywał się festyn z okazji zakończenia lata.
Oczywiście Paulince spodobało się kilka zabawek i balonikow co kochający tatuś zauważył i postanowił jej kupić.Paulina wróciła więc w świetnym nastroju do domu gdzie czekal na nią Franek.
Mamo pójdziemy po balony?
-Nie Franus bo już się skończyło.
Franek jakby posmutnial i zaczął rozbijać balony a Paulina pogniewala sie na niego i sobie poszła.
Miłosz chcial spytać czy może zabrać Pauline do ich mieszkania a Malgosia się zgodzila.
-Dzięki.A lepiej ci już?
-Nie.
-A bylas u lekarza?
-Nie.
-To zamów wizytę do domu a ja zaplace.
-Sama sobie jutro pujde!
-Oddasz mi!
-i tak muszę isc jutro gdzieś.
-Gdzie?
-To moja sprawa.
Miłosz przestraszyl się jej słowami jednak minę  zachował pelna powagi.
Mogę cie tam odwieść.
-Sama się przejdę.
-Jak chcesz.
Miłosz zapial paulince bluzę i wyszli.Na schodach spotkał Davida który dopiero wracał do domu i zdążył zamienić z nim pare słów.
David weszedl do srodka i próbował pocalowac Marte jednak ona wyczula alkohol.
Gdzie byłeś?
-Wiesz  na uczelni,ale później Kinga mnie zaprosiła na piwo.
-Aha.
David który spędził pół dnia bez Marty koniecznie chcial pokazać jej jak sie za nią stesknil jednak ona wciąż była zła na niego.
To tylko jedno piwo!Co wy dzis tacy nachmurzeni?!
Marta nieodzywała sie do Davida bo nie chciala robić awantur.
Gdzie Franek?
-Bawi się.
-A co z Paulina?
-Miłosz ja zabrał bo się poklucili.
-Biedny Franio.Niemartw się jeszcze poznasz nie jedną taka.
Marta jakby z niedowierzaniem słuchała słów Davida i robiła kolację.
Czuła się tak jakby on mówił o niej kiedyś.
Co nam pysznego ucotowalas?-spytał David
-To.
-Wciąż jestes zła?Marta przepraszam.
-Wiesz ze wracam od września na studia.
-Wiem.
-Więc teraz to ty będziesz odbierał Franka i proszę cię żebys był trzeźwy.
-Nie rob ze mnie jakiegoś alkoholika!
-No dobra.
-A co się stalo ze Miłosz wziął Pauline?
-Franus popsuł jej zabawki.
-Ojej odkupie jej!
Marta coraz częśćiej bała się ze Franek będzie taki jak David i będzie czesto łamał serca dziewczyna jednak wiedziała ze na to niepozwoli.
Dziewczynki już takie sa obrażają się o byle co!
Marta nie mogła już tego słuchac i postanowila włożyć słuchawki na uszy.
Co ty robisz Franek!Wypluj to!-upominal go David a Marta nic nieslyszala.
Marta no pomóż mi bo mnie zaraz szlak weźmie!
-Dobra!Franio pokaz lapki mamusi.
Franek wyciągnął rece gdzie były sztuczne cukierki Pauliny.
-Jadles je?
-Jednego.
-Franiu tego się nie je bo one sa sztuczne!
I co teraz?!
-Jak to co jedziemy z nim do szpitala bo muszą mu to wyjąć.
Maly nagle zaczął krzyczeć i nie dal się nawet ubrać.
Franek proszę daj to sobie ubrać!-upominala Marta.
-Nie!Ja nie chce do szpitala!
David kiedy widział jak maly szarpał się z Marta wziął go za rece i sam go ubrał.
Masz być grzeczny i niewyrywac się mamie!
-Ja nie chce tam isc!
-Dostaniesz naklejki.
-Jakie?
-Takie wiesz fajowe.
-Naprawdę?
-Tak.Ja też kiedyś dostalam.
-Naprawdę?
-Tak.
-Przepraszam mamo.Pujdziesz tam ze mna?
-No jasne.Jak będzie cie boleć to ścisnij mi dłoń i będzie mniej bolało.
Maly bal się jednak cieszył się ze ma rodziców przy sobie.
Te zbawki to trzeba bezpieczeniej chować!-Mówił David.
-Wiem,ale byłam zmęczona!
-Marta to on ma je sprzątać a nie ty!
-Ma nauczkę.
-Widzisz Franek jak się kończy nie słuchanie rodziców.
Wisiedli a Franek nieodzywal się i nieodrywal od Marty.
Tak to mame szsrpiesz a teraz to się chowasz za nia?
-David prsestan!
-Taka prawda on nie ma do ciebie szacunku!
-A ty masz?
Marta wzięła Franka którego zaczął boleć brzuch.
Boli mnie mamo!
-Chwilę jeszcze wytrzymasz sloneczko.
-Mamusiu nie dobrze mi!
David wziął syna od Marty i nakazał mu nic nie robić.
Nie możesz tego zwymiotowac bo będzie gorzej!
Franek ledwo co dawał rade,ale w końcu udało się i lekarz go zbadal.
Będzie rurka.
-Kurwa.-przeknal David.
Niech sie pan wyraza!-upomniał lekarz.
Przepraszam,ale dziecko boli i nie może dluzej czekać!
-Kasia wejś małego.-Zwrócił się do pielęgniarki.
Państwo tu poczekają.
-Ja chce z mama!Ja chce do mamy!-krzyczał Franek.
Może tu pani podejść?-spytała pielęgniarka.
-Tak już już.-powiedziała Marta.
-Franiu pani cię teraz weźmie i zaraz wrócisz do nas.
-A moge pnia trzymać za reke?
-Tak.
-MAMO!Czekaj na mnie!
-Dobrze.
Jak on cię kocha.-stwierdził David.
To mój syn co się dziwisz?
-Poprostu mnie nie chcial zabrać tam ze sobą.
-I tak byś nie wszedl!Po za tym upominales go i sie maly obraził.Te cukierki naprawdę realistycznie wyglądały!
-I założe się ze Paulinka mu powiedziala ze można je jeść!
-To mała dziewczynka skąd miala wiedzieć?!
-I co z tego?!Mój syn tam teraz leży i rure mu jakąś wpychaja!
-Co ty taki wkurzony?!
-A co nie mogę powiedzieć co mysle?!Mam ci przytakiwac ciągle,tak?
Marta miala już zdenerwowana coś powiedzieć,ale zadzwonila do niej mama i z nią rozmawiala.David oczywiście był coraz bardziej zdenerwowany.
Kończę już mamo.
-Przyjdź do nas jutro.
-Jutro dam Frankowi trochę odpocząć.
I co mamusia dzwonila?
-Daruj sobie!
Moze pani już isc po syna.
Franek gdy zobaczył mame to odrazu się do niej przytulil.
I jak się czujesz?
-Bolalo.
No wiem.
-Klamalas!
Przepraszam.
-Ale dostałem naklejki Więc ci wybaczam.
Dziękuję.
-Wracamy już do domu.
Marta wzięła syna na rece jednak po chwili zabraklo jej siły i bezpieczenie odstawila go na ziemię i wziela go za raczke.David już jakby się uspokoił bo nie chcial znów klucic się z Marta.
Jak się czujesz maly?-spytał David w aucie.
-Spać mi się chce.
-Wytrzymasz jeszcze troszke?
-Dobrze.
Franek ledwo co wyszedł z auta,ale w końcu udało mu się to.
David szybko zamknął drzwi i dołączył do nich.W środku Marta zdjela kurtke malemu i poszła z nim ubrać mu piezamke.
Mamusiu.
-Tak?
Możesz dziś spać ze mna bo sam się boje.
-Dobrze zaraz przyjdę.
Marta poszła się przebrać i wróciła do syna.David czekal na nią niecierpliwie jednak się nie zjawiła.Postanowil isc sprawdzic co się dzieje i okazało się ze spi z Frankiem.
Postanowił im nie przeszkadzac i poszedł spać.Rano Franek wstał wcześniej i chcial zbudzic Marte jednak przyszedł David i wziął go.
Niech mama sobie pospi trochę.
-Ja chce platki!
Już chwilę szefie!
-Haha.
Które chcesz?
-Kółka.
Ok.
Nagle zadzwonił telefon.
Jak się zagotuje to mi powiedz.
-Dobrze.
Kinga?
-Możesz mi chwilowo przechować kuzynke?
Jaką kuzynke?
-Moja zanocowac dziś.
Ok,ale tylko dziś.
-Dzięki.
Tato!
-Juz!Uff udało się!
David wziął mleko i nalal do miski.
Smacznego.
-Dziekuje.
Marta wstała jak poprarzona.
Co się stalo?!
-Już wszystko pod kontrola!
Uff!
-Marta.
-Tak?
-Kinga prosiła mnie..
-I tak nie mam tu nic dogadnia więc ok!
-Przepraszam ze z tobą tego nie ustalalem,ale nie bylo czasu!
-Aha.
Marta wkurzona zrobiła sobie sniadanie i zjadla z Frankiem.
Mamo pójdziemy na plac zabaw?
-Jasne.
Mogę isc z wami?
-Będziesz się nudzil.Z tego co wiem to musisz gościa zaraz przywitać.
-Marta!
Choć Franek umyjemy ząbki i cię ubierzemy.
Marta gdy już to zrobiła to sama poszła się umyć i ubrać.
Chciałbyś isc do kina?-spytał David.
-Tak.
-To może pujdemy popołudniu?
-Jasne.
Co wy tak spiskujecie?
-O tym ze pójdziemy do kina razem później.
-To super bo ja muszę pomału szykować się na moje studia.
-Mamo ty tez z nami idz.
-Nie mogę.
-Ale pójdziesz następnym razem?
-Sama was zaproszę nawet.
-Idziemy mamo?
-Tak.
Franek początkowo sam cos budował ,ale podeszła do niego jakas dziewczynka i się przyłączyła.
Małgosia?
-Wróciłam.
Na dlugo?
-Próbuje z nim zacząć od początku.
I jak?
-Słabo.On się stara,ale ja już chyba nie mogę.
-Dasz rade jakoś napewno bo jestes silna a gdzie Paulinka?
-Bawi się tam z kims.Chyba się z Franiem poklucili.
-Niestety,ale ci coś opowiem to padniesz!Marta opowiadała o wczorajszej sytuacji a Franek gdy zauważył Pauline i odrazu do niej podszedł jednak ona nie chciala się z nim bawic a on sie wkurzyl i chcial już isc.
To my już idziemy.
Dobrze.
Coś się stalo?
-Nie.Mamo patrz.
Marta spojrzała na małego chłopaka który szukal czegoś w śmietniku.On jednak gdy zobaczył Marte uciekł.
Mamo czemu on je ze smietnika?
-Przeciez nie je!
Ja go widzę jak rano idziemy do przedszkola.
-Naprawdę?
Tak.Może damy mu płatki?
-Możemy jak go uda się nam zaprosić.
Na gorze już był ich "gosc"NIkola piękna blondynka o długich nogach.David widocznie był nią bardzo zainteresowany wiec Marta nie chciala mu przeszkadzać.
Ja ide do taty bo mamy isc do kina.
Tato.
Co Franek?
Idziemy do kina?
Później.
Obiecałes!Franek zaczął pokać i poszedł do Marty.
Co się stalo?
Tato nie chce isc ze mna a mi obiecał!
Wiesz co trudno ja z tobą pójdę.
Naprawdę?
Tak.Nie będziemy tatusiowi przeszkadzac i zanocujemy sobie u babci i dziadka.
Super!
To wejs sobie piezamke.
Dobrze.
Marta miala ochotę płakać bo sądziła ze David wcale sie nie zmienił i znowu to sie stanie i ona już tego niewytrzyma.
Marta zapinala kurtke Frankowi gdy David nagle wyszedl za nimi.
Ide z wami.
Sami idziemy.
Przecież mu obiecalem?
Idz do naszego gościa bo jeszcze się zgubi biedna.Zostaje u mamy na noc.
-Wiesz co super!
David wrocil na górę zdenerwowany.
Coś się stalo?
-Nie.
To dobrze.Ja ide do mojego chłopaka.
-Ok.
David gdy myślał o tym ze Marta mu nie ufa to czuł ze nigdy się to niezmieni i nie będą w pelni szczęsliwi.
Po kinie Marta poszła do rodziców,ale ich nie bylo.Ich sąsiadka w oknie powiedziala ze pojechali do rodziców Adama.
-Dziękuję.
To wracamy do domu?
-Tak.
Gdy wracali znowu spotkali małego chłopca.
Nie uciekaj!-zawolal Franek a maly jakby sie już zatrzymal jednak szybko pobiegł w jakims kierunku.
On nas chyba nie lubi.
Boi się bo nie zna.
Jutro może go spotkamy?Dam mu zabawkę to może mnie polubi.
-Możliwe.Teraz idziemy  do domku bo zimno.
Marta?-spytał David.
Nie bylo rodziców to wróciliśmy.
Fajnie czekalem na was.
Napewno.-powiedziala wkurzona Marta.
David zdjął kurtkę Frankowi.
Jestes glodny?
Tak.
Zrobię wam cos zaraz.
A damy troche chlopakowi?
Komu?
Temu co je śmieci.
Gdzieś ty z nim byla?!
Marta opowiadała o nieznanym chłopaku.
A jak on jest jakimś zlodziejem?
To tylko jeden posiłek!Po za tym nie każdy ma to co my!Chciałbyś żeby twój syn mial taki żywot?!
Wiesz ze nie!Ok zaprosimy go tu i porozmawiasz z nim.
Marta wiedziała ze David brzydził się biedniejszymi niż on jednak ona chciala pomoc chłopakowi bo zalowala go.
Jeszcze chwile poglądami telewizor.
Tato patrz na tym filmie bylem z mama!
-Fajny?
Tak.Franek opowiadał Davidowi.
Szkoda ze z wami nie mogłem isc.
A wiesz ze mama spotkala kolegę.
Tak?Kogo?!
Mateusza z Justyna.
Aha i co u nich?
Justyna jest w ciąży.
To super.
A co myslales ze Pawla spotkałam?!
Nie!
Marta poszła do wolnego pokoju i położyła się  spać.
Franek myjemy ząbki i idziemy spać.
Tato patrz tam!-Franek zkazal na okno.
To ten chłopczyk?
Tak.Moge isc do niego?
Nie teraz jest późno idz spać.
Dobrze.Dobranoc.
Dobranoc.
Marta już spala gdy David weszedl.
Śpisz?
Marta obrucila się na bok i nie odpowiedala.
Marta przepraszam ze bylem ostatnio taki nerwowy.Ja naprawdę nie chcialem.Wiem ze nie spisz.
-Dobra,ale idz bo już zasypiam.
David wyszedł i obserwował z okna chłopaka który spał na ziemi.Było mu go szkoda jednak bal się ze on może coś zrobić jego rodzinie albo jego rodzina.
Rano po sniadaniu Marta zaprowadzila syna do przedszkola jednak spotkali tego chłopca.Franek podszedł i zostawił mu zabawkę.Gdy oni poszli on szybko ja zabaral i uznał ze oni naprawdę sa dobrzy i może im zaufać.Gdy Marta zaczęła studiować to David odbierał Franka i tym samym spotkał to on tym razem chłopaka.
Oddaj to!-krzyczał David.
Ja mu to sam dalem!
To twój ulubiony!
Jemu się przyda.
Franek podszedł i wyciągnął reke do chłopaka a ten podeszedl.
Czesc jestem Franek a ty?
Marek.
Mieszkasz tu?
Tak.
Chcesz zjeść płatki?
Mogę?
Tak zapraszam cię.
Franiu skad ty znasz takie slowa?
Mama mnie uczy dobrego zachowania.
Napewno Mama.-pomyślal.
To możemy go ugościć?
Dobrze.
David zrobil to niechętnie,ale wiedział ze jakby nie pomógł dziecku to Marta znienawidzilaby go.
Widać było ze Marek jest zaniedbany i śmierdzi,ale Franek go polubil.
Chodzisz do przedszkola?
Nie.
A do szkoly?
Czasem.
Musisz chodzic!Bo pani cię wyrzuci!-powiedział Franek.
Co ty gadasz Franio?!Nie może wyrzucić!-powiedział Franek.
Iwonka nie chodziła i jej nie ma w przedszkolu!
Bo wyjechala!
Aha.Może żeby chcesz umyć?
Nie ja już pójdę.
Marta już wróciła i niezgodzila sie na to.
O nie!Zostajesz z nami i nie będziesz koło jakiś śmietnikow spal.
Dziś może tato jest trzeźwy to pozwoli mi spać w domu.
Gdzie mieszkasz?
W tym ostatnim bloku.
A twoja mama?
Nie mam mamy.
Zostan z nami.
Mogę?
Jasne.Ciuchow nie masz pewnie na zmiane,ale ja mam od koleżanki jakieś to ci dam.
David był zły,ale milczał.
Dziękuję pani.
I umyjejmy cie!
Tak musisz się myć wieczorem!-powiedział Franek.
Marek sie tylko usmiechnal.
Może jutro zabiore cie do dentysty?-powiedziała Marta.
Kto to?
Taki pan co boruje.
To nie.
To nie boli M
arek a widzę ze musisz.
To dobrze.
Marta zauważyła ze maly ma siniaki.
Kto ci to zrobil?
Tata.
Jak to się stalo?Kiedy?
Zdenerwował się.Kilka dni temu.
Marek zostan tu z nami.U nas jest cieplo,jest co jeść.
I możesz sie bawic moimi zabawkami.-powiedział Franek.
A ty miałeś już spać!
Pujde jak Marek będzie spał.
Dziękuję wam za pomoc,ale ja muszę wracać do domu.
Nie wypuszcze cie!Jutro obiecuje ze sama cie tam odprowadze a dziś śpisz u nas!
Dobrze.
Franek przytulil sie do Marka.
Zostaniesz moim bratem?
Tak.
David był coraz bardziej zdenerwowany a gdy Martq to zauważyła szybko położyła dzieci spać.
Co może go adoptujesz jeszcze?
Nawet jak tak to co?!
Jego ojciec tu przyjdzie i zrobi ci awanturę!
Już sie go boje!
Marta ja się o ciebie martwię poprostu!
Jak Andzia by żyła to mialaby tyle lat co on!
Możesz nie grać na moich uczuciach?!
Taka prawda!Też zbysmy się nią zajmowali!Jeśli nie chcesz mi w tym pomoc to roztanmy się!
Marta wyszla na dwór i wróciła za godzinę.
Gdzie bylas?Martwilem się.
Marta poszła spać i nieodzywała sie do Davida.
On tylko pocalowal ją w ramię i położył się obok.
Nie chce się roztawac.Jeśli chcesz to zaakceptujemy go.
Naprawdę?
Jeśli chcesz.
Chce!
Marta pocałowała go i położyła sie a David przytulił ja mocno do siebie.
Następnego dnia Marta miala Odprowadzic Marka,ale postanowiła go ubrać i tylko zabrać książki z jego domu do szkoły.
Maly był wystraszony,ale Franek trzymal go za reke i tym dodał mu wsparcia.
Marta gdy weszla zobaczyla meline i młodego,ale zaniedbanego mężczyzne.
Tato śpisz?-pytał Marek.
Nie budzmy go niech śpi.
Dobrze.
David czekal na nich przed tym budynkiem bo bal się o nich.
Już miałem po was iść!
Tato tam jest brzydko!niech marek zamieszkasza u nas.
To nie jest proste synku.Musimy złożyć papiery.
Mój ojciec nam pomoże.
Marta to dlugo trwa!
Obiecałes mi!
Wiem.Marek zgadzasz sie poczekać w takim miejscu aż cię zbierzemy?
W pogotowiu?
Tak.
Ale zabierzecie mnie?!
Tak.
To dobrze.

lovend17

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3675 słów i 20077 znaków.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • zafascynowana83

    Już myślałam, że wzielas sobie do serca to co inni Ci piszą, ale cóż jednak nie. Wszystkie komentarze odbierasz jako krytykę?

  • ...

    DOBRY JEZU KOCHANE DZIECIĄTKO,na początku już było tak dobrze,że nawet zaczęłam czytać,ale potem...----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------