Zaskakujące Lądowanie rozdział 98

Zaskakujące Lądowanie rozdział 9898  
 Samuel  

  W ostatniej chwili chwytam kobietę, zanim uderzy głową o róg stołu. Kładę ją z Kaiem na podłodze, kucam przy niej, a Misiek unosi jej nogi do góry.  
– Mimi? – Klepię ją po bladym, zimnym policzku. Sprawdzam puls, który jest bardzo słaby. – Mimi, słyszysz mnie? – Ponownie lekko poklepuję jej lico. Holender jasny! Wszystko się dzisiaj partoli. Na szczęście Tom umiał powstrzymać Rysia przed wyjściem, a Kai wyprosił obsługę. Kelnerzy nie muszą widzieć dziewczyny w stanie załamania. Wiedziałem, że jeśli powiem wszystko, co leży mi na sercu i wyznam prawdę względem moich planów, to nie będę mógł liczyć, że rzuci mi się na szyję czy przeprosi, to nie Mii styl. Jednak ten pozbawiony blasku, pusty wzrok, długie minuty stania w bezruchu i wciągnięcie głośno powietrza, dało mi do zrozumienia, na jakich wysokich obrotach pracuje jej głowa. Byłem przygotowany na kolejną furię, a nawet fuckera i wyjście z lokalu. Tym wbiłaby mi sztylet prosto w serce, rozcinając mnie od środka centymetr po centymetrze, zostawiając na pastwę losu i wykrwawienie. Nic nie wskazywało na to, by miała odpłynąć. Jej mimika, czy ciało nie dawało żadnych oznak. Zero drgania, potu, kompletnie nic, nagle opada w dół, niczym ścięty bambus.  
– No mała, dawaj. – Głaszczę ją po bladej skórze, nachylam się i całuję jej twarz. – Proszę cię, kochanie – błagam cicho.  
– Podnieście ją, połóżcie na stole. Przyniosę koc, miskę i wodę – informuje nas Tom. Podnoszę się, Kai puszcza nogi, pochylamy się po obu stronach słabej Mii i ją unosimy. Zaprowadzamy na złączone razem stoły tuż przy oświetlonym barze, dającym słabe światło na cały lokal.  
– Często się to zdarza? – pyta mnie barman, ale nie komentuję tego, tylko skupiam nad stabilną pozycją. Zgarniam z czoła grzywkę i przyglądam się mojemu aniołowi w oczekiwaniu na słabe drgnięcie powiek.  
– Twoje milczenie jest potwierdzeniem – stwierdza Misiek. Słyszę kroki Toma, gdy znajduję się w zasięgu ręki, wyrywam mu koc, by przykryć moją Damę. Powracam do obserwacji Słoneczka, na przemian głaszczę i klepię, aby w końcu się ocknęła. Nie zwracam uwagi na rozmowę kuzynów. Totalnie ich olewam.  
– Sam.
A może zadzwonić po karetkę? Spoglądam na zegarek. Jak długo jest już nieprzytomna? Trzy minuty, pięć, a może dziesięć? Sprawdzam jeszcze raz puls. Nadal słaby. Normalnie nie trwa to tak długo, aby dała pierwsze oznaki.  
– Sam!  
A może położę ją w innej pozycji i zobaczę, co się stanie, zanim wybiorę numer pogotowia? Chwytam ją za ramię i lekko potrząsam, lecz jestem oderwany i odwrócony.  
– Mówię coś do ciebie chłopie! Co zaszło? – pyta Tom.  
– Wiesz, jaki przerażający był jej krzyk? – Kai.
– Dlaczego wybiegła w takiej panice?
– Co miała na myśli przed straceniem przytomności? – Kuzyni na przemian zalewają mnie pytaniami.  
Odwracam spojrzenie na drzwi, za którymi jest ciemno, a na jednym ze skrzydeł na szybie wisi żółta kartka, na której jest coś napisane. Mi już dzisiaj wszystko jedno, co się stanie. Moja pani jest dla mnie najważniejsza. Odwracam głowę w jej stronę, by zobaczyć czy nabrała koloru. Nic. Jak długo jeszcze? Mimi proszę! Wróć do mnie! Zostaję pociągnięty za materiał sweterka i dociśnięty do twardej klatki, odwracam się, by sprawdzić, który z tych dwóch oszołomów ma czelność tak ze mną postąpić. Kai.  
– Znęcasz się nad Tsunami? – pyta Krakers oskarżycielsko. Podnosi mi ciśnienie wół jeden! Wyrywam się z uścisku barmana, targając przy tym materiał odzienia na wysokości obojczyka.  
– Znamy się od tylu lat, a wy oskarżacie mnie o znęcanie się nad miłością mojego życia?! Jesteście szurnięci?!! – ryczę, robiąc dwa kroki w kierunku Toma. Zaczynam widzieć czerwono, zaciskam pięść gotowy do wypolerowania mu michy.  
– Nie radzę – warczy kucharz. Choć jest jak Kai, zawsze opanowany tak w tej chwili jego napięte mięśnie i postawa daje mi do zrozumienia, iż również on gotów jest na stoczenie walki. Nie na darmo ma czarny pas w Jiu- Jitsu. Jeden ruch wystarczy, by zadać napastnikowi mordercze bóle i połamać kości. Do tej pory dziwi mnie, że się nie bronił, kiedy go zaatakowałem ostatnim razem. Natomiast teraz jest całkowicie inaczej. Połamie mi ręce, nogi, kręgosłup i skręci kark trzy razy małym palcem u nogi. Na to porównanie zaczynam się śmiać. Chwila nieuwagi, jeden ruch z jego strony i zostaję dociśnięty twarzą do podłogi. Jednym słowem zafundował mi niski lot.  
– Kai, bardzo ładny dobór płytek – mówię sarkastycznie.  
– To nie jest zabawne, Sam! Mia po raz drugi straciła nad sobą kontrolę i to z twojej winy. Oczekujemy wyjaśnień – warczy kopia Bloom ostrzegawczym tonem tuż przy moim uchu. Podnosi mnie niczym kryminalistę, posadza na jedno z drewnianych krzeseł. Ma mnie na ostrzale, typowo jak w sali przesłuchań, brakuje jeszcze lampy święcącej prosto w mordę. Zerkam na moją księżniczkę, przy której stoi Kai, głaszcząc jej ramię. Jego mina jest stalowa, ale wzrok przepełniony braterską miłością. Coś do niej szepcze. Widok ten zasłania napiętymi mięśniami Tom, pochylając się do przodu na tyle, by spojrzeć mi w ślepia.  
– Śpiewaj! – upomina.  
– A czy ja to wiem? Ma problem, który można rozwiązać w łatwy sposób, próbowałem przegadać do rozsądku, wtem wpadła w szał, zaczęła krzyczeć i wybiegła z biura. Resztę znacie! – Podnoszę głos, pochylając się na prawo, by widzieć Mię, lecz nic z tego. Bulion odwraca krzesło razem ze mną w innym kierunku, blokując mi tym widok. Dupek!
Mamy pojedynek wzroku, on nie chce mi uwierzyć i mam to bardzo głęboko w nosie. Nie powiem, z czym się codziennie zmaga, Mia to jest nasza sprawa. Nie muszą wiedzieć o jej ex, który zrujnował ją psychicznie i finansowo. Chociaż się nie przyznała, ale wykrzyczane słowa prosto w twarz potwierdziły moją tezę, dlatego osobiście zadbam o to, aby jutro zostało uregulowane konto Diany. Niech kosztuje mnie, ile chce, ale dla Mii zrobię wszystko nawet z połamanymi rękami i nogami. Wytrzymam każdy jej atak furii czy kolejne omdlenie.  
Koniec. Kropka. Ende gelende. Pieczęć w czerwonym wosku została właśnie zatopiona. Obojętnie czy będziemy w przyszłości parą, czy nie. Mia zasługuje na poszanowanie, wynagrodzenie, a przede wszystkim szczęście i miłość. Przyrzekam sobie odnaleźć tę szuję w pierdlu. Nie mam zamiaru przyglądać się więcej tej walce z niepewnością, która była dzisiaj dla wszystkich widoczna. Jej ostanie zdanie skierowane w moją stronę było niczym kulka w łeb. Nie pozwolę na to, by żałowała choćby jednego dnia, o który walczy od tego koszmarnego incydentu.
– Sam! – Zarabiam strzał w ryj. – Facet! Żarty się skończyły. Mów, co się dzieje – rozkazuje kucharz ostrym tonem. Masuję sobie czoło, w głowie układam, co mogę powiedzieć tak, by nie zranić zaufania Mii. Nagle Kai stoi niczym napakowana szafa obok swojego kuzyna. Jestem w sytuacji bez wyjścia. Nabieram powietrza, a w duchu błagam Rysia o wybaczenie.  
– Zauważyliście, jak zaczęła się dziwnie zachowywać po moim warunku? – pytam. Oczywiście, że łosie kręcą przecząco głową. Czego też mogłem się spodziewać?  
– Mia zaczęła blokować, szukała dystansu i ucieczki. W biurze powiedziała mi powód, dlaczego nie chce przyjąć mojej oferty pracy. Typowa błahostka. Chciałem jej pomóc, lecz ona wpadała w furię, która nie uszła uwadze żadnemu z was – informuję spokojnie. Na co przytakują głowami.  
– Co miały znaczyć jej słowa, zanim powstrzymałem ją przed wyjściem? – Boruje dalej prawnik Tom. Tak też przypuszczałem, że padnie to pytanie.  
– Nie chcę naruszyć jej zaufania do mnie, nad którym pracuję do dzisiejszego dnia. Sama wam powie, jeśli będzie chciała. Nie róbcie nacisku, nie borujcie i nie przyciskajcie do ściany. Wystarczająco dużo przeszła. Więcej nic nie powiem – mówię. – A teraz wybaczcie, chcę zająć się moją dziewczyną. – Wstaję z krzesła, by zobaczyć, w jakim stanie jest mój skarb.  
– Powinni wiedzieć. I tak dostali wiatru.

Od Autora:
Kiedy ciemność nastaje  
Kolejny rozdział ZL powstaje  
Spodobała Ci się bajka?  
Nie bądź żyła i daj lajka
Pozdrawiam. AHopeS  <3

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1479 słów i 8497 znaków, zaktualizowała 18 lis 2020.

7 komentarzy

 
  • Shogun

    No no no, z kuzynami nie ma żartów.

  • AHopeS

    @Shogun Dziękuję.
    Racja, z kuzynami nie ma żartów.

  • Shogun

    @AHopeS ano nie ma, nie ma, ale dobre z nich chłopaki :)

  • AHopeS

    @Shogun Ponoć mają dobre serce ;)

  • Shogun

    @AHopeS A jak! ;)

  • AHopeS

    @Shogun  :shushing:  ;)

  • Shogun

    @AHopeS  :shushing: ;)

  • Basiaa

    No napięcie idzie w górę, czuję że się będzie działo,  :yahoo:

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję :)

  • Margerita

    Łapka w górę Mia nie rób tego Samowi

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję.

  • nanoc

    No,  :bravo: super odcinek, zaskakujący, robi mętlik w głowie, ale ten pozytywny i zaciekawia co dalej co ...........................czekam!!!!

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję.

  • shakadap

    Brawo! Świetna robota!
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap Dziękuję.

  • Smutnapani

    👍

  • AHopeS

    @Smutnapani Dziękuję :lol2:

  • Aladyn

    Okazuje się, że domeną Autorki jest nie tylko proza, ale też i poezja.
    Jak tu się oprzeć takim rymom i nie dać lajka, tym bardziej, że ten rozdział, jak i całe opowiadanie jak najbardziej na to zasługuje.   :)

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję. Bardzo miło.  :kolobok: