Zaskakujące Lądowanie rozdział 74

Zaskakujące Lądowanie rozdział 7474
Samuel


   Jak dotąd moje słoneczko jest wyluzowane, a przy stole panuje wesoła atmosfera. Mama z tatą opowiadają Mii, jaki byłem w dzieciństwie. Oczywiście z tej najgorszej strony i się temu nie dziwię w końcu wiedziałem, co nadejdzie. Następnie zaczynają wypytywać dziewczynę o młodzieńcze lata, dlatego mogę dowiedzieć się paru interesujących rzeczy, których jeszcze nie wiedziałem. Gdy opowiada o swoim bracie, jest wniebowzięta. Widać jak bardzo darzy go siostrzaną miłością. Po głębszym zastanowieniu, dochodzę do wniosku, że Julian to szczęściarz i sam chciałbym mieć taką siorę, która kryłaby mnie, gdy coś sfajczę, pomogłaby w zadaniach domowych, a przede wszystkim, z którą mógłbym porozmawiać o krępujących tematach. Niestety jestem jedynakiem, szkoda.
Pada dużo pytań ze strony mojego ojca i choć wiem, że Tsunami jest profesjonalistką i chce utrzymać maskę, tak wyczuwam, kiedy omija tematy, będące w rejonach dostępnych tylko dla mnie. Jestem zaskoczony, jak dobrze dobiera słowa, by uniknąć dodatkowych pytań. Powinna za to dostać złoty medal.  
– A jaką masz ukończoną szkołę? – Kolejne pytanie pada z ust mojego ojca. Mia na te słowa przestaje kroić kolejną porcję schabu. Głęboko bierze wdech, a ja wiem, że muszę to powstrzymać. Kładę na jej nodze rękę i ściskam mocniej udo, aby nic nie mówiła.
– Nie uważacie, że za bardzo bierzecie Mię w magiel? Jakby nie miała dobrego wykształcenia, to bym nie robił wszystkiego, aby mieć ją za biurkiem. Albo? – Wtrącam się, biorąc Rysia w obronę.
– Prawo i rachunkowość, panie Berger – przyznaje cicho dziewczyna, ale nie uchodzi mojej uwadze jej przyśpieszony oddech.
– O wow! Jestem pod wrażeniem złotko. Teraz rozumiem, czemu Brutus nie chciał nam powiedzieć o twoich kwalifikacjach, bo mu wstyd, że jest po zawodówce – odpiera mój stworzyciel, myśląc, że mnie tym uszczypnie. Mii nie przeszkadza mój zawód hydraulika.
– Nie liczy się wykształcenie i wiedza, tylko zapał. A Samuel go posiada na tyle dużo, by się wybić na szczyt. Niestety z wielkim rozczarowaniem muszę przyznać, iż wielu ludzi tej możliwości nie posiada, lub stanęło im coś na drodze i z jednym ciosem znaleźli się na dnie, zamykając tym drzwi do sukcesu – stwierdza opryskliwie Mia. Nastaje cisza. Odwracam głowę w stronę mojej miłości, w jej oczach widać, że jest przygotowana do walki, a mnie rozpiera duma z tego, jak pańcia strzeże swojego kundla. Nie można jej nie kochać! Bezgłośnie wypowiadam słowa ‘kocham’ ściskając lekko jej udo.
– Mądre słowa kochana. Masz u mnie status synowej. Konrad ciągle się śmieje z pomysłu otwarcia baru. W końcu ktoś utarł mu mordę. Ja zawsze byłam i jestem dumna z Sama. Chociaż dał mi do czternastego roku życia naprawdę w kość, warto było wylać te nerwy. Widzieć szczęśliwego młodego mężczyznę u boku olśniewająco piękniej i mądrej kobiety jest naprawdę czymś wspaniałym dla każdej matki. Tylko tak dalej kochani – mówi zadowolona moja rodzicielka.
– Fajnie! Zrobiłaś ze mnie osła – skarży się senior.
– Zawsze nim byłeś – odpala matka, a ojciec wciąga powietrze. – Ale ciężko pracującym, aby utrzymać rodzinę, zapewnić jej dach nad głową i zadbać o to, by Samuel miał lepsze warunki do życia, niż myśmy mieli. Za to cię kocham – oznajmia, patrząc tacie w oczy. – Od podstawówki – dodaje dumna, na co tatko całuje mamę w usta. Rozśmiesza mnie ten widok. Nawet nie staram się tego ukryć. Nagle dostaję bocznego kopniaka w łydkę... ‘Znów z tego cholernego obcasa! Auććććć’  Nie wystarczy, że już raz dała mi go dzisiaj odczuć? Moje rozbawienie znika, gdy zerkam na karcące spojrzenie Mii i jak kocham wypieki mojej mamusi, wiem, za co oberwałem. Podkulam ogon i się uspakajam.
– Ciebie też Lu – mówi senior, wracając do pozycji ‘Jestem cool tata’  
– Przepraszam na chwilę. – Moja dama odkłada sztuczce na bok, ociera serwetką kąciki ust i chce wstać. Nachylam się do niej.
– Wszystko gra? – szepczę tak, aby moi dawcy życia nic nie usłyszeli. Rysiu kiwa potwierdzająco głową. Wstaje z miejsca, wychodzi z pomieszczenia, kierując się do toalety, którą jej wcześniej pokazałem.
– Bardzo fajna kobieta synu, ma poczucie humoru, a także bardzo kompetentna. Gratulacje – odzywa się tatko, na co ja z szerokim uśmiechem odpowiadam skromne dzięki. Mama również chwali moją damę w najwyższych tonach, dając mi pewność, że mój wybór również przypadł ich gustu. Tak, jestem szczęśliwy, odkąd poznałem moją pańcię. Mia robi mega wrażenie nawet na mnie, dlatego widok wymalowanych uśmiechów na twarzach wapniaków nie jest mi dziwny.
Mii obcasy stukają o podłogę, przechodzi przez próg niczym bogini, zajmuje miejsce obok mnie, a w mojej kieszeni zaczyna wibrować telefon komórkowy. Ze zmarszczonymi brwiami wyciągam go ze spodni, sprawdzam powiadomienie i na widok tego, co pojawia się na ekranie, wciągam powietrze. Modle się, aby członek, który w sekundę jest twardy, nie rozpruł mi zamka.  
– Fuck – mamroczę cicho, odwracam się w stronę mojej Lady, która z koncentracją spożywa swój posiłek, ignorując mój palący na buzi wzrok. Czemu mnie katuje i to w takiej chwili? Jak może mi przesłać zdjęcie tego, co znajduje się pod tą sukienką? Gdyby wiedziała, co mi tym robi albo była w mojej skórze, na pewno dwa razy przemyślałaby tę akcję. Chryste! Ona mnie jeszcze kiedyś tym zabije!
– Stało się coś synku – dopytuje mama. Muszę się poprawić na krześle, znaleźć taką pozycję, aby zwalczyć niemiłe ugniatanie spodniowego królewicza. Z ust Mii uchodzi ciche parskniecie. ‘Ona dobrze wie, co tym narobiła. Skubana!’ Przełykam ślinę.
– Wszystko w porządku. – Pomimo suchości w gardle, staram się o naturalny ton głosu, biorę szklankę z napojem i upijam spory łyk.
– Słyszałeś, co powiedziałem? – pyta ojciec. On coś do mnie gadał?  
– Ani trochę, moje myślenie znajduje się w innych regionach – przyznaję, a tak naprawdę staram się zwalczyć płonący konar między nogami. Odgryzę się jeszcze na niej. Przysięgam!
– Koncert. Darmowe wejściówki. Może Mia zechciałaby nam towarzyszyć? – powtarza tata z przekręceniem oczu.  Jaki koncert? Ach… Mariusz i Band… Nie wiem, czy moja pani będzie tym zainteresowana, nie chcę sobie robić obciachu i muszę jakoś siebie z tego uratować.
– Tatko, to chyba nie będą rytmy dla… – zaczynam.
– Przepraszam, ale jaki koncert? – dopytuje moja druga połówka.
– Taki mały zespół, nie wiem, czy znasz Rocka- Buam, grają za niedługo w okolicy… – opowiada senior. Może akurat nie będzie ich znała i przestanie wypytywać. Obserwuję jej zachowanie i mimikę. Zaskoczenie oraz niepewność widnieje na jej anielskiej twarzy. Czyżby…
– Ten Rocka- Buam?  Nr1 Oktorberfest Rocka-Buam? – Wierci Mia.
– Klaro – potwierdza senior.    
To się dzieje tak szybko, że nie wiem jak mam to odebrać.  Sekunda ciszy, metal, który trzyma w uścisku ląduje z brzdęknięciem na talerz, stłumiony pisk wydobywa się z jej gardła, zaczyna klaskać w dłonie i podskakiwać na krześle niczym mała dziewczynka. Jestem tak zamurowany, że nie potrafię nic powiedzieć. Jak to jest możliwe, że o niczym nie wiem?  
Przypomina mi się dzień w domku na drzewie, gdy rozmawialiśmy o banałach, zanim mi zaufała i otworzyła. ‘To nie może być prawda!’ Ocieram usta w papier, odwracam się całym ciałem w stronę słoneczka.
– Kochanie, to są te bity, o których nie chciałaś puścić pary? – pytam poważnie. Spiorę jej tyłek, jeśli tak będzie!
– Surprise? – odpowiada, a zarazem pyta, w taki sam sposób jak ja dzisiaj rano, na widok koperty z kasą. A jednak to prawda i zatrzymała to dla siebie! BAAA!  
– Mamo, tato, dajcie nam chwileczkę, a najlepiej podajcie już kawę, za moment do was wracamy – informuję staruszków.
– Czemu… – zaczyna mama.
– Małe niedogadanie. Mia potrzebuje sterylizacji – oznajmiam. Wstaję, biorę Mii ręce, podnoszę ją z siedzenia i ciągnę za sobą po schodach w górę. ‘Nie popuszczę tego!’
– Boję się ciebie – szepcze Rysiu. Zatrzymuję się w pół kroku, gdy słyszę najgorsze słowa, jakie kiedykolwiek mogłaby wypowiedzieć. Odwracam się do niej, a widok jej białej twarzy przebijającej przez nieskazitelny makijaż, jest dla mnie wystarczającą odpowiedzią. Strach w jej oczach jest nie do przeoczenia. Przyciągam dziewczynę do siebie, trzęsące się kolana długo nie będą w stanie jej utrzymać. Znów z mojej winy.
– Kotku, ja ci chcę coś pokazać, a nie zrobić krzywdę. Chodź, przekonaj się sama. – Podnoszę ją do góry, pokonując ostatnie schody. Na piętrze idę w stronę mojego starego pokoju. Stawiam ją na nogi i otwieram wrota do mojej dziecięcej groty.

AHopeS

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 1536 słów i 9049 znaków, zaktualizowała 23 lis 2019.

6 komentarzy

 
  • Basiaa

    Ach ta Mia, smaczny obiad bo opowiadanie super.

  • AHopeS

    @Basiaa Dziękuję

  • Margerita

    Łapka w górę  no trzeba przyznać że pan Berger jest dość wścipski zadawać takie pytania ja bym nie wytrzymała  

  • AHopeS

    @Margerita Dziękuję.

  • nanoc

    No       nie zawodzisz swoich sympatyków, świetna fabuła, dialogi, Mia i Sam zakochani i ten - mniemam - MMS od Mii, Doskonała robota. Obiad bardzo smaczny      

  • AHopeS

    @nanoc Dziękuję

  • shakadap

    Jak zwykle dobra robota.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • AHopeS

    @shakadap   Dziękuję serdecznie.

  • Gazda

    Ach te kobiety i ich pomysły. Zdjęcia w czasie obiadu? Każdego by to wyprostowało 😁😁. Ciekaw czy w pokoju będą tylko podziwiać kolekcję Sama.....

  • AHopeS

    @Gazda Dziękuję.

  • Aladyn

    Świetny, kolejny rozdział. Kapitalne dialogi i doskonale uchwycona atmosfera rodzinnego domu Samuela, a szczególnie jego rodziców. Zagranie MIi z przesłaniem Samowi zdjęć, których treści możemy się domyślić, zaskakujące, ale jakże do niej podobne. Brawo.

  • AHopeS

    @Aladyn Dziękuję.